Mentionsy Mentionsy
Radio LUZ
Radio LUZ

Wrocławski obóz pracy. Historia obozu Burgweide

18.05.2026 ·23 min 33 s · 5 rozdziałów

Z okazji rocznicy wyzwolenia obozu Burgweide zapraszamy do wysłuchania specjalnego odcinka podcastu, którego gościem jest Jacek Cielecki – główny specjalista Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocław. Rozmawiamy o historii obozu, losach jego ofiar oraz pamięci o tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się na terenie dawnego Burgweide. Poruszamy także temat zaangażowania młodzieży w odkrywanie oraz upamiętnianie historii miejsc związanych z II wojną światową.

0:00 · Historia obozu Burgweide 4

Został podobnie jak wiele innych powołany do życia 18 grudnia 1941 roku na mocy rozporządzenia Ministerstwa Pracy Rzeszy. Było to spowodowane zwiększonym zapotrzebowaniem na pracowników przymusowych w niemieckim przemyśle zbrojeniowym i nie tylko, a następnie ich napływem z okupowanych przez III Rzeszę terytoriów. Wszystkie wojewódzkie urzędy pracy wówczas poszczególnych prowincji niemieckich zostały zobowiązane do stworzenia tego typu obozu w swoich ogręgach administracyjnych. Tak było właśnie w przypadku nowo powstałego w późniejszym okresie Dürgenklager Burgweide. Ulokowano go najprawdopodobniej na miejscu po rozwiązanym punkcie zbiorczym dla jeńców sowieckich, którzy byli systematycznie zwożeni do III Rzeszy z przyfrontowych obozów jenieckich. Świadczą o tym akty zgonów wystawione dla owych jeńców z okresu od lipca do grudnia 1941 roku, którzy zmarli na terenie przywrocławskiej osady Burgweide, tak wtedy nazwę nosiły sołtysowice.

ponieważ pełnił jedynie funkcje selekcyjne i przygotowawcze w odtransportowaniu robotników do docelowych miejsc pracy. W obozie także odwszawiano ich, a następnie, ponieważ robotnicy, ci ludzie, ci, którzy zostali zwerbowani, pochwyceni, zmuszeni do pracy, byli transportowani nieraz tygodniami bydlęcymi wagonami, czy to ze schodu Polski, z terenu Polski, jak i tam m.in. z terenów ówczesnego Związku Sowieckiego, Białoruś, Ukraina, a następnie robiono im na miejscu tutaj zdjęcia, pobierano dane osobowe i wydawano im książeczki prasy, które były obowiązkowe w trzeciej rzeczy dla cudzoziemców, bo to tak jakby ich jedyny dokument, jaki tutaj mieli. I następnie duszgang Lagerburg-Weide funkcjonował przez ponad 3 lata, a przez jego baraki przeszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi skierowanych na roboty do III Rzeszy, głównie z terenów Polski, tak jak wspomniałem wcześniej z terenów ówczesnego Związku Radzieckiego, Bałkanów i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Z kolei jesienią 1944 roku dotyczy nowość w toku naszych badań, obóz pełnił również funkcję tymczasowego punktu przerzutowego dla kilku tysięcy łotewskich i jestońskich uchodźców, którzy ewakuowali się wraz z armią niemiecką z krajów bałtyckich wraz z nadejściem frontu. Trafili tu też również jesienią 1944 roku w dużej mierze mieszkańcy Warszawy, którzy po upadku Powstania Warszawskiego trafili do podobnego obozu w podwarszawskim Pruszkowie, a następnie byli systematycznie wywożeni w głąb III Rzeszy na roboty. I z kolei przemianowano ten obóz, z racji tego, że on pełnił funkcję przejściowego, na typowy Arbeitslager, obóz pracy, wraz z okrążeniem miasta i ogłoszeniem Wrocławia ówczesnego Breslau, Festung Breslau w styczniu 1945 roku. Z obozu przejściowego stał się pełnoprawnym obozem pracy. Zakwaterowano tu część robotników przymusowych różnych narodowości znajdujących się wciąż w okrążonym mieście.

W 1945 roku dołączyło także regularne wojsko, które do tej pory odpowiadało jedynie za pilnowanie jeńców w obozach jenieckich. Obóz także, tak jak czasami się zdarza, trafić jeszcze wciąż w opinii publicznej, jak i w opowieściach między ludźmi, nie znajdował się pod jurysdykcją SS, jak to miało miejsce w przypadku filii obozów koncentracyjnych. Od samego początku istnienia był pod jurysdykcją cywilnej administracji niemieckiej III Rzeszy i to urzędnicy z Landesarbeitsamt Niederschlesien, czyli z Wojewódzkiego Urzędu Pracy, byli odpowiedzialni za jego funkcjonowanie i ludzi w nim przebywających. To kto trafiał do tego obozu, bo pan wspominał, że to były powstańcy warszawscy, czy ktoś jeszcze? Tutaj też troszeczkę skoryguję, bo nie można mylić powstańca warszawskiego z ludnością cywilną z powstańczej Warszawy.

5:54 · Osoby trafiające do obozu 3

Z racji tego, że po upadku powstania warszawskiego powstańcy warszawscy otrzymali w ramach ugody z Niemcami status jeńca wojennego, który zazwyczaj partyzantom nie przysługiwał, więc w związku z tym powstańcy warszawcy w głównej mierze trafili do obozów jenieckich dedykowanym tutaj w przypadku Dolnego Śląska i Opolskiego do stalagu 8b w Łambinowicach albo dalej w głąb III Rzeszy. Również znajdowali się tutaj też powstańcy warszawcy, ale którzy stwierdzili, że nie pójdą do niewoli niemieckiej, ale ukryją swoją przynależność do ruchu oporu do Armii Krajowej i po prostu wraz z cywilną ludnością opuszczą miasto. Takie przypadki też tu były, ale głównie trafiała tutaj właśnie wysiedlona z Warszawy ludność po upadku Powstania Warszawskiego.

Do tego obozu w głównym okresie jego istnienia, tego obozu trafiali robotnicy przymusowi pozyskani przez niemieckie urzędy pracy, tak jak wcześniej wspomniałem, na terenach okupowanych przez Trzecią Rzeszę, głównie z Europy Środkowo-Wschodniej. I jak wyglądał ten cały proces, bo to jest też o tyle ciekawe. Wyglądało to następująco, na przykład koncern Reimental Borsig, mający swój zakład na wrocławskim Psipolu, zgłaszał do Landesarbeitsamt Niederschlese zapotrzebowanie na przykład na 400 niewykwalifikowanych pracowników. Następnie owo zapotrzebowanie było przekazywane do urzędów pracy w poszczególnych powiatach, czy to na terenie Rzeszy, czy to na terenach okupowanych we formie takich poszczególnych okulników, że Ministerstwo Pracy wysyłało takie jakby biuletyny. I następnie urzędy pracy na okupowanych terenach lub Rzeszy zgodnie z nakazem pracy pozyskiwały pracowników, a następnie w zbiorczych transportach wysyłały je do III Rzeszy.

Tylko jest to też taki wydźwięk, że zwykły aparat niemieckiej III Rzeszy, aparat administracyjny był zdolny do takich rzeczy, że to zwykły urzędnik kierował losem tych ludzi, że odpowiedzialność za pracę przymusową, za zbrodnie nie spoczywa tylko i wyłącznie na SS, NSDAP, aparacie partyjnym III Rzeszy, czy to też w późniejszym okresie przemysłowcach, ale też na zwykłych Niemcach. To jak świadkowie wspominają, jak funkcjonował ten obóz, Kwestia jest taka, że warunki życia w tym obozie były dość takie ustandaryzowane, jest to kolekwialne oczywiście określenie w cudzysłowie i było podobne do innych obozów na terenie III Rzeszy, ale jak już wspomniałem wcześniej, obóz nie był przystosowany do długoterminowego przetrzymywania ludzi.

12:20 · Warunki życia w obozie 2

a warunki w nim panowały po prostu spartańskie. Przybywający do obozu robotnicy mogli liczyć poza odwszawieniem na prowizoryczną pomoc medyczną, minimalne racje żywnościowe z racji tego, że to też było usystematyzowane w całym systemie III Rzeszy, ile załóżmy mógł dziennie dostać, czy to Holender, czy to Rosjanin, czy to Ukrainie, czy to Polak, etc. Te stawki były bardzo różne. ale też zbytnio się tym w tym obozie nie przejmowano, więc starano się zawsze wydawać minimalną rację z minimalnej racji, w sensie minimum z minimum, jaka przysługiwała poszczególnym grupom narodowościowym, bo to była oczywiście cała piramida pod kątem zaszeregowania czy to robotników przymusowych w hierarchii. Akurat Polacy, jak i osarbajterzy z terenu ówczesnego Związku Radzieckiego stali najniżej w tej hierarchii.

No i obóz z racji niejednolitego napływu ludzi był bardzo często przepełniony, więc on miał tam oczywiście swoją kubaturę, on był przystosowany na około 1200 ludzi, bardzo często z racji tego, że przyjeżdżało w pewnym momencie więcej tych transportów, on był przepełniony, co wiązało się z tym, że ci ludzie byli zdani na swoje prywatne rzeczy, które udało im się ze sobą zabrać, bo nic nie dostawali poza tym minimalnym wyżywieniem, jakimś książeczką pracy, zrobieniem zdjęcia, rzeczami, które były potrzebne bardziej aparatowi niemieckiej III Rzeszy. niż robotnikom, więc byli swoje własne rzeczy. W barakach były pluskwy, czerwonka i tyfus potrafiły się pojawiać wśród robotników, którzy bardzo często mieli ze sobą tygodnie podróży w bydlęcych wagonach. Są to choroby charakterystyczne, dlatego gdy ludzie spożywali załóżmy brudną wodę. Dla ówczesnego człowieka, w sensie dzisiejszego człowieka, pomyślenie o wodzie to jest o wodzie z kranu.

16:30 · Rola Instytutu Pamięci Narodowej 1

Temat pracy przymusowej na Dolnym Śląsku też jest tutaj przez nasz oddział Instytutu Pamięci Narodowej badany. Skupiamy się na poszczególnych zakładach, tych takich największych patentatach takich jak Junkers, Krupp, Reimental, ale też staramy się po prostu zliczyć tych wszystkich robotników przymusowych, jeńców wojennych, jak i więźniów obozów koncentracyjnych, którzy byli zatrudnieni w przemyśle zbrojeniowym III Rzeszy. na terenie Dolnego Śląska, jak i ogólnie w gospodarce szeroko pojętej. Jest to, można powiedzieć, dość benedyktyńska praca, ale sam prowadząc te badania wraz tutaj z kolegami, widzimy, że to przynosi coraz większe efekty, więc jest taki dobry grunt pod to, aby w przyszłości czy to zrobić wystawę poświęconą pracy przymusowej na terenie Wrocławia lub Dolnego Śląska w czasie II wojny światowej, albo no po prostu opracować w formie monograficznej poszczególne zagadnienia dotyczące pracy przymusowej,

20:38 · Reakcja młodych ludzi 2

Jak młodzi ludzie reagują na tego rodzaju wydarzenia? Należy pamiętać, że aktualnie odchodzą u nas ostatni świadkowie tej historii. Z racji tego po prostu czas jest bezlitosny i teraz zostają nam głównie świadkowie historii, którzy 82 lata temu byli dziećmi. Są to przeważnie 90-latkowie, 95-latkowie albo osoby starsze, jeżeli załóżmy im zdrowie pozwoliło. Więc młodzi ludzie aktualnie mają ten coraz mniejszy komfort albo można powiedzieć wręcz przywilej, żeby porozmawiać z ludźmi, którzy to widzieli, przeżyli na własnej skórze. Z racji tego, że też mamy aktualnie kulturę obrazkową, w sensie, że do młodych ludzi bardziej trafia obraz, to staramy się mówić do młodzieży w sposób plastyczny, działający na wyobraźnię, aby uzmysłowili sobie pewne rzeczy, pewne fakty, nie mówiąc o nich słucho, słucho liczbami, jakimiś tam tabelkami, etc.,

Oczywiście poszczególne grupy młodzieży w zależności od wieku inaczej mogą przyswajać pewne informacje i załóżmy o pewnych informacjach się w sposób inny będzie mówił. O załóżmy totalitaryzmach, w tym przypadku od III Rzeszy do ucznia szóstej, siódmej, ósmej klasy szkoły podstawowej, a inaczej będzie się mówiło do maturzysty, który aktualnie kończy liceum. więc staramy się to cały czas wyważać, mówić w sposób taki, tak jak wcześniej wspomniałem, plastyczny, działający na wyobraźnię, ale bardzo też cenimy sobie, gdy klasy poszczególnych szkół pojawiają się na uroczystościach poświęconych poszczególnym rocznicom, poszczególnym obozom, w tym przypadku tutaj mamy aktualnie przykład oswobodzenia, wyzwolenia Arbeitslager Burgweide, 6 maja, ale też w styczniu mamy cały taki ciąg jakby ewakuacji filii obozu koncentracyjnego Gross Rosen.

Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.