Mentionsy Mentionsy
Ślady pamięci
Ślady pamięci

11 listopada 1918 - konfrontacje

11.11.2025 ·56 min 45 s

Notował w „Dzienniku” Stefan Kisielewski: „W prasie nie było złamanego słówka, że to rocznica odrodzenia państwowości polskiej. Świństwo i granda…”  A Jaruzelski ostrzegał swoich: „Musimy być bardzo wyczuleni na dzień 11 listopada. Przede wszystkim zaporowe działania w propagandzie…”.

Byte, ekscelencu, dienstn. I otworzył drzwi sali rady miejskiej, gdzie toczyły się obrady. We drzwiach stał porucznik Kordian Zamorski, a za nim warta pod bronią w mundurach polskich z granatami w ręku. General Benigni ak kapitulacji wojsk austriackich podpisał. Na zajucz, na odwachu, na rynku głównym było już Wojsko Polski. Ja znalazłem się w stopniu podporucznika w czwartym pułku. Tegoż dnia przejęto formalnie od Austriaków komendę miasta. Redaktor Antoni Maluty był z kolei w tamtym czasie na Śląsku Cieszyńskim. Żandarmi uciekli. Garnizony poddawały się szczęśliwe, że mogą wrócić do domu. Garnizon w Bielsku, Garnizon w Białej, Garnizon Cieszyński.

Stanąłem przy stopniach pociągu. Zdjąłem kapelusz i wypowiedziałem następujące słowa powitania. Obywatelu komendancie imieniem Polskiej Organizacji Wojskowej witam obywatela komendanta w stolicy. Komendant podał mi rękę mówiąc dziękuję wam. Z kolei powitał Józefa Piłsudskiego imieniem Rady Regencyjnej Lubomirski. Rozmawiając z regentem, komendant zwracał się parokrotnie do idącego obok Aleksandra Prystora. Obejmował go prawym ramieniem, powtarzając, no stary, no stary.

Wśród radosnych okrzyków powitania Przez przygodną publiczność Józef Józucki przeszedł peronem do sali recepcyjnej i przez drzwi wyjściowe zeszedł na plac przed dworcem do oczekującego narygenta samochodu. Pułkownik dyplomowany piechoty Adam Kotz. To jest relacja naocznego świadka czegoś, co można by określić mianem takiego aktu założycielskiego niepodległej Polski. Po ponad półtorarocznym pobycie w więzieniu Józef Piłsudski przyjeżdża do Warszawy mając poczucie, że stoi przed nim zadanie nie tyle odzyskiwania niepodległości, bo ten proces już zachodzi trochę na skutek sytuacji międzynarodowej, trochę na skutek tego, czego był sprawcą zaraz po wybuchu I wojny światowej czy od czasu wybuchu I wojny światowej.

Młodzi ludzie tacy, jakim wtedy był Tadeusz Alftarczyński może sobie z tego nie zdawały sprawy, ale działanie spajające to państwo i budujące je było czymś niesłychanie trudnym. Józef Piłsudski należał do osób, które miały poczucie umiejętności własnych w podołaniu temu zadaniu. I relacja niezwykłego świadka tamtych dni, Kajetan Dzierżykraj-Morawski. Był w roku 1918 urzędnikiem Rady Regencyjnej, w przyszłości ważnym urzędnikiem MSZ-u, ministrem, rezydentem w polskiej delegacji przy Lidze Narodów w Genewie, a w 1926 roku zostanie kierownikiem MSZ na czas krótki. Kto owych dni nie przeżył w Warszawie, ten nie wie, co oznacza radosny szał zwycięstwem i wolnością upojonego narodu.

Nic bardziej od tego widoku nie uprzytomniło nam nagły i głęboki zaszły w dziejach odmiany. Po latach Morawski do czasu cofnięcia uznania rządowi londyńskiemu kierował polskim przedstawicielstwem w Paryżu, a po cofnięciu uznania Jerzy Stępowski nazwał go ambasadorem Atlantydy. To jest człowiek działający w innym rejestrze, ale podobnym do biografii generała Andersa. Edwarda Raczyńskiego także rozpoczyna działalność polityczną jeszcze przed odzyskaniem niepodległości. Wpada to pojęcia, więc może powiedzmy Rada Regencyjna to była instytucja założona z inicjatywy niemieckiej, która miała w zastępstwie króla stąd Rada Regencyjna sprawować taką w miarę samodzielną rolę polityczną i do momentu przyjazdu Piesuckiego do Warszawy taką funkcję pełniła.

Rada Ludowa funkcjonuje w Poznaniu, więc te wszystkie organizmy trzeba skłonić do współpracy i zbudować wokół tego Konsensus, któremu, no mówiąc tak górnolotnie, na imię będzie niepodległa Polska. Po czterech dniach warty na Placu Saskim, Tadeusz Walich obejmuje Belweder. Wchodzi tam z sekcją swoich żołnierzy. Belweder był pusty. Już Besselera nie było, bo on uciekł. Zostają mapy, zostają pięć dubeltówek, które w Belgii zabrał, jak był na wojnie tam. Z tych pięciu dubeltowych ja jeden zabrałem na pamiątkę. To była moja jedyna zdobycz wojenna. To nastąpiło zupełnie nieoczekiwanie.

Mam wrażenie, nawet sam Besseler się nie spodziewał tego, co zaszło. Bo powstały rady żołnierskie wśród Niemców. W Niemcach było, w Warszawie, 12 tysięcy. Więc oni potworzyli rady żołnierskie i te rady żołnierskie Zdecydowali na swoim zebraniu oddać broń i wyjeżdżać do Niemiec. Więc Piłsudski jak przyjechał, akceptował ten stan rzeczy i z tym, że wydawał rozkaz ułatwić Niemcom wyjazd, nie robić im przeszkód w tym kierunku żadnych. No i Niemcy wyjechali pociągami. Ten odpływ się odbył w ciągu kilku dni czy kilkunastu nawet.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.