Odcinek 3: Wojna języków
Czy język, którym mówimy na co dzień, może stać się polem konfliktu?W trzecim odcinku podcastu Ukraina Globalnie rozmawiamy o stosunku do języka ukraińskiego i rosyjskiego wśród Ukraińców i Ukrainek w diasporze. Opowiadamy o próbach przechodzenia na ukraiński w odpowiedzi na rosyjską inwazję, ale też o napięciach i konfliktach, jakie towarzyszą wyborom językowym.Punktem wyjścia jest felieton dr Dominiki Blachnickiej-Ciacek, który wprowadza w temat i pokazuje, jak głęboko wybór języka wiąże się z kwestiami tożsamości i przynależności. O statusie języka rosyjskiego rozmawiamy z gościem odcinka, Mishą Karadimovem, amerykańskim dokumentalistą urodzonym w Odessie. Odcinek zamyka podsumowanie w rozmowie z prof. Agnieszką Trąbką i dr Anną Matyską.Podcast „Ukraina Globalnie" realizowany jest na Wydziale Socjologii UW, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki.
Szok, niedowierzanie, złość. Wyścig z czasem, żeby pomóc swoim bliskim w Ukrainie. Rosyjska inwazja dotknęła nie tylko społeczeństwo ukraińskie, ale także miliony osób ukraińskiego pochodzenia na świecie. I to właśnie oni, Ukraińcy i Ukraińki w diasporze, od pierwszych dni wojny rzucili się do działania. I nie przestają do dziś. Nawet kiedy świat patrzy gdzie indziej. Ukraina Globalnie. Podcast o wojnie, diasporze i polityce. Nazywam się Dominika Blachnicka-Ciacek i pracuję na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wraz z moimi współpracowniczkami rozmawiamy o działaniach diaspory ukraińskiej i ich znaczeniu dla polityki, tożsamości i kultury.
Zapraszamy. Odcinek 3. Wojna języków. W tym odcinku rozmawiamy o zmieniającym się stosunku do języka rosyjskiego wśród Ukraińców w diasporze, o przechodzeniu na ukraiński w odpowiedzi na inwazję rosyjską, ale też o napięciach i konfliktach z tym związanych, których doświadczają Ukraińcy. Najpierw, jak zwykle, zapraszam do wysłuchania felietonu, tym razem mojego autorstwa. Następnie wysłuchamy rozmowy z Miszą Karadimowem, Amerykaninem ukraińskiego pochodzenia, mieszkającym w Warszawie. Na koniec, jak zwykle, Spróbujemy to wszystko podsumować w towarzystwie Agnieszki Trąbki i Ani Matyski. Co się dzieje, kiedy język, którym posługujemy się na co dzień, często bezrefleksyjnie zyskuje ciężar polityczny?
Dla wielu Ukraińców i Ukrainek zarówno w kraju jak i w diasporze to nie jest pytanie hipotetyczne. Od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji język stał się czymś więcej niż tylko środkiem komunikacji. Stał się przestrzenią wyboru, zmiany, ale też napięcia i wykluczenia. Część pierwsza. Przed pełnoskalową inwazją wiele Ukraińców i Ukrainek poruszały się w miarę swobodnie między ukraińskim a rosyjskim. Oczywiście kluczowe pozostawały różnice geograficzne. Na zachodzie ludzie częściej mówili po ukraińsku, na wschodzie kraju po rosyjsku. Niektórzy w centralnych rejonach Ukrainy mówili surżykiem, swoistą mieszaniną ukraińskiego i rosyjskiego.
W życiu codziennym płynnie przechodziło się między tymi językami, w zależności od kontekstu, dynamiki rodzinnej czy wygody. Rosyjski i ukraiński współistniały. Ale jeśli spojrzymy głębiej, zwłaszcza teraz, po czasie, to dostrzeżemy, że to nie była neutralna dwujęzyczność, że pod tym współistnieniem kryła się hierarchia. Rosyjski nawet w niepodległej Ukrainie utrzymał status języka prestiżu, pozostał językiem kultury i show-biznesu, często nauki, awansu społecznego, a nawet kojarzył się z otwarciem na świat. Ukraiński pozostawał językiem rodzinnym, lokalnym, ale też niektórym kojarzył się z czymś zaściankowym.
Iryna, jedna z naszych badanych, która dziś mieszka w Warszawie i zajmuje się kulturą, dorastała w zachodniej Ukrainie i pamięta, jak w końcu lat 90. po chwilowym powrocie ukraińskiego rosyjski stopniowo wracał. Z powrotem stał się modny, magazyny dla nastolatek, muzyka, wszystko było po rosyjsku. W końcu nawet wiersze, które pisały z koleżanką były po rosyjsku, mimo że same na co dzień mówiły po ukraińsku. Iryna podpowiada, że Ukraińcom wtedy, w latach 90., trudno było dostrzec wartość własnego języka i kultury. Do tego dochodziła bardzo skuteczna rosyjska strategia promocy kultury poza granicami kraju.
Zarówno w Ukrainie, jak i w diasporze. Coś, czego sygnały można było dostrzec już w czasie Euromaidanu i wojny w Donbasie w 2014 roku, teraz stało się ewidentne, że język rosyjski wykorzystywany jest jako narzędzie polityczne. Iwana, nasza respondentka z Warszawy, która używała rosyjskiego w domu, początkowo, jak wiele innych osób, uważała, że język nie ma znaczenia, że to tylko język, że przecież język nie zawinił. Już po rozpoczęciu wojny obejrzała dokument o systematycznym wymazywaniu języka ukraińskiego i ukraińskiej kultury w okresie sowieckim. Przeżyła wstrząs. Od tego momentu postanowiła świadomie używać ukraińskiego w codziennym życiu.
Szło niełatwo. Ukraiński mieszał się z polskim i rosyjskim, ale nie poddała się. Ta zmiana sposobu mówienia to również proces oduczania się nawyków językowych, rosyjskich słów i sformułowań, które jako pierwsze naturalnie przychodzą do głowy. Zmiana języka to również pytanie o własną tożsamość, o sny, które nadal śnią się po rosyjsku, czasem wbrew chęci naszych badanych. Slavko jest artystą, którego poznałam w Nowym Jorku. Urodzony w Charkowie, przyjechał z rodziną do USA jako 9-letnie dziecko. Od czasu inwazji rosyjskiej rozmawia ze swoją mamą wyłącznie po ukraińsku.
Odcięcie się od rosyjskiego oznaczało też potężne zmiany w jego życiu zawodowym. Przez wiele lat budował swoją tożsamość artystyczną na rosyjskiej muzyce, tej klasycznej i współczesnej. Po inwazji poczuł, że musi właśnie tę część fundamentów swojej tożsamości usunąć. Nie mam już żadnych rosyjskich mediów, żadnej rosyjskiej muzyki, nic związanego z Rosją. Straciłem związek, który czułem z rosyjską kulturą i językiem. To odcięcie od języka rodzi lęk i poczucie pustki, tak jakby część ciebie odeszła, ale też tworzy chęć ukształtowania czegoś nowego. Slavko sporo mi mówi o odkrywaniu ukraińskiej kultury.
W ostatnim czasie na przykład dużo słucha starej muzyki ukraińskiej, na przykład bardów Rusi Kijowskiej. Alma z Izraela, urodzona w Hersoniu, która od 2014 roku zajmuje się wsparciem dla Ukrainy, przez lata miała trudności z ukraińskim. Po 22 roku poczuła, że tak dalej być nie może. Mówi mi w rozmowie z dumą. Wiesz, ukraiński jest teraz jednym z moich języków. Jakby odzyskała coś bardzo cennego. Ci badani, którzy przechodzą na ukraiński, mówią o odzyskanej godności związanej z mówieniem po swojemu, o odkrywaniu wartości posiadania własnego języka i możliwości wyboru go.
Inni mówią o presji. Część trzecia. No właśnie, bo gdy ludzie zaczynają zmieniać język, dzieje się coś jeszcze. Przechodzenie lub nieprzechodzenie na ukraiński dzieje się pod wpływem własnych motywacji, ale też społecznych presji i oczekiwań. Tworzy kolejne presje. Rysują się nowe granice. Bo nie wszyscy potrafią przestawić się na ukraiński, inni po prostu nie chcą. Niektórzy kontynuują mówienie po rosyjsku, a inni kategorycznie odmawiają używania rosyjskiego. W Izraelu, gdzie wśród żydowskich imigrantów z dawnych republik radzieckich dominuje język rosyjski, trwają codzienne zmagania o obecność ukraińskiego w przestrzeni publicznej.
W Polsce, gdzie większość migrantów przed 22 rokiem stanowiły osoby z Ukrainy Zachodniej mówiące po ukraińsku, Istnieje z kolei silna presja, szczególnie na uchodźców ze wschodu mówiących po rosyjsku, żeby przechodzić na ukraiński i żeby rosyjski nie istniał w przestrzeni publicznej. Osoby, których dotyczy ta presja, mówią o dyskomforcie, czasem o poczuciu winy związanym z mówieniem po rosyjsku, o nieprzyjaznych spojrzeniach, kiedy w autobusie twoje dziecko powie coś po rosyjsku. Stają się ostrożni, kontrolują się, unikają pewnych miejsc i sytuacji. Słysząc te głosy widzimy jednak, mimo wszystko, delikatny zarys tworzącej się wspólnej przestrzeni porozumienia, pod którą wielu naszych rozmówców mogłoby się podpisać.
Nie chodzi o czystość językową, nie chodzi o perfekcję, chodzi o próbę, o ruch, choćby niedoskonały, w kierunku ukraińskiego. Dla niektórych będzie to za dużo, dla innych o wiele za mało, ale od czegoś warto zacząć. Hi Misha, how are you? I'm doing well, how are you doing Dominika? Na początku rozmowy zapytałam Miszę o języki, którymi posługiwał się jako dziecko. So, could you tell me a bit about your linguistic background?
Zresztą w tym upieraniu się na mówienie wyłącznie po ukraińsku widzi gest powierzchowny, fasadowy. Opowiada o wizycie u lekarza, gdzie polska lekarka, choć znała rosyjski, odmówiła użycia go. Mówi o tym wyraźnie wzburzony. Podkreśla, że takie doświadczenia spotykają w Warszawie tysiące uchodźców ze wschodu. Ich ukraiński jest bazowy, jeśli w ogóle istnieje. I nie dość, że to oni, uchodźcy ze wschodu, są najbardziej dotknięci rosyjską przemocą i często wykonują najbardziej bazowe prace w Warszawie, to jeszcze zbierają baty za mówienie po rosyjsku i oczekuje się od nich mówienia po ukraińsku.
Dominika, wspomniałaś o specyficznej hierarchii językowej utrzymującej się w Ukrainie przez lata, a może wręcz dekady, że rosyjski był jakby bardziej językiem miejskim, językiem kultury, a ukraiński miał niższy status. Słuchając ciebie pomyślałam sobie o jeszcze innej hierarchii, która wyłaniała się z naszych wywiadów w kontekście sytuacji językowej po 2022 roku, kiedy jakby język ukraiński zdecydowanie awansował w cudzysłowiu, a część osób ukraińskojęzycznych prezentowała się jako te, które od zawsze były po tej dobrej stronie. I dostrzegasz rzeczywiście tą hierarchię? Tak, masz rację. Mam wrażenie, że jest to świetne spostrzeżenie.
Częściowo, jak pewnie będziemy o tym mówić, oni starają się przechodzić na ukraiński, ale są tacy, którzy tego nie robią. Natomiast nawet ci, którzy tego nie robią, jak na przykład wspominana we wcześniejszych odcinkach pani Żenna z Nowego Jorku, Ona i inni też dostrzega wartość języka ukraińskiego i dostrzega rolę jaką może spełniać język narodowy, który jest wspierany mocno przez instytucje państwowe. Tak i dokładnie chciałabym do tego dodać, że właśnie duże znaczenie w budowaniu tej hierarchii ma właśnie polityka językowa państwa ukraińskiego i powstają różne inicjatywy, które mają właśnie zachęcić Ukraińców do uczenia się ukraińskiego i do zjednoczenia narodu ukraińskiego również ponad granicami właśnie wokół języka ukraińskiego jako ich własnego języka.
I te inicjatywy są nie tylko inicjatywami państwowymi, ale również bardziej oddolnymi. I na przykład od wielu lat już Radio Ukraińskie co roku organizuje tak zwane Dyktando Jedności Narodowej. I to jest dyktando, które jest transmitowane na żywo w radiu i telewizji publicznej. I co roku jest to nowy tekst pisany przez jakiegoś znanego autora. I ten tekst jest czytany również przez znaną osobę. I to dyktandom piszą Ukraińcy w Ukrainie i na całym świecie. I w tym dyktandzie, tak jak właśnie mówiła Dominika w felietonie, nie chodzi o perfekcję języka ukraińskiego, tylko właśnie o próbę podjęcia, zmierzenia się z tym językiem ukraińskim, ponieważ nawet tutaj błędy są częścią tego doświadczenia i tego właśnie budowania własnej tożsamości we wspólnocie opartej o język ukraiński.
Bardzo ciekawa inicjatywa, co dyktando. Zaczęłam się też zastanawiać, przechodząc trochę do kolejnego wątku, że dotąd mówiłyśmy o rosyjskim i ukraińskim. No a przecież jak pokazuje historia Miszy i wielu, wielu innych osób uczestniczących w naszym badaniu, istotny jest też język kraju przyjmującego. W małżeństwach mieszanych to czasami jest język partnera czy partnerki. I zastanawiam się, jaką rolę może odgrywać ten trzeci język, Tak, trzeci język może stanowić na przykład pewnego rodzaju ucieczkę czy takie bezpieczne wyjście i na przykład jeden z naszych rozmówców, Petro, który mieszka w Stanach Zjednoczonych od lat 70., przez bardzo długi okres pisał po rosyjsku. Ale w pewnym momencie zaczął pisać po angielsku i teraz po pełnoskalowej inwazji jest bardzo wdzięczny, że ma ten angielski jako język, którym włada bardzo płynnie i w którym może się swobodnie wyrażać i nie musi uciekać się do rosyjskiego, natomiast ukraińskiego nie zna na tyle swobodnie.
Więc tutaj trzeci język może być taką właśnie ucieczką, symbolicznym wyjściem, takim symbolicznym, bezpiecznym wyjściem. Bezpieczną przystanią. Bezpieczną przystanią. Ale są też przykłady, na przykład tu bardziej z Polski, gdzie ten trzeci język jest taką też pragmatyczną koniecznością i na przykład osoby, które przyjechały do Polski i są rosyjskojęzyczne, Dla nich uczenie się polskiego może być właśnie postrzegane jako ważniejsze z ich perspektywy tu i teraz, znalezienia pracy, posłania dzieci do szkoły, niż na przykład uczenie się ukraińskiego. To, co nasi ukraińskojęzyczni rozmówcy krytykują, że dlaczego tylko na przykład ten polski, a nie ukraiński.
Ale dla tych rosyjskojęzycznych osób jednak ten polski jest takim pragmatycznym wyborem i ekonomicznie często oni nie mają wyjścia. Z kolei Dominika, wspomniałaś w felietonie, że w Izraelu zdecydowanie dominuje rosyjski i że to jest zupełnie inny pejzaż niż w Polsce czy w Stanach. I jak rozumiem, dopiero od niedawna są tam jakieś próby wprowadzania ukraińskiego do przestrzeni publicznej. Jak to wygląda? Możesz podać jakiś przykład, żebyśmy to poczuli? Tak, w felietonie usłyszeliśmy historię Natalii, która odmówiła mówienia po rosyjsku, choć ten rosyjski zna. I faktycznie w Izraelu słyszeliśmy od naszych badanych, że oni bardzo dbają o to, żeby zbudować taką przestrzeń mówienia po ukraińsku, nawet jeśli to bywa dla nich samych bardzo trudne.
Inna nasza respondentka, która prowadzi taką ukraińską grupę na Facebooku, Wprowadziła taką zasadę, że posty piszemy po ukraińsku, nawet jeśli to jest dla niektórych trudne, ale już komentować można po rosyjsku. Natomiast rzeczywiście te osoby dbają i walczą o to, żeby jak najczęściej móc swobodnie mówić po ukraińsku. Ale też organizacje diaspory ukraińskiej w Izraelu walczą o to, żeby na przykład napisy w przestrzeni publicznej, informacje choćby o alertach bombowych wysyłane były nie tylko w języku rosyjskim, ale też w języku ukraińskim. Pamiętam tą wypowiedź bardzo poruszającą właśnie o tym, że to jest tak ważne, żeby te alerty bezpieczeństwa były też po ukraińsku właśnie.
Z tego co mówicie wyłania się taki bardzo skomplikowany i zniuansowany pejzaż językowy i pomiędzy tymi krajami i w ich obrębie i te różne strategie, postawy i oczekiwania ludzi mogą być bardzo różne. I chciałabym wrócić właśnie do tych oczekiwań, do wątku presji przechodzenia na ukraiński. I jakby traktowania go jako jedyną słuszną opcję. Bo słuchając wywiadu z Miszą uświadamiamy sobie, że są osoby, które się wyłamują spod tej presji. Czy spotkałyście podczas badań więcej takich osób? To jest świetny punkt i dlatego zależało mi na tym, żeby mieć szansę usłyszeć perspektywę Miszy. Mam wrażenie, że w naszej próbie rzeczywiście najwięcej było osób, które starają się przejść na ukraiński, bądź już mówią po ukraińsku.
Natomiast wiemy z innych badań, z innych głosów, też częściowo z naszego badania, że po pierwsze ci, którym tak łatwo nie idzie z tym ukraińskim, odczuwają potworną presję, zwłaszcza tutaj w polskim kontekście, ale również w Stanach. Właśnie, żeby mówić wyłącznie po ukraińsku. A co jeśli na przykład niektóre dzieci nie mówią po ukraińsku i jest to bardzo trudne do skontrolowania. Więc Misza, mam wrażenie, wnosi taką zupełnie inną perspektywę, która pokazuje, że ta presja na przechodzenie na ukraiński jest czasem bardzo trudna. No i są takie osoby jak Misza, które nie ulegają tej presji. I mam wrażenie, że wyłaniają nam się takie dwa obrazy i nie wiem, na jak łatwo je pogodzić.
Jeden obraz jest właśnie tym obrazem, który mówi o próbowaniu, o tym, że o rozpoznaniu wartości posiadania własnego języka, posiadania ukraińskiego i o próbowaniu mówienia po ukraińsku, nawet jeśli to nie jest perfekcyjne. No ale są też inne osoby i druga wizja, która mówi, i tak jak proponuje nam to Misza, wiecie co, wykorzystajmy ten rosyjski język tego imperium przeciwko temu imperium. Przecież rosyjski może być uznawany jako taka lingua franca, to też słyszymy od wielu naszych rosyjskojęzycznych badanych, jako taki wspólny język, który możemy wykorzystać przeciwko Putinowi i w pewnym sensie odzyskać go. Tak i to są osoby, które jakby wybierają taką bardzo praktyczną trzecią opcję, czyli na przykład mówią, ja będę mówił po ukraińsku, ale ty możesz mówić po rosyjsku, ja ciebie zrozumiem, ty mnie zrozumiesz.
Ale ja nie będę mówić po ukraińsku, tak? Czyli daję tobie pewną wolność wyboru, w jakim języku ty się chcesz komunikować, ale daję sobie również prawo do tego, żeby nie mówić po rosyjsku albo ewentualnie mówić w tym języku. Oczywiście to jest pytanie, na ile taka postawa ma przełożenie na taką politykę narodowościową państwa i na ile to jest realistyczne do wcielenia w życie, zwłaszcza teraz w kontekście wojny. I na koniec chciałam was zapytać o czas. Dotąd kończyłyśmy nasze odcinki pytaniami o rolę czasu i też chcę teraz o to zapytać. Czy ten zwrot w stronę ukraińskiego, mniejszy bądź większy, wydaje wam się czymś trwałym?
Czy jest tu widoczna jakaś dynamika? No i wreszcie, czy możecie zaryzykować jakieś prognozy dotyczące miejsca ukraińskiego i rosyjskiego w przyszłości w ukraińskim społeczeństwie? Na pewno jest tak, że ta pełnoskalowa inwazja uświadomiła Ukraińcom w Ukrainie, ale też Ukraińcom w diasporze, jak bardzo ten język jest polityczny i upolityczniony i jak bardzo ten rosyjski nie jest tylko językiem. I teraz oczywiście nie jesteśmy naiwne i też wiemy, że ludzie po tym początkowym entuzjaźnie związanym z powrotem do ukraińskiego czasem preferują opcje, które są najbardziej dla nich łatwe. I widzimy też z powrotem taki powrót do rosyjskiego w życiu codziennym.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Dominika Blachnicka-Ciacek przedstawia temat odcinka i wprowadza w temat zmian w stosunku do języka rosyjskiego wśród Ukraińców w diasporze.
Rozmowa z Misią Karadimowem, Amerykaninem ukraińskiego pochodzenia, o jego relacji z językiem rosyjskim i jego doświadczenia w kontekście protestów przeciwko wojnie.
Agnieszka Trąbka i Anna Matyska analizują hierarchię języka ukraińskiego i rosyjskiego, podkreślając wpływ polityki językowej i inicjatyw na tożsamość narodową.
Diskussja o roli języka kraju przyjmującego w kontekście języka ukraińskiego i rosyjskiego, z przykładami z Polski, Stanów Zjednoczonych i Izraela.
Podsumowanie i pytania o przyszłość języka ukraińskiego i rosyjskiego w społeczeństwie ukraińskim.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy język, którym mówimy na co dzień, może stać się polem konfliktu?
W trzecim odcinku podcastu Ukraina Globalnie rozmawiamy o stosunku do języka ukraińskiego i rosyjskiego wśród Ukraińców i Ukrainek w diasporze. Opowiadamy o próbach przechodzenia na ukraiński w odpowiedzi na rosyjską inwazję, ale też o napięciach i konfliktach, jakie towarzyszą wyborom językowym.
Punktem wyjścia jest felieton dr Dominiki Blachnickiej-Ciacek, który wprowadza w temat i pokazuje, jak głęboko wybór języka wiąże się z kwestiami tożsamości i przynależności. O statusie języka rosyjskiego rozmawiamy z gościem odcinka, Mishą Karadimovem, amerykańskim dokumentalistą urodzonym w Odessie. Odcinek zamyka podsumowanie w rozmowie z prof. Agnieszką Trąbką i dr Anną Matyską.
Podcast „Ukraina Globalnie" realizowany jest na Wydziale Socjologii UW, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki.