Mentionsy Mentionsy
Dudek o Historii
Dudek o Historii

Porozumienie Centrum

29.10.2025 ·55 min 4 s

Wsparcie kanału:buycoffee.to/dudekohistoriipatronite.pl/DudekoHistoriiWykorzystano utwory:Intro: ZitronSound - Wild WesternOutro: Rattlesnake Railroad by Brett Van Donsel 2015 - @BVanDonsel#historia #polska #polityka

Ale w pierwszej fazie porozumienie centrum było raczej takim sojuszem szeregu osób fizycznych i różnych ugrupowań stowarzyszeń, które przede wszystkim stawiały na prezydenturę Lecha Wałęsy. Zdaniem sygnatariuszy Porozumienia Centrum tego z maja 90 roku, wstępem do przyśpieszenia, to było kluczowe słowo dla tej deklaracji, przemian było doprowadzenie do wyboru Lecha Wałęsy na prezydenta, a w ślad za tym także doprowadzenie do wyborów parlamentarnych. Pierwsza podstawowa sprawa, która zresztą była przedmiotem wtedy bardzo ostrego konfliktu politycznego, mówię o późnej wiośnie roku 90., była kwestia kolejności wyborów.

W związku z tym trzeba było się z tego wycofać i poszliśmy na te wybory powszechne. Znaczy zaakceptowaliśmy to rozwiązanie. Jak widać z tego Kaczyński przyznaje, że jego pomysł, żeby to zgromadzenie narodowe, a więc Sejm i Senat wybrane jeszcze w czerwcu 89 roku w tych nie w pełni demokratycznych wyborach wybrało nowego prezydenta w domyśle Lecha Wałęsy, nie cieszył się popularnością nie tylko w elicie solidarnościowej, ale także wśród większości społeczeństwa. Większość Polaków, jak się wydaje, podobał się pomysł, który ostatecznie zwyciężył wprowadzenia powszechnych wyborów prezydenckich. Tyle tylko, że niefortunne było to, że one wyprzedziły ostatecznie całkowicie demokratyczne wybory do Sejmu. Co istotne, w tym porozumieniu centrum rozumianym początkowo jako właśnie taki ruch poparcia na rzecz prezydentury Wałęsy było kilka nurtów.

Mówi nam, że tak naprawdę gdańscy liberałowie byli początkowo w tych pierwszych miesiącach w roku 90. uczestnikami porozumienia centrum. Choć oczywiście nie odgrywali tam szczególnie istotnej roli, ale łączyło ich poparcie dla prezydentury Lecha Wałęsy. Po wyborach prezydenckich, po zwycięstwie Lecha Wałęsy Ludzie z porozumienia centrum zaczęli zajmować bardzo istotne stanowiska w otoczeniu prezydenta elekta, czyli Lecha Wałęsy. Sam Jarosław Kaczyński został szefem prezydenckiej kancelarii, a w otoczeniu prezydenta znaleźli się także tacy ludzie jak w kancelarii prezydenta czy w innych.

częściach aparatu obsługującego właśnie prezydenta. Znaleźli się Sławomir Siwek, Jacek Mazarski, Ludwik Dorn i Teresa Liszcz. Co więcej, w kilka tygodni po tym, jak Jarosław Kaczyński został szefem prezydenckiej kancelarii, szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego został brat bliźniak Jarosława Lech Kaczyński. Można powiedzieć zatem, że wczesną wiosną roku 1991 prezydent Wałęsa miał w swoim otoczeniu obu braci Kaczyńskich, a porozumienie centrum uchodziło za główną partię, czy formację wspierającą prezydenta Lecha Wałęsy. Były to jednak wszakże pozory. Natomiast w marcu 91 roku odbył się po raz pierwszy Kongres Porozumienia Centrum.

Kongres, który ostatecznie przesądził o tym, że Porozumienie Centrum właśnie z takiej luźnej formacji, można powiedzieć, sojuszu wyborczego na rzecz prezydentury Wałęsy przekształciło się w normalną partię polityczną orientacji chadeckiej. Zobaczmy fragment kroniki filmowej opowiadającej o tym Kongresie Porozumienia Centrum. Aula Politechniki po raz pierwszy na żółto w kolorze chadecji. Pierwszy Kongres Porozumienia Centrum. Zaczynaliśmy jako spotkanie nurtu solidarnościowego, nurtu chadeckiego, liberalnego, ludowego. Zaczynaliśmy wobec tego od formuły, która była największym wspólnym wiadomikiem.

Kaczyński uważał, że z tej pozycji centrowej będzie miał największy wpływ na kształtowanie przyszłych koalicji rządowych. No ale na razie, na razie po zwycięstwie Lecha Wałęsy powstał rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego i w tym rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego znaleźli się dwaj przedstawiciele porozumienia centrum. Z jednej strony wspomniany tu już Adam Glapiński został ministrem budownictwa, natomiast Jerzy Ejsmont został szefem Centralnego Urzędu Planowania. To była taka odziedziczona po PRL-u instytucja, która już planowaniem gospodarczym jako takim przestała się zajmować, natomiast była takim ośrodkiem analiz ekonomicznych, czymś w rodzaju wsparcia dla resortu finansów, tyle tylko, że akurat tutaj Leszek Balcerowicz, który był ministrem finansów także i w rządzie...

Bieleckiego, absolutnie nie chciał słuchać rad ekonomicznych, czy to Ejsmonta, czy to Glapińskiego i bardzo szybko na tym tle zaczął narastać spór, można powiedzieć, chodzi o politykę rządu między porozumieniem centrum, a większością tego rządu i samym premierem Janem Krzysztofem Bieleckim, który był przez polityków centrum oskarżany o forsowanie tego liberalnego kursu transformacji, który oczywiście uosabiał przede wszystkim Leszek Balcerowicz jako minister finansów i wicepremier w rządzie Bieleckiego. W każdym razie mimo tego konfliktu ministrowie Glapiński i Ejsmont pozostali do końca członkami tego rządu. Tym bardziej, że nie był to klasyczny rząd koalicyjny, był to de facto rząd prezydencki oparty o autorytet Lecha Wałęsy, choć oczywiście uzyskał on wymaganą większość w Sejmie, który właśnie powoli dobiegał końca swojej kadencji.

I w związku z tym bracia Kaczyńscy, którzy bardzo szybko znaleźli się w ostrym konflikcie z samym Lechem Wałęsą, uznali, że nie jest taktyczne ujawniać tego konfliktu do czasu wyborów. Tym bardziej, że pozycja partii współrządzącej, bo obok tych dwóch ministrów porozumienie centrum uzyskało też kilka stanowisk wojewodów. było dla Kaczyńskich wygodne dla budowy, można powiedzieć, zaplecza finansowo-medialnego tej partii, bo to, co było podstawowym problemem tych partii politycznych, które się wówczas rodziły, tak jak porozumienie centrum, było po prostu brać pieniędzy. Pomijając postkomunistów i ZSL... późniejsze Polskie Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Demokratyczne, czyli te trzy formacje wywodzące się z PRL-u, które przejęły znaczną część majątku po czasach komunistycznych.

Oczywiście ostatecznie ten projekt kompletnie nie wypalił. Dlaczego? No dlatego, że parę miesięcy później został ujawniony konflikt Kaczyńskich z Lechem Wałęsą i afera telegrafu, można powiedzieć, rozeszła się po kościach, choć na pewnym etapie była przedmiotem śledztwa prokuratury i nawet procesu sądowego. Ale był to pierwszy sygnał, że Kaczyński zdaje sobie sprawę ze znaczenia mediów i zarazem boleśnie odczuwa to, że porozumienie centrum nie jest jego zdaniem wyraźnie mocno reprezentowane w mediach. Oczywiście najważniejsza wówczas była TVP, ale chodziło przede wszystkim w tamtym okresie o prasę. I tutaj właśnie na polu prasy telegraf miał jakąś rolę odegrać. Dobre relacje z Wałęsą starano się oficjalnie podtrzymywać aż do samych wyborów z października 91 roku i dowodem na to niech będzie spot wyborczy Porozumienia Obywatelskiego Centrum, bo tak ostatecznie się nazywała lista PC.

Porozumienie Centrum dogadało się z częścią Komitetów Obywatelskich dawnych Solidarności, które jeszcze w tym czasie funkcjonowały i stworzyły właśnie koalicję wyborczą Porozumienie Obywatelskie Centrum. W trakcie tej kampanii eksponowano zwłaszcza przebieg spotkania liderów Porozumienia Centrum z Lechem Wałęsą i zobaczmy spot, w którym to się właśnie wydarzenie pojawia. Kocha mamusia, mój ujuj, swego centrusia. Większość z nas jest długoletnimi już pracownikami pana prezydenta. Myślę zatem, że to, co w tym zakresie mówię, może Pan Prezydent zweryfikować na podstawie znajomości osób, które ten program reprezentują.

posiadając na przykład więcej niż 1 trzecią miejsc w tym Sejmie, blokować działalność, powiedzmy na przykład w zakresie opracowania przyszłej konstytucji, to to będzie jednak nasza klęska. Zbudujemy taki nacisk społeczny, że ruchu nie zrobią. Czy chcą, czy nie chcą. Przyszedł czas, pierwszy rok, gdy wiesz, że trudny jest świat. Okazało się ostatecznie, że to podtrzymywanie poparcia Wałęsy nie bardzo pomogło porozumieniu centrum w wyborach, mimo że udało się także jeszcze w ostatniej fazie kampanii dogadać z częścią struktur Związku Zawodowego Solidarność w dziewięciu... Na 37 okręgów wyborczych doszło do zblokowania list wyborczych Solidarności i Porozumienia Centrum.

Wprawdzie nie mamy wiarygodnych danych dotyczących liczebności tej partii w tamtym okresie, ale można powiedzieć, że na pewno ciągle w szeregach porozumienia centrum na terenie całego kraju działało kilka tysięcy osób. Kaczyński prowadził walkę z Wałęsą na wielu frontach, prowadził też walkę z rządem Hanny Suchockiej, wobec którego porozumienie centrum było konsekwentnie opozycyjne. Elementem tego konfliktu stała się też, można powiedzieć, rządu suchockiej z Jarosławem Kaczyńskim, z Porozumieniem Centrum i generalnie z radykalną antywojenstwowską prawicą, stała się sprawa tzw. inwigilacji prawicy.

W rezultacie tego wszystkiego, choć nie wyłącznie z tego powodu, a może nawet nie głównie z tego powodu, nie udało się ostatecznie osiągnąć Olszewskiemu i Kaczyńskiemu porozumienia przed wyborami, przed terminowymi wyborami, do jakich doszło po upadku rządu Suchockiej we wrześniu 93 roku. W tych wyborach ostatecznie porozumienie centrum zdołało się dogadać wyłącznie z kilkoma mniejszymi formacjami. Zobaczmy spot porozumienia centrum z kampanii przed wyborami parlamentarnymi z września 1993 roku. Na kogo głosować? Na listę numer jeden. Dlatego, że Polska potrzebuje zmiany. Odsunięcia od władzy raz na zawsze, udecji liberałów, komunistów i Wałęsy.

Przekreślenia w ten sposób układu, który dławi dziś energię milionów Polaków. Tylko my potrafimy to zrobić. Dlatego, że dotrzymujemy słowa. Nie pękamy, gdy pękają inni. Dlatego, że jesteśmy skuteczniejsi od Czewskiego. Uczciwsi niż Moczulski. Bardziej realistyczni niż Korwin-Mikke. Nie wierzcie Państwo w spreparowane sondaże. Są ostatnim ratunkiem tych, którzy te wybory przegrają sromotnie. Za pół roku po uchwaleniu nowej konstytucji usuniemy Wałęsę z urzędu prezydenta. Wałęsa zdradził, osłania komunistów, toleruje rozkradanie Polski, nic nie robi. Zdrada Wałęsy przypieczętowała zmowę komunistów z grupą Keremka, Mazowieckiego, Michnika i Lityńskiego zawartą w przeddzień okrągłego stołu. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Generalom bezpieki, komunistycznym zbrodniarzom nie spadł włos z głowy.

Do spółki z Udecją, Liberałami i Wałęsą mają dziś wszystko. Wille, banki, służby specjalne, prasę, telewizję, prywatyzację. Gdy przyszedł dzień, w którym można było zerwać definitywnie z przeszłością, na ich stronę przeskoczył jeszcze Moczulski. Zdradziło wielu. Wielu nie przeskoczyło własnego życiorysu. Tacy ludzie nie mogą rządzić Polską. Porozumienie Centrum ma ludzi nowych, dynamicznych, wykształconych. Byliśmy jedynym dużym klubem bez kapusiów bezpieki. Nikt z nas nie głosował na dwie ręce. Mamy moralne prawo i zdolności przeprowadzenia zmian w Polsce. Zbudujemy nowe, sprawne państwo z radykalnie ograniczoną biurokracją, bez aferzystów, łapówkarzy i kapusiów komunistycznej bezpieki. Polska może stać się bezpiecznym i szczęśliwym krajem.

W przeciwieństwie do swojego brata Lecha Kaczyńskiego, który rok wcześniej, bo w 92 roku i to w okresie istnienia rządu Olszewskiego, został wybrany prezesem Najwyższej Izby Kontroli. Można powiedzieć, że ta funkcja brata była jedną z takich kotwic, która pozwoliła przetrwać środowisku porozumienia centrum kilka kolejnych lat. Natomiast nie była to kotwica najważniejsza. Najważniejszą było zaplecze finansowe, które udało się jednak na początku lat 90., mimo porażki w sprawie spółki Telegraf, stworzyć Kaczyńskiemu i jego współpracowników. Kluczem do tego, czy narzędziem głównym okazała się Fundacja Prasowa Solidarności powołana przez... Jarosława Kaczyńskiego, Sławomira Siwka i jeszcze kilku jego innych współpracowników jeszcze w roku 1990.

tworzących rady miejskie w 49 ówczesnych miastach wojewódzkich. Mało tego, to była epoka, kiedy prezydentów miast wybierali radni, rad miejskich, w związku z tym kilku działaczom porozumienia centrum udało się zostać prezydentami miast, m.in. Krzysztof Jurgiel został wtedy prezydentem Białegostoku, a Kosmas Gotowski prezydentem Bydgoszczy. I to można powiedzieć, były główne aktywa polityczne porozumienia centrum w połowie lat 90., dlatego że przymierze dla Polski rozpadło się wkrótce po wyborach samorządowych. Nie udało się także wyłonić wspólnego kandydata na prezydenta w opozycji do Wałęsy. Było jasne, że Wałęsa będzie walczył o reelekcję, natomiast na prawicy tej antywałęsowskiej cały czas próbowano tworzyć...

W związku z tym Strzębosz uznał, że jednak nie chce takiego poparcia. w efekcie czego Kaczyński wycofał to poparcie dla Porozumienia Centrum dla Strzęborza. Ostatecznie zresztą sam Strzęborz wycofał swoją kandydaturę, a w tym momencie Jarosław Kaczyński postanowił wysunąć kandydaturę własnego brata Lecha Kaczyńskiego i w 1995 roku przez kilka tygodni Lech Kaczyński, który w tym czasie już był byłym prezesem Najwyższej Izby Kontroli, ponieważ koalicja SLD-PSL chciała się go pozbyć, więc go w 1994 roku odwołano ze stanowiska prezesa NIK-u przed końcem kadencji. Został kandydatem na prezydenta, ale również Lech Kaczyński wycofał się przed datą wyborów, wprawdzie się zarejestrował jako kandydat, ale ostatecznie widząc, że poparcie jest znikome, zdecydował się poprzeć Jana Olszewskiego.

Dlaczego? Mianowicie w połowie roku 2000, po kryzysie koalicji AWS Unia Wolności, po odejściu Unii Wolności z rządu, doszło też do zmian w składzie rządu Jerzego Buzka i nowym ministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka został Lech Kaczyński. w tym czasie będący poza polityką profesor Uniwersytetu kardynała Stefana Wyszyńskiego. I tutaj Jarosław dostrzegł szansę na odbudowę, można powiedzieć, potencjału politycznego, ale już w oparciu o nową formację polityczną. Od wiosny 2001 roku zaczęły powstawać Komitety Prawa i Sprawiedliwości, a w ślad za tym w 2001 roku powstała partia o nazwie Prawa i Sprawiedliwość, do której

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.