Reale
Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że najlepszego kalafiora zjem we Włoszech, to pewnie… bym uznała, że wypił za dużo prosecco. A jednak. Kalafior, który skradł moje serce. Ravioli z ricottą robione dla każdego z gości. Pierwszy chleb, jaki smakował mi na włoskiej ziemi. I pączki – dosmaczone nutą nostalgii, ale potraktowane z finediningowym sznytem. To wszystko zjecie w Reale Niko Romito – restauracji założonej przez samouka, który choć sam już jest nauczycielem dla wielu, nie ustaje w doskonaleniu swojej wiedzy i technik. W „Pogoni za kolacją” jedziemy do Abruzzo po ucztę dla podniebienia i dla zmysłów.
Po prostu skromny kalafior. I wiedziałam, że koniecznie chcę odwiedzić restaurację i odwiedzić szefa kuchni, który wpadł na pomysł tego dania. Ta restauracja nazywa się Reale i mieści się w Obródco. Daleko, daleko na południu Włoch. W miejscowości Castel di Sangre, w której żyje niespełna 5500 osób. Jednak właśnie w tej miejscowości znajduje się jedna z najciekawszych, najbardziej pociągających i burzących stereotypy o włoskiej kuchni restauracja. Prowadzi ją Nicoromito. Nicoro Mito nie chciał być kucharzem. Chciał być finansistą.
A tymczasem restauracja staje się jedną z najlepszych we Włoszech. Wtedy los podsuwa Nico i Christianie idealne rozwiązanie. Opuszczony budynek zakonu z XVI wieku, który znajduje się kilkadziesiąt kilometrów dalej, w nieco większej miejscowości Castel di Sangre. Właśnie tam zaczyna się historia reale restauracji, taką jaką znamy ją dzisiaj. Zachęcony dobrymi opiniami, a jednocześnie znając własne zdanie i posiadając niezwykle twardy, bezkompromisowy charakter, Niko zaczyna coraz bardziej upraszczać swoją kuchnię. I dzisiaj jest jej prawdziwym mistrzem.
Nico Romito, szef kuchni i twórca restauracji Reale w Castel di Sangro, to szef kuchni Samołóg. Nigdy nie jeździł na żadne staże, a tym bardziej nie chodził do żadnej szkoły gastronomicznej. Tak naprawdę zdobywał swój fach w biegu, prowadząc jednocześnie rodzinną restaurację. Mimo, że od tamtych czasów minęło już wiele, wiele lat, a jego talent oraz efekty ciężkiej pracy było wielokrotnie odznaczane i nagradzane, Niko nie zapomniał swoich początków. Nie zapomniał, jak było mu trudno i nie zapomniał, ile pracy i wysiłku kosztowało znajdywanie odpowiedzi na nurtującego pytania.
Wszystko po to, by Przyszli kucharze czy kucharki, mieli jak najlepszą wiedzę i jak najlepsze pojęcie o tym, co tak naprawdę stanowi sedno dobrej kuchni, o dobrym składniku, tym skąd go brać i jak go najlepiej potraktować. Jeśli pojedziecie samochodem albo ruszycie w kilkunastu czy dwudziestominutowy spacer z restauracji Reale i zejdziecie do miasteczka, a właściwie na jego obrzeża, które nie są najbardziej urodziwe, znajdziecie jeszcze jedną restaurację, Nicoromito, która jest szczególnie droga jemu sercu. Restauracja nazywa się Alt, a inspiracją dla niej była prawdziwa instytucja włoskiej gastronomii, czyli Autogrill.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że najlepszego kalafiora zjem we Włoszech, to pewnie… bym uznała, że wypił za dużo prosecco. A jednak. Kalafior, który skradł moje serce. Ravioli z ricottą robione dla każdego z gości. Pierwszy chleb, jaki smakował mi na włoskiej ziemi. I pączki – dosmaczone nutą nostalgii, ale potraktowane z finediningowym sznytem. To wszystko zjecie w Reale Niko Romito – restauracji założonej przez samouka, który choć sam już jest nauczycielem dla wielu, nie ustaje w doskonaleniu swojej wiedzy i technik. W „Pogoni za kolacją” jedziemy do Abruzzo po ucztę dla podniebienia i dla zmysłów.