Mentionsy Mentionsy
Plik tekstowy
Plik tekstowy

Tomasz Lada - "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000"

23.08.2025 ·49 min 41 s

Tomasz Lada stworzył wciągającą historię mówioną o czasach, kiedy – parafrazując Anitę Lipnicką – wszystko się mogło zdarzyć. To opowieść o największych polskich gwiazdach lat 90. ubiegłego wieku, z których tylko nieliczne utrzymały się do dzisiaj na powierzchni, o ich sukcesach i porażkach, kuluarowych rozgrywkach. 

Lista przebojów programu trzeciego. Podsumowanie za 1989 rok. Kochać inaczej. De Mono. Najwyższa pozycja w podsumowaniach tygodniowych. Miejsce pierwsze. Liczba tygodni na liście 37. Już nie pamiętam jak taśma z Kochać Inaczej trafiła do trójki, ale kiedy zaczęli ją grać od razu trafiła na listę i była tam przez ponad rok. Wówczas to był rekord polskiego utworu. W pewnym momencie, nie wiem kto, może Niedźwiecki, powiedział, że trzeba już Kochać Inaczej zdjąć, bo jeżeli tego nie zrobi, to będzie jeszcze na liście bardzo długo.

Leszek już nie robił następnych płyt Wilków i już nie ma tych etnicznych. Ja też od razu ostrzegam wszystkie słuchaczki i słuchaczy, że czytanie książki Tomka Lady powoduje, że przypominają się nam w głowie takie różne frazy i urywki różnych przebojów z lat 90-tych, więc ja cały czas chodzę i sobie nucę Son of the Blue Sky. Albo dziewczyna szamana, albo ona ma siłę i tak dalej. Więc to jest naprawdę poważna konsekwencja działania lektury. Natomiast też ten cytat, który przytoczyłem na początku, on jest też istotny, bo tak naprawdę Trójka, polskie radio, pojawia się w twojej książce regularnie. I to jest bardzo ciekawe, że jednak pomimo tej ogromnej zmiany w 1989, Trójka przez długi czas, mówiąc wprost, nadążała.

Bez trójki w ogóle nie byłoby tego. Bez trójki, dlatego się ucieszyłem, że tak naprawdę pierwszy taki wywiad przed Wszystko jak leci mamy właśnie w trójce. Dlatego, że dokładnie w tym budynku to się rozpoczęło bez audycji BRUM, którą stworzyło paru młodych entuzjazdów, prawda? Wymyślił to Paweł Sito, kupił to ówczesny szef Grzegorz Miecugow i Paweł Sztompke, który był szefem muzycznym i chociaż oni się nie zgadzali, jak gdyby przynajmniej Sztompke muzycznie na to, To nazwa jest przecież wymyślona przez Sztampkego. Brum, czyli Brumi jak nowa muzyka. Tak, tak. I kilka osób tak naprawdę utworzyło pasmo, dla którego dzieciaki uciekały ze szkoły, żeby posłuchać tego.

Więc tak, tak. W latach 90-93 to było najważniejsze źródło muzyki w Polsce. Jak gdyby nic ważnego bez trójki się wtedy nie mogło wydarzyć. I myślę, że teraz Trójka w pewnym sensie powraca do tych dobrych czasów. Oczywiście, bo jest dużo młodych ludzi. Wiem, że to jest słuchane przez młodych ludzi. Mówmy się, ja mam 57 lat, prawda, niedawno skończyłem, więc ja mogę lubić nowe rzeczy, ale ja nie jestem w stanie ich odkryć, a dzieciaki są w stanie to odkryć, młodzi ludzie, więc to jest naturalna kolej rzeczy, to zawsze się wymienia. A jak to się stało, że coś co było audycją radiową i nosiło ten jakże atrakcyjny tytuł BRUN nagle stało się pismem, absolutnie komercyjnym.

Czy to była jakby inicjatywa trójki, czy właśnie wcale nie? Nie, to nie była inicjatywa trójki. To była inicjatywa Kuby Wojewódzkiego i jego przyjaciela Tomka Dąbrowskiego. To początkowo miało wyglądać inaczej. Skończyło się tak jak skończyło. To jak gdyby odsyłam do lektury. Natomiast pismo BRUM nie miało nic wspólnego z audycją, choć miało mieć. Tomek żąda, nawet mówi, że jeszcze ma wizytówkę. Ale czy to nie jest właśnie już jakiś symptom czasów? To znaczy, że coś powstaje w przestrzeni radia publicznego, jest jakaś nazwa i nagle ta nazwa zostaje wyprowadzona jakby w świat biznesów. Formalnie to było czyste i tutaj w ogóle nie można się do czego przyczepić, gdyby możemy dyskutować o elegancji.

Natomiast faktem jest, że został wykorzystany brand, który stworzył Paweł Stąpkę. Marka, którą stworzyło kilkanaście osób, które produkowało tę audycję. I stworzyli pismo komercyjne należące do spółki. Chyba dwóch udziałowców było w tej spółce. Choć faktem jest, że to pismo stało się, co jest też po części zasługą oczywiście Trójki, najważniejszym pismem muzycznym lat 90-tych. Jest takim symbolem lat 90-tych, bo pismo BRUM jest symbolem lat 90-tych. Tak jak Kaja Ibregowicza gdyby zamknęła, tak naprawdę upadek brumu, bardzo dziwny, w tajnych okolicznościach, pracownicy nawet nie wiedzą co się stało tak naprawdę do dziś, zamyka lata 90., nazwijmy to, w branży medialnej.

Zresztą potem te ich wyjazdy na te festiwale MTV, nagrody i takie rzeczy. Tylko oni tutaj sami się przyznają, w jakiś sposób złamali swoją karierę. Potem próbowali ją odbudować, ale to już było chyba za późno, bo nikt ich nie chciał. Golden Life Wilki, ale kolejny zespół, który mi przypomniałeś. Przypomniałem sobie, oczywiście bardzo ubolewając, że w twojej książce jest bardzo dużo o mainstreamowych stacjach radiowych, to znaczy o trójce, ale też oczywiście RMF i Zetka. Nie zmieściły się już opowieści związane z Radiem Kolor, w którym ja pracowałem, gdzie dokładnie pamiętam wizytę zespołu Big Day. Bo to był kolejny zespół, który jakoś kompletnie zniknął.

To jest po prostu niewyobrażalne. Więc zmieniła się struktura społeczna. To Piotr Mec ładnie opowiada, też legenda trójki, że tak naprawdę wieże stereo trafiły pod strzechy i zaczęli szukać, a nie chcieli słuchać disco polo, które wbrew pozorom też wtedy już było bardzo modne. Natomiast szukali czegoś ambitnego i zaczęli szukać takich rzeczy popowych, lekkich, łatwych, przyjemnych, idealnych po ciężkiej robocie, nie wiem, od bazaru do korporacji. To wszystko jedno. Oni po prostu zaczęli szukać muzyki dla siebie i zaczęli szukać popu. I zaczęła ta pierwsza fala umierać po prostu, bo ta pierwsza fala była zbudowana na roku. Trudno nazwać płytę... Róża ma nam płytą rockową, prawda?

Dla nas to było szokiem, bo jednak Manam nas wychował, prawda? Ten Manam z lat 80. to był potężny zespół, a tutaj po prostu jakieś takie remizowe, leniwe granie właśnie pod takie wino z Tesco i takie udawanie wielkiego świata stalenowego. Cały czas z nami w trójce, w pliku tekstowym Tomasz Lada i książka Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000. Tak jak wspomnieliśmy, z bardzo też rozbudowanym wątkiem analizy rynku, nie tylko od strony wytwórni, ale także od strony prasy, co jest ciekawe bardzo. Bo Grzegorz Brzozowicz na przykład i Maciej Chmiel opowiadają ci o tym jak zaczęli pracować w Gazecie Wyborczej. I w Trójce. I w Trójce, no właśnie. I jakby poczuli nagle, że to co piszą o muzyce dociera jednak do ogromnej liczby odbiorców.

Dosyć tajemniczo to zabrzmiało, co powiedziałeś. Tak, ponieważ to jest tak jak z figurą Wiktora Kubiaka, która się tutaj też pojawia, prawda? O pewnych rzeczach, jeżeli nie mam świadków, jeżeli nikt nie chce mówić, to nie mogę. Nie mam nawet anonimowych głosów, prawda? Ale w każdym razie na pewno było to coś, co... Zresztą w Trójce od razu poleciała audycja przecież na ten temat, bo miliard ówczesnych złotych dla zespół z II Ligi, czyli Róże Europy, To było spore przegięcie. To było spore przegięcie. To się nijak, to się nijak nie sklejało finansowo. W sensie biznesowym. Wiktor Kubiak właśnie, którego wymieniłeś. Osoby młodsze od nas mogą nie pamiętać, że był w musical Metro, który nawet ja, chociaż nie znosiłem musicali, oczywiście go widziałem, bo to był jakby element obowiązkowy kultury, prawda?

A jeżeli chodzi o Chorubałę i Chmiela, to generalnie tak jak z Mecem. Że Mec był, jak słyszałem, co u drugiej osoby? Wiesz, Mec był królem. Tak samo, wiesz, u Chorubała i Chmieli byli w porządku. To było czyste, wiesz, żadnych uchładzików, nic takiego. Oczywiście część z tych nazwisk, na pewno Piotr Mec wciąż na antenie trójki. W którym momencie to się zaczyna kończyć? To znaczy, no bo jednak mamy właśnie, mamy oczywiście na początku też lat dziewięćdziesiątych, to jest też ogromny wątek, którego już nie zdążymy omówić, mamy oczywiście piractwo, problem z kasetami, potem właśnie wchodzą te ustawy, które to porządkują, wchodzą te wytwórnie zagraniczne, Pomimo różnych prób, różnych inwestycji, żadna do końca z tych wokalistek czy wokalistów nie robi kariery na Zachodzie.

Ale też dodajmy, bo musimy się z tym zmierzać do końca, ponieważ właśnie... Stacje radiowe mają swoje zegary. I to, co się pojawia w płycie twojej książki, to jest to, że zmieniły się też po prostu stacje radiowe. Tak, zabiły. Tak naprawdę zabiły. Już z takich eksperymentów, że Rachel Gaines, The Machinist, Piosenka od dnia w radiu komercyjnym nie ma. I tak naprawdę zauważ, że od tego momentu zaczął się powrót ...muzyki do radia publicznego. Tak naprawdę trójka wróciła w wielkim stylu w XXI wieku. Ten taki moment smuty, nazwijmy to 93, choć cały czas były fajne audycje, fajni ludzie, którzy kumali muzykę, ale nagle stała się znowu najgorętsza, bo tylko tutaj można było puścić, bo nie było badań.

Dlatego ja jestem przekonany, że szczególnie teraz współcześnie misja Trójki i misja w ogóle publicznych mediów jest bardzo ważna. Oczywiście, że tak. Ja nie chcę wychodzić na jakiegoś lewicowego idealista, ale ponieważ żyjemy w kraju europejskim, gdzie media publiczne między innymi mają wspierać naszą kulturę, I super jest, że tak są, że są takie sytuacje, takie audycje, że to funkcjonuje, bo nie ma co liczyć na radia komercyjne. W których są power playe, playlisty i te różne... I każą zespołom przyciszać gitary, prawda? Tak, co opowiadają twoi bohaterowie. Powiedz jeszcze na koniec, Tomku, dlaczego twoja metoda pracy? Bo chodzi mi o to, że jak nasze słuchaczki i słuchacze zakupią książkę,

Więc potem taka forma, myślę, też bardzo dynamizuje tekst. Ja lubię szybkie teksty, ale ten był tak szybki, że zastanawiałem się, jak je zwolnić i po prostu sięgnąłem po podręcznik montażu filmowego. No właśnie, bo to jest zmontowane. Tak, to jest zmontowane. Ja po prostu konstruowałem ujęcia, mając gotowy materiał. Trójka.

Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.