Kroniki IBP: Szepty Jeziora - CreepyPasta
Scenariusz: Adrian IwaniakLektor: Jakub Rutka☛ Instagram: / jakubrutka ☛ TikTok: / jakub_rutka ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662 ☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]
Głębia jest nieliniowa. Czasem 5 metrów, czasem 30. To nie powinno być możliwe. Zalecamy wykonanie oględzin Dna Jeziora. Ściągnijcie nurków oraz ochosondę. Sprawdzimy, co naprawdę kryje się pod powierzchnią wody. Stalowa, zakotwiczona do dna przez cztery teleskopowe podpory platforma uniosła się nieco ponad taflą wody. Na jej pokładzie zainstalowano aparaturę monitorującą oraz zestawy komunikacyjne. Anteny pulsowały zielonym światłem, sygnalizując aktywną transmisję. Z głośników dobiegały spokojne głosy nurków przekazujących bieżące informacje z dna.
Pośród szelestu przeglądanych akt przebijały się odgłosy pracującej aparatury. Kołecki siedział przy biurku, studiując inne sprawy Instytutu o podobnym przebiegu działania. Zza pleców podeszła do niego agentka Lena Marusak. Zbigniew, chazałeś mi sprawdzić zaginionych z ostatnich miesięcy. Mam pełną listę nazwisk, ale... Jest coś, co moim zdaniem nie pasuje do schematu. No dobrze. Słucham. Pierwsze zgłoszenie. Kobieta. Aleksandra Nizioł. Lat 32. Zawiadomienie o zaginięciu zostało złożone przez męża Marka Nizioła. Wątpliwości budzi fakt, że jak dotąd wszystkie ofiary to mężczyźni, a dopiero jej sprawa zainicjowała następne ataki.
Masz więcej szczegółów? I tak, i nie. Mąż zgłosił zaginięcia, ale po trzech dniach sam je wycofał. Twierdził, że żona zostawiła list pożegnalny. Podobno uciekła, ale nie wiadomo dokąd i dlaczego. Sprawa została uznana za zakończoną przez lokalną policję. A widziałaś ten list? Kopie. Maszynopis bez podpisu. Bez charakterystycznych cech osobistych. Treść dość szablonowa. Potrzebuję czasu. Muszę odejść. Wybacz, nie wrócę. Zero konkretów. Hm. I policja to łyknęła? Chyba nie miała powodu, by drążyć. Formalnie sprawa została zamknięta. Nizioł jest z wykształcenia nauczycielem, ale obecnie prowadzi niewielki sklep w okolicy, kilka kilometrów od Krasnego.
Twierdzi, że kobieta wyszła z domu rano. Zaś jeden z sąsiadów zeznał, że widział ją tego samego dnia w nocy przy brzegu jeziora. Sporo luk, sporo zbiegów okoliczności. To wcale nie oznacza, że jej zaginięcie ma związek z innymi, ale skoro wszystko zaczęło się od niej, powinniśmy to sprawdzić. Tutaj i tak więcej nie zdziałamy. Przynajmniej do czasu, aż technicy przygotują bezosobową sondę, by zbliżyć się do podwodnej szczeliny. Pakuj się. Jedziemy porozmawiać z tym niziołem. Ogród przed domem Nizioła powitał ich rzędami różnobarwnych kwiatów oraz krótko przyciętych krzewów.
Agenci podeszli spokojnym krokiem, z torbami na ramieniu i identyfikatorami zawieszonymi na szyi. Silnik kosiarki terkotał nieregularnie, a sam Nizioł, szczupły, siwiejący, z podkrążonymi oczami, pchał maszynę przez nierówną ziemię. Przepraszam, pan Marek Nizioł? Mężczyzna zatrzymał kosiarkę i popatrzył na nich podejrzliwie. Nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył. – Prowadzimy dokument o zaginięciach w okolicy Jeziora Krasne – dodała Lena, pokazując notatnik. – Usłyszeliśmy o sprawie pańskiej żony. Czy może pan poświęcić nam kilka minut? – Nie mam teraz czasu. Pracuję, mamy tylko kilka pytań. To naprawdę nie zajmie długo.
I coś, co tam żyje, poluje na ludzi. Co pan bredzisz? Jakie szczeliny? Nie mam z tym nic wspólnego, powtarzam! Jest jeszcze szansa, by to powstrzymać. Tylko potrzebujemy pana pomocy. Gdyby pan zmienił zdanie, będziemy w okolicy. Tego wieczora Jezioro Krasne tonęło w gęstej, aksamitnej ciemności. Mgła sunęła po powierzchni wody jak powoli oddychające zwierciadło, kryjące tajemnice pod swoim spokojnym obliczem. Marek Nizioł stał na chybocącym się pomoście, ubrany w znoszoną kurtkę i czapkę.
Cykady zamilkły. Własny oddech zdawał się tracić na intensywności. Potem tafla wody zaczęła się poruszać. Delikatnie. Później bardziej agresywnie. Jezioro zafalowało. Jakby coś wielkiego poruszyło się pod powierzchnią. Wtem rozbłysło światło, a z głębi lasu wyłonili się Kołecki i Marusak. Biegli w jego stronę. Latarki rzucały smugi światła przecinające noc. Nisioł! Zejdź stamtąd natychmiast! Krzyczał Kołecki. Mężczyzna nie reagował. Stał nieruchomo z oczami utkwionymi w ciemnej wodzie, głuchy na jakiekolwiek wołania.
To moja wina! To przeze mnie zginęła. Nizioł, wiemy o wszystkim. Wiemy, że twoja żona popełniła samobójstwo. Dotarliśmy do świadka, który widział ją w nocy na skraju jeziora. Ale to nie jest czas i miejsce na rozżalanie się. Zostawcie mnie. Nic nie rozumiecie. To przeze mnie to zrobiła. Uciekaj stamtąd, słyszysz? Wtem z jeziora wynurzyła się macka. Gruba, oblepiona mułem i glonami. Obwieszona szczątkami łusek i kamieni. Uniosła się nad głową mężczyzny i opadła z impetem, owijając wokół torsu. Nizioł zdążył tylko krzyknąć, a jego głos wybrzmiał jak skowyt zwierzęcia wiedzionego na rzeź.
Po drugiej stronie stołu siedział przedstawiciel zarządu, blady i milczący. Ostatni wpis z terenu. Od śmierci Marka Nizioła nie odnotowano żadnych nowych zaginięć. Wszystko się zatrzymało. Parametry w normie, brak aktywności paranormalnej. Szczelina także zniknęła. Nurkowie sprawdzili dno cztery razy. Tam, gdzie była, pozostała tylko kamienista wyrwa, a ciało Aleksandry Nizioł wypłynęło następnego dnia po tamtej nocy. Całe i nienaruszone. Mimo, że powinno być w stanie zaawansowanego rozkładu. Jakby jezioro oddało to, co do niego nie należało. Pochowano ją w rodzinnej wsi, dyskretnie, bez rozgłosu.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Scenariusz: Adrian Iwaniak
Lektor: Jakub Rutka
☛ Instagram: / jakubrutka
☛ TikTok: / jakub_rutka
ODWIEDŹ NASZ SKLEP NA WWW.MYSTERYTV.PLZamów unikatowe audiobooki i soundtracki!
☛ NASZA GRUPA NA FACEBOOKU: / 1224303840974662
☛✉ KONTAKT [WSPÓŁPRACA/CREEPYPASTY]: [email protected]