Mentionsy Mentionsy
Samiec Beta
Samiec Beta

#160 - "DZIENNIK Z WIĘZIENIA" J. PALIKOTA

23.10.2025 ·1 godz 49 min · 1 rozdział · 1 sponsor

...

Ani razu, przez cały czas. Cześć, jesteśmy Samiec Beta, może tu są jacyś nowi ludzie, którzy jeszcze tutaj nie byli wcześniej. Będziemy dzisiaj rozmawiać o książce DZIENNIK Z WIĘZIENIA Janusza Palikota. Mimo tego, że książka powinna się nazywać DZIENNIK Z ARESZTU, ponieważ w więzieniu Janusz Palikot nie był. Też o tym myślałem dużo, że czemu on tak to nazywa, więc jak będziemy dzisiaj rozmawiać, to będziemy zamiennie po prostu traktować te dwa słowa, no bo jeżeli autor tak uważa, no to czemu my tak nie mamy robić, nie? Ale trzeba przyznać, że ta książka, gdyby się nazywała Dziennik z Aresztu, to nie brzmi już tak poważnie, nie? Bo areszt to jest coś przejściowego, a więzienie to jest coś, co uu, tam trzeba posiedzieć. I też jest to nawiązanie do innych dzienników z więzienia, które tutaj są przedstawione nam.

Oczywiście. W książce, bo żeby wam uzmysłowić, o czym jest ta książka, to jest po prostu strumień świadomości Janusza Palikota, lekko zredagowany. Lekko, z błędami. Z błędami, tak. Ja to nawet ortograficznie zaznaczyłem. Tak, tak, ale trzeba powiedzieć, że ta książka jest na pewno lepiej wydana, zrobiona i opracowana niż ta poprzednia. Tak, to niesamowite, bo idzie taki wniosek, że kiedy jesteś w więzieniu, to masz trochę jednak więcej czasu, żeby coś napisać lepiej. Bo co by nie mówić, ta książka jest 10 razy lepsza niż ta poprzednia, bo ta poprzednia to po prostu no... No Palikot usiadł któregoś popołudnia i ją po prostu wysrał.

Myślę, że to nie jest kwestia autora, tylko kwestia redakcji. Ja bym bardziej jako doświadczony już pracownik wydawnictwa jednak powiedziałbym, że to jest chyba kwestia redakcji, bo jednak tutaj wydało to wydawnictwo Eperons Ostrogi. Co to jest za wydawnictwo? Z czego jest znane? No, takie małe wydawnictwo, ale jest to wydawnictwo i coś tam sobie robią. No i ja widzę, że tutaj ktoś dłubał przy tym tekście, szczególnie jeżeli porównamy do tego poprzedniego tekstu, bo to było bagno zupełne. To prawda. A poczekaj, bo zanim przejdziemy dalej, ja myślę, że warto jeszcze raz przeczytać, ja mówię jeszcze raz, ponieważ ty nagrałeś rolkę z blurbem Krystiana Lupy, a wydaje mi się, że to powinno zostać przeczytane, tak żeby rozpocząć ten odcinek o Januszu Palikocie.

Kim jest Krystian Lupa dla osób, które nie wiedzą? W ogóle wstyd, że nie wiecie, to po pierwsze, ponieważ jest to wielki polski reżyser, przyjaciel Janusza Palikota, ponieważ Janusz Palikot jest człowiekiem kultury, przez wiele lat wspierał kulturę, Dalej ją wspiera i trzeba przyznać, że ludzie, którzy są związani z kulturą, nie odwrócili się od pana Janusza, więc uwaga. Krystian Lupa. Opis... Przepraszam, bo to jest opis i przecinek, ja już źle przeczytałem. Opis. Rozgorączkowane notowanie życia tu, ruchów zwierzęcia po celi, w łaźni, w przestrzeni spacerowej, jedzenie... Wiesz co, ja będę performatywnie tańczył. Tak chcesz? Okej, dobra, performatywnie tańcz. W przestrzeni spacerowej jedzenie, wypróżnianie, sen. Oto prawdziwy zapis. Przemiany. Wszystkie te powtarzane jak mantra szczegóły tworzą czasoprzestrzeń egzystencji wypatroszonej ze wszystkiego co stanowi rdzeń twojego życia.

I jest to w opisie Janusza Palikota hipotetyczne. Jest w tym zapisie doświadczenia więziennego jakieś dziecięce zadziwienie, któremu nie ma końca. I czytelnik wsiąka w to cieleśnie jak we wszystkie mocne prawdziwe opisy rzeczywistości. Wyrzucone ze swego losu w jakąś nadrzeczywistość, która przestaje być rozumiana i której trzeba się uczyć od nowa. J. PALIKOTA. Czego rdzeniem jest próba elementarnego rozumienia jako próba zadomowienia się gdzieś w granicach tego mrocznego, nieznanego świata wraz z wszystkimi rytuała... Jezu, ale te zdania są długie.

Ale się zesrał pan Krystian. Ja pierdziele, w ogóle nie ma to sensu, co tutaj jest napisane. Na YouTubie jest tak, z tego co rozumiem, że pierwsze 5 minut trzeba nie przeklinać, żeby algorytm... Więc my już tutaj mamy sprawę załatwioną, bo to akurat trwało 5 minut. No już o tym mówiliśmy, ale dla osób, które nie wiedzą, no to blerby też napisał Adam Michnik, Tadeusz Swobodzianek, Lech Wałęsa i Agata Bielik-Robson. Lech Wałęsa napisał krótko, Panie Januszu, proszę się trzymać, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Adam Michnik napisał Janusz, ale w więzieniu można za to czytać i pisać. I tutaj z książki się już dowiadujemy, że Adam Michnik nie napisał blerba na książkę. Tylko napisał list do Janusza, więc nie jestem do końca pewien, czy można w taki sposób wykorzystywać... A, tam myślę, że Michnik, skoro on już pofatygował się i napisał list do więzienia, to chyba jest w dobrych relacjach z panem Januszem.

To nadal jest rzadkie, ale z tej zupy, jaką jest ta książka, to wybrałem te najciekawsze fragmenty i muszę szczerze powiedzieć, że źle zadziałało na moją głowę i na moje ciało dwa dni intensywne z Januszem Palikotem. No ja miałem jeden dzień intensywny i naprawdę pod koniec dnia, kiedy musiałem już iść na zajęcia, poprowadzić ze studentami, czułem się chory. Ja też. Autentycznie, naprawdę czułem się fizycznie chory. To jest za dużo, żeby przyjąć naraz. A ja jeszcze miałem tak, że bałem się, że jak odstawię tę książkę, to już do niej nie wrócę. Więc miałem tak, że po prostu czytam, wtłaczam w siebie po prostu to, co to tam jest. Czuję się źle. Bo oczywiście miejscami jest to całkiem zabawne, w niezamierzony sposób i bawi się świetnie, ale czasami to jest po prostu, no nie wiem, pięć stron o tym, jak po prostu on czyta Różewicza, nie?

Tak. No więc tutaj jest bardzo dużo odwołań właśnie książkowych, no bo co pan Janusz głównie robił w tym więzieniu? Czytał książki. Czytał książki. I pisał, pisał książki też, bo bardzo dużo ich napisał. I co sobie trzeba szczerze powiedzieć? Poprzednia książka miała, nie wiem, nie pamiętam, mało stron. Głównie miała jakieś obrazki, coś tam. I miała bardzo duże litery. Tutaj mamy 479 stron zapisanych raczej drobnymi literami. I jak zdałem sobie tak w połowie książki sprawę, że to jest zapis tylko trzech miesięcy. Więc możecie sobie wyobrazić, jak drobne przemyślenia pan Janusz tutaj opowiada.

Nie wszyscy BMW-jarze. Ale w każdym razie ta droga wtedy trwała z półtora godziny. Ja jeszcze wtedy nosiłem okulary, więc je zdjąłem, żeby nie czuć pędu. Że po prostu nie widzieć, jak szybko mija życie i tego nie chciałbym już powtórzyć nigdy. No i też miałem większy wpływ niż pan Janusz na to. Wszystko wydaje się... Będziemy tak czytać randomowe fragmenty, no bo wszystko wydaje mi się nierealne, ale jest naprawdę. Ta scena ma miejsce. Idę z trzema agentami się wysikać. To akurat takie śmieszne rzeczy. Nie ma żadnej woli zrozumienia moich racji. Żadnej. Tylko nagonka. Dopać Palikota. Taki jest cel.

No i potem już oczywiście on tu miesza, że opisuje bardzo precyzyjnie, że wychodzimy z prokuratury, jedziemy do DPZ-u, czyli na dołek, na nockę, BBB i bardzo, cela bez kajdanek, samodzielne, jedzenia już nie ma, bardzo szczegółowo i potem nagle zaczyna Jak się to czyta nazwisko? Michel Foucault. Michel Foucault. I nagle zaczynało Michel Foucault po prostu, że francuski filozof, historyk idei. No bo to wiesz, on tam o tych więzieniach pisał, więc tutaj Janusz ma takie, no zaraz, nie po to ja kończyłem filozofię, żeby nie wspomnieć o tym, co ja wiem ze studiów, tak? Tak. Ciekawostka. Pan Janusz w wywiadzie u żurnalisty i w innych miejscach mówi, że ten areszt, no to jest areszt wydobywczy, czyli zamknęli go, żeby od niego wyciągać rzeczy.

Czy czytając tę książkę zwróciłeś uwagę na fragmenty, gdzie prokurator coś od niego chce wyciągnąć? Bo ich praktycznie nie ma w tej książce. No ale to właśnie o tym mówi pan Janusz, że te całe po prostu więzienie go było bez sensu. No ale ja rozumiałem z tego, co on mówił, że po prostu co drugi dzień przychodzili ci siepacze Tuska czy Kaczyńskiego czy kogoś i chcieli od niego wyciągać rzecz, a tutaj w zasadzie tylko na początku jego przygody, czyli 4 października 24 roku, przyszedł prokurator i go tam namawiał, żeby się przyznał. On oczywiście się nie przyznał, bo on się czuje niewinny. Miałem w ogóle pomysł, żeby wypisać wszystkie książki, o których on mówi w tej książce, bo... Ja miałem pomysł, żeby wypisać wszystkie nazwiska, które padają ważnych ludzi.

Ja też miałem pomysł, mówimy o rzeczach, które się nie wydarzą, miałem pomysł, żeby udawać przez jakiś czas Janusza Palikota i do każdego zdania dodawać jakieś nazwisko, jakieś dzieło popkultury albo jakiegoś intelektualistę, który by mógł coś o tym powiedzieć. A czekaj, ja spróbuję przez chwilę, że na przykład jestem Januszem Palikotem, okej? I ty zadajesz mi jakieś takie normalne pytanie, jakieś coś w ogóle takiego totalnie codziennego. Ja spróbuję odpowiedzieć tak jak Janusz Palikot w tej książce. Panie Januszu, co pan jadł na śniadanie? Na śniadanie jadłem głównie... No niestety, no nic dobrego. No tutaj głównie jadłem coś, co nawet nie ma smaku. Jak mawiał mój przyjaciel Lech Wałęsa, jedzenie to jest pokarm dla ciała.

I ja tego pokarmu nie dostaję tutaj, no ćwiczę jogę codziennie. Ile razy pada jogę. Ile razy pada, że ćwiczy jogę. Masz takie już dobra, już wiem. I w ogóle przy wielu rzeczach w tej książce miałem coś takiego, że czytam i mam takie już wiem, wiem, wystarczy. Tak. Ogólnie większość dni Janusza wygląda tak, że on wstaje przed czwartą w nocy, zaczyna pisać, robi jogę, pisze i czyta, idzie spać o 20-21. O, ten fragment bardzo lubię. Skandaliczne wystąpienie prokuratora. Pełny inwektyw i pomówień. Coś absolutnie niebywałego. O, to jest niesamowite, że po takim czasie, kiedy już ci ludzie naprawdę nie mają hajsu, no w chuj ludzi po prostu stało oszukanych i tutaj Janusz Palikot dalej po prostu nie wierzy w to, co się dzieje, nie? Coś absolutnie niebywałego i to wszystko rzekomo w imieniu wierzycieli, gdy tymczasem wszyscy dobrze wiedzą, że ta sprawa i robota prokuratora właśnie w tym momencie pozbawia wierzycieli nadziei na odzyskanie inwestycji.

Czyli znowu ta debilna narracja, o której ostatnio gadaliśmy, czyli że jak on będzie w tym więzieniu... No to ja nie oddam. No to nie odda, no to ty bardzo przecież nie odda. Więc jaki jest sens zamykać Janusza Palikota, skoro jak będzie siedział w więzieniu, no to nie odda pieniędzy. Wiem, że też posłuchałeś podcastu biznesowego. Tak, w ogóle polecamy, bo wiele osób... Ja właśnie skończyłem przed przyjściem tutaj, jest to niesamowite. Tak, polecamy dlatego, że panowie wiedzą dużo więcej o prowadzeniu biznesu, my wiemy niewiele. I ten podcast jest świetny, bardzo fajnie go tam wyjaśniają. I tak jak my się trochę hamowaliśmy w niektórych względach, żeby... Oni się w ogóle nie hamują. Ja właśnie chciałem powiedzieć, że oni muszą być tak pewni tego, co mówią, że się nie boją pozwu w ogóle, no bo oni tam mówią takie rzeczy jak... To wszystko, co teraz powiem, to mówią podcast biznesowy, ja powtarzam po nich.

Pan Janusz mieszka w hotelu Warszawa. Właśnie, to jest potwierdzone. Oni mówili, że go widzieli, że rozmawiali z obsługą, że po prostu wiedzą, no bo rozumiem, że ich znajomi też pewnie mieszkają za jakiś czas. No i po prostu pan Janusz teraz tam operuje, gdzie u żurnalisty mówi, że jeżdży tam pociągami, autobusami. A poczekaj, a może ja spróbuję się wcielić na Szafali Kotę i go wytłumaczyć, czemu jest w hotelu Warszawa. Panie Januszu, ja teraz mam w poniedziałek rocznicę z moją narzeczoną. Chcieliśmy w hotelu Warszawa na jedną noc sobie wziąć, ale chyba nas nie stać. Panie redaktorze, to jest kompletne pomówienie. Mój przyjaciel, dyrektor hotelu udostępnił mi ten pokój. To nie jest też dobry pokój, to jest zwykły pokój w hotelu Warszawa, tak to wszystko brzmi, ale ja jestem człowiekiem skończonym.

I masz tak, Jezu, chłopie, gdybyś chociaż trochę, trochę nawet na pokaz, gdybyś pocierpiał, nie? Bo on oczywiście tam pojawia jakieś takie przejawy tego, że o, tam wyrzuty sumienia, ale głównie w kontekście swojego dziecka i siebie. Rodziny i siebie. No bo co on mówił, żurnalisty, jeżeli ma coś sobie do zarzucenia, no to to, że niedostatecznie dbał o siebie. O, ludzie prosili, żebyśmy pokazywali zdjęcia. W ogóle te zdjęcia mi trochę to bawiło. A to dzieci zrobiły, nie wiem czy widziałeś. No bo jest na końcu napisane, że to dzieciaki mu zrobiły. A bo to jest też Pinokio! Ja pierdolę, Janusz. Janusz z Pinokiem. A w ogóle nie wiem, czy zwróciliście uwagę, tutaj zdjęcie jest za każdym razem coraz ciemniejsze. Aha, rzeczywiście. Na końcu jest jaśniejsze, bo wychodzi, więc może to było specjalnie.

Ja wpadłem wczoraj na pomysł wieczorem, jak już zasypiałem. Niestety moje sny też są związane z Januszem Palikotem. Ogólnie większość myśli przez ostatnie 72 godziny były związane z Januszem Palikotem. Źle to wpłynęło na atmosferę w moim domu. Wpadłem na pomysł koszulki, że jest pan Janusz w półcieniu, tak jak są graffiti czasami na ścianie czy coś i jest napis never give up. Never give up? Ja mam lepszy napis. Bo na tej stronie są dwa dobre cytaty. Pierwszy to jest... Czy ja jestem pikaro? Chociaż pierwsza część zdaje się, że jest dobra, bo to jest pierwsza myśl, z jaką się obudziłem rano.

No, Palikot mówi dibła. Choć trzeba uczciwie przyznać, że i prokurator dał radę. I to jest ważny fragment, dlatego że w tej książce Janusz Palikot podkreśla, jakim to on jest odmieńcem wokół tych wszystkich ludzi, którzy krzyczą kurwa mać, o czym ciągle wspomina Janusz. On jest tak oderwany po prostu od tej całej hołoty, od tych ludzi, którzy tam po prostu są tacy brudni, brzydcy, śmierdzący, a on intelektualista. Strona 24, ominąłeś, ale już ja będę czytał to, co mam tutaj w notatkach. Janusz Palikot je serek topiony. Pierwszy raz od lat 80. je serek topiony i to go przenosi w czasie po prostu. A wiem, że tak działają smaki i zapachy.

Ale to śmieszne, bo on nie rozumie tego kontekstu, w jakim my to postrzegamy. Jest jebanym bogolem, Który trafia do aresztu i jest rektopiony i się spuszcza nad tym, nie? O, odsyła mnie to do lat osiemdziesiątych, kiedy byłem dzieckiem. Już takie zamknij się, chłopie, kurwa. No tam też są rozważania bardzo często tutaj nad rodziną. I co? Bo jeden z synów pana Janusza jest w Ameryce. Tak. Studiuje. No bo przecież nie w Polsce, no bez przesady. No i pan Janusz nie zdążył opłacić czesnego, no i się zastanawia, czy tam nie zostanie wyrzucony. I tutaj cytat, wszak to Ameryka. O, a ja tutaj sobie zaznaczyłem żart Janusza Palikota, no bo to jest człowiek z poczuciem humoru. No i teraz, jakie poczucie humoru ma?

Czy ja mam sympatię do niego? Trudno powiedzieć. Janusz Palikot dziwi się jednej rzeczy. Dziwi mnie dość duża ilość młodych ludzi tutaj, wszędzie, zarówno w CBA, jak i w obsłudze więziennej oraz w policji. Nowe pokolenie, podobnie było w DPZ, jakby te instytucje zostały odczarowane i nie są już symbolem władzy autorytarnej, jak to było jeszcze 20 lat temu. Także pielęgniarz, wychowawca, psycholog to ludzie nowego pokolenia. Dlaczego wybierają jednak tę niełatwą pracę, gdy na rynku jest taki deficyt rąk do pracy? Co by nie powiedzieć, praca w więzieniu wpływa na każdego normalnego człowieka ekstremalnie negatywnie. Brakuje ludzi w szpitalach, szkołach, magazynach, wszędzie. Każdy z nich może znaleźć lepszą, łatwiejszą pracę niż tutaj, a jednak jest tu. I lekarz, i pielęgniarz, i cała reszta. Dlaczego? No dlaczego kurwa? Bardzo mnie znerwował ten fragment. Mnie też. Bardzo mnie znerwował. No dlaczego kurwa, Janusz? Jak myślisz? Co oni tu kurwa robią?

Kurczę, to jest prawie tak, jakby na koniec miesiąca mieli jakieś rzeczy do opłacenia albo na początku i musieli gdzieś pracować. I ktoś by musiał to robić. Co więcej, zakładam, że na przykład praca w tych instytucjach wiąże się jednak z etatem, co też na przykład jest. Pewnością zatrudnienia, tak. Jest pewne, tak. No ja mam w rodzinie. No a on, wiesz, on ma takie wyobrażenie, no zaraz, masz pieniądze, no to nie masz pieniędzy, no to idziesz do pracy, do firmy, pracujesz, wypywasz sobie żyły i jesteś bogolem, jak Janusz. No tak, z inwestorów po prostu sobie bierzesz. I tutaj sobie zapisałem a propos tej pikarejczyka, no to właśnie Dwa tropy pikarejskie według Agambena. I tu ten pierwszy właśnie Łotrzykowski. I pan Janusz uważa, że nie jest tym Łotrzykiem, no nigdy nie był. I Konwertyra.

I tutaj już Janusz jest, czyli... No, czyli właśnie ta osoba na rozdrożu, czy taka podzielona po prostu. I czemu on cały czas o tym gada? Bo pani Agata Robson mu powiedziała, że o, ty jesteś taki pikarejczyk. I po prostu takie jedno zdanie mu siedzi w głowie i napisał... Ale zobacz, na przykład to jest jedno zdanie, które powiedziała Mielik Robson, a zakładam, że na przykład dużo częściej słyszał, pani Januszu, pani jest oszustem. I on nie ma czegoś takiego, hmm... Przeanalizuje to. Przeanalizuje to. I też jakbyśmy przyłożyli nasze jakieś normy, no to jest łotrzykiem. Tylko takim nie... Wiesz, że on się wydaje w przygody bardziej takie łotrzykowskie, finansowe, niż napadanie na banki, nie?

Chociaż może do tego też dojdzie kiedyś. Zastanawiałeś się kiedyś, jak powstał ruch Palikota? Potrzeby serca? Już ci mówię. Gdy w latach 2010-2011 codziennie ćwiczyłem jogę, też bardzo schudłem. Właśnie jakieś 12 kilogramów. Byłem też na diecie i nie piłem alkoholu. Niespodziewanie też pojawił się wówczas swoisty rodzaj snów. Otóż miałem sny, że latam. I gdy śniło mi się, że natrafiam w sennych przygodach na jakąś barierę nie do pokonania, to ją właśnie przelatywałem. Ten sen miałem wielokrotnie, nieustannie. I tak stworzyłem partię i wszedłem do sejmu. Co? Niestety ten wątek latania w śnie i snu w ogóle się pojawia potem, no bo co możesz opisać? 3 miesiące na 500 stronach. Ja tutaj mam jeszcze taki fragment. No jest tam sobie ogólnie... A, do czego porównuje w pewnym momencie pan Janusz areszt we Wrocławiu?

Nie no, dawaj, dawaj, ja zaznaczyłem ty swoje. 61. Pojawia się Orwell po raz pierwszy. Tak, musiał się pojawić. Jak się pewnie wszyscy domyślają, Kawka jest odmieniane przez wszystkie przypadki i po prostu jest tego nazwiska absurdalnie dużo. Chociaż spodziewałem się, że się pojawi szybciej, a jednak tam się gdzieś pojawia na 150 stronie. Oczywiście ten Różewicz i na 50 stronie 51 coś tam jest o dziewuszkach, ale to już sobie odpuśćmy, bo pan Janusz zostawia jakieś takie, że nagle jest ładna pani psycholog, młoda, kolorowe włosy, co ona tu robi? I na stronie 57 Janusz dostaje

Chleb. Z tego, co ja rozumiem, to jest taki chleb, ten taki, no, napuszony w folii, nie? Taki chyba, tak ja to rozumiem, ten baltanowski. Nie, nie baltanowski. No taki, wiecie, zwykły chleb, ten tani chleb. Janusz... Mózg mu eksplodował. Mózg mu eksplodował i po prostu robi przez dwie strony chyba analizę. No, że jest zaskoczony tym, że jest produkowany tani chleb. Dlaczego? Przecież mamy tyle sposobów na robienie dobrych chleb, że są te rzemieślnicze piekarnie i tak dalej. Nie powiem. Ja też czasami kupuję sobie chleb za 20 zł, ale czasami też kupuję ten za 2,50, jak akurat jest koniec miesiąca. No i tutaj pan Janusz oczywiście jest zdumiony tym.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.