Mentionsy Mentionsy
TOK FM Select
TOK FM Select

Gdy Warszawa pachniała lakierem. Opowieść o FSO i Polonezie

03.05.2026 ·17 min 49 s · 3 rozdziały

Historyk motoryzacji Jerzy Lemański opowiada na temat kultowego polskiego samochodu FSO Polonez. Wyjaśnia, że choć auto promowano jako nowoczesne i rodzime, w rzeczywistości bazowało na starszej technologii Fiata i zostało zaprojektowane przez Włochów. W tekście poruszono kwestię propagandy PRL, która ukrywała początki produkcji oraz fakt, że nazwa pojazdu nie została wybrana przez obywateli, lecz przez władze. Filip Kekusz wraz z Jerzym Lemańskim analizuje również przyczyny spadku popularności auta, wskazując na brak nowoczesnego napędu przedniego oraz silną konkurencję ze strony używanych pojazdów zachodnich. Mimo wad technicznych, Polonez został zapamiętany jako auto o wyjątkowo bogatym wyposażeniu standardowym, które przez dekady dominowało na polskich drogach. Rozmowa rzuca także światło na funkcjonowanie fabryki na warszawskim Żeraniu oraz jej znaczenie dla krajowego przemysłu.

1:47 · Historia produkcji Poloneza 7

No właśnie, Polonez, wspomniał Pan o tym, to miała być następca, nowocześniejsza wersja Fiata 125P i chociaż słowa Fiat w nazwie Polonez nie ma, to punktów wspólnych co nie miara, co też się przyczyniło do tego, że to nie było najnowocześniejsze auto. Słowa Fiat nie ma i bardzo źle, dlatego że słowo Fiat pozwalało nam sprzedawać samochód za granicą. My jako jedyni otrzymaliśmy zgodę od Włochów używania nazwy Fiat w stosunku do modelu 125P. Nie dostali jej Rosjanie, musieli produkować Giguli, potem Łady. Nie dostali jej Jugosłowianie, musieli produkować Zastawy. Nie dostali jej Hiszpanie, musieli produkować Seaty. My mogliśmy Fiata i dzięki temu to się dobrze sprzedawało, bo na zachodzie kierowca we Francji czy w Niemczech, on nie kupował wyrobu FSO, którego nie znał, fabryki z kraju, który nie ma żadnych tradycji motoryzacyjnych, tylko kupował Fiata po prostu i stąd taki sukces.

Do 90, produkowano dłużej, do 2000 roku Poloneza produkowano. Nie, ale Fiat 125P. A, bo się sprzedawał, to proste. Po prostu. Po prostu się sprzedawał. FSO tak długo ciągnęło, jak się dało. Pod koniec, my już nie dostaliśmy pozwolenia na nazwę używania Fiatu. Do 1983 roku to był FSO 125P albo FSO 1500. Ciągnęliśmy, to była komuna. Polak po prostu brał to, co miało cztery kółka. Jeżeli się sprzedawało, to dlaczego nie produkować? Owszem, Polonez miał nas zastąpić Fiatowi. ale okazało się, że ten Fiat jeszcze przez wiele lat miał nabywców i aż do 1991 roku skończyła się produkcja Fiata. Kiedy? Wtedy, kiedy Polacy zaczęli jeździć za granicę i Polak kombinował i słusznie mógł za te same pieniądze kupić pięcioletniego Golfa. Co do wyboru, nowy Fiat czy pięcioletni Golf?

Nowy Fiat nie gwarantował mu najbliższych 10 lat bezawaryjnej jazdy. Nigdy żaden Fiat tego nie gwarantował, a pięcioletni Golf owszem. że mógł gwarantować taką jazdę. Więc Polak wybierał samochód nowocześniejszy, mniej spalający, a to, że miał 5 lat, no nic, ale był w każdym razie bardziej pewny. I wtedy już Fiat się nie sprzedawał i w 91. zakończyliśmy produkcję Fiata. Ale Polonez miał być tą perłą w koronie FSO i powstawało bardzo wiele różnych kombinacji, które miały sprawić, że ten on będzie jeszcze bardziej atrakcyjny. No wiadomo, że lata 80., zanim nastąpił upadek PRL-u, to były te złote... lata Poloneza. Co tam się działo? To znaczy, w jaki sposób w latach osiemdziesiątych dbało się o to, żeby ten Polonez był wciąż atrakcyjny? Średnio się dbało, dlatego że te modernizacje przeprowadzano bardzo powoli. W osiemdziesiątym piątym roku zaczęliśmy tak modernizować.

ale 96 rok, kiedy ten Polonez, Karo, potem Karo Plus, to znowu był powiew dalekiego świata, zachodu dla nas praktycznie. A wszystko to działo się w fabryce FSO przy ulicy Jagiellońskiej, która jest teraz sukcesywnie wyburzana. Wtedy Stalingradzkiej. Wtedy Stalingradzkiej, to prawda. Która jest teraz sukcesywnie wyburzana i powstaje tam nowe osiedle mieszkaniowe, aczkolwiek jest też muzeum w fabryce. Natomiast chciałbym się dopytać, jakby teraz Ja pamiętam jak podążałem Stalingradzką, a potem Jagiellońską, kiedy byłem mały, to ta fabryka się ciągnęła, ciągnęła przez kilometry niemalże i po jednej stronie była fabryka, po drugiej stronie były jakieś nieużytki. Cała pelcowizna została zaadaptowana właśnie pod tę fabrykę. To jest takie miejsce, które w ogóle ustawiło w jakiś sposób jak funkcjonowała cała Praga Północ.

Opicerni, stolarni, prawda? Natomiast Rosjanie uważali, że fabryka samochodów osobowych musi być praktycznie samodzielna i to wszystko pobudowano, dlatego był większy obszar. Ta fabryka rzeczywiście była duża. Czas pokazał, że koncepcja Włochów była lepsza, bo dzisiaj wszystkie fabryki, zresztą nawet FSO pod koniec działania już miało ponad 50 kooperantów na terenie całego kraju, gdzie indziej robiono siedzenia, fotele do samochodu, gdzie indziej robiono różne elementy, a Rosjanie chcieli, żeby to wszystko było w jednym miejscu robione. A ile osób zatrudniała ta fabryka w czasach świetności? Wie pan, zadał mi pytanie, nie pamiętam w tej chwili, ale tam podejrzewam, że łącznie z tym, z całym obszarem to przekraczało 10 tysięcy nawet ludzi, którzy przy tym produkcji, powiedzmy, polskich samochodów była, ale dokładnie nie pamiętam, akurat tym się nigdy nie idę. Wspomniał pan o tym, że Polska nie miała tradycji motoryzacyjnych, siłą rzeczy trochę nie dało się jak, natomiast w fabryce FSO powstawały najpierw Warszawy i Syreny.

I te samochody świetnie się sprzedawały. Wars by się nie sprzedawał, więc fabryka by się zwyczajnie nie utrzymała, bo w Polsce, w kraju to sprzedawało, FSO sprzedawało prawie dumpingowo te samochody. Logistyka nie zadziałała. To teraz jeszcze powiedzmy, bo wspomniał pan na samym początku o tym, że media w PRL-u na samym początku produkcji Poloneza nie pisały o nim, bo się obawiały, że dużo tych Polonezów będzie szło na eksport, miały nadzieję. Wobec tego Polacy będą się denerwować, że nie mają dostępu do tych samochodów i tak się nie wydarzyło do końca, aczkolwiek trochę tych samochodów udało się sprzedać Polonezów na zachód. Polonez nigdy nie powtórzył sukcesu Fiata 125P. Nigdy. Fiat 125P były takie lata, na przykład 71 rok, 72, kiedy ponad 90% samochodów szło za waluty drugiego obszaru płatniczego, za dewizy.

Więc nie do końca to jest prawda, tylko one nie miały nazwy Polonez. Borewicz takim właśnie jeździł, tym białym Polonezem. Natychmiast go dano do filmu, żeby pokazać, bo to nasz bąd, prawda? Tam jeszcze nie było nazwy, tam FSO było napisane. Natomiast Polonez, którego my posiadamy, też bez nazwy Polonez w zbiorach, to jest z 75 roku. Pomarańczowy z wiosny 75 roku, więc sama sylwetka już była w połowie lat 70. Produkcja w 78 roku zaczęła się. No do tego mam sentyment, bo to jest pierwszy, najstarszy, jedyny zachowany z tej pierwszej serii Polonez. Ale czapki z gół przed Polonezem, bo był tą wyższą półką dla Polaków i były powody do dumy w pewnym momencie. O tak bym to nazwał. Bardzo dziękuję. Jerzy Lamański, historyk, znawca historii motoryzacji, pasjonat samochodów, specjalista do spraw merytorycznych Narodowego Muzeum Techniki. Był z nami. Dziękuję.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.