Ewolucja amerykańskich czołgów
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 🔶PATRONITE.PL🔶https://patronite.pl/PodcastwojennehistorieAlbo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie
To w takim razie, jak wyglądał ten proces rozwoju amerykańskich czołgów od pierwszych modeli, no potem ich finalny produkt, czyli Sherman'a? Otóż Ameryka kończy Wielką Wojnę i w roku 1920 zaczyna wycofywać się z Europy pod względem militarnym, a ustawa o obronie narodowej z 1920 roku czyni czołgi bronią piechotą. To znaczy amerykańska koncepcja wybicia się amerykańskich wojsk pancernych na niepodległość zostaje czasowo wstrzymana, ale Stany Zjednoczone wbrew pozorom są państwem, gdzie czołg jako broń nie jest czymś zapomnianym ani czymś lekceważonym. Amerykańska armia dokonuje podziału klasyfikacji czołgów na czołgi lekkie, czołgi średnie i czołgi ciężkie.
Czołgi lekkie o masie do 5 ton, czołgi średnie o masie do ton 15 czołgi ciężkie, kilkudziesięciotonowe. Armia Stanów Zjednoczonych preferuje przede wszystkim konstrukcje lekkie, które można na dalekie dystanse przewozić nawet przy użyciu samochodów i konstrukcje średnie, gdzie masa tych czołgów jest jakby powiązana z możliwościami przepraw saperskich. Amerykanie w czasie okresu międzywojennego mają armię regularną, mają rezerwę, mają gwardię narodową, w armii mają piechotę i kawalerię, niezależnie od US Army mają Marines, wszędzie gdzieś funkcjonują jakieś elementy wojsk pancernych. I czołgi funkcjonują na poziomie zarówno kawalerii, jak i piechoty.
Funkcjonują półki pancerne, funkcjonują jednostki wsparcia piechoty szczebla kompanijnego, funkcjonują jednostki kawalerii wyposażone w broń pancerną. Amerykańska armia wcale nie jest taka słaba, a absolutnie nie jest taka nienowoczesna, jakby chciało się sądzić w okresie międzywojennym. Jest niedofinansowana, ale nie jest nienowoczesna pod względem konceptualnym. Amerykanie mają swoje brygady zmotoryzowanej, zmechanizowanej kawalerii, mają swoje oddziały wsparcia piechoty, szczebla dywizyjnego, ale często w zaniku, często niedofinansowane z niewielką ilością pojazdów. Ten problem finansowy wymusza na Amerykanach kreatywność.
Nie ma pieniędzy na czołgi dla kawalerii, to pojawiają się tak zwane samochody bojowe, combat cars, które są czołgami, tylko nazywają się combat cars. I w ogóle armia amerykańska wprowadza złożoną terminologię, nazewnictwo. Mamy więc czołgi, które klasyfikujemy w zależności od masy na średnie, ciężkie, lekkie. Mamy combat cars, mamy GMC, czyli Gun Motor Carriage, czyli powiedzmy działa samobieżne, ale do walki bezpośredniej. Mamy HMC, czyli w tym wypadku chałubice samobieżne. MMC, czyli samobieżne moździerze. Mamy czołgi... które przyjmuje się do uzbrojenia jako standardowe bądź kombatkary, które oznaczamy literą M, bądź mamy pojazdy testowe, które oznaczamy literą T. W związku z czym armia amerykańska już w okresie międzywojennym
Buduje sobie najpierw określoną terminologię na czołgi piechoty i na czołgi kawaleryjskie, których oficjalnie czołgami nie nazywa. Jednocześnie dokonuje podziału na wozy testowe T w różnych odmianach. Czyli mamy np. czołg T1 w określonej odmianie, będzie to już T1 albo E2. albo E3, w zależności od zastosowanej modyfikacji. Kiedy taki czołg po testach zostaje przyjęty przez armię, staje się czołgiem typu M. Ale M, ten model, odnosi się do określonej klasy pojazdu. Stąd w pewnym momencie w armii amerykańskiej jednocześnie mamy trzy czołgi M2. Właśnie wspomniany Combat Car M2. Light Tank M2 i Medium Tank M2. Mamy GMC, Gun Motor Carriage, określonego modelu z własną klasyfikacją.
I tak dalej, i tak dalej. Słowem, Amerykanie dzielą czołgi na lekkie, średnie i ciężkie w swoim opisie procesu ewolucyjnego, a także wyodrębniają działa samobieżne, w tym działa do walki bezpośredniej, które nazywają niszczycielami czołgów i dzielą swoje projekty na czołgi Seryjne, przyjęte do służby i całą masę czołgów, które testują w drodze do doskonałości. I ta ewolucja amerykańskich czołgów w II wojnie światowej, podobnie jak w przypadku Armii Czerwonej czy Wehrmachtu, zaczyna się na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. A decyzje, które Amerykanie ostatecznie podejmą w roku 1934, będą fundamentalne dla kształtu ich wojsk pancernych przez całą II wojnę światową.
Jest więc czołgiem starszym konceptualnie niż np. T-34, mimo że fizycznie powstał kilka lat po T-34. Bo u Amerykanów ewolucja konstrukcyjna jest bardzo specyficzna. Więc na przełomie lat 20. i 30. XX wieku Amerykanie pracują sobie nad jednocześnie czołgiem lekkim dla piechoty, czołgiem średnim dla piechoty, czołgiem kawaleryjskim dla kawalerii w odmianie lekkiej i średniej. Tak naprawdę szukają czterech linii rozwojowych czołgu. Mimo, że nie za bardzo mają na to pieniądze, bo po pierwsze w roku 1929 Ameryka wstrząsa wielki kryzys, a po drugie armia lądowa na tle marynarki jest biednym kopciuszkiem, jest niedofinansowana. Ameryka szczyci się wielką ilością pancerników superlotniskowcami, a wojska pancerne używają często czołgów rodem z wielkiej wojny.
No, potrzeba więc czegoś nowego. I Amerykanie uruchamiają koncept czołgu T1, samochodu pancernego T1. To są dwie różne konstrukcje. Mają takie same oznaczenie, ale nie są tym samym. I zaczynają testy. Zaczynają testy najróżniejszych konstrukcji. Armia amerykańska dla czołgu piechoty generuje kolejne prototypy. T1, T1E1, T1E2, aż po T1E16. Amerykanie testują różne jednostki napędowe, różne układy przeniesienia napędu. różnego rodzaju zawieszenia. Ten T1 amerykański wygląda jak mały traktor Wehrmachtu, wtedy jeszcze Reiswery. Jest nawiązaniem do konceptu lekkiego czołgu końca Wielkiej Wojny. Ale pojawiają się już nowe rozwiązania. Stany Zjednoczone to potęga motoryzacyjna.
Jest mnóstwo inżynierów, jest mnóstwo firm, które oferują, jak nie armii, to na eksport jakieś rozwiązania związane z ciągnikami albo z czołgami. Najsławniejszy jest oczywiście Christie ze swoim czołgiem kołowo-gąsienicowym, który oferuje amerykańskiej kawalerii. Christie nie robi czołgu, robi combat car, a jednocześnie piechota amerykańska testuje swojego T1. Więc Amerykanie mają różne warianty. Pojawia się na horyzoncie... Rewolucyjna jak na owe czasy konstrukcja Vickersa, Sixton Tank, czołg, który zmienia myślenie o czołgu lekkim. Czołg implementowany do Armii Czerwonej jako T-26, do Wojska Polskiego w wersji licencyjnej jako 7TP. Czołg, który daje początek włoskim pracom nad czołgiem M11-39. Vickers jest legendą.
No i Amerykanie podpatrują także Vickersa w ramach prac nad czołgiem lekkim dla piechoty. Pojawia się więc na początku lat 30. idea czołgu T2, nowego, lekkiego czołgu, który ma przełamać wreszcie tą niemoc testów czołgu T1. Wreszcie armia amerykańska ma dostać jakiś czołg. Nowy czołg. Nowoczesny czołg. Na miarę amerykańskiej potęgi przemysłowej. Amerykanie budują więc sobie taki, powiedzmy, trochę wikersowaty czołg lekki, kompiując brytyjskie rozwiązanie w zakresie zawieszenia. A więc wózki jezdne z resorami piórowymi. Na tym etapie są w tym samym miejscu, co my. Z tą różnicą, że oni mają własny czołg kołowo-gąsienicowy Christie, który przyjmuje formalnie kawaleria i mają własny lekki czołg piechoty, który funkcjonuje jako pojazd testowy, prototypowy jako T2.
Ale co sama armia amerykańska myślała o tych konstrukcjach? Czy oni w ogóle byli zadowoleni z tych propozycji? W sumie zarówno amerykańska piechota, jak i kawaleria, przedstawiciele obu tych rodzajów broni są niezadowoleni ze wszystkich tych konstrukcji. Ani ten czołg Christie'ego nie robi wrażenia, ani ten T2 nie robi wrażenia, a te T1 stare to w ogóle wyglądają jak opancerzone traktory, bo de facto to są opancerzone traktory. W związku z czym, no, armia amerykańska ma problem. Na świecie rusza intensywny wyścig zbrojeń w poszukiwaniu nowej, docelowej konstrukcji czołgowej, bo chodzi o to, żeby wymyśleć ogólny koncept czołgu. Vickers to jest czołg, który ma napęd na przód, Christie to jest czołg, który ma napęd na tył, jeden jest kołowo-gąsienicowy, jeden jest normalnie gąsienicowy, jeden ma małą wieżę albo nie ma wieży w ogóle, drugi ma na przykład dwie wieże albo jedną dużą, no, na coś się trzeba zdecydować.
I wtedy na scenę wkracza Henry Knox, amerykański inżynier samochodowy, który chciał być jak Henry Ford, ale mu się nie udało, więc podkulił ogon i poszedł do armii pracować w Departamencie Technicznym. Niezwykle uzdolniony inżynier, posiadacz niezliczonych patentów związanych z elementami wyposażenia pojazdów mechanicznych, przede wszystkim gąsienicowych. Uff, Harry Knox proponuje zmodyfikować czołg T2, który nadal funkcjonuje na bazie prototypu i tworzy tzw. T2E1. I ten Harry Knox tworzy pojazd, który... który dostaje oznaczenie T-5, ale nie w linii rozwojowej czołgów piechoty, tylko kawalerii, jako Combat Car T-5.
Ale są czołgami o napędzie na przód, z zawieszeniem VVS, często, bo tutaj silniki były różne, silnikami gwiazdowymi. I ostatecznie z czołgu kawaleryjskiego lekkiego T5. wyewoluował już przyjmowany do armii amerykańskiej Combat Car M1. A więc kawaleria armii Stanów Zjednoczonych w latach 30-tych dostała lekki czołg oznaczony M1, który doczekał się kilku wariantów. M1A1, a ostatecznie w wersji M2. I to jest czołg, który wygląda trochę jak Stuart. żeby to zwizualizować. Bo to jest poprzednik Stewarta, poprzednik M3. Taki kanciasty, dziwny czołg, ale widać po nim, że to jest typowy amerykański czołg. Właśnie z racji takich, a nie innych przyjętych rozwiązań konstrukcyjnych. AST-2A1, z tej odmiany czołgu piechoty, wyewoluował ostatecznie czołg piechoty lekki M2.
Ale z T2 i z T5, z T2E1 i z T5... Wywodzą się pierwsze wielkoseryjne czołgi amerykańskie, czyli M2A2 i M2A4 lekkie piechoty i M1M2 lekkie kawalerii. Cechą charakterystyczną tych konstrukcji, które ważyły 7, 8, 9, 10 ton te czołgi tyły wraz z modyfikacjami, było to, że ich zasadniczym uzbrojeniem były karabiny maszynowe. Armia amerykańska opierała swoje czołgi o karabiny maszynowe, kaliber 7,62 mm i 12,7 czyli WKM-y, NKM-y Browninga, no to 12,7 to jak kopnęło, to jak z armatki 20 cm niemalże. Legendarny amerykański NKM Browninga był bronią, która nadawała się dosłownie do wszystkiego.
Mogła być bronią przeciwlotniczą, przeciwpancerną, a niestety także i przeciwpiechotną. Więc armia amerykańska kupowała sobie lekkie czołgi dla piechoty uzbrojone w karabiny maszynowe. Najpierw to była koncepcja jednej wieży, potem to była koncepcja dwóch wież, a w międzyczasie doszło do koncepcji, żeby czołg w ogóle nie miał wieży. W związku z czym amerykańskie czołgi wyglądały jak takie jeżdżące forty, bo w pewnym momencie zażyczono sobie, żeby czołg lekki miał na ten przykład pięć karabinów maszynowych. Dwa w wieżyczce albo w dwóch osobnych wieżyczkach, karabin centralny w kadłubie z przodu, albo jeszcze najlepiej dwa boczne do ognia czołowego w tzw. sponsonach, czyli po bokach czołowych kadłuba. I oni to sobie testowali w czołgach lekkich, a doszła jeszcze koncepcja karabinu przeciwlotniczego. To wszystko przed wojną. Charakterystyczne dla amerykańskich czołgów karabiny maszynowe montowane na wieżach jako broń przeciwlotnicza pojawiły się już w latach 30.
Ameryka ma już wówczas dojrzałą konstrukcję czołgu lekkiego. Właśnie jest to czołg piechoty M2, A4 bądź czołg kawaleryjski Combat Car M2, tudzież we wcześniejszych odmianach M1. I w roku 1940 Amerykanie idą po rozum do głowy i stwierdzają, to chyba nie jest do końca dobrze, że kawaleria i piechota w latach 30. opracowały de facto dwa takie same czołgi, które nawet wyglądają prawie tak samo i zostały wdrożone do służby odpowiednio w piechocie i w kawalerii jako dwie właściwie osobne konstrukcje. To jest chyba bez sensu. Połączmy to i w roku 1940 powstają w armii amerykańskiej siły pancerne, które mają zarządzać opracowywaniem nowych konstrukcji czołgów. W związku z tym nie potrzeba już osobnego Combat Cara M2 i osobnego Light Tank M2, tylko to się scala w jedno i nazywa się teraz M3 Steward, który oczywiście jest daleko posuniętą modyfikacją czołgów M2A4.
Ten czołg... Jest modyfikowany z racji doświadczeń pola walki, wymagań użytkownika na coraz mocniejszą jednostkę napędową, na coraz bardziej wydajny system przeniesienia napędów, na dobrze działający układ zawieszenia, modyfikacje w zakresie opancerzenia, ale przede wszystkim czołg też ulega zmianom w zakresie zasad montażu. Kiedyś Amerykanie nitowali swoje czołgi. Stopniowo w czasie wojny... we wszystkich klasach, czyli w czołgach lekkich i średnich, przechodzą na spawanie, odlewanie, odchodząc z koncepcji nitowania. Ale jednocześnie każdy amerykański czołg można modyfikować jak się chce. W przypadku czołgów lekkich mamy więc M2, M3 i M5, gdzie w armii amerykańskiej ostatecznie końcową odmianą tej generacji czołgów lekkich był czołg lekki M5.
Można różnie. aranżować umiejscowienie włazów wejściowych. Tak jest w czołgach lekkich, tak będzie także w Shermanie przecież. A więc widzimy niezwykłą możliwość zmiany praktycznie każdego parametru w pojeździe. I ostatecznie armia amerykańska procesem ewolucyjnym w zakresie czołgów lekkich generacji lat 30., Doszła z czołgu niespełna 7-tonowego do czołgu 11-tonowego w przypadku M2A4, do czołgu ponad 12-tonowego w przypadku M3 i czołgu prawie 15-tonowego w przypadku M5. A mówimy o czołgu czteroosobowym, gdzie był dowódca, celowniczy będący jednocześnie ładowniczym, kierowca i pomocnik kierowcy. I cechą charakterystyczną było to, że punktem wyjścia był silnik gwiazdowy o dużej mocy, ale już w tych czołgach lekkich pojawiły się odmiany z gwiazdowym silnikiem wysokoprężnym, a więc silnikiem diesla, a także pojawiły się odmiany, gdzie sprzężano silniki gaźnikowe po dwa.
I właśnie na tą też koncepcję nakłada się historia Shermana i szerzej tych czołgów średnich M3, M4. Otóż Amerykanie w latach 30. mieli czołg lekki kawalerii i mieli czołg lekki piechoty, ale także mieli czołg... średni, który był właściwie czołgiem średnim piechoty i kawalerii. I tu bazowali na konstrukcjach Christiego, które modyfikowali, testowali na najróżniejsze sposoby. Ale zasadniczo pierwszy amerykański czołg średni, jaki wszedł na wyposażenie armii amerykańskiej, czołg średni M1, był daleko posuniętą, zmodyfikowaną odmianą czołgu Christiego. Można by powiedzieć, że armia amerykańska z olbrzymią niechęcią pod koniec lat 30. przyjęła do uzbrojenia coś przypominającego T-34, tego radzieckiego, bo T-34 też basował na Christine.
Ale ów amerykański czołg średni T-4, klasyfikowany właśnie także jako Mi-1. Z połowy lat 30. on się armii amerykańskiej kompletnie nie podobał. Testowano go jako czołg kołowo-gąsienicowy i testowano go w odmianie wieżowej bądź bezwieżowej, gdzie zamontowano całe uzbrojenie w kazamacie, w kadłubie. Niektórzy oficerowie amerykańscy mówili, że czołg powinien mieć wieżę, a inni mówili, że nie. Zarówno czołgi lekkie, jak i czołgi średnie były testowane w odmianach bezwieżowych. Nawet czołg T-5, ten z którego wszystko się wywodzi, dostał odmianę bezwieżową, wyglądał jak taki jeżdżący żółw. No i testowano także odmianę bezwieżowe czołgów średnich. I ostatecznie w armii amerykańskiej był spór. Jaki czołg średni dla armii? W jakiej konfiguracji? I zapadła decyzja, że pójdziemy na kompromis. Czołg dostanie wieżę, ale jednocześnie będzie jeżdżącym bunkrem, to znaczy będzie miał karabiny maszynowe dookoła kadłuba.
Wieża centralnie będzie mieściła armatę, a dookoła będą liczne karabiny maszynowe, które będą umożliwiały strzelanie dookoła. No to padło drugie pytanie. A co z zawieszeniem? No bo przecież testujemy tego Christie, albo warianty Christie, no i nie podoba nam się. Ten czołg jest do niczego. Ta koncepcja, która da radzieckiego T-34, a wcześniej dała czołgi BT, z amerykańskiej perspektywy jest trochę chyba bez sensu. W związku z czym amerykańska armia zniechęciła się do konceptu Christie w tym samym czasie, kiedy Rosjanie dalej go rozwijali. W związku z czym spojrzano na tą koncepcję czołgu Harrego Noxa, na ten jego T-5, który stał się standardem. I zapadła decyzja, że weźmie się lekki czołg, wydłuży mu się kadłub, lekko się go poszerzy, doda się dodatkowe wózki jezdne, obuduje się to karabinami maszynowymi, wsadzi się na wieżę z armatką i tak będzie wyglądał docelowy czołg średni.
który będzie powiększoną wersją czołgu lekkiego z armatą. I tak powstało coś, co nazwano T-5 teraz Medium. Nie dajmy się tu zmylić. Nie mówimy o T-5 Combat Car. Mówimy o czołgu Medium Tank T-5, który był czymś zupełnie innym, chociaż na T-5 bazował. Ale nazewnictwo zupełnie przypadkowe. Po prostu amerykańska armia wcześniej testowała czołgi kawaleryjskie T1, T2, T3, T4. Przyszedł czas na T5. No więc T5 Medium Tank dla piechoty z 1937 roku to była taka poszerzona, powiększona wersja czołgu lekkiego. I ona została przyjęta ostatecznie jako czołg średni M2. I tak jak powiedziałem, Amerykanie jak zaczęła się II wojna światowa mieli czołg średni M2, mieli czołg lekki M2, mieli kombatkar M2.
No do koloru, do wyboru. Ale zasadniczo to było to samo, tylko w różnych wariantach. Napęd na przód, silnik gwiazdowy, mogą być inne silniki, benzynowe, diesla, najróżniejsze, ale zasadniczo napęd na przód, silnik z tyłu, wózki VVSS, zasadnicze uzbrojenie wieży, a dookoła karabiny maszynowe. I mniej więcej w takim stanie armii amerykańską została II wojna światowa. A co z czołgami ciężkimi i działami samobieżnymi? Czy oni w ogóle chcieli takiej konstrukcji? Czołgi ciężkie lekceważyli. Uważali, że czołgi ciężkie są bez sensu. Działa samobieżne nie występowały u nich w rozumieniu dział szturmowych, tylko jako po prostu pojazdy do ognia stromotorowego, bądź zamierzali w ogóle wykorzystać pojazdy półgąsienicowe, a nawet samochody w roli dział samobieżnych.
75 mm, a czołgi ciężkie uzbroją w ciężkie armaty przeciwlotnicze kal. 76 mm. I oni sobie do tego doszli na początku II wojny światowej, co wymagało od nich stworzenia trzech klas pojazdów, no i jakoś przebudowania tego T5M2. To zaowocowało oczywiście czołgiem średnim M3. No bo armia amerykańska w M2, a właściwie w T5, wsadziła działo 75-mimetrowe w kadłub. Jako docelowe rozwiązanie zażądało jednak wsadzenia tego w wieżę. Więc armia amerykańska... bo tutaj tytułem wyjaśnienia podległa armii Rock Island Arsenal była macierzą właściwie większości tych konstrukcji. Armia amerykańska sama dochodziła do tych rozwiązań w ramach testów wewnątrz armii, a przemysł cywilny miał potem po prostu to skalować w produkcji wielkoseryjnej.
Ale to armia sama sobie te czołgi projektowała. Ludzie tacy jak Harry Knox pracowali dla armii. Więc armia amerykańska wymyśliła sobie powiększony czołg lekki M2, jako czołg średni M2. Jak wsadzili w niego armatę w kadłub, zachowując ostatecznie wieżę z armatą 37 mm na kadłubie, to z tego wyszedł M3, a potem stwierdzili, że docelowo armata kal. 75 mm działo M3 ma być w wieży centralnej, powstał z tego Sherman, czyli M3. który był gotowy w roku 1942, będąc odmianą czołgu M3, a czołg M3 był odmianą czołgu M2, a czołg średni M2 był tak naprawdę wariacją powiększoną, dalece zmienioną odmianą czołgu M2A4 piechoty lekkiego bądź M1 kawalerijskiego armii amerykańskiej.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie
🔷BUYCOFFEE.TO🔷
https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie