Wrocławski obóz pracy. Historia obozu Burgweide
Z okazji rocznicy wyzwolenia obozu Burgweide zapraszamy do wysłuchania specjalnego odcinka podcastu, którego gościem jest Jacek Cielecki – główny specjalista Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocław. Rozmawiamy o historii obozu, losach jego ofiar oraz pamięci o tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się na terenie dawnego Burgweide. Poruszamy także temat zaangażowania młodzieży w odkrywanie oraz upamiętnianie historii miejsc związanych z II wojną światową.
Szacuje się, że pierwsza polska flaga, która zawisła w Wrocławiu, zawisła właśnie między tym Arbeitslager. Niemcy też średnio dbali o komfort tych ludzi. W barakach były pluskwy, czerwonka i tyfus. Katarzyna Walenta, włoskiej piosenkarki, która też przebywała w tym obozie. To człowiek człowiekowi w imię ideologii jest w stanie zrobić wiele złego. Dzień dobry Państwu. W związku z oryczystością upamiętniającą oswobodzenia Arbeitslager Burgweide porozmawiamy dzisiaj z głównym specjalistą Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu, panem Jackiem Cieleckim. Pierwsze pytanie, czym był obóz Burgweide? Duschgang Klagerburg-Weide, bo tak brzmiała jego niemiecka nazwa, pełni od samego początku, jak jego nazwa wskazuje, funkcję obozu przejściowego.
Został podobnie jak wiele innych powołany do życia 18 grudnia 1941 roku na mocy rozporządzenia Ministerstwa Pracy Rzeszy. Było to spowodowane zwiększonym zapotrzebowaniem na pracowników przymusowych w niemieckim przemyśle zbrojeniowym i nie tylko, a następnie ich napływem z okupowanych przez III Rzeszę terytoriów. Wszystkie wojewódzkie urzędy pracy wówczas poszczególnych prowincji niemieckich zostały zobowiązane do stworzenia tego typu obozu w swoich ogręgach administracyjnych. Tak było właśnie w przypadku nowo powstałego w późniejszym okresie Dürgenklager Burgweide. Ulokowano go najprawdopodobniej na miejscu po rozwiązanym punkcie zbiorczym dla jeńców sowieckich, którzy byli systematycznie zwożeni do III Rzeszy z przyfrontowych obozów jenieckich. Świadczą o tym akty zgonów wystawione dla owych jeńców z okresu od lipca do grudnia 1941 roku, którzy zmarli na terenie przywrocławskiej osady Burgweide, tak wtedy nazwę nosiły sołtysowice.
Czasami też owe listy transportowe zachowują się w archiwach zakładowych, do których z racji trwania żelaznej kurtyny przez praktycznie do upadku komunizmu w Polsce, jak i ogólnie Związku Radzieckiego nie mieliśmy dostępu. I tak załóżmy w archiwum zakładowym koncernu Krupa w Essen też odnaleźliśmy listy transportowe pracowników do tego zakładu i też między innymi dwie są dotyczące właśnie ludzi, którzy przeszli przez obóz w Burgweide i w sposób taki, następnie to wyglądało w ten sposób, że transport po przyjechaniu do Durschganglager Burgweide był na nowo weryfikowany, sprawdzano stan zdrowia, odwszawiano, wydawano dokumenty, wspomniane wcześniej książki pracy, jak i sprawdzano zdolność tych ludzi do pracy, z racji tego, że oni bardzo długo czasami jechali i po prostu fizycznie byli wyczerpani, wycięcieni.
Tą główną, zasadniczą, kiedy był to obóz przejściowy, ci ludzie tam krótko przebywali, maksymalnie dwa tygodnie. to więc nie ma stricte takich wspomnień dokładnych tych ludzi, którzy tam przebywali, że jedynie byli, przebyli i pojechali dalej, ale drugi okres od końca stycznia 45 roku do 6 maja 45 jest o tyle ważny, że ci ludzie dłużej tam przebywali, te kilka tysięcy ludzi, tam od 10 do 12 tysięcy, oni zostawili po sobie bardzo często szkice, tak jak w przypadku pana Malugi, wspomnień m.in. Katarzyny Walentę, włoskiej piosenkarki, która też przebywała w tym obozie, też pierwsza, szacuje się, że pierwsza wrocławska, pierwsza polska flaga, która zawisła w Wrocławiu, zawisła właśnie między tym Arbeitslager Burgweide, ona się znajduje się aktualnie w Muzeum Miejskim Wrocławia, więc jest to miejsce dość symboliczne i należy o nim zwłaszcza pamiętać jako aparat systemu totalitarnego, nie w formie takiej, jaką znamy z przypadków obozów koncentracyjnych ani innych,
Nie udzielano im takiej, można powiedzieć, profesjonalnej albo nawet jakiejkolwiek pomocy medycznej. Byli zdani tylko i wyłącznie na siebie lub na po prostu kolegów z obozu, którzy mieli jakieś tam wykształcenie medyczne i w sposób bardzo prowizoryczny ich leczono. Więc można powiedzieć, że te warunki systematycznie z roku na rok ulegały coraz większemu pogorszeniu, aż do osiągnięcia apogeum w 1945 roku. A jak Instytut Pamięci Narodowej dba o pamięć o tym miejscu? Przede wszystkim oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu uporządkował przestrzeń memoratywną wokół tego miejsca. Przeniesiono z, można powiedzieć, dość takiego zapomnianego fragmentu tego terenu pomnika, który powstał już po wojnie. i wyeksponowanie go przy ulicy Sołtysowickiej, jak i podjęcie starań o nazwanie, ten skwer już się nazywa, przy którym stoi pomnik, jego skwerem ofiar obozu Burgweide.
więc mimo upływu 82 lat od wyzwolenia tego obozu przez Armię Czerwoną, to materiałów zamiast w pewnym momencie, z racji tego, że pula materiałów historycznych jest skończona, to ich zamiast jednak ubywać wciąż przybywa, z racji tego, że są odnajdywane nowe źródła, więc To nas bardzo cieszy, aby jeszcze bardziej szczegółowo i jeszcze bardziej pełniej oddać obraz, czym był właśnie Duschganglager Burgweide na mapie ówczesnego Breslau, jaką funkcję pełnił z racji tego, że tych obozów oczywiście przy zakładowych takich mniejszych dzieci robotnicy byli koszarowani było więcej na terenie Wrocławia. Taki podobny, mniejszy Durgenklager funkcjonował na Brochowie przez pewien czas z racji tego, że tam była nitka bardziej południowa, aktualnie biegnie tam dyna magistrala śląska, to jest nitka kolejowa Szczecin-Szczecin-Przemyśl, więc dość mocny kawałek tematu.
Oczywiście poszczególne grupy młodzieży w zależności od wieku inaczej mogą przyswajać pewne informacje i załóżmy o pewnych informacjach się w sposób inny będzie mówił. O załóżmy totalitaryzmach, w tym przypadku od III Rzeszy do ucznia szóstej, siódmej, ósmej klasy szkoły podstawowej, a inaczej będzie się mówiło do maturzysty, który aktualnie kończy liceum. więc staramy się to cały czas wyważać, mówić w sposób taki, tak jak wcześniej wspomniałem, plastyczny, działający na wyobraźnię, ale bardzo też cenimy sobie, gdy klasy poszczególnych szkół pojawiają się na uroczystościach poświęconych poszczególnym rocznicom, poszczególnym obozom, w tym przypadku tutaj mamy aktualnie przykład oswobodzenia, wyzwolenia Arbeitslager Burgweide, 6 maja, ale też w styczniu mamy cały taki ciąg jakby ewakuacji filii obozu koncentracyjnego Gross Rosen.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Specjalista IPN Jack Cielecki opisuje funkcje i historię obozu Burgweide, jego przeznaczenie jako obozowisko przejściowe i obozowisko pracy.
Specjalista wyjaśnia, kto mógł trafić do obozu Burgweide, zazwyczaj cywilni robotnicy przymusowi z Europy Środkowo-Wschodniej, a nie jeńcy wojenni.
Specjalista opisuje warunki życia w obozie Burgweide, w tym warunki medyczne, wyżywienie i pracę, a także sytuację w okresie okrążenia Wrocławia.
Instytut Pamięci Narodowej prowadzi badania nad historią obozu przymusowego Burgweide i uporządkowuje przestrzeń memoratywną wokół tego miejsca.
Instytut Pamięci Narodowej starzeje się skierować informacje do młodych ludzi, aby uzmysłowili sobie znaczenie historii i przestrzegać przestrogi z przeszłości.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Z okazji rocznicy wyzwolenia obozu Burgweide zapraszamy do wysłuchania specjalnego odcinka podcastu, którego gościem jest Jacek Cielecki – główny specjalista Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocław. Rozmawiamy o historii obozu, losach jego ofiar oraz pamięci o tragicznych wydarzeniach, które rozegrały się na terenie dawnego Burgweide. Poruszamy także temat zaangażowania młodzieży w odkrywanie oraz upamiętnianie historii miejsc związanych z II wojną światową.