Mentionsy Mentionsy
Amiga Bez Ściemy
Amiga Bez Ściemy

Amiga Bez Ściemy odcinek 55

30.05.2025 ·1 godz 35 min

Omawiamy konwersje gier z automatów na Amige, które zostały wydane w w latach osiemdziesiątych XX wieku.

Natomiast w wersję Amigową Trochę grałem, ale nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem tej gry. Przy latach 90-tych będzie podobna gra, w którą grałem dużo więcej, ale to w kolejnym odcinku o niej porozmawiamy. Bubble Bubble Dla mnie taki średniak, w którego się nie zagrywałem, natomiast doceniam, że konwersja naprawdę też udana, też jest gra w miarę płynna, tam nie ma skoków animacji, no muzyka znowu trochę gorsza, no bo gdzieś tam... A jak to... Przepraszam, ale jak to porównasz do wersji NES-owej właśnie, czyli Pegasusowej? Wiesz co, ta wersja Pegasusowa... Też była w miarę płynna, tylko wiesz co, przygotowując się do tego materiału, nie brałem pod uwagę wersję pagazasową, a moje wspomnienia sprzed 30 lat przez telewizora ze sprzętowym Motion Blurem, no nie chcę ich teraz porównywać, bo... Rozumiem.

Naprawdę przyłożyli się do tego i Być może dlatego tylko to w to sobie zagrywałem na Amidze, bo czułem się jak na arcade'zie i bardzo ciepło wspominam tą grę, mimo że nie przepadam za tego typu grami, to tutaj ta grafika, animacja, muzyka, wszystko dawało radę. To naprawdę... I pewnie też, tak się domyślam, że pewnie też stopień trudności mógł być trochę lżejszy. Lepszy, lżejszy, tak, tak, tak. Dobra. No okej, to twój tytuł. Teraz tytuł The New Zealand Story. New Zealand Story. Urocza platformówka, która za sprawą firmy Taito pojawiła się na automatach w 1988 roku.

No więc opowiadałem Ci kiedyś już w jednym z pierwszych odcinków, że miałem taką fajną dyskietkę, że w czasach, gdy miałem mało dyskietek, to ceniłem gry jednodyskowe, a najbardziej ceniłem gry, które wchodziło kilka na jedną dyskietkę. I miałem dyskietkę, gdzie były statki, gdzie był Rick Dangerous i była trzecia gra. I znowu nie chcę czegoś namieszać, ale mocno mi się wydaje, że tą trzecią grą było New Zealand Story. Ogólnie platformóweczka z lat 80. Która właśnie się, w przeciwieństwie do na przykład takiego tutaj Ghost and Goblins i tak dalej, cechowała się naprawdę płynnym, płynną animacją, była dobrze skonwertowana.

W New Zealand Story też dużo strzelasz, ale jednak więcej tam widzę platformówki niż strzelanki. No ale ok, możemy przechodzić dalej, bo temat wyczerpany. Bionic Commando. Bionic Commando. Wersja arcade oferowała szybką akcję z innowacyjnym hakiem na linię, zamiast klasycznego skoku. Gracz musiał korzystać z bionicznego ramienia do poruszania się i walki, co czyniło grę wyjątkową na tle innych R&Gów.

No fajna gra, chociaż nie grałem na arcade'ie. Nie grałem nigdy chyba na MAME'ie, ale jednak widać, że tak jak na przykład według mnie New Zealand Story czy Bubble Bobble nie odstępują aż tak bardzo graficznie, to tu jednak widać, że te dwie półeczki wyżej jest wersja arcade'owa, jeśli chodzi o oprawę. No i tyle, co mogę powiedzieć, bo w Amigową grę też nie grałem w Amigową wersję, więc tu z kolei ja oddaję Tobie głos. No tak, ja pierwszy raz tą grę zobaczyłem właśnie na arcade'ach. Tu znowu do forum się kłania. Tamtych automatów mieli od Groma. No i tak, no na automatach żeśmy w to łupali non-topper.

na NES-a czy tam Nie, no to nie. W ogóle... Który w dodatku jest pusty już w oryginale na automatach, bo oryginał też nie był dobrą grą, żeby tutaj nie tworzyć złudzeń, że Pac-Man oryginalny był dobrą grą. Też było pustawo, też mało się działo, ale jednak coś się działo. A tu nie działo się nic. To był taki spacer po pustawych ekranach, gdzie od czasu do czasu wyskoczył jakiś duch czy inny robak.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.