Barbara Elmanowska - "Woliera"
Barbara Elmanowska - laureatka Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza, którą otrzymała za książkę pt. "Woliera". To portret psychologiczny, misterna mozaika codzienności i retrospekcji. Opowieść o fotografii i surowej przyrodzie Bałtyku, o miłości i cierpieniu, o tym dlaczego jesteśmy tacy... jacy jesteśmy.
One już tam zostaną na zawsze. Prezentów się nie zabiera. Gdy torby leżą odstawione przy regale, okazuje się, że zrobiła tort bezowy z owocami. Wasz specjalny deser, który towarzyszył różnym intymnym okazjom, urodzinom, rocznicom. Od dzisiaj będzie miał jeszcze jedno znaczenie. Końca. Siadacie przy stole i jedząc go, rozmawiacie, co było dobre, co złe, co radosne, a co przykre. Czas mija. To początek pierwszego rozdziału książki pod tytułem Woliera, której autorka Barbara Elmanowska jest naszą gościnią. Witam cię serdecznie. Dziękuję, dobry wieczór. Dobry wieczór. Książka wydana we Wrocławiu w 2020 roku.
Elmanowska oddaje z niezwykłą subtelnością i odwagą zmysłowość ciała, pożądanie i ból rozstań. Co byś do tego, nie tyle uzasadnienia, co też w pewnym sensie streszczenia, co byś dodała dla tych, którzy w ogóle nie wiedzą, o czym jest Woliera? Muszę powiedzieć, że w ogóle ta laudacja, kiedy słuchałam jej będąc na scenie, ona bardzo dobrze wyłowiła te wszystkie elementy, na których mi zależało. I pamiętam, że byłam taka mocno usatysfakcjonowana, że właśnie zostało docenione. No to co chciałam zawrzeć w tej książce. No oczywiście mogłabym dodać wiele rzeczy, że jest tam bardzo dużo Bałtyku, takiej surowej przyrody.
W ogóle ta książka jest bliska takiemu, no przyrodzie jest bliska po prostu. Na pewno jest dużo fotografii, która jest tutaj takim spojrzeniem też na przeszłość, na pamięć. To wszystko się łączy w Wolierze. No i na pewno jest takim rodzajem wiwisekcji też, poszukiwaniem tożsamości i no właśnie tam ta też powolność jest uwzględniona, więc ja myślę, że to się też pięknie łączy z tą konwencją psychologiczną, którą w tej książce chciałam Chciałam zawrzeć te treści w tej konwencji. Ale nie mówisz od razu, bo wydawało się, że to jest dla ciebie istotne. Jest to historia o tym, jak twoja bohaterka odkrywa siebie, ale też odkrywa swoje pożądanie w stosunku do innych kobiet.
Na pewno tego nie planowałam, nie myślałam o tym pisząc, że jest to wykorzystanie. Raczej myślałam, że to jest taka femme fatale troszeczkę Wanda, która po prostu jest osobą bardzo atrakcyjną i ma ten taki potencjał uwodzenia tak młodej dziewczyny i wzbudzenia w niej tak bardzo dużej fascynacji. W pliku tekstowym w trójce cały czas Barbara Elmanowska i Woliera. Zastanawialiśmy się z moją gościnią, który fragment tym razem już przeczyta autorka. Myślę, że paradoksalnie to, że ja przeczytałem ten pierwszy fragment, Też pokazuje, że ta historia, pomimo wpisania w relację lesbijską, to ten na przykład właśnie fragment, który ja czytałem, czy większość par uprawia seks po rozstaniu, był jakby absolutnie uniwersalny, prawda?
To nie jest też sytuacja opresyjna twojej bohaterki. Ja też miałam takie pytanie, kiedy rozwijałam tę postać. Chciałam, żeby ona też się zastanawiała, czy to pochodzi od niej. Kiedyś czytałam biografię Marty Argerich i ona w wieku dwudziestu chyba lat porzuciła fortepian na rok i zastanawiała się, czy ona w ogóle tego chce, bo zaczęła grać mając dwa lata. Więc chciałam, żeby moja bohaterka też zastanawiała się, czy to jest jej właściwie, czy to nie jest tak, że w dzieciństwie tak wczesnym, kiedy ojciec miał na nią tak duży wpływ, to ona przejęła te fotografie jakoś tak awansem. A może to wcale nie jest jej. Więc to też jest ten fragment tej tytułowej Woliery, czy to jest ta jej klatka, czy to jest jej wolność jednak.
Twoi bohaterowie, bohaterki są w świecie analogowym. One nie rozmawiają przez telefon komórkowy. Tak naprawdę Woliera nie mogłaby mieć swojego rytmu, gdyby to było współczesne, bo wtedy bohaterka zamiast patrzeć na truchło foki, bygapiła się po prostu w Instagrama prawdopodobnie, prawda? Ale czy właśnie, czy ten wybór, że to jakby... To na pewno wiemy, że to się nie rozgrywa teraz. Czy to był jakby wybór, który wynikał z tego, że chciałaś mieć... Taką spowolnioną atmosferę, więc chciałaś to gdzieś wyrzucić w przeszłość, czy odwrotnie jakoś? Tak, tak. To jakby w ogóle nie... bo pamiętam, że takie pierwsze zdanie miałam, gdy zaczynałam pisać, że to ma być bardzo gęsta opowieść, taka psychologiczna. Gęsta emocjonalnie i te telefony nie pasowały mi zupełnie do tej narracji.
Tak, tak, przeczytam go. Barbara Elmanowska, autorka, a Woliery teraz w trójce czyta swoją poezję sprzed wielu lat w każdym razie. Chyba od dzieciństwa zataczałam te koła wokół własnej osi, poświęcając ostrość i kształty. Pamiętam swoją pierwszą nagość w kącie, spocone latarki, nadchodzące głosy, by przerwać, odciąć skórę, zanim przedwcześnie się rozedrze. Ile w następnych latach zawrze w sobie ta skóra, dotyków i blizn? Czy kartoteka odcisków będzie rosła, jak małe miasto próbuje przeskoczyć rzekę? Czy znajdzie kompromis między niespełnieniem a zamarciem? Sięgam do tej rany i nie znajduję żadnego pierwszego krzyku. Jedynie barowe głosy z biedzy za drzwi i luster.
Mała pragnąca dziewczynka macha do mnie, kusi umieraniem, chowa się i zapomina o jednej nodze za fotelem bujanym. No, to taki wiersz z tytułu. Ale taki to znaczy jaki? Chodzi mi o to, bo też przeglądając twoje wiersze, miałem poczucie, być może niesłuszne, nie chcę jakby znowu cię wtłaczać w tą narrację dotyczącą orientacji, ale że one też są o właśnie małej dziewczynce, odkrywaniu swojej cielesności. Tak, to teraz czytając nawet pomyślałam, że to rzeczywiście bardzo pasuje do Woliery, ten wiersz. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ale rzeczywiście jest to o dojrzewaniu, być może wcześniejszym troszkę, ale rzeczywiście jest klimat powieści.
Ale ja myślę, że w Wolierze czuć, że byłaś poetką, no bo książka nie jest powiedzmy zbyt długa, jak niektóre nasze koleżanki i koledzy lubią pisać, ale nie jest też krótka. Ma dokładnie 250 stron, natomiast rzeczywiście czuć w niej tę poetycką dbałość o język i szczegóły, więc myślę, że udało ci się przeskoczyć. Znaleźć jakiś środek. Środek. Użyłaś takiego sformułowania, że poczułaś, że się starzejesz.
Ale to wobec tego właśnie, czy to, że ustaliliśmy, że Woliera i twoje pisanie jest właśnie o wolności, a nie o opresji, do jakiego stopnia to ma korzenie w świdnicy? Aha, woliera i takie poczucie wolności. Tak, no bo tak sobie jestem w stanie wyobrazić, trochę upraszczając oczywiście, że gdyby twoje dzieciństwo w Świdnicy było okropne, pełne opresji, po powodów dowolnych, to byś teraz tak nie pisała. No nie, no nie. Ja miałam rzeczywiście dużo wolności zawsze. Moi rodzice byli takimi rodzicami, że mogłam robić, co chciałam. I zawsze tę wolność miałam. Tak, tak. Także to na pewno. Ale Świdnica to też takie ciekawe jest. Ostatnio zastanawiałam się, kim ja teraz jestem.
Więc generalnie to morze, ale rzeczywiście tutaj zachód i gdzieś tam, no najdalej to to środkowe wybrzeże jeszcze. Chociaż też w powieści twoja bohaterka Anka w Wolierze też ma taki moment, że uczestniczy w takich terenowych, że tak powiem warsztatach fotograficznych, które są w Bieszczadach i fotografują cerkwie i tak dalej, co zresztą też rozumiem może mieć związek z tą zachodniością, bo mówimy o tych wszystkich O osobach, łemkach, osobach pochodzenia ukraińskiego potem przesiedlonych na zachód właśnie. Tak, tak. To pamiętam, że też to był taki fragment książki, do którego musiałam się dużo czytać. No też o cerkwiach dużo czytałam, o tym szlaku w Bieszczadach.
Barbara Elmanowska, laureatka Nagrody Gombrowicza za Wolierę. Dziękuję ci bardzo. Bardzo dziękuję za rozmowę. Trójka. Program Trzeci Polskiego Radia.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.