Mentionsy Mentionsy
Amiga Bez Ściemy
Amiga Bez Ściemy

Amiga Bez Ściemy odcinek 55

30.05.2025 ·1 godz 35 min

Omawiamy konwersje gier z automatów na Amige, które zostały wydane w w latach osiemdziesiątych XX wieku.

Fajnie to wyglądało, super. No tak, aczkolwiek uczciwie trzeba przyznać, że wersja arcade'owa wyglądała jednak zdecydowanie lepiej. Tak, tak, bo ja porównuje... Tak, tak, bo ja porównywałem sobie Pac-Mana oryginalnego, a nie Pac-Manie. Jasne, jasne, jasne, jasne. Tylko, że w mojej głowie to tak się zakodowało, że zobaczyłem oryginalnego Pac-Mana, a później Pac-Manie na Amidze i stąd ten taki wow. Okej, no jasne, Pac-Mania na arcade'ie, okej. Także jednym słowem polecamy. No i teraz moja pozycja pierwsza. Ja sobie postanowiłem, że będę tutaj jechał kolejnością alfabetyczną, a więc zgodnie z literami alfabetu literka A, czyli Arkanoid.

Arkanoid rozszerzał koncepcję Breakouta, czyli gry opracowanej dla Atari przez późniejszych założycieli Apple, Jobsa i Woźniaka. Film Tron posłużył jako inspiracja dla futurystycznej, neonowej estetyki gry. Projekty poziomów zostały naszkicowane na papierze, a następnie zaprogramowane i przetestowane, aby upewnić się, że gra się wnie z przyjemnością. Projekty wrogów i ulepszeń były modelami 3D przekształconymi w grafikę sprite'ów. Tytuł stał się dużym sukcesem komercyjnym w salonach gier, stając się najbardziej dochodowym automatem arcade w 1987 roku w Japonii i najbardziej dochodowym zestawem konwersyjnym arcade w Stanach Zjednoczonych.

Okej, to teraz ja zacznę. Arkanoid chyba zawsze gdzieś tam za mną był, bo nawet do dzisiaj gdzieś w mobilnych grach zawsze jakiś taki klon tego Arkanoida jest. Z Amigi wspominam go pozytywnie. Ale nie był to nic wybitnego, co bym tam... Tak sobie gdzieś w wolnych chwilach przegrywałem, ale to nie był taki... Taka gra, którą bym tam kolegom pokazywał, chwalił się i tak dalej. Fajne, poprawne i chyba nic więcej nie powiem, nie? Okej, to zanim ja powiem o wrażeniach z tej gry, no to tylko, bo w wizytówce w zapowiedzi było, że w Stanach był to najpopularniejszy automat konwersyjny, więc tylko powiem, o co chodziło z tymi automatami konwersyjnymi.

Chodziło o to, że można było dodawać ulepszenia do gry bez wymiany jakby całego automatu, tylko poprzez wymianę jakby oprogramowania. I to było po prostu bardziej ekonomiczne, wiadomo. Dzięki temu Arkanoid zdobył właśnie popularność, bo oferował tam odświeżoną wersję rozgrywki typu tam właśnie Breakout z dodatkowymi funkcjami, jak power-upy, przeciwnicy i tak dalej. A teraz wracając do... Do Meritum. Tak. Oczywiście też znam tą grę jeszcze z 8 bitów z Atari. Prawdopodobnie była to jedna z pierwszych gier... W ogóle, który odpalałem na Atari i z dzisiejszej perspektywy zastanawiam się, jak mogłem w to grać na joysticku.

Ale wtedy się tak grało i nawet dosyć daleko wiem, że zachodziłem w to. Na Amidze to chyba to przeszedłem. Nie da się przejść, ale można przejść dookoła. No właśnie, mi się też wydaje, że nie da, ale okej. Dookoła właśnie jakby. Przekręcając licznik. Co do portu. No na pewno dźwięk lepszy na automatach, bo tam jednak siedziały lepsze bebechy. Natomiast cała reszta, moim zdaniem, stoi po stronie Amigi. Po pierwsze sterowanie myszą. Tu znowu muszę nadmienić, że ja nie widziałem nigdy oryginalnego automatu z Arkanoidem na żywo, ale wiem, że tam było tak zwane wiosełko. Jeśli ktoś pamięta te pokrętła ze starych klonów Ponga, choćby z polskiej konsoli TVG-10, to

W automacie z arkanoidem oryginalnym, którego, mówię, w Polsce nie widziałem. Wiem, że było wiosełko, więc to też nie był joystick, więc pewnie to swoją wygodę miało, ale według mnie co mysz, to mysz, więc sterowanie jest według mnie po stronie Amigi. No a wiadomo, grając pod maimem, no to się gra z klawiatury. I tak byłem zdziwiony, bo oczywiście ograłem te wszystkie moje pozycje i na maimie, i na Amidze przygotowując się do tego odcinka i zaskakująco dobrze mi się mimo wszystko na tych klawiszach kursora grało. No ale nie ma co porównywać z Amigą. To co w zasadzie przy Pac-Meni można powiedzieć. Stopień trudności. Nie wiem czy będziecie mieli teraz na przebitce porównanie, ale praktycznie...

Na mejmie to po trzecim, czwartym odbiciu piłka już tak mocno przyspiesza, tak szybko chodzi. Na midze gra zaczyna się anemicznie, w tempie iście spacerowym spokojnie można się wprawić, poodbijać. Z czasem też przyspiesza, ale ta przyjemność gry jest inna. Nie grasz od początku na wariata. Jedyny taki mankament w wersji Amigowej to niestety jest detekcja kolizji. Teraz grając nawet, bo od razu się wciągnąłem, też lubię te paletki, czy różne klony Arkanoida i tak dalej. Zawsze lubiłem tego typu gry. To oczywiście jak odpaliłem pod EUAE Arkanoida, to zaraz z 10 plansz musiałem zaliczyć.

No i detekcja kolizji, kuleje czasami po prostu, piłeczka przechodzi przez róg kafelka, a powinna się od niego odbić. Ale to jest mały mankament, który nie psuje obrazu całości, także znowu moim zdaniem kciuk w górę przy tej konwersji. Tak, tak, tu się zgodzę, ale dodam też, że klonów tych Arkanoidów to była cała masa i zarówno na Amigi, jak i na 8-bitowce. No to jest chyba gra klonowana przez klonowanie. Na OS4, jak i pewnie na Windowsa i na wszystko, co się rusza. Jedna z najczęściej klonowanych gier. A co do tego poziomu trudności, no to tu w zasadzie już jakby z góry możemy założyć,

Gra oferowała power-upy, dynamiczną akcję oraz możliwość kooperacji. Nie pamiętam czy grałem w to na 500, na automatach na pewno, no typowa strzelanka, jedna z wielu, nie moja najbardziej ulubiona na automatach, miałem kilka bardziej ulubionych, ale wiem, że jednak była to kultowa gra, bo konwersje tego typu to ja nawet pamiętam na Amiga S4, tu mówiliśmy, że... Bywało milion konwersji Arkanoida, pewnie Pacmanów jest, milion Tetrisów, ale ten 1943 czy 1941, różne były tam odmiany, to też jest gra, która jest często konwertowana.

Nie, nie, joystickiem, dalej joystickiem, dalej joystickiem. Wiesz, bo tam tylko lewo, prawo i rzucałeś, to tak naprawdę taki, można powiedzieć, arkanoid, tylko trochę inaczej wygląda, nie? Ale świetna przygoda. Nie wiem czy ten Amigowy Shadow Warrior, ale być może Amigowy również, ale Shadow Warrior to chyba była jakby oficjalna kontynuacja, któraś tam z kolei. Tak, tak, tak. A jeszcze wracając do tych obserwatorów, jak mówisz, że patrzyłeś jak tam starszy gracz gra. Pewnie nie w Shinobi, ale w takie być może 1943 lub coś takiego to czasami, bo sam wiem, dopuszczałem kogoś, żeby mi walił we fajery.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.