Amiga Bez Ściemy odcinek 55
Omawiamy konwersje gier z automatów na Amige, które zostały wydane w w latach osiemdziesiątych XX wieku.
Co prawda w poprzednim odcinku też była mowa o grze, ale jednak to była gra niewydana. A dziś sobie porozmawiamy o grach, które zostały wydane, a konkretnie o konwersjach gier z Arcade'a. Było tego wbrew pozorom całkiem sporo. Na pewno ponad 50 tytułów w samych tylko latach osiemdziesiątych i dlatego postanowiliśmy temat, który chcieliśmy wziąć jakby na raz. Rozdzielić na dwa odcinki, czyli dzisiaj zajmiemy się konwersjami, które ukazały się na Amigie w latach osiemdziesiątych, a za jakiś czas, nie mówię, że w następnym odcinku, ale za jakiś czas powrócimy do tematu i zabierzemy się za konwersje z lat dziewięćdziesiątych. I zanim Tobie oddam głos Remiku, to jeszcze mały apel o komentarze, bo ostatnio, ostatnie dwa odcinki, chociaż
Fajnie to wyglądało, super. No tak, aczkolwiek uczciwie trzeba przyznać, że wersja arcade'owa wyglądała jednak zdecydowanie lepiej. Tak, tak, bo ja porównuje... Tak, tak, bo ja porównywałem sobie Pac-Mana oryginalnego, a nie Pac-Manie. Jasne, jasne, jasne, jasne. Tylko, że w mojej głowie to tak się zakodowało, że zobaczyłem oryginalnego Pac-Mana, a później Pac-Manie na Amidze i stąd ten taki wow. Okej, no jasne, Pac-Mania na arcade'ie, okej. Także jednym słowem polecamy. No i teraz moja pozycja pierwsza. Ja sobie postanowiłem, że będę tutaj jechał kolejnością alfabetyczną, a więc zgodnie z literami alfabetu literka A, czyli Arkanoid.
Arkanoid rozszerzał koncepcję Breakouta, czyli gry opracowanej dla Atari przez późniejszych założycieli Apple, Jobsa i Woźniaka. Film Tron posłużył jako inspiracja dla futurystycznej, neonowej estetyki gry. Projekty poziomów zostały naszkicowane na papierze, a następnie zaprogramowane i przetestowane, aby upewnić się, że gra się wnie z przyjemnością. Projekty wrogów i ulepszeń były modelami 3D przekształconymi w grafikę sprite'ów. Tytuł stał się dużym sukcesem komercyjnym w salonach gier, stając się najbardziej dochodowym automatem arcade w 1987 roku w Japonii i najbardziej dochodowym zestawem konwersyjnym arcade w Stanach Zjednoczonych.
Wersje arcade zawsze były wyżyłowane, no bo tam chodziło o wrzucanie monet, a... Tak, ale za chwilę, najpierw oczywiście będzie twoja gra, a potem będzie moja, gdzie właśnie nie do końca tak było, ale super u ciebie. Okej, kolejna gra z mojej listy. Cabal. Cabal. Zabal to dynamiczna strzelanka TPP, w której gracz steruje żołnierzem strzelającym za osłon do wrogów na pierwszym planie. Gra wyróżniała się intensywna akcją, możliwością niszczenia otoczenia i nietypowym sterowaniem celownikiem.
Później zobaczyłem to na Commodore C64 oczywiście i też było nawet fajnie. I nagle zobaczyłem wersję Amigową. I ona tak aż całkiem nie odskakiwała od wersji C64, ale jednak miała więcej tych kolorów. No ten obraz był taki pełniejszy, że wtedy wydawało mi się to arcade perfect. No ale po latach jak wróciłem, no nie, no arcade perfect to to nie był, ale wtedy udało mi się oszukać tak umysł, że tak, wydawało mi się, że to jest arcade perfect. Świetnie się bawiłem z tą grą, bo te niszczenie otoczenia i tak dalej, to było super. Ale to było na myszkę. Tak, na myszkę, na myszkę. Znaczy było i tak, i tak. I tak, i tak mogłeś. No to wiesz, to już samo sterowanie względem Commodora przy celowniczkach, to już też robiło na plus. Tylko Commodore był na tyle ślamazarny, że jeszcze tam zdążyłeś tym joystickiem coś zrobić, bo tam się troszkę wolniej to wszystko odbywało, nie?
No, no. Ale tak, tak, uważam to za poprawną konwersję, nie? Okej, no może dzisiaj to nie jest arcade perfect, ale jest okej, jest okej. No dobra, jak mówię, nie grałem, więc nie będę tutaj przedłużał, a więc tym razem propozycja ode mnie na literkę B zgodnie z alfabetem, czyli Bomb Jack. Bomb Jack. Tytuł zadebiutował na automatach w 1984 roku, oferując proste zasady w których gracz wciela się w superbohatera Jacka, który potrafi skakać niezwykle wysoko. Zadaniem gracza jest zebrać wszystkie bomby rozmieszczone na planszy, unikając przy tym przeciwników. Innowacją na owe czasy był system,
W którym punkty przyznawane były nie tylko za zabranie przedmiotów, ale i za to w jakiej kolejności się to robi. Co promowało ryzykowny, ale bardziej nagradzający styl gry. No to muszę się przyznać, że ja Bomb Jacka w ogóle na arcade'ie nie grałem, w ogóle zero, kompletnie gra podobna dla mnie zupełnie do nikogo, więc tutaj Tobio zdaje głos. A na C64 też nie grałeś? Grałem, grałem, ale nigdy nie grałem jakby w arcade'a, więc trudno mi to strasznie porównać. No ja lubiłem, to nie był taki mój top jak wspomniany tutaj Froger, Pac-Man, Pengo czy nie wiem, Dig Dug. Ale jednak lubiłem tego Bomb Jacka, chociaż zanim w ogóle wersję arcade'ową poznałem, to w ogóle chyba moje pierwsze spotkanie z Bomb Jackiem to było na Spectrum, bo niestety na Atari nie było małym Bomb Jacka.
Pewnie macie tam gameplay, bo już nie pamiętam, czy poległem na pierwszym czy drugim poziomie, także... Ok, to... Moja kolej. No to już perełka i tu trochę się odpalę, ale dobra. Gunlet dwójeczka. Gauntlet 2. To kontynuacja kultowej gry arcade, która pozwalała nawet czterem graczom jednocześnie eksplorować rochy pełne potworów, skarbów i pułapek.
Gracze mogli wcielić się w jednego z czterech bohaterów. Wersja arcade wyróżniała się ogromną płynnością rozgrywki, kooperacyjnym chaosem i charakterystycznym cyfrowym lektorem komentującym przebieg gry. Okej. No. Nie, nie, ja biorę, ja muszę tu zacząć. Kochani, wiele razy mówiłem, nie jestem fanem RPGów ani Diablo i tego typu rzeczy. Ale Galleta uważam za takiego praszczura tego gatunku. I pamiętam jak u nas salon pod tytułem Forum, taki najbardziej ekskluzywny salon, to już nie był wóz drzymały, tylko prawdziwy salon w Pile, gdzie gościu rzeczywiście o to dbały i to był naprawdę taki salon na wysokim poziomie.
Taki jak masz za tymi plecami. No tak, tak. Można byłoby to tak porównać. Tak, tak, tak. To był taki naprawdę już z prawdziwego zdarzenia salon. I ta gra się tam pojawiła. I tak pamiętam z Patrykiem, bo z Patrykiem chodziliśmy i tak co to jest, jakieś tam ludziki biegają, coś tam. A przyszedł taki ziomek. Zbyszek miał na imię, tak mi się wydaje. Taki starszy dużo od nas gościu i on tą grę po prostu przechodził prawie na jednym żetonie. I my tak, co on tam wyprawia, nie? I strasznie mnie zaraził tą grą. Mówię, kurczę, taką grę chciałbym mieć, bo tak tych demonów się tutaj pokonuje, zdobywa się coś, otwiera się te drzwi. Takie zupełnie inne podejście do arcade'a.
No i w końcu na Amigę to się pojawiło i uwaga! Naprawdę to jakby zrobiło... Okej, widziałem pewne jakby różnice pomiędzy Arcade a Amigą, ale Amigowa nawet w pewnych momentach wygrywała, bo tam te dźwięki i ta muzyka w Amidze bardziej mi się podobała niż w Arcadzie. Ta mroczność i tak dalej, no super. I to była gra właśnie nie typu pobij rekord i coś tam, i zapętli licznik, tylko kurczę... Przemierzaj lochy. I to mi się strasznie podobało. To była gra, która miała taką narrację otoczeniem, ja bym to nazwał. Że ja sobie tam wkręcałem do głowy za gówniarza, przechodząc to, że tu jakieś demony, tu coś, tu coś.
Dobre skojarzenie. Też chodzenie z góry, widok, te klucze, otwieranie. Taki protoplasta Alien Breeda, ale to właśnie po wersji, którą widziałem jakby z Arcada. A gdy już widziałem konwersję na Amigę, to tam jednak tempo było nieco wolniejsze. Duchy respiły się w mniejszych ilościach. I to już mówię, to już jest trochę inna gra. Arcade, Alien Breed, konwersja na Amigę i już bym nie powiedział, gdybym zobaczył tylko konwersję na Amigę, że to jest jakby Alien Breed. Właśnie, ta Amigowa wersja miała bardziej takiego RPGa w sobie. Przez to właśnie, tak jakoś no, no, no. Takie bardziej mistyczne to było, a nie arcade'owe takie, rzućmy tysiąc przeciwników na gościa, niech się broni, tylko no.
Tak, tak. Tak i być może nawet dlatego miała ten swój dodatkowy smaczek. Tak, tak. No, aczkolwiek nawet patrząc na ten oryginał to faktycznie gra taka no trochę nietypowa, nie żadna tam chodzona bijatyka czy strzela jej w prawo i niż wszystkich, tylko taka no faktycznie jak na Arcade'a no oryginał, oryginał. Tak, jak na Arcade'a oryginał, no bo to... No tak, ewenement taki pod kątem gameplayu, że później już nikt się nie odważył jakby w ten sposób pójść. Okej. No to moja propozycja kolejna Bubble Bubble. Bubble Bubble. Wydana w 1986 roku przez Taito, gra z czasem zyskała status jednej z najbardziej kultowych gier zręcznościowych lat 80., która miała ogromny wpływ na rozwój gier platformowych i kooperacyjnych.
Akcja toczy się na zamkniętych poziomach, gdzie gracze plując bańkami starają się wyeliminować przeciwników. Charakterystycznymi cechami były różne zakończenia. Prawdziwe zakończenie można było zobaczyć tylko grając w dwie osoby. Była jedną z pierwszych gier platformowych z pełną kooperacją dwóch graczy jednocześnie. Do tego można jeszcze dodać niezwykle chwytliwą muzykę, główny motyw grany był w pętli, która stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów w historii gier Arcade. Nie wiem czy chcesz skomentować czy grałeś czy... Grałem, ale też tylko i wyłącznie na Amidze.
Grę kojarzę tylko i wyłącznie z Amigi i przygotowując się do tego materiału, musiałem zobaczyć wersję arcade. Kompletnie tego automatu u nas nie było gdzieś tutaj na rejonie, więc jakby wspomnień miałem, chociaż grę dobrze wspominam i to jest co ciekawe. Wydaje mi się, że od Radka jeszcze miałem dyskietki z tą grą. To ja kompletnie tego nie łączyłem z arcade'em, ale dobrze się bawiłem. Tak, taka fajna. Wesoła gierka, no? Tak, tak, zgadzam się. U mnie to jest w ogóle jeszcze inna historia z tą grą, bo ja generalnie mając już Amigę... To raczej z taką trochę wyższością patrzyłem na ludzi, którzy mieli Nesa, czyli Pegasusa w naszych realiach.
Różnice w oprawie moim zdaniem nieduże. Oczywiście gdzieś tam jak były te falujące jakby zielone podłogi widać było ten jakby dithering. Widać było, że Amiga jest odrobinę do tyłu graficznie, ale tylko odrobinę. Naprawdę nie ma tam jakichś takich miażdżących różnic jak w niektórych innych portach. Według mnie udana konwersja Też grało mi się dosyć trudno, podobnie jak w Bomb Jacka, ale jak mówię, to może wynikać ze sterowania. Nie, udany port. Bardzo udany port. Zanim go zobaczyłem, bo u nas był na arcade'ach, ale to jeszcze w tym wozie trzymały, nie w forum tak zwanym.
Tylko, że najpierw zanim zobaczyłem go na arcade'ach, zobaczyłem Top Secret, gdzie była recenzja tej gry i z tej samej gry były Cztery różne screeny. Do dzisiaj pamiętam, że był ZX Spectrum, Atari chyba, Commodore raczej nie, chociaż mogę się mylić, ale wrócę do tej gazety, bo wiem nawet, gdzie ją mam. I właśnie Amiga. I kurczę, jak ja to zobaczyłem, mówię, nie no, o czym my tu gadamy w ogóle, nie? I nagle po jakimś czasie u nas na salonie pojawia się ta gra. I o dziwo, prawie nikt w nią nie grał. To był omijany automat. Nawet ten szef tego automatu stwierdził, że go musi wywalić, bo on nie zarabia na siebie i w ogóle.
Ale ja zapamiętałem to właśnie, bo tam parę osób oczywiście grało. To nie było tak, że nikt w to nie grał, ale według szefa był najmniej zarabiającym na siebie automatem. No i tak zapamiętałem bardzo dobrze tą kuleczkę, jak tam sobie No i później jak już wreszcie dostałem Amigę, pamiętałem o tej grze i mówię, nie no, muszę do tego wrócić. I kurde, arcade perfect. No nie no, znaczy wiadomo, była też rozbieżność między tym arcade'em, którego wtedy na żywo widziałem, a późniejszym portem na Amidze, ale uważałem to za super port, nie no, łapka w górę. I teraz sobie jak tak odświeżyłem, to tak, tego młodego Remika można było tak. Generalnie ja też uważam, tak jak powiedziałem, nie było aż takich dużych różnic.
Współpracowaliśmy z IPA, wziąłem kawałek do 5.5.5 i kilka innych, żeby je wyczyścić, a potem byliśmy gotowi na power-on. Udało się! Tym razem połączyło się w arkejską skrzynkę Bios Arcadia, bez detekcji gry, bo w tej chwili nie są w niej. Ale to był ogromny progres, więc wielkie dziękuję Richardowi za rozwiązanie tego problemu. Przejdźmy teraz na wszystkie 5 gry i zobaczymy, jak się następują. I oczywiście, każdy z nich pojawia się tutaj i pojawia się jako ok, a system Arcadia Super Select pojawia się z menu, jest ikona dla każdego gry, więc możesz wybrać, co chcesz grać. I jeśli nie dotrę do systemu na tym punkcie, to się przeciąga przez gry, żeby pokazać każdą z nich, każda programowana z ekranem attractu.
To nie są tylko gry z Amigą Bez Ściemy, one są specjalnie programowane dla tego systemu. I też podlinkujemy do Calaca, bo... Tak jest. Więc to był automat o nazwie Arcadia. Była tam płyta główna od Amigi 500, od pierwszych wersji Amigi 500. Tam jest też wywiad z twórcą tych gier, bo nie tylko Ninja wyszło. Około 10 gier na ten automat.
I to była płyta od Amigi. Najpierw oni pracowali jeszcze na tysiączkach, ale potem dostali pierwsze pięćsetki. Jeszcze polutowane chyba z jakimiś kablami na początku. I do tego były dołączone jakieś płytki, które, właśnie płytki z grami. Zresztą to na filmie, jeśli nie widzieliście teraz na przebitce, to po podlinkowaniu zobaczycie sobie cały film, jak to wyglądało. Jakieś tam była też dołączona płyta do tego, żeby jakby wrzutnik monet działał i tak dalej. Natomiast bebechy były Amigi. I oczywiście odpaliłem sobie wersję po dwu HD All Out. Amigową, typowo Amigową i wersję, bo jest też taka wersja po 2 HD Load, Amigowa wersja, ale na automat Arcadia.
Oczywiście tutaj pewne wyjaśnienie. Ta gra jest tak zakręcona, że Ghosts'n Goblins powstało na arcade'y, Ghosts'n Ghosts wyszło na Amigę, no i to tam można ciągle... Generalnie chronologia na arcade'ie jest taka, że Ghosts'n Goblins To jest protoplasta serii. Wyszedł w 1986 roku. Ghost wyszedł w 1988 roku jako kontynuacja Nami. Tymczasem jako pierwsza część serii wyszła właśnie w 1989 roku Ghouls and Ghost. A Ghost and Goblins wyszedł jako kontynuacja w roku 90., więc teoretycznie nie łapię się, bo chcieliśmy omawiać tylko gry do 89., ale że tu jest tak zakręcona historia z tymi częściami, a w dodatku te gry są de facto tak do siebie podobne, że nie było sensu tego przekładać na lata 90., więc oddaję Tobie głos ponownie.
No niestety, no było jak było. I tak wspominam tą grę, a arcade, no miód malina. Ale to też może cię pamięć zawodzić, bo Dobra, nie uprzedzajmy faktów jeszcze na temat kolejnych gier, ale no to uważam, że jednak tu konwersji nie można uznać na plus, bo tak jak mówisz, grafika, animacja skokowa, grafika też nie jakoś tam minimalnie słabsza jak nie wiem w Marvel Madness, tylko tu już jest ewidentnie słabsza. Ewidentnie, no ewidentnie. Bierzmy pod uwagę to, jakie Amiga miała platformówki. No może jeszcze nie w latach osiemdziesiątych, ale nawet wtedy, w tych latach osiemdziesiątych, nawet taka głupia Johna Sisters, jaką ona miała płynność, przesuwa ekranu, a jakie miało właśnie Ghost and Goblins i tak dalej.
Wszystkie te gry sobie odpuściliśmy. Skupiamy się tylko na oficjalnych konwersjach. OK. Mój tytuł kolejny. Wyścigi Outrun. Outram. Gra wyścigowa z 1986 roku, stworzona przez Yu Suzuki'ego i wydana przez Sega. Uważana jest za jedną z najważniejszych i najbardziej wpływowych gier arcade lat 80., która zdefiniowała gatunek gier wyścigowych na wiele lat. Gracz prowadził czerwone Ferrari Tastarossa Spider z blond pasażerką, starając się dotrzeć do końca trasy przed upływem czasu. Nietypową cechą było wprowadzenie systemu rozgałęzi. Na końcu każdego etapu gracz mógł wybrać czy chce skręcić w lewo czy w prawo, co prowadziło do różnych tras i zakończeń.
Kupiłem to pod tym jak zwykle szyldem arcade, ale nie, nie zagrywałem się w to absolutnie na Amidze. Miałem, ale coś tam nie grało. No tak, ja tylko dodam, że oczywiście u nas W naszym kraju w tym przaśnym czasie przy PRL-u czy tuż po, to kierownica przy automacie to już było ho ho ho, super mega hiper. No a na zachodzie były też wypasione automaty, gdzie wsiadałeś dokąd inny miałeś sprężenie zwrotne i tak dalej. Więc tam był jeszcze... Jakby inne realia, ale dla mnie też ja się w stu procentach zgadzam, że Amigowy port słaby, słabsza grafika.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Omawiamy konwersje gier z automatów na Amige, które zostały wydane w w latach osiemdziesiątych XX wieku.