Porozumienie Centrum
Wsparcie kanału:buycoffee.to/dudekohistoriipatronite.pl/DudekoHistoriiWykorzystano utwory:Intro: ZitronSound - Wild WesternOutro: Rattlesnake Railroad by Brett Van Donsel 2015 - @BVanDonsel#historia #polska #polityka
Jak wyglądała historia Porozumienia Centrum, czyli pierwszej partii stworzonej przez Jarosława Kaczyńskiego? Zapraszam. Producentem tego odcinka jest platforma streamingowa Wodylla. Z jej bogatej oferty filmów dokumentalnych polecam cykl dotyczący wojny w Wietnamie, oparty na unikalnych amerykańskich materiałach filmowych. Trudno odmówić porozumienie Centrum bardzo chwytliwych i popularnych haseł, ale ostatnio wśród tych haseł pojawiło się hasło właśnie tworzenia wspólnej platformy prezydenckiej w obliczu wspólnego wroga i pod sztandarami wspólnej idei.
Ja sądzę, że gdybyśmy przejrzeli różne galerie sztuki i muzea, to znaleźlibyśmy też obrazy, gdzie w centrum coś jest. Przed chwilą widzieliśmy fragment programu publicystycznego z 91 roku, w którym Jarosław Kaczyński próbował powiedzieć, czym jego zdaniem jest partia o nazwie Porozumienie Centrum. Mówił to w czasie, kiedy Porozumienie Centrum było już rzeczywiście jednolitą partią legitymizującą się jako partia chrześcijańsko-demokratyczna. Ale tak nie było od początku. W rzeczywistości 12 maja 1990 roku, kiedy Jarosław Kaczyński i 69 innych ludzi ogłosiło tzw. deklarację porozumienia centrum, nie było jeszcze w pełni jasne, jaka będzie orientacja tej formacji, a zwłaszcza nie była ona ogłaszana jako partia polityczna.
Mianowicie w maju 1990 roku grupa sygnatariuszy Deklaracji Porozumienia Centrum występowała w roli zwolenników przyśpieszenia przemian w Polsce, które w sposób nie dość konsekwentny realizuje rząd Tadeusza Mazowieckiego. Nie była to zatem w maju 90. roku wystąpienie o charakterze konstytuującym partię polityczną, tylko wystąpienie, można powiedzieć, przeciwników rządu Tadeusza Mazowieckiego z obozu solidarnościowego. Był to kolejny etap konfliktu nazwanego wojną na górze, o którym tu nie będę opowiadał, bo jest o tym cały odcinek. Istotne jest wszakże, że oczywiście w planie samego inicjatora i autora tej deklaracji, Jarosława Kaczyńskiego, w tym czasie senatora i redaktora naszelnego tygodnika Solidarność, było oczywiście stworzenie partii politycznej.
Ale w pierwszej fazie porozumienie centrum było raczej takim sojuszem szeregu osób fizycznych i różnych ugrupowań stowarzyszeń, które przede wszystkim stawiały na prezydenturę Lecha Wałęsy. Zdaniem sygnatariuszy Porozumienia Centrum tego z maja 90 roku, wstępem do przyśpieszenia, to było kluczowe słowo dla tej deklaracji, przemian było doprowadzenie do wyboru Lecha Wałęsy na prezydenta, a w ślad za tym także doprowadzenie do wyborów parlamentarnych. Pierwsza podstawowa sprawa, która zresztą była przedmiotem wtedy bardzo ostrego konfliktu politycznego, mówię o późnej wiośnie roku 90., była kwestia kolejności wyborów.
I tak o tym w roku 91. mówił Jarosław Kaczyński. Porozumienie Centrum proponowało taką procedurę. Najpierw wybory prezydenckie, ale przez gromadzenie narodowe. nowa polityka. Uważamy, że ta polityka, która była prowadzona, doprowadziła właśnie do tego stanu, który jest dzisiaj. Wybory parlamentarne, już jakby w wyklarowanej, wyjaśnionej sytuacji. Nowa konstytucja i wybory prezydenckie. To się nie udało z winy, powiedzmy sobie, Radu, bo to oni zaczęli nam zarzucać, że proponujemy wyjście niedemokratyczne. Ponieważ społeczeństwo było w znacznej części podobnego zdania.
W związku z tym trzeba było się z tego wycofać i poszliśmy na te wybory powszechne. Znaczy zaakceptowaliśmy to rozwiązanie. Jak widać z tego Kaczyński przyznaje, że jego pomysł, żeby to zgromadzenie narodowe, a więc Sejm i Senat wybrane jeszcze w czerwcu 89 roku w tych nie w pełni demokratycznych wyborach wybrało nowego prezydenta w domyśle Lecha Wałęsy, nie cieszył się popularnością nie tylko w elicie solidarnościowej, ale także wśród większości społeczeństwa. Większość Polaków, jak się wydaje, podobał się pomysł, który ostatecznie zwyciężył wprowadzenia powszechnych wyborów prezydenckich. Tyle tylko, że niefortunne było to, że one wyprzedziły ostatecznie całkowicie demokratyczne wybory do Sejmu. Co istotne, w tym porozumieniu centrum rozumianym początkowo jako właśnie taki ruch poparcia na rzecz prezydentury Wałęsy było kilka nurtów.
Najistotniejszy był ten, który reprezentował, można powiedzieć, sam Jarosław Kaczyński, a mianowicie nurt solidarnościowy. Byli wśród tym nurcie, czyli ludzie, którzy wywodzili się z konspiracyjnych struktur Solidarności, a zwłaszcza konkretnych grup politycznych wola, tacy ludzie jak Maciej Zalewski czy Andrzej Urbański. Był w Porozumieniu Centrum od początku nurt określany jako chadecki i tutaj taką czołową postacią był Przemysław Chniedziewicz, który został... później sekretarzem generalnym Porozumienia Centrum, który wywodził się z PAKS-u, ale z PAKS-u został stowarzyszenia PAKS, czyli tej formacji Bolesława Piaseckiego. Przypominam, że jest odcinek o Piaseckim na kanale. W każdym razie Pichniedziewicz został jeszcze w stanie wojennym z PAKS-u usunięty.
Natomiast generalnie w porozumieniu centrum znalazła się cały szereg ludzi właśnie związanych czy to z PAK-sem, czy z innymi katolickimi stowarzyszeniami społecznymi działającymi w PRL. Był też w porozumieniu centrum obecny nurt ludowy, a więc działaczy chłopskich, głównie z partii o nazwie PSL Solidarność. No i wreszcie był, co ciekawe, nurt liberalny. Można powiedzieć, że takim najbardziej prominentnym przedstawicielem tego nurtu był Adam Glapiński, ale co ciekawe, wśród ludzi, którzy podpisali deklarację porozumienia Centrum z maja 1990 roku, znajdziemy też Janusza Lewandowskiego, a więc prominentnego przedstawiciela Kongresu Liberalno-Demokratycznego. I to jest ten fragment historii porozumienia Centrum, o którym Kaczyński bardzo niechętnie wspomina, a który...
Mówi nam, że tak naprawdę gdańscy liberałowie byli początkowo w tych pierwszych miesiącach w roku 90. uczestnikami porozumienia centrum. Choć oczywiście nie odgrywali tam szczególnie istotnej roli, ale łączyło ich poparcie dla prezydentury Lecha Wałęsy. Po wyborach prezydenckich, po zwycięstwie Lecha Wałęsy Ludzie z porozumienia centrum zaczęli zajmować bardzo istotne stanowiska w otoczeniu prezydenta elekta, czyli Lecha Wałęsy. Sam Jarosław Kaczyński został szefem prezydenckiej kancelarii, a w otoczeniu prezydenta znaleźli się także tacy ludzie jak w kancelarii prezydenta czy w innych.
częściach aparatu obsługującego właśnie prezydenta. Znaleźli się Sławomir Siwek, Jacek Mazarski, Ludwik Dorn i Teresa Liszcz. Co więcej, w kilka tygodni po tym, jak Jarosław Kaczyński został szefem prezydenckiej kancelarii, szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego został brat bliźniak Jarosława Lech Kaczyński. Można powiedzieć zatem, że wczesną wiosną roku 1991 prezydent Wałęsa miał w swoim otoczeniu obu braci Kaczyńskich, a porozumienie centrum uchodziło za główną partię, czy formację wspierającą prezydenta Lecha Wałęsy. Były to jednak wszakże pozory. Natomiast w marcu 91 roku odbył się po raz pierwszy Kongres Porozumienia Centrum.
Kongres wyłonił Naczelną Radę Polityczną i wybrał przewodniczącego Porozumienia. Hadecja jest silną partią od samego początku formalnego istnienia. Kandydaci utrzymali następujące ilości głosów. Janusz Anguszkiewicz 40, Jarosław Kaczyński 368. Prezesem Porozumienia Centrum został wybrany Jarosław Kaczyński. Porozumienie Centrum utworzyła tworzyć porozumienie centrum w następnym okresie. Jeszcze raz dziękuję i jeszcze raz proszę o to, żeby Państwo pamiętali o moich przyjaciołach, o naszych kolegach, którzy z niczego doprowadzili do powstania tej partii.
Dodam tu tylko, że pierwszy rywal Jarosława Kaczyńskiego o prezesurę w Porozumieniu Centrum, pan Andruszkiewicz, lekarz z Gdańska, nie odegrał już żadnej roli politycznej ani w Porozumieniu Centrum, ani w żadnej z innych partii, ale co znamienne Ten pomysł Andruszkiewicza na właśnie daleko idącej dekomunizacji pokazywał, że w tym czasie Kaczyński w istocie rzeczy był politykiem jeszcze znacznie bardziej umiarkowanym niż to dzisiaj jest postrzegane. Z czego to wynikało? Sama nazwa, porozumienie centrum tej partii miała pokazywać, że... Centrum jest czymś pośrednim czy pomiędzy z jednej strony lewicą obozu solidarnościowego, a więc Unią Demokratyczną, Unią Pracy, ale z drugiej strony jest także w opozycji do tej prawicy narodowej, czy uosabianym przede wszystkim wówczas przez Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe.
Kaczyński uważał, że z tej pozycji centrowej będzie miał największy wpływ na kształtowanie przyszłych koalicji rządowych. No ale na razie, na razie po zwycięstwie Lecha Wałęsy powstał rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego i w tym rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego znaleźli się dwaj przedstawiciele porozumienia centrum. Z jednej strony wspomniany tu już Adam Glapiński został ministrem budownictwa, natomiast Jerzy Ejsmont został szefem Centralnego Urzędu Planowania. To była taka odziedziczona po PRL-u instytucja, która już planowaniem gospodarczym jako takim przestała się zajmować, natomiast była takim ośrodkiem analiz ekonomicznych, czymś w rodzaju wsparcia dla resortu finansów, tyle tylko, że akurat tutaj Leszek Balcerowicz, który był ministrem finansów także i w rządzie...
Bieleckiego, absolutnie nie chciał słuchać rad ekonomicznych, czy to Ejsmonta, czy to Glapińskiego i bardzo szybko na tym tle zaczął narastać spór, można powiedzieć, chodzi o politykę rządu między porozumieniem centrum, a większością tego rządu i samym premierem Janem Krzysztofem Bieleckim, który był przez polityków centrum oskarżany o forsowanie tego liberalnego kursu transformacji, który oczywiście uosabiał przede wszystkim Leszek Balcerowicz jako minister finansów i wicepremier w rządzie Bieleckiego. W każdym razie mimo tego konfliktu ministrowie Glapiński i Ejsmont pozostali do końca członkami tego rządu. Tym bardziej, że nie był to klasyczny rząd koalicyjny, był to de facto rząd prezydencki oparty o autorytet Lecha Wałęsy, choć oczywiście uzyskał on wymaganą większość w Sejmie, który właśnie powoli dobiegał końca swojej kadencji.
I w związku z tym bracia Kaczyńscy, którzy bardzo szybko znaleźli się w ostrym konflikcie z samym Lechem Wałęsą, uznali, że nie jest taktyczne ujawniać tego konfliktu do czasu wyborów. Tym bardziej, że pozycja partii współrządzącej, bo obok tych dwóch ministrów porozumienie centrum uzyskało też kilka stanowisk wojewodów. było dla Kaczyńskich wygodne dla budowy, można powiedzieć, zaplecza finansowo-medialnego tej partii, bo to, co było podstawowym problemem tych partii politycznych, które się wówczas rodziły, tak jak porozumienie centrum, było po prostu brać pieniędzy. Pomijając postkomunistów i ZSL... późniejsze Polskie Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Demokratyczne, czyli te trzy formacje wywodzące się z PRL-u, które przejęły znaczną część majątku po czasach komunistycznych.
Cała reszta partii startowała od zera, a zarazem nie było wówczas systemu finansowania partii z budżetu, więc partie musiały sobie rodzić same. No i tutaj, jeśli chodzi o porozumienie centrum, wyraźną aktywnością na tym polu zaczął się... zajmować jeden z bliskich w tym czasie współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, a zarazem pracownik Prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Maciej Zalewski. I to właśnie z osobą Zalewskiego jest związana pierwsza afera gospodarcza, która towarzyszyła właśnie porozumieniu centrum w lipcu 1991 roku. W prasie pojawiły się informacje, że tworzona przez Zalewskiego spółka Telegraf próbuje, że tak powiem, nakłaniać różne wielkie firmy i państwowe i prywatne do inwestowania w jakieś przedsięwzięcia w obszarze mediów.
Oczywiście ostatecznie ten projekt kompletnie nie wypalił. Dlaczego? No dlatego, że parę miesięcy później został ujawniony konflikt Kaczyńskich z Lechem Wałęsą i afera telegrafu, można powiedzieć, rozeszła się po kościach, choć na pewnym etapie była przedmiotem śledztwa prokuratury i nawet procesu sądowego. Ale był to pierwszy sygnał, że Kaczyński zdaje sobie sprawę ze znaczenia mediów i zarazem boleśnie odczuwa to, że porozumienie centrum nie jest jego zdaniem wyraźnie mocno reprezentowane w mediach. Oczywiście najważniejsza wówczas była TVP, ale chodziło przede wszystkim w tamtym okresie o prasę. I tutaj właśnie na polu prasy telegraf miał jakąś rolę odegrać. Dobre relacje z Wałęsą starano się oficjalnie podtrzymywać aż do samych wyborów z października 91 roku i dowodem na to niech będzie spot wyborczy Porozumienia Obywatelskiego Centrum, bo tak ostatecznie się nazywała lista PC.
Ostatecznie na tą listę padło niespełna milion głosów, co zamieniło się w niespełna 9% ogółu oddanych i 44 mandaty poselskie i 9 mandatów senatorskich. W przypadku Sejmu te 44 mandaty, które bardzo szybko się skurczyły do 42, bo dwóch posłów od razu na wejściu opuściło klub porozumienia Centrum. Dało szóste miejsce porozumieniu Centrum, więc nie była to formacja w Sejmie pierwszej kadencji najbardziej znacząca, ale okazało się, że tę słabość kadrową Kaczyński zrekompensował swoją niezwykłą zręcznością negocjacyjną i udało mu się... po kilkutygodniowej walce, o której opowiadam więcej w odcinku o rządzie Jana Olszewskiego, przeforsować Jana Olszewskiego na premiera.
Jan Olszewski był w tym czasie członkiem porozumienia centrum, ale zarazem od samego początku, można powiedzieć, był przywódcą frakcji chadeckiej w porozumieniu centrum, jak ją wtedy nazywano, która się dystansowała od samego Kaczyńskiego, uznając, że jego próby zdominowania partii są zbyt daleko idące. Nie będę tu szczegółowo opowiadał historii rządu Olszewskiego, powiem tylko, że porozumienie centrum, bo jest o tym odcinek na kanale, jak wspomniałem, w każdym razie porozumienie centrum miało w rządzie Jana Olszewskiego ze swojego ramienia aż pięciu ministrów. co było podobnym udziału, miało tylko zjednoczenie chrześcijańsko-narodowe i można powiedzieć, że te dwie partie stanowiły taki fundament rządu Olszewskiego. Natomiast od samego początku, od momentu powołania tego rządu między Kaczyńskim a Olszewskim zaczął narastać konflikt.
Konflikt właśnie zaczął się od kwestii składu rządu, mianowicie Jarosławowi Kaczyńskiemu bardzo zależało, żeby szefem Urzędu Rady Ministrów w rządzie Jana Olszewskiego, a więc takim bardzo wpływowym ministrem kierującym całą administracją rządową, został Sławomir Siwek. Tymczasem w ostatniej chwili Olszewski zgłosił już w czasie przemówienia w Sejmie kandydaturę Wojciecha Włodarczyka, a więc człowieka, do którego Kaczyński nie miał zaufania, bo... Był to człowiek z innej opcji, tak naprawdę wcześniej długo związany z Antonim Macierewiczem. W związku z tym od tego, można powiedzieć, zaczął się konflikt, ale nie był to tylko konflikt personalny, był to też konflikt programowy. Mianowicie Kaczyński uważał, że rządu Olszewskiego, który wprawdzie udało się powołać dzięki cichemu wsparciu Polskiego Stronnictwa Ludowego, Pawlaka i kilku mniejszych formacji, jest rządem mniejszościowym i przetrwa tylko wtedy, jeżeli uda się poszerzyć koalicję rządową.
Tymczasem Olszewski się na to nie zgadzał. Po upadku rządu Jana Olszewskiego dosłownie kilka dni później doszło do pierwszego wielkiego rozłamu w dziejach Porozumienia Centrum. Mianowicie Jan Olszewski wraz z grupą 11 innych posłów tej partii opuścił szeregi Porozumienia Centrum i przystąpił do tworzenia własnej formacji politycznej o nazwie Ruch dla Rzeczpospolitej. To jest wydarzenie, które jest często, zwłaszcza w historiografii pisowskiej, pomijane, ponieważ Tam się kreuje taki fałszywy obraz rzeczywistości, jakoby Kaczyński i Olszewski zawsze ze sobą współdziałali. Otóż nie. Po upadku rządu Olszewskiego zaczyna się trwający wiele lat i mający poważne konsekwencje dla całej polskiej prawicy konflikt tych dwóch polityków.
Otóż negocjatorzy z Unii Demokratycznej i ZHN-u byli skłonni dać porozumieniu centrum pięć resortów, czyli tak jak... w rządzie Olszewskiego ta partia miała, ale pod warunkiem, że nie będzie uśród nich Adama Glapińskiego, którego Kaczyński koniecznie chciał utrzymać w roli ministra współpracy gospodarczej z zagranicą, bo taki właśnie resort miał Glapiński z kolei w rządzie Olszewskiego. Kaczyński twierdził, że w istocie rzeczy nie chodziło o Glapińskiego, tylko o to, kto będzie w tym rządzie dominował i Glapiński był to tylko pretekstem. I wydaje się, że Kaczyński miał sporo racji. Rzeczywiście wielu polityków, zwłaszcza Unii Demokratycznej, nie bardzo chciało polityków porozumienia centrum w tym rządzie, choć oczywiście domykałoby to większość.
Rząd Suchocki balansował na... tej granicy większości i ostatecznie wiosną 93. mu tej większości zabrakło, żeby przetrwać głosowanie o nadwotum nieufności, w którym oczywiście politycy, posłowie Porozumienia Centrum, ci, którzy jeszcze zostali przy Kaczyńskim, zagłosowali za odwołaniem tego rządu, ale trzeba powiedzieć, że w tym czasie było ich już zaledwie 22, czyli można powiedzieć, że na przestrzeni niespełna dwóch lat Klub Parlamentarny Porozumienia Centrum w skrócie tych kolejnych rozłamów skurczył się o niemal połowy. Na początku 1993 roku Partia Kaczyńskiego znalazła się w kryzysie, związanych oczywiście przede wszystkim z tymi rozłamami. Niemniej jednak Kaczyński ciągle wierzył, że skierowana przeciwko Wałęsie ofensywa może sprawić, że ta partia odbuduje swoje poparcie społeczne.
Wprawdzie nie mamy wiarygodnych danych dotyczących liczebności tej partii w tamtym okresie, ale można powiedzieć, że na pewno ciągle w szeregach porozumienia centrum na terenie całego kraju działało kilka tysięcy osób. Kaczyński prowadził walkę z Wałęsą na wielu frontach, prowadził też walkę z rządem Hanny Suchockiej, wobec którego porozumienie centrum było konsekwentnie opozycyjne. Elementem tego konfliktu stała się też, można powiedzieć, rządu suchockiej z Jarosławem Kaczyńskim, z Porozumieniem Centrum i generalnie z radykalną antywojenstwowską prawicą, stała się sprawa tzw. inwigilacji prawicy.
W rezultacie tego wszystkiego, choć nie wyłącznie z tego powodu, a może nawet nie głównie z tego powodu, nie udało się ostatecznie osiągnąć Olszewskiemu i Kaczyńskiemu porozumienia przed wyborami, przed terminowymi wyborami, do jakich doszło po upadku rządu Suchockiej we wrześniu 93 roku. W tych wyborach ostatecznie porozumienie centrum zdołało się dogadać wyłącznie z kilkoma mniejszymi formacjami. Zobaczmy spot porozumienia centrum z kampanii przed wyborami parlamentarnymi z września 1993 roku. Na kogo głosować? Na listę numer jeden. Dlatego, że Polska potrzebuje zmiany. Odsunięcia od władzy raz na zawsze, udecji liberałów, komunistów i Wałęsy.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Wsparcie kanału:buycoffee.to/dudekohistoriipatronite.pl/DudekoHistoriiWykorzystano utwory:Intro: ZitronSound - Wild WesternOutro: Rattlesnake Railroad by Brett Van Donsel 2015 - @BVanDonsel#historia #polska #polityka