Ewolucja amerykańskich czołgów
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/PodcastwojennehistorieAlbo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie
Faktycznie wygląda to jak w schemacie Jacka Gmocha, no ale co masz na myśli w takim razie? W pewnym momencie Amerykanie doszli do tak zwanego czołgu M2, czołgu lekkiego M2, czołgu średniego M2 i tak zwanego Combat Cara M2. I w pewnym momencie mieli trzy pojazdy pancerne. Combat Car M2, Light Tank M2, Medium Tank M2. Zaczęła się II wojna światowa, oni to mieli gotowe i na bazie tych pozornie trzech konstrukcji będących tak naprawdę jedną zbudowali sobie właśnie późniejsze M3 lekkie czołgi, M4, M3 średnie czołgi, zbudowali sobie M10 niszczyciel czołgów i zasadniczo przy użyciu tych pojazdów stoczyli II wojnę światową. Następnie wprowadzając kolejną generację pojazdów, które zamanifestowały się dopiero w roku 1944, w roku 1945 albo się w ogóle nie zamanifestowały, bo nie zostały skierowane do produkcji bądź nie skierowano ich do wojska.
W Stanach Zjednoczonych opracowano całą masę najróżniejszych czołgów. z których tylko nieliczne skierowano do produkcji seryjnej. I tak jak powiedziałem, linia czołgów lekkich, znanych dzisiaj jako czołgi lekkie M3, M5 oraz linia czołgów średnich znana dzisiaj jako M3, M4, a więc mówimy o czołgach, które znamy lepiej jako Stewarty, Shermany, Granty. Wszystkie te czołgi wywodzą się z jednego czołgu i są wariacjami na temat jednej konstrukcji i w pewnym uproszczeniu możemy powiedzieć, że są to czołgi, którym ojcem był Henry Knox. On je opracował, wymyślił w połowie lat 30 XX wieku, a potem Amerykanie 10 lat bazowali na tym rozwiązaniu. po prostu poszerzając kadłub, dodając dodatkowe wózki nośne, zmieniając różnego rodzaju osprzęt wewnętrzny, uzbrojenie, ale to wszystko były de facto klony czegoś, co możemy określić jako pojazd kawaleryjski T-5.
Nie ma pieniędzy na czołgi dla kawalerii, to pojawiają się tak zwane samochody bojowe, combat cars, które są czołgami, tylko nazywają się combat cars. I w ogóle armia amerykańska wprowadza złożoną terminologię, nazewnictwo. Mamy więc czołgi, które klasyfikujemy w zależności od masy na średnie, ciężkie, lekkie. Mamy combat cars, mamy GMC, czyli Gun Motor Carriage, czyli powiedzmy działa samobieżne, ale do walki bezpośredniej. Mamy HMC, czyli w tym wypadku chałubice samobieżne. MMC, czyli samobieżne moździerze. Mamy czołgi... które przyjmuje się do uzbrojenia jako standardowe bądź kombatkary, które oznaczamy literą M, bądź mamy pojazdy testowe, które oznaczamy literą T. W związku z czym armia amerykańska już w okresie międzywojennym
Buduje sobie najpierw określoną terminologię na czołgi piechoty i na czołgi kawaleryjskie, których oficjalnie czołgami nie nazywa. Jednocześnie dokonuje podziału na wozy testowe T w różnych odmianach. Czyli mamy np. czołg T1 w określonej odmianie, będzie to już T1 albo E2. albo E3, w zależności od zastosowanej modyfikacji. Kiedy taki czołg po testach zostaje przyjęty przez armię, staje się czołgiem typu M. Ale M, ten model, odnosi się do określonej klasy pojazdu. Stąd w pewnym momencie w armii amerykańskiej jednocześnie mamy trzy czołgi M2. Właśnie wspomniany Combat Car M2. Light Tank M2 i Medium Tank M2. Mamy GMC, Gun Motor Carriage, określonego modelu z własną klasyfikacją.
Oni pod względem ewolucji czołgów do tej II wojny światowej przygotowali się już w połowie lat 30. Ta wojna dla nich pod względem zasadniczych, wytycznych, konstrukcyjnych swoich czołgów nie była już tak naprawdę takim wielkim wyzwaniem, jak można byłoby się wydawać. Oni już w latach 30. wypracowali rozwiązania, z którymi poszli na wojnę. Sherman jako czołg jest pojazdem bazującym na ogólnej zasadzie konstrukcyjnej przyjętej w połowie lat 30. 10 lat zanim te czołgi wjadą do Kolonii czy do Monachium. Czyli zobaczmy Sherman na ten przykład. Powstaje w bardzo podobnym okresie jak niemiecki Panzer IV czy Panzer III, kilka lat np. przed T-34 czy KW.
Jest więc czołgiem starszym konceptualnie niż np. T-34, mimo że fizycznie powstał kilka lat po T-34. Bo u Amerykanów ewolucja konstrukcyjna jest bardzo specyficzna. Więc na przełomie lat 20. i 30. XX wieku Amerykanie pracują sobie nad jednocześnie czołgiem lekkim dla piechoty, czołgiem średnim dla piechoty, czołgiem kawaleryjskim dla kawalerii w odmianie lekkiej i średniej. Tak naprawdę szukają czterech linii rozwojowych czołgu. Mimo, że nie za bardzo mają na to pieniądze, bo po pierwsze w roku 1929 Ameryka wstrząsa wielki kryzys, a po drugie armia lądowa na tle marynarki jest biednym kopciuszkiem, jest niedofinansowana. Ameryka szczyci się wielką ilością pancerników superlotniskowcami, a wojska pancerne używają często czołgów rodem z wielkiej wojny.
Jest mnóstwo inżynierów, jest mnóstwo firm, które oferują, jak nie armii, to na eksport jakieś rozwiązania związane z ciągnikami albo z czołgami. Najsławniejszy jest oczywiście Christie ze swoim czołgiem kołowo-gąsienicowym, który oferuje amerykańskiej kawalerii. Christie nie robi czołgu, robi combat car, a jednocześnie piechota amerykańska testuje swojego T1. Więc Amerykanie mają różne warianty. Pojawia się na horyzoncie... Rewolucyjna jak na owe czasy konstrukcja Vickersa, Sixton Tank, czołg, który zmienia myślenie o czołgu lekkim. Czołg implementowany do Armii Czerwonej jako T-26, do Wojska Polskiego w wersji licencyjnej jako 7TP. Czołg, który daje początek włoskim pracom nad czołgiem M11-39. Vickers jest legendą.
I wtedy na scenę wkracza Henry Knox, amerykański inżynier samochodowy, który chciał być jak Henry Ford, ale mu się nie udało, więc podkulił ogon i poszedł do armii pracować w Departamencie Technicznym. Niezwykle uzdolniony inżynier, posiadacz niezliczonych patentów związanych z elementami wyposażenia pojazdów mechanicznych, przede wszystkim gąsienicowych. Uff, Harry Knox proponuje zmodyfikować czołg T2, który nadal funkcjonuje na bazie prototypu i tworzy tzw. T2E1. I ten Harry Knox tworzy pojazd, który... który dostaje oznaczenie T-5, ale nie w linii rozwojowej czołgów piechoty, tylko kawalerii, jako Combat Car T-5.
Jak oni sobie tego T5 wymyślili, tak pojawiła się jego T5, to kawaleryjski czołg. pojawiła się jego adaptacja dla piechoty jako T2E1. I uznano, że to ma sens. Ten T5 i ten T2E1, odpowiednio Combat Car i Light Tank, to ma sens. Że to gwarantuje dzięki potężnej jednostce napędowej dużą szybkość, dzięki wydajnemu systemowi zawieszenia dużą prędkość, dobry zasięg. Że co prawda spalanie jest duże i można pomyśleć o odmianie z silnikiem diesla. Też w gwiazdowym silniku diesla, ale zasadniczo Amerykanie doszli do pewnej koncepcji. W tej ewolucji ich czołgów w II wojnie światowej ten 1934-1935 rok jest fundamentalny. Bo potem to już będzie tylko wariacja na temat. Będą wyjmować określony silnik, zastępować go innym.
Ale są czołgami o napędzie na przód, z zawieszeniem VVS, często, bo tutaj silniki były różne, silnikami gwiazdowymi. I ostatecznie z czołgu kawaleryjskiego lekkiego T5. wyewoluował już przyjmowany do armii amerykańskiej Combat Car M1. A więc kawaleria armii Stanów Zjednoczonych w latach 30-tych dostała lekki czołg oznaczony M1, który doczekał się kilku wariantów. M1A1, a ostatecznie w wersji M2. I to jest czołg, który wygląda trochę jak Stuart. żeby to zwizualizować. Bo to jest poprzednik Stewarta, poprzednik M3. Taki kanciasty, dziwny czołg, ale widać po nim, że to jest typowy amerykański czołg. Właśnie z racji takich, a nie innych przyjętych rozwiązań konstrukcyjnych. AST-2A1, z tej odmiany czołgu piechoty, wyewoluował ostatecznie czołg piechoty lekki M2.
Ameryka ma już wówczas dojrzałą konstrukcję czołgu lekkiego. Właśnie jest to czołg piechoty M2, A4 bądź czołg kawaleryjski Combat Car M2, tudzież we wcześniejszych odmianach M1. I w roku 1940 Amerykanie idą po rozum do głowy i stwierdzają, to chyba nie jest do końca dobrze, że kawaleria i piechota w latach 30. opracowały de facto dwa takie same czołgi, które nawet wyglądają prawie tak samo i zostały wdrożone do służby odpowiednio w piechocie i w kawalerii jako dwie właściwie osobne konstrukcje. To jest chyba bez sensu. Połączmy to i w roku 1940 powstają w armii amerykańskiej siły pancerne, które mają zarządzać opracowywaniem nowych konstrukcji czołgów. W związku z tym nie potrzeba już osobnego Combat Cara M2 i osobnego Light Tank M2, tylko to się scala w jedno i nazywa się teraz M3 Steward, który oczywiście jest daleko posuniętą modyfikacją czołgów M2A4.
I to jest cecha charakterystyczna właśnie ewolucji amerykańskich czołgów. Można wymienić wszystko. Zmienić transmisję, zawieszenie, silnik, zmodyfikować, wymienić wieżę. Tak jak powiedziałem, te czołgi są jak z klocków Lego. To nie jest jak z T-34 jak jest. T-34 ma silnik W-2, ma zawieszenie Christie'ego i koniec. I tak go Rosjanie klepią przez całą II wojnę światową. Zawsze z silnikiem W-2. No ale przecież była też odmiana benzynowa. Oczywiście tak, była odmiana benzynowa, ale ona wynikała z braku dostępności jednostki W-2. W-2, silnik W-2 był po prostu przypisany zasadniczo do czołgu T-34. Zawieszenie Christie'ego było zasadniczo przypisane do czołgu T-34. Pancerz kadłuba czołgu T-34 zasadniczo nie zmieniał się. Ukształtowanie płyt pancernych w czołgu T-34 zasadniczo się nie zmieniało. A w amerykańskich czołgach było zupełnie coś odwrotnego, wszystko można było zmienić, już na poziomie czołgu lekkiego.
I właśnie na tą też koncepcję nakłada się historia Shermana i szerzej tych czołgów średnich M3, M4. Otóż Amerykanie w latach 30. mieli czołg lekki kawalerii i mieli czołg lekki piechoty, ale także mieli czołg... średni, który był właściwie czołgiem średnim piechoty i kawalerii. I tu bazowali na konstrukcjach Christiego, które modyfikowali, testowali na najróżniejsze sposoby. Ale zasadniczo pierwszy amerykański czołg średni, jaki wszedł na wyposażenie armii amerykańskiej, czołg średni M1, był daleko posuniętą, zmodyfikowaną odmianą czołgu Christiego. Można by powiedzieć, że armia amerykańska z olbrzymią niechęcią pod koniec lat 30. przyjęła do uzbrojenia coś przypominającego T-34, tego radzieckiego, bo T-34 też basował na Christine.
Ale ów amerykański czołg średni T-4, klasyfikowany właśnie także jako Mi-1. Z połowy lat 30. on się armii amerykańskiej kompletnie nie podobał. Testowano go jako czołg kołowo-gąsienicowy i testowano go w odmianie wieżowej bądź bezwieżowej, gdzie zamontowano całe uzbrojenie w kazamacie, w kadłubie. Niektórzy oficerowie amerykańscy mówili, że czołg powinien mieć wieżę, a inni mówili, że nie. Zarówno czołgi lekkie, jak i czołgi średnie były testowane w odmianach bezwieżowych. Nawet czołg T-5, ten z którego wszystko się wywodzi, dostał odmianę bezwieżową, wyglądał jak taki jeżdżący żółw. No i testowano także odmianę bezwieżowe czołgów średnich. I ostatecznie w armii amerykańskiej był spór. Jaki czołg średni dla armii? W jakiej konfiguracji? I zapadła decyzja, że pójdziemy na kompromis. Czołg dostanie wieżę, ale jednocześnie będzie jeżdżącym bunkrem, to znaczy będzie miał karabiny maszynowe dookoła kadłuba.
Wieża centralnie będzie mieściła armatę, a dookoła będą liczne karabiny maszynowe, które będą umożliwiały strzelanie dookoła. No to padło drugie pytanie. A co z zawieszeniem? No bo przecież testujemy tego Christie, albo warianty Christie, no i nie podoba nam się. Ten czołg jest do niczego. Ta koncepcja, która da radzieckiego T-34, a wcześniej dała czołgi BT, z amerykańskiej perspektywy jest trochę chyba bez sensu. W związku z czym amerykańska armia zniechęciła się do konceptu Christie w tym samym czasie, kiedy Rosjanie dalej go rozwijali. W związku z czym spojrzano na tą koncepcję czołgu Harrego Noxa, na ten jego T-5, który stał się standardem. I zapadła decyzja, że weźmie się lekki czołg, wydłuży mu się kadłub, lekko się go poszerzy, doda się dodatkowe wózki jezdne, obuduje się to karabinami maszynowymi, wsadzi się na wieżę z armatką i tak będzie wyglądał docelowy czołg średni.
który będzie powiększoną wersją czołgu lekkiego z armatą. I tak powstało coś, co nazwano T-5 teraz Medium. Nie dajmy się tu zmylić. Nie mówimy o T-5 Combat Car. Mówimy o czołgu Medium Tank T-5, który był czymś zupełnie innym, chociaż na T-5 bazował. Ale nazewnictwo zupełnie przypadkowe. Po prostu amerykańska armia wcześniej testowała czołgi kawaleryjskie T1, T2, T3, T4. Przyszedł czas na T5. No więc T5 Medium Tank dla piechoty z 1937 roku to była taka poszerzona, powiększona wersja czołgu lekkiego. I ona została przyjęta ostatecznie jako czołg średni M2. I tak jak powiedziałem, Amerykanie jak zaczęła się II wojna światowa mieli czołg średni M2, mieli czołg lekki M2, mieli kombatkar M2.
Można by powiedzieć, że amerykańskie czołgi, inaczej niż choćby radziecki T-34, one miały architekturę całkowicie otwartą. co spowodowało, że Sherman zaczął w czasie wojny ewoluować w przedziwaczny sposób. Dostawał najróżniejsze jednostki napędowe. Dostał ostatecznie inny typ nadwozia, w rozumieniu kadłuba powyżej linii zawieszenia. W końcu zmodyfikowano mu samą zawieszenie. Dostał wieżę od innego czołgu. Był w wersji z haubicą 105 mm, armatą 76 mm, armatą klasyczną 75 mm. Ten czołg był podatny na najróżniejsze adaptacje, tak jak Stuart, jak M3, M5, którego kadłub też się zmieniał, różnego rodzaju agregaty wewnętrzne. Innymi słowy, Amerykanie sobie stworzyli określoną linię modelową czołgów lekkich i średnich, do której jeszcze dorzucili czołg ciężki M6, który opracowano w latach 1940-42 i Amerykanie w roku 1942 mogli powiedzieć, mamy czołg lekki M3, mamy czołg średni docelowy M4 i mamy czołg ciężki M6, mamy nawet niszczyciel czołgów M10.
Amerykanie w latach 30. wypracowali sobie koncept czołgu i ten czołg w postaci M3, M4, M2 czołgi średnie, czołgu M2, M3, M5 czołg lekki, zamanifestował się na polach II wojny światowej przez większość okresu owej wojny. Te czołgi wchodzą do walki w latach 1941-1942 i biorą udział aktywny w walce aż do roku 1945. No ale to są czołgi przedwojenne, to jest ta generacja rozwojowa czołgu opartego o pomysły Harrego Noxa. To są tak naprawdę najróżniejsze wariacje na temat T-5, Combat Car T-5. No tylko, że wybucha II wojna światowa, Amerykanie mają to, co mają i z tym idą na wojnę. Wiedzą, że to są pojazdy o niesamowitych możliwościach modernizacyjnych.
Nie dajmy się tu zwieść, bo armia amerykańska przyjmie czołg Pershing jako czołg ciężki, ale to był czołg średni. Powstają koncepcje nowego czołgu średniego i nowego czołgu lekkiego. To już są pojazdy, podobnie jak radziecka koncepcja T-34M, ze zmodyfikowanym istotnie zawieszeniem na drążkach skrętnych. To już jest koncepcja, gdzie zarówno silnik, jak i transmisja mają być z tyłu pomniejszone, zintegrowane w jeden układ. To już są czołgi zupełnie inne niż Sherman czy Stuart. Różniące się swoją zasadniczą architekturą, ale wciąż podatne na najróżniejsze adaptacje. O historii czołgu M26 mówiłem. Poświęciliśmy mu osobny odcinek. Ten czołg wywodził się z koncepcji czołgów średnich T20, T22, T23.
I ta linia rozwajowa T-20, T-22, T-23, ona co prawda zaowocowała przyjęciem do uzbrojenia czołgu z elektrycznym układem transmisji, czołgu T-23, ale ostatecznie podjęto decyzję o rezygnacji z tego dosyć kontrowersyjnego pomysłu i trzeba było szukać dalej w postaci czołgów średnich T-25 i T-26 i ich kolejnych odmian, co zaowocowało ostatecznie w roku 1944 czołgiem T-26E3, czyli M-26. Amerykanie w roku 1944 dorobili się drugiej generacji czołgu średniego czasu w II wojnie światowej, tym razem od podstaw opracowanego w czasie II wojny światowej. Z przyczyn propagandowych przekwalifikowali go na czołg ciężki, w 1945 roku rzucili do walki. Nieco wcześniej, pod koniec 1944 roku w walce zadebiutował też ich zupełnie nowy czołg lekki M24 Chaffee.
Mowa tu o takich konstrukcjach jak T-32, T-29, T-30 czy czołg T-34, amerykański czołg ciężki T-34. Tylko, że te konstrukcje były opracowywane na tyle wolno i na tak niskim priorytecie, że armia amerykańska nie doczekała się ich standaryzacji tudzież produkcji przed końcem II wojny światowej, a mówimy o potężnych maszynach, o czołgach o masie często ponad 60 ton, o uzbrojeniu w armaty 105-mimetrowe czy 120-mimetrowe. Amerykanie nawet zbudowali potężne działo pancerne, czołg ciężki T-28, który był prawdziwym jeżdżącym mastodontem. Ale podobnie jak wiele innych konstrukcji ciężkich, nie zamanifestował się w walce, bo armia amerykańska przez cały okres II wojny światowej miała wyraźną awersję do czołgów ciężkich.
Że potrzeba jednego jeszcze potężniejszej armaty, bądź na ostatnią generację niemieckich czołgów ciężkich, bądź na nadchodzącą, zupełnie rewelacyjną generację radzieckich czołgów średnich, to jest T-54. Ale to już były nieco późniejsze wnioski. Stąd podsumowując, mamy w czasie II wojny światowej Dwie ewolucyjne generacje czołgów amerykańskich. Te zapoczątkowane w połowie lat 30. równoległymi pracami nad Combat Car, Light Tank i Medium Tank i tą generację, która powstała według zasadniczych wytycznych z roku 1942. Jednocześnie mamy trzy zasadnicze linie rozwojowe czołgów amerykańskich. Czołgi lekkie, czołgi średnie i czołgi ciężkie. Przy czym najpierw Prym wiedzie linia rozwojowa czołgów lekkich, potem Prym wiedzie linia rozwojowa czołgów średnich.
Opracowane przez armię amerykańską, której... Potem masową produkcję zlecono bądź zakładom produkcji kolejowej, bądź zupełnie od podstaw wybudowanym zakładom w gestii przemysłu motoryzacyjnego i armii. Skalowano w sposób niewyobrażalny to, co kiedyś było pojedynczymi prototypami T-5 tyle, T-5 ileś. A potem zamanifestowało się dziesiątkami tysięcy Shermanów, Stuartów czy M-10. Historia jedyna w swoim rodzaju. Ewolucja amerykańskich czołgów w II wojnie światowej. Wygrali tą wojnę na składakach, ale to były najlepsze składaki na świecie. Norbert, dziękuję Ci bardzo za ten odcinek, no i do usłyszenia w kolejnym. Dziękuję bardzo. Dziękujemy, że byłeś z nami do końca tego odcinka. Odwiedź nas na Facebooku, Instagramie, Twitterze lub TikToku.
Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie
🔷BUYCOFFEE.TO🔷
https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie