#160 - "DZIENNIK Z WIĘZIENIA" J. PALIKOTA
...
Czy czytając tę książkę zwróciłeś uwagę na fragmenty, gdzie prokurator coś od niego chce wyciągnąć? Bo ich praktycznie nie ma w tej książce. No ale to właśnie o tym mówi pan Janusz, że te całe po prostu więzienie go było bez sensu. No ale ja rozumiałem z tego, co on mówił, że po prostu co drugi dzień przychodzili ci siepacze Tuska czy Kaczyńskiego czy kogoś i chcieli od niego wyciągać rzecz, a tutaj w zasadzie tylko na początku jego przygody, czyli 4 października 24 roku, przyszedł prokurator i go tam namawiał, żeby się przyznał. On oczywiście się nie przyznał, bo on się czuje niewinny. Miałem w ogóle pomysł, żeby wypisać wszystkie książki, o których on mówi w tej książce, bo... Ja miałem pomysł, żeby wypisać wszystkie nazwiska, które padają ważnych ludzi.
No to on, kiedy ostatni raz słyszał? Kiedy no musiał z chłopakami popłynąć na rejs, gdzie gadają o Dostojewskim i dopiero wtedy się odpalił. A tak to co ty? Na co dzień nie ma w ogóle takiego języka, absolutnie. Ciepłej Wody, Bebe Bebe. Spotkanie z adwokatem. Ważne. To ty napisałeś ważne? Tak. Próbuję przypomnieć sobie ludzi, których poznałem. W okresie pierwszych rządów Donalda Tuska często spotykałem się z profesorem Bartoszewskim, który był wówczas pełnomocnikiem premiera do spraw stosunków z Niemcami. Miał oddzielny gabinet w Urzędzie Rady Ministrów, no i tam pili herbatę i coś tam.
On tam opisuje swoje kuzynki. I z jakiegoś powodu jest to lekko erotyczny opis. Mam takie poczucie. Bardzo to jest dziwne. A, tutaj zdrada. Na stronie 236, jesteśmy w połowie, pada zdanie, które brzmi tak. Czyli ten sen jest o jakimś szczególnym doświadczeniu publicznym, a może nawet politycznym, takim wykrzyczeniem samotności wskutek politycznej zdrady Tuska i Grasia. Zdradzili go. W nocy go zdradzili. W tej rozmowie z Tomaszem Lisem, no bo co by nie mówić, Tomasz Lis kocha Tuska.
Kocha go strasznie. Janusz się trochę hamuje w krytyce Tuska. No, że to byłoby trochę niemiłe dla Tomasza. No, to jest trochę tak jakbym, wiesz... Ja zaczął ci teraz szkolować Beatlesów, nie? Że mówił, że gównianą muzę grają. Znaczy, ja jestem fanem, ale ja znam różne przewiny ich. Ale ja mówię o muzyce, że na przykład mówiłbym, nie, oni takie gówno grają, tego się nie da słuchać w ogóle. Wiesz, że nie zrobiłbym tego, nawet gdybym tak myślał, bo myślałbym, bo miałbym tak, że będzie ci przykro po prostu. No tak, w sumie racja. No, tam Warszawa powstała, odbudowali, kto to odbudował... W kontekście Leopard'a pomyślałem zupełnie niechcący o Dolce Vita Faliniego. Zupełnie niechcący. Takie bzdupy się rzeczy pojawiają. O, zdradzę ufnie. To jest śmieszne.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
promocja na wydarzenie za darmolca
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„promocja na wydarzenie za darmolca"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
...