No i kiedy skończyłam, to dałam znać temu dyrektorowi kreatywnemu, no bo on się zajmował tutaj akceptacją i pot mi po prostu lał się po plecach ze stresu, co powie, bo podchodzę do jego komputera i widzę, że ma taką minę, no nie za ciekawą. Jezus, jak sobie przypomnę ten mój stres. No i ten dyrektor kreatywny woła szefa, czyli tego, z którym ja gadałam, który mnie zatrudnił. Włącza moją pracę. Nic nie mówią. Ja już tam prawie mdleję. No i ten dyrektor kreatywny mówi podoba mi się. Dokończ to. I wiecie, takie małe słowa, a ja poczułam, że po prostu złapałam Pana Boga za nogi, bo pierwszy raz ktoś powiedział, że takie moje pomysły graficzne, coś tam, że ktoś, kto się na tym zna, wyraził aprobatę.
I jeszcze pamiętam, jak któregoś dnia ja miałam tak, że ja nawet czułam, wiecie, nie zrobiłam sobie żadnej przerwy, tylko jadłam sałatkę nad tym kompem, później kanapkę, później coś i nawet nie poszłam sobie zrobić kawy. bo czułam, że tak mnie czas goni i wiecie, pewnie z czasem to człowiek już umie to jakoś tak ogarnąć i się tak bardzo nie spina, no ale ja się też chciałam pokazać, że dam radę i słuchajcie, po jednym takim dniu, o co po prostu miałam oczy czerwone jak królik, to łapie mnie tam szef czy tam w kuchni, czy nie pamiętam, jak już wychodziłam i mówi, że no, że w ogóle przygotuj się, że od przyszłego miesiąca będzie grubo, bo teraz to jeszcze był lajcik. I ja wtedy pomyślałam, ja pierdole, jak to był lajcik, to Jezus Maria, mam włos od tego, żeby się popłakać. I pamiętam, że wracałam taka wycieńczona, że ja nie byłam w stanie w ogóle myśleć, bo byłam, wiecie, tak wpatrzona w kompa, w ekran, no bo to musiało być też precyzyjne.
To jest fantastyczny sposób na to, żeby się rozeznać w branży. Nie wiem, czy później nie jest tak, że blokują na przykład na LinkedIn'ie. To mi się nie zdarzyło i uważam, że to było fajne rozwiązanie, dlatego, że wtedy postanowiłam bardziej właśnie z tej branży poszukać ludzi do kontaktu, no bo to jest taki networking, że nie trzeba kogoś znać, tylko po prostu dodaję się z podobnej branży ludzi. No i dosyć szybko sobie uzbierałam tam sieć i kiedy miałam około tysiąc kontaktów i tam się angażowałam, odpowiadałam, wchodziłam w jakieś dyskusje i traktowałam jako taki Facebook ten LinkedIn chyba przez miesiąc. To było ciężkie, nigdy więcej. Pewnie kiedyś jeszcze bym musiała, ale to było... ciężkie dla psychy, bo LinkedIn jest tak sztuczny, Jezus Maria, nie ma bardziej sztucznego medium społecznościowego niż LinkedIn.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.