Wiersze i poetki jidysz [Poetycki piątek]
Więcej OFF Czarka znajdziesz w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/offczareks
Tak, będzie to poezja kobiet, które pisały w jidysz, bo poezja kobiet właśnie w języku jidysz rozwija się już przez ponad pięć wieków. My tutaj będziemy czytać rzeczy współczesne, czyli takie z XX wieku. Ale ma to długą swoją historię już to zjawisko, a to wynika z tego, że jidysz był szczególnie przyjazną przestrzenią właśnie dla ekspresji kobiecej podmiotowości. Wnikało to z jego niskiego statusu społecznego, dzięki któremu kobietom tam można było więcej. I poza pewną taką ścisłą kontrolą. To ja pozwolę sobie, pani profesor, wyskoczyć i rozpocząć od wiersza Kadii.
Kiedy społeczeństwo, otaczająca nas rodzina, zaczyna bardzo oczekiwać tego, że pojawią się dzieci i na wszystkie prawie święta właśnie życzy się, żeby Żeby może już coś się wydarzyło. A tutaj Kadia Mołodowska opowiada się za pozostaniem w stanie tej dziewczęcości, co dla niej równa się niewchodzeniem w ten etap życia posiadania dzieci. I oczywiście jest to jeden z przejawów takiej dyskusji, która rozgrywa się w obrębie poezji jidysz. Wokół zmiany pewnych paradygmatów kobiecości żydowskiej również. Jak wiemy w tej kulturze tradycyjnej żydowskiej bardzo silny był taki układ patriarchalny i jasne było, że w zasadzie życie kobiety dzieli się na te dwa okresy, kiedy jest poza małżeństwem, a w momencie małżeństwa wchodzi pewien tryb
I tutaj mamy Roza Jakubowicz. Wiersz jest bez tytułu i to też jest cecha charakterystyczna, że ogromna część tekstów kobiet pisanych w języku jidysz nie ma tytułów. I to jest osobna sprawa dlaczego, ale przechodzę do czytania. Roza Jakubowicz. Nie przez grzech, ale sama z siebie wiem, że nie olśniłam powagi Twego ducha, ale zaczarowałam Twoje stopy, by daleko nie odeszło ode mnie i saddowiąc się na moim tronie narzuciłam Ci tyranię miłości. Przez ten grzech wiem, że ja wraz z kobiecością we mnie wiodę walkę z Tobą i z Twym duchem i że pokonałyśmy Ciebie.
Widzę, jak kurczy się w Tobie wszechmocny duch i widzę Cię bezsilnego, piękny mój, jak leżysz u mych stóp. Widzę, jak poddajesz się materii świata. Widzę Twoje naginanie się, by dźwigać mnie i moje ciężary, które wleką się za mną. Oprzebacz mi, mój ukochany. To też jest w fajnym tłumaczeniu. A ja dodam, że jeżeli ktoś na przykład woli takie bardziej swingujące klimaty, to ten to jest jeden z utworów ze zbioru Moja dzika koza, który można też usłyszeć w wersji wokalno-instrumentalnej. Tak, to jest świetna przygoda dla mnie, bo w Gdańsku Akademia Muzyczna nagrała całą płytę, którą zatytułowała właśnie z cytatem z tego wiersza, czyli Nie przez grzech.
Przełomu XIX i XX wieku. W polskiej wersji wydana przez wydawnictwo Austeria, a w angielskiej przez Litman Library of Jewish Civilization. To tak tylko... Gratulujemy Marku. Tak, to w ogóle super informacja. Czułem przez moją żabią skórę, że to się wydarzy. A tymczasem wracamy do poezji jidyszowej i do Rozy Jakubowicz, bo jeszcze pani profesor chciała dorzucić kilka słów. Chciałam dorzucić, że Roza Jakubowicz mieszkała przez większość swojego życia w Kaliszu i pozostawała w kręgu tej ortodoksyjnej kultury żydowskiej, z którą się w jakimś stopniu identyfikowała. Jak widzimy, pisała wiersze w takim duchu nowoczesnym, więc pewne sprzeczności tutaj mogą się pojawiać.
Tożsamości, różne identyfikacje, zresztą już pseudonim, który przyjęła, bo właściwie nazywała się Reza, Roza Leben-Zboim, Anna Margolin pisane w jidysz przez dwa N, co nie jest typowe, bo normalnie się pisze przez jedno, czyli takie podkreślanie elementu obcego. Ona właśnie jest poetką, która bardzo często przydziewa różne maski, tak jakby się przyjmuje różne role, troszkę to jest takie gąbrowiczowskie. A tutaj patrzy na tą swoją genealogię, bo trzeba powiedzieć, że myślenie w judaizmie jest bardzo genealogiczne. I słyszy w sobie to, że ten jej ród, ta genealogia jest wciąż obecna, chociaż ona nie do końca się może, nie zawsze się może utożsamia z tym dziedzictwem.
Poetka, która dzisiaj tutaj się nie pojawia, była jedną, dzisiaj jest także jedną z najbardziej znanych poetek, czyli Celia Drobkin. Określała w jednym wierszu poetki jidysz jako cyrkowe damy. Ona samą siebie określiła jako cyrkową damę. I właśnie takimi cyrkowymi damami balansującymi gdzieś na linie wysoko dla mnie są poetki jidysz. Ja dodam, że jeżeli kogoś interesuje poezja, Kobieca, kobiet, właśnie poezja jidyszowa, to w zbiorze Moja dzika koza, wydanym przez wydawnictwo Austeria, znajdą Państwo całą masę takiej właśnie poezji.
Moja dzika koza, wydawnictwo Austeria. A komentarz do tego znajdą Państwo w książce mojej Kol Isze. Głos kobiet w poezji jidysz, wydanej przez Pogranicze. No właśnie. Jak owoc granatu. Jestem pełna nie 613 przykazań jak owoc granatu, lecz apetytów. I oto już za chwilę przez moją skórę wybuchnie czerwony śmiech na wskroś. Pszczoła może obrzęknąć zazdrości. Wszystkie komórki mojego serca są pełne soku i światła mocnego, gęstego, pokłady radości, warstwa na warstwie. A ja ich nie ważę, a ja ich nie mierzę. Czysta radość z mojej twarzy, warstwa na warstwie.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Więcej OFF Czarka i Poetyckich piątków znajdziesz w aplikacji TOK FM i na tokfm.pl.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Więcej OFF Czarka i Poetyckich piątków znajdziesz w aplikacji TOK FM i na tokfm.pl."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Więcej OFF Czarka znajdziesz w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/offczareks