MICHAŁ WOJTEK - POCZUŁEM, ŻE DALEJ MAM TEGO PSA W SOBIE
Po dość długiej przerwie z nowym materiałem "Worek na kości" do świata aktywnych artystów wraca Michał Wojtek. Z tej okazji spotkaliśmy się by porozmawiać o nowym materiale oraz o tym, co u samego autora. ZAPRASZAM NA BEDTALK!
Michał Wojtek. Siemano. Powiedz mi, w jakim ty jesteś obecnie momencie swojej kariery muzycznej? Bo mam takie wrażenie, że ty i rap jesteście trochę taki związek, że jesteście razem, potem się rozchodzicie, potem spotykacie się na poczcie, znowu jesteście razem, potem się rozchodzicie, a potem spotykacie się randomowo w warzywniaku między burakami jak kalarepą i to uczucie znowu jest rozpalone. To jak to wygląda? No wasze pokolenie chyba mówi situationship na to, nie? Kiedyś na Facebooku się ustawiało status to skomplikowane po prostu i po sprawie. Nie, ale serio etap, na którym jestem, no to tworzę po prostu po przerwie długiej, po nie pierwszej przerwie też tak naprawdę.
I obecnie tworzę, mam nadzieję, że to się utrzyma jak najdłużej tak naprawdę, no ale sam już przekonałem się, że to nie jest zbyt pewna sprawa i nigdy nie mogę być pewny czegokolwiek już teraz. Ale póki co daje mi to dużo frajdy i ujścia, jakieś tam emocje wiadomo banałe, ale rzeczywiście tak jest. No i tyle, robię następne rzeczy. Ok, a ty jak nie wydajesz, to też tworzysz? Różnie. Nie zawsze jest to rap. Generalnie miałem podejścia do rapu właśnie między tymi przerwami i to też jest... W sumie może to nie jest oczywiste, ale miałem takie podejścia. Ale robię też inne rzeczy, po prostu które jakoś tam próbuję szukać.
Czy to pisanie jakiejś prozy, czy robienie muzyki, produkcji generalnie, ale wszystko jak dotąd było na tyle niezadowalające, że po prostu zostawało w szufladzie zawsze. Okej, bo ja spokojnie wrócę ogólnie do tych przerw, ale ty nie masz w sobie jakiegoś takiego żalu, że gdybyś miał taką możliwość, żeby przez te, nie wiem, tam 11 lat albo i więcej, tworzyć tak sukcesywnie, wydawać, to właśnie nie masz takiego żalu, że mógłbyś być faktycznie taki jeszcze większy, że wiesz, jak na przykład Osa, z którym też nieraz działałeś. Tak, mam to. W sensie to jest coś, że pojawiają się mi myśli typu, że zmarnowałeś lata itd., ale one w sumie pojawiają się mi się nie tylko w związku z muzyką, tylko generalnie z życiem tak naprawdę.
W takich oddolnych i do tej pory generalnie udziela się w Częstochowie i jest taką bardzo aktywną osobą. Wtedy był taki kolektyw, który skupiał się na promowaniu muzyki hip-hop. Wówczas jeszcze hip-hop nie był najpopularniejszą muzyką generalnie w Polsce, tak jak teraz. I prowadził też dla nas jakieś takie razem z innymi chłopakami zajęcia właśnie wewnątrz ośrodka i on pomógł nam też to nagrywać. Ale to ci powiem, że to jest niesamowite, bo to trochę brzmi jak taka historia na jakiś film. Można tam nagrywać muzykę, powiem ci, to jest niesamowite. Tak, to znaczy generalnie podobne sytuacje mają też miejsca, nie wiem, w zakładach karnych też często osadzeni mają możliwość właśnie, żeby w ten sposób się wyżyć powiedzmy twórczo.
Także im więcej takich inicjatyw, tym lepiej tak naprawdę, no to super rzecz. A takie miejsce, właśnie jakim jest taki ośrodek, to ono w jakiś sposób pomaga w takim twórczym myśleniu albo przynajmniej w nadaniu klimatu muzyce? Jeśli chodzi o te pierwsze miejsca, generalnie ośrodki się różnią od siebie bardzo. Wszystko zależy od kadry, od podejścia, od metody, od tego, czy ośrodek jest otwarty, czy zamknięty. Nagrywałeś ją w różnych? Czy w jednym? Nie, nie. To było nagrane w jednym. Ale mam doświadczenie też z innych. Dlatego mówię, że to nie jest jakby gwarantowane tak naprawdę. Ale pobyt w tak specyficznym miejscu na pewno jest pobudzający powiedzmy twórczo, bo to nie są jakieś takie doświadczenia, które się miewa po prostu codziennie rano, nie wiem, idąc do pracy, szkoły i tak dalej, tylko wszystko jest zupełnie inne, zupełnie inna rzeczywistość.
A, tak, tak, tak. No, faktycznie. Nie mieliśmy też tego chyba w tak dobrej jakości, bo to było nagrywane, nie pamiętam szczegółów, ale to było nagrywane jakoś inaczej trochę i brzmiało trochę gorzej, więc tak. W porządku. Jakiś czas temu... Byłeś w Radiu Ram na audycji, prawda? I tam powiedziałeś, cytuję, Wydaje mi się, że od tego jest rap. Generalnie twórczość jakakolwiek. Po prostu artyści są po to, jeśli mogę się tak nazwać, to właśnie po to, by o pewnych rzeczach nie bać się mówić na głos. I powiedz mi, czy artysta, który nie porusza takich istotnych kwestii, jest wartościowym artystą? Wydaje mi się, że tak. To znaczy jest masa, jeśli jesteśmy przy muzyce, no to muzyki, której słucham, która jest jakby totalnie apolityczna powiedzmy i tak dalej.
No to może się muszę trochę wycofać rakiem z tych słów jednak z ramu. Nie, żartuję. Wtedy miałem na myśli chyba i taki wydaje mi się, że był kontekst tego... Kurde, w sumie nie wiem co powiedzieć. Rap, rap... A rap w szczególności wymaga kompletnej autentyczności. No i wiesz, jak już mi się pojawia w głowie na przykład taki West, gdzie tak autentyczność nie istnieje, bo często to jest jakaś taka fikcja, niestworzone historie, nawijanie o niczym często, ale to... Kto robi liczby? W sensie może gdzieś wewnątrz głęboko jest we mnie jakieś takie pragnienie, żeby to było inaczej, ale z drugiej strony są potrzebni tacy artyści.
Sam nie wiem, słucham Lemickiego Lemicka, który po prostu robi trap tak naprawdę. Te rzeczy mocno się rozwinęły i też są potrzebne w sumie. Chyba to co mówiłem wtedy to odnosiłem do tego jakie mam sam wobec siebie wymagania i oczekiwania. Możliwe, że to miałem na myśli. Okej, bo wiesz, z jednej strony można tak jakby dążyć do jakichś takich prawdziwych ideałów właśnie, że takie, coś emocjonalnego właśnie, to zdarzyć sobie maski, że to powinno być faktycznie takie wystawiane na piedestach gdzieś tam, a jednak to tak nie wygląda, nie? To jest, to jest, że jednak można, mówię, no nawijać o niczym i robić...
Jak on powstał? Bo wiesz co, po dziewięciu latach sobie przypomniałeś, że kurde, ja rapuję, nie? Chociaż wiadomo, śmieję się, ale jakby co się tak wskrzesiło? Znaczy ja wiem, że tam pomijając takie numery jak Hachi czy Lowkey, które powstały, co było takim momentem przełomowym, że dobra, kurna, trzeba coś zrobić albo chcę coś zrobić? Wiesz co, ściągnąłem Abletona. To jest oprogramowanie do robienia bitów dla słuchających. I zacząłem robić sobie jakieś proste bity. I robić jakiś parody rap tak naprawdę po dnie dla zabawy i stąd się to wzięło po prostu, że poczułem, że dalej mam tego psa w sobie i będę próbował dalej po prostu.
Odezwałem się do Fistacha, później Fistacht nas poznał z Siberianem i zaczęliśmy po prostu już klepać razem. Poczułyśmy, że okej, dobra, warto spróbować i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Okej, dobra. Bo ja tak chciałbym ogólnie właśnie porozmawiać sobie trochę po poszczególnych numerach, o poszczególnych wersach, bo to mnie naprawdę jara. I jakbym mógł cię jeszcze tak zapytać o twój stosunek do pieniądza. Już tłumaczę, o co mi chodzi. Bo zauważam, że masz w sobie jakieś takie jakby taką bitwę trochę myśli. Już zacytuję, bo jest tak. Elon Musk. Daj mi trochę tej forsy, mówię, czasem serio sam się nie lubię, bo w głębi duszy wiem, że znaczy dla mnie więcej, niż przyznać umiem. Lowkey. Niby mam wbite w hajs, wbite w sławę, czasem mimochodem o kwicie marzę.
Hachi. Pora zadbać o saldo, słyszałem to już dawno, że lepiej płacze się w Lambo, bo nie ma takiej łzy, której banknotem nie otarłbym. Czyli co, że tak trochę z tego, co rozumiem, z jednej strony masz myśli, że trochę właśnie... Chuj w pieniądze, ale z drugiej strony, że to jest istotne i chciałbym jak najwięcej tych pieniędzy. Tak, to prawda. To znaczy, ten ambiwalentny stosunek trwa we mnie od lat tak naprawdę już i jestem mocno nastawiony konsumpcyjnie, generalnie często życiowo. Rzadko bywa tak, że jestem w stanie, w którym niczego nie chcę, niczego nie potrzebuję, niczego nie mam, powiedzmy, w planie zakupienia dla siebie w jakiś sposób, czy dla twórczości, czy zabawy, czy czegokolwiek.
I one się nie zatrzymają. Te chęci, potrzeby, zachcianki, one są nieograniczone tak naprawdę. I w koniec końców finalnie to jest bezcelowe tak naprawdę. I wiem o tym, natomiast ta wiedza mi w tym nie przeszkadza, żeby kontynuować te... Names mentioned in English. Nie ma patologii generalnie w tym, mam wrażenie, że jednak mam kontrolę, ale czuję mocne rozczarowania generalnie.
Jesteśmy atakowani z każdej strony, że tu potrzebujesz odkurzacza Dysona, tu potrzebujesz airfryera, tutaj potrzebujesz jakiegoś termomiksa czy coś takiego. Z każdej strony jesteśmy atakowani, że my czegoś potrzebujemy, czegoś nam brakuje, coś ułatwia życie. Tak, tak, to prawda. No tak jest skonstruowany generalnie ten system obecnie i nie wygląda na to i się nie zanosi, żeby się to miało zmienić w najbliższym czasie. Staram się z tym walczyć, natomiast kiepsko mi to idzie. Muszę przyznać i stąd właśnie ta ambiwalencja i to męczę w tych numerach tak naprawdę już od lat, jak sam zauważyłeś. No właśnie zauważyłem i musiałem o to zapytać, bo naprawdę mnie to nurtowało. Dobra, twór utwór maszyna. Jestem jak maszyna do wracania, zaprogramowana by nie wracać, jak maszyna do niepowracania, do wracania wygenerowana ej.
On się może na to wyzłośliwiać może czy coś, ale z drugiej strony co go to obchodzi tak naprawdę. Jakby jeśli jesteś już w tej branży to się pogódź z tym, że tak będzie. W sensie jakakolwiek by to branża nie była. No tak, bo tworzysz coś i oddajesz to dzieło właśnie do publiczności. Tak, ja takie mam zdanie. Okej, czyli właśnie wolałbyś, żeby każdy interpretował twoje wersje tak, jak uważa, tak jak chce? Tak, tak. To znaczy, to wszystko wychodzi ze mnie tak naprawdę, ale to, kto z tym zrobi, to już jest jego sprawa. Dobra, to teraz bym chciał przejść do ufów. I nie tyle, żebyś faktycznie jakoś tłumaczył w taki sposób, jeśli chodzi o sposób myślenia, a stricte o jakby...
No nie wiem, podoba mi się twoja interpretacja, chyba o to mi chodziło. Wydaje mi się, że trafiłeś w sali. Serio? Ale masz czasami tak, że właśnie gdzieś tam, nie wiem, czy ktoś ci mówi prywatnie, czy gdzieś ci ktoś pisze komentarz właśnie a propos swojej interpretacji jakiegoś wersji i ty masz... Nie wpadłem na to, masz tak czasami? Tak, zdarza się. Tak, takich sytuacji jest dużo. Mam też bardzo dużo sytuacji, teraz trochę mniej, ale popełniałem błędy w wersach, nie mając, no wiadomo, że nie miałem świadomości. Językowe? Nie tylko, też często merytoryczne, po prostu logiczne. Które, albo powiedzmy niedopatrzenia, a później okazało się, że to jednak ma znaczenie.
Młodyzgret miał taki wers, że follow upuje sam siebie, bo kto kurwa kosi mocniej. Coś w tym stylu. I no lubię nawiązywać do siebie samego i do swoich numerów, bo często mam jakąś tam sympatię do nich. I często jest trudno mi się rozstać, powiedzmy, z jakimś numerem, jeśli jest jakiś odrzut albo coś, co publikuję właśnie w takiej formie, że wrzucam tylko na SoundClouda i czuję, że mogę zrobić z tego coś więcej, lepiej, fajniej, to korzystam z tej okazji. Okej, w porządku. Właśnie mnie tak to nurtowało, czy... Kurde, dlaczego... To jest legalne. To wiem, że to jest zresztą twoje dzieło, nie? Tak, ja to zrobiłem, kurwa. Dobra. Bo rozmawialiśmy o tym, czy jeśli chodzi o interpretację dzieła na własny sposób, czy to jeśli chodzi o również posiadania wiedzy na temat zdania autora a propos swojego dzieła, ale czy uważasz, że można, albo może czy powinno się oddzielać autora od dzieła?
Nie, no chyba nie. W sensie, można, jeśli ktoś potrafi, to w porządku, ale ja mam z tym problem często i jakiś tam zgrzyt mi się często pojawia, po prostu nawet przy konsumpcji jakiegoś dzieła, albo robię to z poczuciem winy, na przykład jak... No nie wiem, w sumie nie chcę nikogo wymieniać teraz, nie dawać platformy i tak dalej, ale tak bywa. Znaczy nie, bo na przykład załóżmy, że jest jakiś raper, artysta, który ogólnie powiedzmy ma albo wizerunek nieskazitelny, albo... Names mentioned – Michał Wojtek
I pytanie, czy w takim momencie może ktoś robi super numery, ale zrobił coś powszechnie niepochlebnego? Czy w tym momencie wiesz, powinniśmy to oddzielać i że okej, to jest jakiś, nie wiem, to jest jakiś kiepski gość, nie wiem, krzywy jest, nie będę go słuchać. Czy po prostu okej, może gość nie jest zbytnio, nie wiem, może ogarnięty życiowo, może cokolwiek innego, mam o nim, o samym, o sobie negatywne zdanie? No ale robi dobrą muzę. Wszystko zależy dla mnie od skali tak naprawdę przewinienia. Okej, to załóżmy, weźmy skalę z wyzywania fana. No nie widzę w tym problemu, no zdarza się, słucham Pei. Okej, okej, dobra. Słucham Sokoła, który zrzucił gościa ze sceny swego czasu, w sensie no gościu se zasłużył, ale no to się zdarza ludziom tak naprawdę, wybuchy jakiejś tam agresji często i to nie popieram tego wiadomo, natomiast no
Znowu ci się jakoś tak zachciało, że znowu to jakoś może polubiłeś, znowu zobaczyłeś, że cię to jara i będą faktycznie się gdzieś tam w jakiejś tam przyszłości pojawiać nowe rzeczy? Tak, tak jest. Z powrotem mam fun z tego i dobrze się bawię i tworzę z ludźmi różnymi też i to jest super rozwijające i pobudzające też, to daje dużo takich pozytywnych emocji, endorfin, adrenaliny często też. I tego po prostu, że czujesz, że zajmujesz się czymś wartościowym i tym, co sprawia ci przyjemność i dobrze działa po prostu. Więc z powrotem to złapałem, tego bakcyla. Więc robię rzeczy.
No tak, że jakichś kontraktów reklamowych też nie ma. Żeby wiązywać z czegoś. Tak, tak. Nie jestem ambasadorem żadnej z marek jakichkolwiek. Tak, no to daje dużą wolność, więc jest to atut jeśli chodzi o tworzenie. Z drugiej strony nie mówię, że treść jakaś podlegająca jakiejś kontroli zewnętrznej, natomiast takie zewnętrzne deadline'y często też działają pobudzająco i to jest może coś, czego mogłoby mi brakować. To jest jedyna motywacja, jaką mam teraz do tworzenia, może wynikać tylko ze mnie. Więc to jest też druga strona tego medalu.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Po dość długiej przerwie z nowym materiałem "Worek na kości" do świata aktywnych artystów wraca Michał Wojtek. Z tej okazji spotkaliśmy się by porozmawiać o nowym materiale oraz o tym, co u samego autora. ZAPRASZAM NA BEDTALK!