Tomasz Lada - "Wszystko jak leci. Polski pop 1990-2000"
Tomasz Lada stworzył wciągającą historię mówioną o czasach, kiedy – parafrazując Anitę Lipnicką – wszystko się mogło zdarzyć. To opowieść o największych polskich gwiazdach lat 90. ubiegłego wieku, z których tylko nieliczne utrzymały się do dzisiaj na powierzchni, o ich sukcesach i porażkach, kuluarowych rozgrywkach.
Po prostu za czasów komuny nie było ich jak wypromować, nie było możliwości technologicznych, ustawowych. Natomiast w latach 90-tych one się pojawiły i pojawili się ludzie, którzy chcieli to robić, którzy byli w stanie Zaryzykować, bo oni dużo ryzykowali. Oni nie mieli w ogóle kasy, tak naprawdę. Jeżeli w pewnym momencie słyszę od jednego z wydawców, że mieliśmy na spółkę, był nas trzech tysiąc baksów na wszystko. Prawda? A stworzyli Pomaton, jedną z najważniejszych wytwórni lat 90., która potem podpisała kontrakt z IMI. No i która stworzyła, nie wiem, Edytę Górniak. W tym kształcie, który kocha lud, prawda?
Stworzył studio za pieniądze z Tantiem i dostał jakiś w spadku jakieś mieszkanie i je sprzedał. Założył studio w garażu w Izabelinie. I zaczął nagrywać tam artystów. Najpierw kolegów, potem przez Demono pierwsze powstało Puczyńskiego. I zaczął produkować materiały. Nagrywać płyty. Tylko okazało się, że w roku 90 nie ma kto tych płyt wydawać. Więc założył małą firmkę Izabelin Studio. Wziął sobie do pomocy taką młodą menadżerkę Kasię Kanclerz. No i stworzył absolutnego giganta. Izabelin Studio, prawda? Bez tego nie byłoby Heja. Nie wiadomo, jak by się potoczyła kariera Edyty Bartosiewicz. Nie wiadomo, co by było z Natalką Kulską, która w pewnym momencie była bardzo ważna. Potem Andrzej Paweł Wojciechowski.
W odróżnieniu od piosenek Edyty Górniak, prawda? Wspomniałeś już, wymieniłeś nazwę Wilki, ale trzeba chyba wymienić jeszcze jedną nazwę, czyli zespół Golden Life. Tym bardziej, że jest w książce Tomka Lady, wydawnictwo Czarne, jest dużo, ale bardzo dobrze wybranych zdjęć. Bardzo mi się podoba to, na którym mamy okładkę kasety zespołu Golden Life, która jakoś tak dziwnie wygląda. Jak się sami pochwalili, to było zdjęcie ukradzione z magazynu L. Właśnie, tak się domyślamy.
Gwiazdami stają się wykonawcy, których poprzednio nikt nie chciał, tak jak Warius Manx, który był totalnym ryzykiem znowu Kościkiewicza. Bo został odrzucony przez wszystkie pozostałe wytwórnie. Kościkiewicz opisuje co w nich zobaczył i bardzo chciałem to zachować i na szczęście zostało w redakcji opis jak on układał, jak składał kolejność utworów, żeby to było do słuchania, bo dla innych wydawców to był materiał nie do słuchania. Pojawiła się Edyta Górniak. Nagle Manam stał się znowu wielką gwiazdą, choć artystycznie po prostu było to koszmarne. Ale nagle manem po kilku latach chudych, nagle po prostu wyprysnął i zaczął sprzedawać 350 tysięcy egzemplarzy.
Choć faktem jest, że przy okazji stworzył coś, co jest taką legendą polskiej popkultury, czyli jedyny musical, jedyna polska produkcja, która była nominowana do Nagrody Tony. Mhm. I z której się wywodzi nie tylko Edyta Górniak. No nie, Katarzyna Groniec wielka przecież. Katarzyna Groniec i ten... Robert Janowski. I Robert Janowski. Zresztą Robert Janowski, ja tutaj go ominąłem, bo to był taki jednorazowy strzał, ale Robert Janowski nagrał płytę też i miał jakiś taki... Taki właśnie egzystencjalny tytuł, jakiś Bramy Jerycha, czy jakaś piosenka przez rok latała po radiu. Koszmarne było, ale na szczęście Robert zrezygnował i zajmował się tym, czym się zajmuje. On był wtedy maksymalną gwiazdą, zresztą przecież grał u boku Kasi Kowalskiej w takim dramatycznym filmie o narkomanach, prawda?
Katarzyna Kanclerz. Z tą muzyką, która wydaje się, że jednak definiuje tą epokę na początku, czyli z tym mocnym kobiecym gitarowym graniem, prawda? Tak. To znaczy oczywiście Hej Inosowska, Edyta Bartosiewicz, Kowalska też. Kowalska. I to był taki ostatni strzał rockowy, nazwijmy to, Izabelina. Oni zaczęli potem mieć kłopoty, zresztą też się przyznają do tego, prawda? Że nagle zaczęli tracić grunt pod nogami, bo się zmieniła to, o czym mówiliśmy, ta struktura społeczna. Pod tym pojawiła się wielka konkurentka, o której
Więc tak naprawdę oni próbowali znaleźć równowagę pomiędzy popem a sztuką, jak gdyby dołożyć ten pierwiastek artystyczny do muzyki popowej. Czyli też te sukcesy... Bez nich nie byłoby Górniak. Dlaczego nie Górniak? Przepraszam, Stoczkowskiej. I sukcesy takich twórców teledysków, jak na przykład Jach Paszkiewicz, to też by ich nie było, gdyby ktoś nie zapłacił za te teledyski. I rozumiem, że często to była telewizja publiczna. Za Jacha nie płacili, bo to była wcześniejsza. Natomiast ci późniejsi, od połowy lat dziewięćdziesiątych, to jak gdyby oni uporządkowali ten system klipów. Zresztą tam jest trochę takiej technologicznej, jak to było z prawami, tak, żeby można było to puszczać w innych stacjach, więc to było... I zauważ, że tam wiele razy ludzie się do siebie przyczepiają.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.