Mentionsy Mentionsy
TOK FM Select
TOK FM Select

Gdy Warszawa pachniała lakierem. Opowieść o FSO i Polonezie

03.05.2026 ·17 min 49 s · 3 rozdziały

Historyk motoryzacji Jerzy Lemański opowiada na temat kultowego polskiego samochodu FSO Polonez. Wyjaśnia, że choć auto promowano jako nowoczesne i rodzime, w rzeczywistości bazowało na starszej technologii Fiata i zostało zaprojektowane przez Włochów. W tekście poruszono kwestię propagandy PRL, która ukrywała początki produkcji oraz fakt, że nazwa pojazdu nie została wybrana przez obywateli, lecz przez władze. Filip Kekusz wraz z Jerzym Lemańskim analizuje również przyczyny spadku popularności auta, wskazując na brak nowoczesnego napędu przedniego oraz silną konkurencję ze strony używanych pojazdów zachodnich. Mimo wad technicznych, Polonez został zapamiętany jako auto o wyjątkowo bogatym wyposażeniu standardowym, które przez dekady dominowało na polskich drogach. Rozmowa rzuca także światło na funkcjonowanie fabryki na warszawskim Żeraniu oraz jej znaczenie dla krajowego przemysłu.

1:47 · Historia produkcji Poloneza 3

Zastanawiam się, czy były kiedyś, znaczy na pewno mieliśmy takie aspiracje, żeby być potęgą motoryzacyjną, ale nie wyszło. Dlaczego nie wyszło? Proszę pana, to jest bardzo pytanie, na które często muszę odpowiadać i też teraz państwu odpowiem. Mnie pytają na przykład, dlaczego Warsa nie sprzedawaliśmy, nie produkowaliśmy, nie eksportowaliśmy i tak dalej, bo Rosjanie nam zabronili. Zapewniam Państwu, nie powtarzajcie tego mitu, bo Rosjanie nas okradali, mordowali nas Rosjanie. Nigdy nie przepadałem za Sowietami, ale jestem historykiem i powiedzmy sobie prawdę, po 56 roku Sowieci nie wtrącali się do naszej motoryzacji osobowej. Mało tego, jeżeli by coś fajnego było, oni by woleli, żeby pokazać, że w bloku państw komunistycznym coś się dzieje. To nie jest tak. Warsa zaprojektowaliśmy, ale ten Wars nie nadawał się do produkcji seryny z prostego przyczynu. Już Państwu tłumaczę dlaczego. Fabryka, żeby funkcjonować w tym czasie, musiała sprzedawać swoje samochody na zachód.

Na zachód za dywizy tak zwane drugiego obszaru płatniczego. I teraz tak, jeżeli by produkowała samochód w Polsce Warsa, to na zachodzie by go nie sprzedawała, bo nie było serwisu. To się liczy. My podpisaliśmy kapitalną umowę z Fiatą. Dzięki temu mieliśmy bazę serwisową na zachodzie i mieliśmy nazwę. Natomiast gdyby pojawił się samochód Wars i taki François musiałby z Paryża, prawda, potem z tym Warsem na przeglądy do Warszawy jechać albo na naprawy jakiekolwiek, bo nie mamy serwisu. No to jemu by się to nie opłacało. Kupiłby samochód z kraju, który nie ma tradycji motoryzacyjnych i jeszcze na przeglądy czy na jakieś naprawy jeździ do Warszawy. To tak jak dzisiaj kupilibyście państwo samochód produkcji albańskiej, wiedząc, że na przeglądy będziecie jeździli do Tirany. No Bez sensu zupełnie. Nie było szans z tym wejść. To, że kupiliśmy licencję Fiata, to było błogosławieństwo, bo dostaliśmy cały serwis i mieliśmy nazwę.

I te samochody świetnie się sprzedawały. Wars by się nie sprzedawał, więc fabryka by się zwyczajnie nie utrzymała, bo w Polsce, w kraju to sprzedawało, FSO sprzedawało prawie dumpingowo te samochody. Logistyka nie zadziałała. To teraz jeszcze powiedzmy, bo wspomniał pan na samym początku o tym, że media w PRL-u na samym początku produkcji Poloneza nie pisały o nim, bo się obawiały, że dużo tych Polonezów będzie szło na eksport, miały nadzieję. Wobec tego Polacy będą się denerwować, że nie mają dostępu do tych samochodów i tak się nie wydarzyło do końca, aczkolwiek trochę tych samochodów udało się sprzedać Polonezów na zachód. Polonez nigdy nie powtórzył sukcesu Fiata 125P. Nigdy. Fiat 125P były takie lata, na przykład 71 rok, 72, kiedy ponad 90% samochodów szło za waluty drugiego obszaru płatniczego, za dewizy.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.