Mentionsy Mentionsy
BIScast
BIScast

ЩО ТАК СТУКОТИТЬ? | Байки крайки

27.04.2024 ·19 min · 4 rozdziały

Збірка оповідань "Байки крайки" була створена в рамках допомоги людям, які постраждали від війни в Україні. Наші редакторки та редактори підготували шість авторських байок разом з ілюстраціями. Байки були написані польською мовою, а потім - завдяки співпраці з Фондом Полонійної Освіти - перекладені на українську мову. Зося Міхльовіч (текст) | Валентина Надь (переклад) | Вероніка Романець (люстрації) | Еліна Черкас (читець)

0:00 · Opowieść o ptaszku i kurczacie 4

Piewoń wstrząsił dźwięk pod koło i niczym nie zajmował się. Może na dworze idzie deszcz? – pomyślał mały ptaszek, który tłoczył się na paliwie pod ścianą i prawdopodobnie był jedynym mieszkańcem górnika, który nie mógł zasnuć w tej nocy. Może to jakaś kurczatka kłóci się? A co to tak piszczy? Mam nadzieję, że nic strasznego. Biedolak zaczął się niepokoić. Czy to ktoś idzie? Co tak kłóci? Czemu nie przestań? Proszę, niech przestań szumieć. Chciałabym po prostu zasnąć. Maliuk był już całkowicie przerażony. Bardzo chciał biegnąć, przytulić się do mamy, taty albo kogoś z rodziców, ale bojał się ruszyć z miejsca.

— Aaaa! — krzyknął przerażony ptaszek i zjeszczył się na ziemi. — Aaaa! — krzyknęło małym głosem kurczaka i wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż wciąż Pawuczek leżał nieruchomo i czekał, że coś takiego się wydarzy. Jednak wokół wszystko umarło. Tylko wiatr tuł na podwórzu. Za kilka minut stworzenie starało się rozprzestrzenić oczy. On ostro podwiódł głowę i zgarnął się po kurniku. Strasznego kurczatyni nigdzie nie było widocznego. Ostro podwiódł się z podłogi i wtedy zauważył żółte pieczo, co się wydarzyło zza najbliższej balki.

Ono trochę wytoporzyło się z jednego boku, a z innego... jakby trochę trzęsło się. Ciekawiony ptaszek wyruszył w ten kierunek. I szedł powolnie i ostrożnie. Pamiętał, że nadal może być w niebezpieczeństwie. Wydawało mu się, że słyszy jakiś szepień. Głos coraz wyraźniejszy i głośniejszy ląkał, im więcej do niego przyjechał. Nie kusaj mnie, straszny paweł! Proszę, nie kusaj mnie! Wróć do twojej pawełki i pojeżdżaj do mnie, proszę! Te słowa mówiła żółta kurczatka, która schowała się za drzewem i widać, że bardzo się boiła. Ja w ogóle nie mam chęci cię kusić. Ja nie kusam nikogo. Tato mówi, że to nie jest dobrze, powiedział paweł.

Kurczatka najpierw zamówiła, potem umarła i wreszcie spojrzała na pawełka jednym oczem. — Nie zjistisz mnie? — zapytała pyskliwym głosem. — Nigdy w życiu! Myślałam, że ty chcesz mnie zjeść! — odpowiadał Pawełek. Kurczatka całkowicie pokazała się zza drewnianej balki i przyszykowała. Czego bym ja miał jeść jakichś pavuków? Pierwszy raz widzę pavuka z bliska. I wygląda on jeszcze mniej apetytny niż z daleka. Pierwszy raz widzę kurczka z bliska i uważam, że ty wyglądasz bardzo ładnie z tym żółtym piwniczkiem. Odpowiedział pavuk. Dziękuje. Już troszkę zaspokajając się, Toszyniana zbliżała się jeszcze na krok. What are you doing here in the middle of the night? I couldn't sleep.

6:00 · Spotkanie z myszką 7

A co, kiedy to jakieś zapomniane jajeczko wylewa się gdzieś w zapomnianym kierunku? zapytała kurczatka. — Zobaczymy to! — zaproponowała ptaka. — W porządku! — odpowiadał ptaszek. Obydwie istoty zamknęły i znowu zaczęły słuchać. Do ich głów dotarły tajemnicze dźwięki. Trudno było wierzyć, że ktoś może spać w takim bezradzie, a reszta zwierząt spokojnie chropiły na swoich siedlach. Ptaszek już nie był sam, więc boił się trochę mniej, ale w każdym razie podszedł trochę bliżej do swojego nowego znajomego. Kurczatko schyliło głowę do Pawuka i powiedziało:"A najgłosniejszym jest szybciej za wszystko piścianie. Słyszysz? Idzie, jak gdyby zza tego siedla. Chodzimy sprawdzić".

Pokazał krzyżem. Ciężko wyruszyli w kierunku popiskuwania. Z każdym krokiem dźwięk stawał coraz bardziej wyraźny, dzięki czemu oni wiedzieli, że idą w odpowiednią kierunku. Kiedy oni przeszli z płytych na siedlach kurów, to zobaczyli ciemną figurę, która szybko ruszyła. Nizki pawełka zaczęły trymknąć ze znervowania, a w brudzach małego ptaszka serce zaczęło biciać się szybciej. Zagadkowa figura biegła po okolicy i popyskowała. Oni przyglądali się do niej jakiś moment z bezpiecznej odstani, aż wreszcie ona zaczęła wyglądać, jak gdyby już znajoma. A to nie myszka? – pomyślał pawełek. W rzeczywistości wygląda trochę jak myszka – przypominała się kurczatka. W ten moment istota, która szedła, zauważyła ich i podbiegła.

Paweł był prawy. To była myszka. Ona wyglądała bardzo znerwowaną. – Pomóżcie! Mój bracie kupował drzwi w podłożu i nie może wyjść. Czy możecie mi pomóc? – wydychnęła myszka. Kurczak i paweł nie obawiali się ani chwili. Jednocześnie krzyknęli głowami i poszli za myszką, która przywioła ich do drzwi w podłożu. Kiedy zaglądali do środka, zobaczyli małe, czerwone stworzenie, które próbowało wyjść z pusty, wstrzymając się na ściany. Kurczak schylił się i próbował złowić malutka zębem, jednak nie dostawało. On z ostrożnością patrzył na swojego nowego przyjaciela. W ten moment do puczka przyszła idea, bo on był puczkiem. Jego specjalnością było tkanie kwiatów.

— Ja już wiem! Zrobię motusku! — krzyknął i zaczął szybko pracować. Myszka i kurczak przyglądali się do cienkich nóżek pawełka, które sprytno spłytali długie sity w świetną, mocną, błyszczącą motuskę. Już za chwilę była gotowa. — Złowić jeden konek! — powiedział pawełek do myszki i kurczaka. — A ty chopaj za innego! — krzyknął głęboko do drzwi i wkręcił motusku do środka. — Złowił! — wygłosił głosem z głębokości. — Raz, dwa, trzy, wciągniemy! — skomandował pabuczka. Kurczak i myszka naprężyli mięso i powolnie, ze stogonem i sopieniem, wyciągnęli malutka na powierzchnię. A myszyniatka, brat i siostryczka od razu wcięły się w obie imię jednego. — Ja tak się boję!

Myślałam, że już nigdy cię nie wyciągnę! — mówiła myszka, przygotowując się do brata. — Dziękuję wam za pomoc! Kurcza i Pawuk posmiechnuli się z zadowoleniem. Raptem bez poprzedzenia żółtyj przyjaciel Pawuczka udarzył dźwignią w ziemię właśnie blisko niego. Pawuk szybko wyskoczył. – Bądź ważny! – krzyknął. – Ty mogłeś do mnie dojść! – O, przepraszam, ja tylko zobaczyłem zerniatkę i chciałem ją zjeść! – powiedziała Kurcza z pełnym rąkiem. – O, tam jest następna! – krzyknął i podbiegł kilka kroków. Kliunął wielką zerniatkę i od razu zauważył następną. Wyruszył w jego kierunku, w ogóle zapomnił o uratowanych myszkach. Powók wreszcie wstąpił za nim.

– Zaczekaj, ja nie biegam tak szybko! – śpiewał, przebierając wосьmioma nogami tak szybko, jak tylko mógł. Kurczak znaleźł jeszcze kilka kolejnych smakowników, rozkręconych na podłodzie. Biegł od jednego do innego tak szybko, że jego mały przyjaciel wreszcie wstąpił za nim. Wreszcie zatrzymał się przed wielkim miszkiem z kremem, zachowanym w okolicy kurnika. Kiedy Pawełko go zniknęło, kurczak stał się z otwartym rytmem i z zachopieniem przyglądał się do swojego znakomstwa. Chromkid pociągnął się poza sobą i brzmiał zbyt głośno. Przyjaciele mimo wolę przytulili się jedni do jednego i umarli w oczekiwaniu. – Co to może być? – zapytał ptaszka z brzmieniem. – Nie mam pojęcia.

– pysknęło kurczak trochę głośno. Chromkid przerwał się. – Kto tu? – Ja Cię słyszę. – Wychodź. Za kawałkiem z zębem ktoś odzwał się. — To tylko my. Ale nas tu nie ma. — szybko odpowiedziała kurczak. — Czemu tu jesteście i co widzieliście? Postać za miszkiem była bardzo zdenerwowana. Przyjaciele nie wiedzieli, co robić. Bały się pokazać się nieznajomcy, ale także bały się uciekać. Za miszkiem zębów coś się wyruchnęło i już w następnym momencie na ścianie pojawiła się tina. Od razu za tego samego miszka wyglądała kogoś głowa. U niej był dziób, dwoje szczerych oczej, ta grebiń na głowie. Ona należała kraseniu piwniu.

12:00 · Rozwiązanie problemu zębów 2

– Dziadko? – niewpemnano zapytalo kurcza. – Żołtyj? Czo ty tu robisz o ciej pori? – zdziwowawca piwenj. Kurcza poglano na pawuka z usmieszkoju. – To mój dziadko. Nam niczego nie zagrożeje – skazało ono. – Czy tam na ziemi stoje pawuk? Piewień się zaskoczył. – Tak, ale nie martw się, on nie smakuje. On jest moim przyjacielem – odpowiadała kurczak. Piewień zrobił zaskoczone twarz. – Co tu robicie, malutki? Powinniście spać – powiedział cicho. – Chcemy dowiedzieć się, co tak krzyknie. Może masz jakąś myśl? – Coś krzyknie? Ja niczego nie słyszałam. Piewień szybko odwijał spojrzenie i schował się za mokrą. Przyjaciele poszli za nim.

– W nocy zobaczyłem, że farmator przyniósł nową porcję zębów i chciał sprawdzić, czy może ono nie zniszczone, albo nie świeże, albo… Piwen całkowicie się zgubił. Pawuk i kurczak żartowo patrzyli na siebie. — I ty nikomu o tym nie mówiłeś? — zapytała z uśmiechem mała ptaszka. — Ja nie chciałam wam mroczyć głowę — wypowiedział piewoń. — Na początku ja tylko spróbowałam jednego zębka, ale potem oni tak przypali mi do smaku, że ja już nie mogłam się trzymać. — To znaczy, one nie są zepsowane ani nie są nowe? — zapytał pawuk. Zawsze nie, powiedziała z uśmiechem. Moim zdaniem bardzo smaczne. Piwenj patrzył na swojego mężczyznę i uśmiechał się. A od razu za nim i Pawuczek.

15:00 · Powrót do domu 3

Chodzimo, żołtyj, wyruszajmo widnesty twogo druga do domu, skazał kurczat i piwenj. Male ptaszynia wyruszylo za welykim ptachom, na grebeni jakogo gojdawsa niewelyki pasażyr. Wszyscy przeszli po przejściu w podłodzie, przebiegnęli pomiędzy siedlami, na których drzwiły kury. Pawuczek patrzył z wysoty głowy piwni na kury i, choć był daleko od domu, najpierw, przez całą noc, w ogóle nie bojał się. Spoczywał się bezpiecznie. Myślał, że taki wielki i silny ptak jak piwni najpierw za wszystko go zachęci. Niemiecki nie boją się niczego, kierują w górniku i wszystkich ochroniają. Oni bezstraszni.

Pawuczek nie miał pojęcia, że Niemiecki też boją się. Na przykład zdrygają się od samej tylko myśli o łosach, a łosy uciekają od ludzi, a wiele ludzi bardzo boją się takich pawełek, jak i on sam. Tak rozmiarowując, on nawet nie zauważył, kiedy oni dostali się do wielkiej drabyny, która prowadziła prawie do samej ściany. Piewień zdecydowanie podjechał się kwiatami, a za nim podskakała mała kurczka. Kiedy dostały się na górę, Piewień zachylił się i podsunął głowę do pola pawełka. Bezpośrednio, spostrzegając, żeby znowu nie wpaść, pawełek przejechał w pociągu pawełka do domu. On już widział swoją kwiatkę i bardzo chciał przytulić się do mamy, ale wrócił do obu ptaków i uśmiechnął się.

Bardzo wam dziękuję. Jakby nie wy, nie udałoby mi się wrócić do domu. Spoglądał na kurczaka. Może jeszcze kiedyś pograjemy? Kurcza ochoczo kywnęła głową, po czym obydwa ptaki pomachali ptaku krwawami i zeszły po drobinie. Ptaczek prowadził ich oglądem, aż dopóki nie zniknęli na swoich siedlach, a potem szybko, jak tylko mógł, pobiegł do domu. Był bardzo zdziwiony, kiedy zobaczył, że jego mama wcale nie śpi, mytuszyła się po ptaku i czuła się tak, jakby coś zagubiła. Podbiegł do niej i mocno przytulił się. — Ty tu, ja skryć ciebie szukala! Ja tak bojalaś się, że coś się stało! — zakryczała mama, przygórtając go mocno z siedmioma, wосьmioma nogami. — Ty bojalaś się? Ja myślałam, że dorosli nigdy nie boją się!

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.