Tomasz Lada - "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000"
Tomasz Lada stworzył wciągającą historię mówioną o czasach, kiedy – parafrazując Anitę Lipnicką – wszystko się mogło zdarzyć. To opowieść o największych polskich gwiazdach lat 90. ubiegłego wieku, z których tylko nieliczne utrzymały się do dzisiaj na powierzchni, o ich sukcesach i porażkach, kuluarowych rozgrywkach.
Dla nas to było szokiem, bo jednak Manam nas wychował, prawda? Ten Manam z lat 80. to był potężny zespół, a tutaj po prostu jakieś takie remizowe, leniwe granie właśnie pod takie wino z Tesco i takie udawanie wielkiego świata stalenowego. Cały czas z nami w trójce, w pliku tekstowym Tomasz Lada i książka Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000. Tak jak wspomnieliśmy, z bardzo też rozbudowanym wątkiem analizy rynku, nie tylko od strony wytwórni, ale także od strony prasy, co jest ciekawe bardzo. Bo Grzegorz Brzozowicz na przykład i Maciej Chmiel opowiadają ci o tym jak zaczęli pracować w Gazecie Wyborczej. I w Trójce. I w Trójce, no właśnie. I jakby poczuli nagle, że to co piszą o muzyce dociera jednak do ogromnej liczby odbiorców.
Więc w tym wszystkim jest duża siła. Ja dziwię się, że ona w tym kontekście nie jest rozpatrywana. To bardzo ciekawe, co mówisz, muszę to jeszcze przemyśleć. Do tej opowieści, bo mówiliśmy o magazynie BRUM radiowym, a potem czasopiśmie, wspomnieliśmy oczywiście o machinie, mówiliśmy o wytwórniach, ale też, co jest niesłychanie ważne dla mnie, to są twoje wywiady z takimi postaciami jak Andrzej Chorubała. Czyli przypomnienie o tym, jak bardzo ważna telewizja publiczna stała się też na przykład w kreowaniu wizualności tego wszystkiego. Oczywiście, że tak. Wiesz co, ze względów politycznych oni są odstawieni, prawda? To jak gdyby ta wojna plemienna istnieje. Natomiast zauważ, że tam był Maciej Chmiel z Gazety Wyborczej, który w ogóle został przyjęty.
Ci faceci byli, jak większość zresztą tych ludzi, którzy tworzyli to, idealistami. Jeżeli Chmiel pracował cały czas będąc prawą ręką Chorubały jako młodszy redaktor. Chmiel bardzo ładnie to tłumaczy, jak to wymyślili. Jaka jest funkcja telewizji publicznej w kreowaniu z jednej strony sztuki, ale z drugiej strony tej polskiej muzyki popularnej. Żeby ta polska muzyka popularna miała też jakość. Oni też doprowadzili do bardzo skomplikowanego, logistycznie musiało być bardzo trudne, czyli uporządkowanie relacji z koncernami zachodnimi. Tak, żeby się nikt nie przyczepił, a na pewno by się przyczepiono ze względów politycznych, więc to musiało być bardzo czyste. To oni stworzyli całą koncepcję filmów muzycznych.
A jeżeli chodzi o Chorubałę i Chmiela, to generalnie tak jak z Mecem. Że Mec był, jak słyszałem, co u drugiej osoby? Wiesz, Mec był królem. Tak samo, wiesz, u Chorubała i Chmieli byli w porządku. To było czyste, wiesz, żadnych uchładzików, nic takiego. Oczywiście część z tych nazwisk, na pewno Piotr Mec wciąż na antenie trójki. W którym momencie to się zaczyna kończyć? To znaczy, no bo jednak mamy właśnie, mamy oczywiście na początku też lat dziewięćdziesiątych, to jest też ogromny wątek, którego już nie zdążymy omówić, mamy oczywiście piractwo, problem z kasetami, potem właśnie wchodzą te ustawy, które to porządkują, wchodzą te wytwórnie zagraniczne, Pomimo różnych prób, różnych inwestycji, żadna do końca z tych wokalistek czy wokalistów nie robi kariery na Zachodzie.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.