Mentionsy Mentionsy
MysteryTV - Jakub Rutka
MysteryTV - Jakub Rutka

Kroniki IBP: Szepty Jeziora - CreepyPasta

07.02.2026 ·34 min 7 s

Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: ⁠⁠  / jakubrutka  ⁠⁠☛ TikTok: ⁠⁠  / jakub_rutka  ⁠⁠ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: ⁠⁠  / 1224303840974662  ⁠⁠☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]

Pośród szelestu przeglądanych akt przebijały się odgłosy pracującej aparatury. Kołecki siedział przy biurku, studiując inne sprawy Instytutu o podobnym przebiegu działania. Zza pleców podeszła do niego agentka Lena Marusak. Zbigniew, chazałeś mi sprawdzić zaginionych z ostatnich miesięcy. Mam pełną listę nazwisk, ale... Jest coś, co moim zdaniem nie pasuje do schematu. No dobrze. Słucham. Pierwsze zgłoszenie. Kobieta. Aleksandra Nizioł. Lat 32. Zawiadomienie o zaginięciu zostało złożone przez męża Marka Nizioła. Wątpliwości budzi fakt, że jak dotąd wszystkie ofiary to mężczyźni, a dopiero jej sprawa zainicjowała następne ataki.

Masz więcej szczegółów? I tak, i nie. Mąż zgłosił zaginięcia, ale po trzech dniach sam je wycofał. Twierdził, że żona zostawiła list pożegnalny. Podobno uciekła, ale nie wiadomo dokąd i dlaczego. Sprawa została uznana za zakończoną przez lokalną policję. A widziałaś ten list? Kopie. Maszynopis bez podpisu. Bez charakterystycznych cech osobistych. Treść dość szablonowa. Potrzebuję czasu. Muszę odejść. Wybacz, nie wrócę. Zero konkretów. Hm. I policja to łyknęła? Chyba nie miała powodu, by drążyć. Formalnie sprawa została zamknięta. Nizioł jest z wykształcenia nauczycielem, ale obecnie prowadzi niewielki sklep w okolicy, kilka kilometrów od Krasnego.

Twierdzi, że kobieta wyszła z domu rano. Zaś jeden z sąsiadów zeznał, że widział ją tego samego dnia w nocy przy brzegu jeziora. Sporo luk, sporo zbiegów okoliczności. To wcale nie oznacza, że jej zaginięcie ma związek z innymi, ale skoro wszystko zaczęło się od niej, powinniśmy to sprawdzić. Tutaj i tak więcej nie zdziałamy. Przynajmniej do czasu, aż technicy przygotują bezosobową sondę, by zbliżyć się do podwodnej szczeliny. Pakuj się. Jedziemy porozmawiać z tym niziołem. Ogród przed domem Nizioła powitał ich rzędami różnobarwnych kwiatów oraz krótko przyciętych krzewów.

Agenci podeszli spokojnym krokiem, z torbami na ramieniu i identyfikatorami zawieszonymi na szyi. Silnik kosiarki terkotał nieregularnie, a sam Nizioł, szczupły, siwiejący, z podkrążonymi oczami, pchał maszynę przez nierówną ziemię. Przepraszam, pan Marek Nizioł? Mężczyzna zatrzymał kosiarkę i popatrzył na nich podejrzliwie. Nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył. – Prowadzimy dokument o zaginięciach w okolicy Jeziora Krasne – dodała Lena, pokazując notatnik. – Usłyszeliśmy o sprawie pańskiej żony. Czy może pan poświęcić nam kilka minut? – Nie mam teraz czasu. Pracuję, mamy tylko kilka pytań. To naprawdę nie zajmie długo.

I coś, co tam żyje, poluje na ludzi. Co pan bredzisz? Jakie szczeliny? Nie mam z tym nic wspólnego, powtarzam! Jest jeszcze szansa, by to powstrzymać. Tylko potrzebujemy pana pomocy. Gdyby pan zmienił zdanie, będziemy w okolicy. Tego wieczora Jezioro Krasne tonęło w gęstej, aksamitnej ciemności. Mgła sunęła po powierzchni wody jak powoli oddychające zwierciadło, kryjące tajemnice pod swoim spokojnym obliczem. Marek Nizioł stał na chybocącym się pomoście, ubrany w znoszoną kurtkę i czapkę.

To moja wina! To przeze mnie zginęła. Nizioł, wiemy o wszystkim. Wiemy, że twoja żona popełniła samobójstwo. Dotarliśmy do świadka, który widział ją w nocy na skraju jeziora. Ale to nie jest czas i miejsce na rozżalanie się. Zostawcie mnie. Nic nie rozumiecie. To przeze mnie to zrobiła. Uciekaj stamtąd, słyszysz? Wtem z jeziora wynurzyła się macka. Gruba, oblepiona mułem i glonami. Obwieszona szczątkami łusek i kamieni. Uniosła się nad głową mężczyzny i opadła z impetem, owijając wokół torsu. Nizioł zdążył tylko krzyknąć, a jego głos wybrzmiał jak skowyt zwierzęcia wiedzionego na rzeź.

Po drugiej stronie stołu siedział przedstawiciel zarządu, blady i milczący. Ostatni wpis z terenu. Od śmierci Marka Nizioła nie odnotowano żadnych nowych zaginięć. Wszystko się zatrzymało. Parametry w normie, brak aktywności paranormalnej. Szczelina także zniknęła. Nurkowie sprawdzili dno cztery razy. Tam, gdzie była, pozostała tylko kamienista wyrwa, a ciało Aleksandry Nizioł wypłynęło następnego dnia po tamtej nocy. Całe i nienaruszone. Mimo, że powinno być w stanie zaawansowanego rozkładu. Jakby jezioro oddało to, co do niego nie należało. Pochowano ją w rodzinnej wsi, dyskretnie, bez rozgłosu.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.