Zostajemy razem dla DZIECI?
Czy dzieci naprawdę „nie rozumieją” napięć między dorosłymi — czy wręcz przeciwnie, czują je najmocniej?W tej rozmowie z pedagożką Magdaleną Boćko-Mysiorską wchodzimy głęboko w psychologię relacji, emocji i konsekwencji, jakie ponoszą dzieci wychowujące się w domach pełnych ciszy, konfliktów lub pozornej stabilności.Rozmawiamy o tym, jak nieszczęśliwe związki rodziców wpływają na rozwój emocjonalny dziecka, dlaczego dzieci często biorą na siebie odpowiedzialność za problemy dorosłych oraz jak schematy z dzieciństwa wracają w naszych dorosłych relacjach — często zupełnie nieświadomie.
Tak, więc jakby wszystko rozumiem, naprawdę. Ale czasami już się nam zdarza, słuchaj, że ja przychodzę z pracy, tam o 14 odbieram Zoję od niani i ona mi na przykład mówi, pierwsze co mówi, że ja dzisiaj jestem bardzo zła. Okej, to dobrze, że ci mówię. Ja mówię, a dlaczego jesteś zła? Bo pokłóciłam się z Tess. Ja mówię, a o co się pokłóciłyście? I tam idzie za tym cała historia. Jest to przekomiczne, jak ci taka mała trzylatka mówi, że jestem dzisiaj bardzo zła, z z drugiej strony jest też urocze i no to jest oczywiście dla mnie, dorosłego człowieka, dużo prostszy sposób komunikacji niż dając się dziecko na podłodze. No pewnie. I takie w ogóle, no mamy wtedy myśl, Boże, jakie to zdrowe, jak ja się cieszę, że ona tak mówi, nie?
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy dzieci naprawdę „nie rozumieją” napięć między dorosłymi — czy wręcz przeciwnie, czują je najmocniej?W tej rozmowie z pedagożką Magdaleną Boćko-Mysiorską wchodzimy głęboko w psychologię relacji, emocji i konsekwencji, jakie ponoszą dzieci wychowujące się w domach pełnych ciszy, konfliktów lub pozornej stabilności.Rozmawiamy o tym, jak nieszczęśliwe związki rodziców wpływają na rozwój emocjonalny dziecka, dlaczego dzieci często biorą na siebie odpowiedzialność za problemy dorosłych oraz jak schematy z dzieciństwa wracają w naszych dorosłych relacjach — często zupełnie nieświadomie.