Amiga Bez Ściemy odcinek 55
Omawiamy konwersje gier z automatów na Amige, które zostały wydane w w latach osiemdziesiątych XX wieku.
Zwłaszcza ten ostatni cieszył się całkiem fajną popularnością. Komentarzy zbyt dużo nie było, za to poprzednie dwa biły rekordy, czyli ten o Pistormie z Tomaszem Ogarnia, który nie miał aż rekordowej liczby odsłon, ale miał rekord komentarzy. Wcześniejszy, ten ze Świnką Morską, pozdrawiamy, też bił tam rekordy komentarzy, a te ostatnie dwa filmy tak trochę mieliście mniej tutaj do powiedzenia. Tym razem myślę, że jest temat taki Dostępny dla wszystkich, bo pewnie wielu z Was grało w te stare szpile, więc mam nadzieję, że zakomentujecie i oddaję tu Tobie głos, kolego. Okej, to też od siebie dodam, że jeżeli chodzi o lata 80., no to dla mnie bardziej tutaj Commodore był jakby tym głównym sprzętem do ogrywania tych portów.
Później zobaczyłem to na Commodore C64 oczywiście i też było nawet fajnie. I nagle zobaczyłem wersję Amigową. I ona tak aż całkiem nie odskakiwała od wersji C64, ale jednak miała więcej tych kolorów. No ten obraz był taki pełniejszy, że wtedy wydawało mi się to arcade perfect. No ale po latach jak wróciłem, no nie, no arcade perfect to to nie był, ale wtedy udało mi się oszukać tak umysł, że tak, wydawało mi się, że to jest arcade perfect. Świetnie się bawiłem z tą grą, bo te niszczenie otoczenia i tak dalej, to było super. Ale to było na myszkę. Tak, na myszkę, na myszkę. Znaczy było i tak, i tak. I tak, i tak mogłeś. No to wiesz, to już samo sterowanie względem Commodora przy celowniczkach, to już też robiło na plus. Tylko Commodore był na tyle ślamazarny, że jeszcze tam zdążyłeś tym joystickiem coś zrobić, bo tam się troszkę wolniej to wszystko odbywało, nie?
Później chyba już we współczesnych czasach ktoś zrobił konwersję, wtedy nie było. No i gra mi się spodobała. No i oczywiście, jako że na Atari nie miałem, no to szybko Gdy miałem Amigę, gdzieś tam tego Bomb Jacka chciałem ograć. No i co mogę powiedzieć? Generalnie też uważam, że to jest w miarę udana konwersja, chociaż jak przygotowywałem się do tego odcinka i gdzieś tam czytałem o tej grze, to niektórzy mocno jechali po tym Bomb Jacku, że nie, że niewiele się różni od wersji Commodore'owej. I tak dalej, że znacznie gorszy od automatów, ale ja powiem szczerze, że najpierw jak patrzyłem na statyczne screeny, to wręcz prawie nie zauważyłem różnicy.
Tylko, że najpierw zanim zobaczyłem go na arcade'ach, zobaczyłem Top Secret, gdzie była recenzja tej gry i z tej samej gry były Cztery różne screeny. Do dzisiaj pamiętam, że był ZX Spectrum, Atari chyba, Commodore raczej nie, chociaż mogę się mylić, ale wrócę do tej gazety, bo wiem nawet, gdzie ją mam. I właśnie Amiga. I kurczę, jak ja to zobaczyłem, mówię, nie no, o czym my tu gadamy w ogóle, nie? I nagle po jakimś czasie u nas na salonie pojawia się ta gra. I o dziwo, prawie nikt w nią nie grał. To był omijany automat. Nawet ten szef tego automatu stwierdził, że go musi wywalić, bo on nie zarabia na siebie i w ogóle.
To my jako gówniarze tam tylko staliśmy, słomki, coś tam piliśmy sobie i obserwowaliśmy, co on tam odpiernicza, nie? Straszcie mnie ta gra wkręciła i ten gość nawet trochę mnie tam poduczył, żeby te pierwsze levele tam sobie zaliczać. No i nagle na Commodore, bo jeszcze wtedy pamiętam, że Commodore miałem. Tragedia port. Nawet nie szło tego obronić w żaden sposób. I na Amigę był właśnie świetny port tej gry. Na Amigę, okej, on też odstawał dużo, dużo odstawał od Arcade'a, ale już był grywalny. Później, w latach 90., ale to już będziemy pewnie później omawiać, coś takiego powstało jak... To był taki klon Shinobi.
Wszystko jest OK. Włączam wersję Amigową do porównania. Jak zobaczyłem tą skokową grafikę, tą fizykę, gdzie chcesz odbić, a piłka leci ci w ogóle w inną stronę albo się odbija jak, nie wiem, piłka kauczukowa od miękkiego podłoża. I w ogóle tą powolność chodzenia tej piłki względem arcade'a, mówię nie, no ta wersja jest gorsza niż Commodora. Przecież Commodore był taki świetny. Mówię nie, no muszę to porównać, bo coś tu się nie wgadza. No właśnie, sprawdziłeś? Sprawdziłem wersję na Commodora i się załamałem. Ja mówię, jakie to brzydkie, jeszcze bardziej skokowe, jeszcze bardziej wolniejsze. Jak ja mogłem to kochać? I nie wytrzymałem. Sprawdziłem wszystkie wersje, jakie są, bo było oprócz na Amigę, była na Atari ST i na inne ośmiobitowce.
I okazuje się, że ta wersja na Commodora była chyba najgorsza. Nawet na Spectrum chodziła piłka szybciej. A najlepsza i nie wiem czy nie nawet lepsza przynajmniej po YouTubie, bo nigdy nie grałem. Wersja to była o dziwo na Amstrada. Wydaje mi się, że tamta piłka chodziła lepiej niż na Amigę, oczywiście bez porównania. Z Arcade. Wersją z Arcade. I oczywiście wiadomo, chociaż Amstrad miał najlepszą grafikę z ośmiobitowców, to też bez porównania z wersją, z oprawą graficzną z Amigi. Ale jeśli chodzi o samą fizykę, wydaje mi się, że była lepsza. I to jest właśnie odwołanie do którejś z gier, o której ty wspominałeś wcześniej, że lepiej się grało na C64 niż na Amidze. Tak samo tutaj
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Omawiamy konwersje gier z automatów na Amige, które zostały wydane w w latach osiemdziesiątych XX wieku.