Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Prowincjonalne
Zbrodnie Prowincjonalne

Należało im się za tucznika (Rzepin 1969)

11.06.2026 ·1 godz 23 min · 15 rozdziałów · 1 sponsor

W Rzepinie i okolicach co kilka lat dochodziło do niewyjaśnionych tragedii. Dopiero najgorsza z nich pozwoliła wykryć stojących za nią sprawców.Jeśli chcesz jednorazowo okazać mi swoje wsparcie, możesz to zrobić na buycoffee.to https://buycoffee.to/zbrodnie-prowincjonalne Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://creators.spotify.com/pod/profile/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe⁠ Źródła: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/rzepin-1969Muzyka: PurplePlanet Music - Lazy Days Night Hunt - Jimena Contreras Sloppy Clav - Godmode

0:00 · Wprowadzenie i opowieść o podcastu 1

7 czerwca 1954 roku w lesie otaczającym Starachowice znaleziono ciało młodego mężczyzny. Jeden z okolicznych mieszkańców, który wybrał się do lasu tego ranka, zauważył go leżącego obok drogi. Kiedy do niego podszedł, okazało się, że ma na ciele kilka ran postrzałowych. Był to pracownik fabryki samochodów ciężarowych, 24-letni Bolesław Hartung. Okazało się, że mężczyzna jeszcze żyje, chociaż musiał leżeć tak już od dobrych kilku godzin. Okoliczni mieszkańcy zadziałali tak szybko, jak tylko mogli, wezwali pogotowie, no ale to wszystko trochę trwało w czasach przed telefonami komórkowymi. Także upłynęły kolejne cenne godziny, zanim Bolesław znalazł się wreszcie w szpitalu w Starachowicach.

5:12 · Opowieść o zemście jako motywie zbrodni 7

No to efekt uzyskali dokładnie odwrotny. Dość szybko mieszkańcy wsi zaczęli pokazywać ich sobie palcami, naśmiewać się z nich, co tajemniczych nieznajomych nieco speszyło i dość szybko zniknęli. Nie rozpoznano ich tożsamości, a w sprawie nie udało się ustalić niczego konkretnego, natomiast istniało podejrzenie, że to właśnie ci dwaj nieznajomi w dziwacznych maskach mogli stać za zabójstwem Bolesława Hartunga. Zabójstwo pod Starachowicami nie zostało nagłośnione w mediach. Ówczesne gazety pełne są informacji o tym, jak to robotnicy rwą się do pracy i wyrabiają 300% normy i proszą, żeby dać im więcej pracy. No ogólnie propaganda pełną gębą. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej. Niewyjaśnione zbrodnie nie były czymś, o czym należało tak szczegółowo informować przedstawicieli zdrowej tkanki robotniczej, wszystkich ludzi pracujących miast i wsi, a milicja zdaje się niewiele zrobiła, żeby wyjaśnić sprawę zabójstwa tego

Młodego junaka, czym też nie należało się specjalnie chwalić. To był rok 1954, a więc rok po śmierci Stalina. W Polsce nie rozpoczął się jeszcze ten proces przemian i odwilży, pewnego złagodzenia ustroju. Na to trzeba było jeszcze zaczekać do 1956 roku. Czasy, o których teraz mówimy, to jest wciąż ten taki twardy stalinizm, czasy propagandy, indoktrynacji i terroru. Czasy, w których łatwo było zniknąć bez śladu, jeśli się zostało uznanym za element niepożądany i nikt nie odważył się zadawać pytań. Sylwetkę Bolesława Hartunga przybliżył na portalu Starachowicki.eu Karol Ruzik i z tego artykułu wynika, że Hartung był takim dość typowym przedstawicielem tego pokolenia, które wchodziło w dorosłość w latach powojennych

Niektóremu komunizm dał możliwość awansu społecznego, jakich prawdopodobnie nigdy nie dostaliby za czasów sanacji. Wielu młodych ludzi ze wsi i małych miasteczek dostało wtedy szansę kształcenia się, zajmowania nieco lepszych stanowisk niż by to wynikało z ich kwalifikacji, Dzięki różnym organizacjom partyjnym, dzięki nowej ideologii, a także po prostu z powodu strat wojennych, no bo w czasie wojny Polska straciła przecież mnóstwo ekspertów, ludzi wykształconych, mających doświadczenie w różnych dziedzinach, no i teraz trzeba było ich kimś na szybko zastąpić, a pierwszeństwo dostawali oczywiście ci, którzy reprezentowali odpowiedni światopogląd. Bolesław Hartung nie miał lekkiego życia. Mam wrażenie, że można to chyba powiedzieć o każdym, kto urodził się w Polsce przed wybuchem II wojny światowej i miał okazję tejże wojny dożyć.

Bolesław miał 9 lat, kiedy wybuchła wojna, także musiał przerwać naukę w szkole podstawowej po ukończeniu zaledwie dwóch klas. W czasie okupacji jego rodzina, jak większość rodzin, żyła w nędzy. Po wojnie Bolesław poszedł do takiej szkoły przyzakładowej dla dorosłych, takich jak on, młodych ludzi. Było w tamtym czasie oczywiście bardzo dużo ludzi, którzy byli dziećmi, nastolatkami podczas okupacji, przez co nie skończyli żadnej szkoły, no a po wojnie już byli młodymi dorosłymi, którzy musieli z czegoś się utrzymywać w tamtych bardzo ciężkich czasach i nie mogli sobie tak po prostu pozwolić na to, żeby skupić się już tylko na nauce. Więc chodzili do takich szkół, które od razu uczyły zawodu, dawały pracę i wyrównywały braki w tym podstawowym nauczaniu. I tam właśnie Bolesław Hartung uczył się do 1949 roku i uzyskał zawód elektryka.

W 1950 roku Hartung rozpoczął zasadniczą służbę wojskową, ale złożył prośbę o wcześniejsze zwolnienie z tej służby, ponieważ zmarł jego ojciec, a matka była chora i znajdowała się w bardzo złej sytuacji materialnej. Utrzymywała się jedynie z renty, Także jego prośba została uwzględniona. W 1951 roku Hartung wstąpił do Związku Młodzieży Polskiej. Także widać tutaj, że ta formacja ideologiczna u niego postępowała, tak jak sobie tego życzyły ówczesne władze. Także to, że sprawa jego śmierci nie została aż tak starannie zbadana, nie wynikało na pewno z tego, że on sam był traktowany jako jakiś tzw. element niepożądany. Niewykluczone, że władze się trochę obawiały, bo to, jak on zginął, mogło się trochę kojarzyć z partyzantką, Z jakimiś oddziałami leśnymi, którym komuniści wypowiedzieli wojnę po 1945 roku.

Takich oddziałów w tej okolicy było akurat sporo w czasie wojny i w ciągu pierwszych lat po wojnie. Także może się bali, żeby ludzie sobie nie pomyśleli, że znowu grasują jakieś oddziały, a władza nad tym nie panuje. W każdym razie zabójców Bolesława Hartunga nie ujęto i sprawa jego tajemniczego zabójstwa odeszła w zapomnienie. Minął rok, nadeszło kolejne lato, a w okolicy doszło do kolejnego tajemniczego zdarzenia. Nocą 2 lipca 1955 roku we wsi Sierżawy w zabudowaniach rodziny Kuchniaków wybuchł pożar. Anna Kuchniak była w domu sama z czwórką dzieci w wieku od 2 do 15 lat.

Jej mąż był stróżem nocnym w magazynie Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Traczku. Tej nocy nie było go w domu, bo pracował, ale Anna i dzieci obudzili się niemal natychmiast po tym, jak w gospodarstwie wybuchł ogień i szczęśliwie wszystkim udało się uciec przez okno, ale gospodarstwo spłonęło. I nie było też wątpliwości co do tego, że było to umyślne podpalenie. Winnych tego podpalenia, podobnie jak winnych zabójstwa Bolesława Hartunga, nie odnaleziono. I znów minęło trochę czasu, a kiedy mieszkańcy okolicy zdołali już trochę o tym wszystkim zapomnieć, tajemniczy zbrodniarz uderzył ponownie. 13 grudnia 1957 roku pani Rzaczkiewiczowa-Strzeszkowa obudziła się słysząc walenie do drzwi.

36:07 · Życiorys Bolesława Hartunga 3

Podczas przesłuchania Czesław przyznał się również do zabójstwa Bolesława Hartunga. Broń, z której został zastrzelony młody mężczyzna pasowała do tej, którą znaleziono w obejściu Zakrzewskich. Ze słów Zakrzewskiego, które ten później oczywiście odwołał, Wynikało, że to oni zastrzelili Hartunga, ale zrobili to przez pomyłkę. Tamtej nocy Czesław i Józef Zakrzewscy z twarzami powijanymi szmatami rzeczywiście przeszli bowiem do wioski, w której odbywała się potańcówka, żeby zapolować na kogoś innego, na milicjanta, który kilka miesięcy wcześniej uczestniczył w przeszukaniu ich gospodarstwa, Powód był ten co zwykle, czyli kradzież drewna z lasu. Milicjanci, którym ktoś uprzejmie doniósł, że Zakrzewscy znów się dopuścili. Kradzieży oczywiście odnaleźli bez trudu to kradzione drewno, a następnie dali Józefowi Zakrzewskiemu do podpisania protokół przeszukania.

Gdyby od razu wezwali pomoc, być może Hartung by przeżył, bo kiedy go zostawiali, wciąż jeszcze oddychał, no ale to by oznaczało, że muszą się ujawnić albo przynajmniej wystawić na podejrzenia. A życie ludzkie niewiele dla nich znaczyło, więc nie zamierza jej tak ryzykować. Była jeszcze jedna wersja tej historii, chociaż ja nie wiem, czy ona była prawdziwa, bo można się spotkać z informacjami, że to Hartung na nich doniósł, że to oni kradną drewno z lasu i że właśnie to była zemsta za to. Natomiast z pierwotnych zeznań Zakrzewskiego wynikało raczej, że to była pomyłka, A o donosie to chyba już były jakieś takie późniejsze wyjaśnienia, które sobie ludzie dopowiadali. Czy media dopisywały, nie znając szczegółów zeznania Zakrzewskiego? Najprawdopodobniej Bolesław Hartung zginął przez zupełny przypadek. On mieszkał w Starachowicach, tam pracował jako elektryk, pochodził z rodziny robotniczej.

Nie wydaje mi się, żeby miał okazję do jakichś bliższych kontaktów z Zakrzewskimi i żeby to akurat on miał wiedzieć o tym, że kradli drewno i na nich donosić. On był trochę jakby z innej bajki, także prawdopodobnie te informacje, że zestrzelili go w zemście za donos, nie są prawdziwe. Podczas procesu Zakrzewscy zaprzeczyli jednak swoim wcześniejszym zeznaniom, twierdząc, że z zabójstwem Bolesława Hartunga nie mieli nic wspólnego, a w tej sprawie nie było żadnych innych dowodów, mogących połączyć ich z tą zbrodnią, więc ostatecznie nie uznano ich winnymi zabójstwa Hartunga, chociaż powszechnie uważa się, że to właśnie oni byli sprawcami tego morderstwa. Były za to inne, mniejsze przestępstwa, które zdołano im udowodnić, bo podczas przeszukania ich obejścia odnaleziono różne fanty, które należały do mieszkańców okolicznych wsi, także w akcie oskarżenia pojawiły się również zarzuty dotyczące kradzieży w 1956 roku.

Pokazano wszystkie 11 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.