Sprawa z Villisca - Zagadki Historii - Mystery Cabin
Historia zbrodni w Villisca, Iowa: w 1912 roku 8 osób w jednym domu zostało zamordowanych siekierą podczas snu. Tylko detale na miejscu zbrodni mogą sugerować, o co chodziło sprawcy; jednak sama sprawa pozostała do dzisiaj niewyjaśniona.
W środku dnia, gdzieś między 14 a 15 odbywała się jeszcze ostatnia próba wieczornego wystąpienia, więc najmłodsi wierni musieli praktycznie przez cały dzień krążyć wokół kościoła i co chwilę do niego wracać. Dla czwórki dzieci państwa Moore nie było to problemem, bo ich dom znajdował się zaledwie 350 metrów od kościoła. Mijały dwa skrzyżowania, jakieś pięć minut prostą drogą i były na miejscu. Takiego samego komfortu nie miały natomiast córki i synowie rolników z gospodarstw położonych wokół miasteczka. Wśród takich dzieci były dwie przyjaciółki dziesięcioletniej Catherine Moore, dwunastoletnia Lena i ośmioletnia Ina Stillinger. Dziewczynki mieszkały na rodzinnej farmie i musiały pokonać pieszo 2,5 kilometrową trasę do Villisci.
Jedynym rozwiązaniem dla sióstr Stillinger było pozostanie w miasteczku od rana do późnego wieczora. Na obrzeżach Villisci mieszkała jeszcze ich babcia i to do niej Lina i Aina zajrzały pomiędzy wydarzeniami w kościele. Po porannej mszy i zajęciach szkółki niedzielnej wraz z babcią zjadły obiad. W tym czasie z kolei rodzina Moore, Joe, Sarah i czwórka dzieci również byli w odwiedzinach u dziadków. Ojciec Joe'ego, 80-letni Charles Moore, był już ciężko schorowany i przykuty do łóżka, pozostawał pod ciągłą opieką żony Mary. Podczas odwiedzin nawet nie rozpoznawał członków rodziny i prawie do nikogo się nie odzywał. Mimo to, a może właśnie zwłaszcza dlatego, że nie wiedzieli, czy to te odwiedziny nie będą ostatnimi, Joe, Sarah i wnuki odwiedzali dziadka Charlesa co tydzień w niedzielę.
Następnie, późnym popołudniem, rodzina Moore wróciła do domu na kolację. Wtedy Lena i Ina Stillinger dołączyły do nich, zaproszone przez Catherine Moore. Dziewczynki zostały na posiłku i otrzymały od gospodarzy zgodę na skorzystanie z pokoju gościnnego, gdzie mogły się przebrać na wieczorne nabożeństwo i zostawić ubrania na zmianę. Najprawdopodobniej dziewczynki już wcześniej umawiały się z Catherine, że mogłyby zostać w domu państwa Moore także na noc. Poprosiły rodziców Catherine, aby pozwolili im przenocować, tłumacząc, że bały się wracać w ciemności do domu. Joe i Sarah nie widzieli problemu w przenocowaniu dziewczynek. Około godziny 18.00 Joe zadzwonił do domu Stillingerów, aby upewnić się, że rodzice Ainy i Liny będą wiedzieli o miejscu noclegu córek i że wyrażą zgodę na takie rozwiązanie.
Josiah obserwował uroczystość z ławki, a wszystkie dzieci państwa Moore oraz córki państwa Stringer brały czynny udział w występach. Uroczystość dobiegła końca około 21.30. Wierni zaczęli się rozchodzić, wymienili uprzejmości na pożegnanie, więc upłynęły kolejne minuty zanim wszyscy poszli w swoich kierunkach. Rodzina Moore wraz z dziewczynkami Stillinger wróciła z kościoła do domu między 21.45 a 22.00. Było wówczas już ciemno, pochmurno, wilgotno i wyjątkowo chłodno. Społeczność miasteczka była dość blisko zżyta i sąsiedzi znali nawzajem swoje zwyczaje. Chyba tylko dzięki temu dość szybko wyszło na jaw, że coś było nie tak w domu państwa Moore.
Sąsiadami mieszkającymi najbliżej Państwa Mur, w domu po zachodniej stronie od nich, byli 63-letnia Mary Peckham i jej 66-letni mąż. Pani Peckham najwyraźniej wiele czasu poświęcała na obserwację sąsiadów i nie miała oporów przed dopytywaniem się o ich sprawy. Już poprzedniego dnia wieczorem wiedziała, że Państwo Mur gościli dwie siostry Stillinger, które będą zostawały u nich na noc. Widziała też sąsiadów, kiedy w ósemkę, czyli właśnie wraz z siostrami Stevenger, wychodzili wieczorem do kościoła około godziny 19.30. Pani Peckham była katoliczką i obowiązek uczestnictwa w niedzielnej mszy wypełniła, pojawiając się na nabożeństwie o poranku. Wieczorem zatem mogła położyć się spać około 20, tak jak miała w zwyczaju kłaść się na co dzień.
Doktor Cooper podszedł, podniósł kołdrę i zobaczył dwa ciała z twarzami pokiereszowanymi do tego stopnia, że nie było możliwości rozpoznać kim były zabite osoby. Młodsza ofiara leżała ściśnięta pod ścianą wzdłuż łóżka, a starsza, większa leżała w poprzek z uniesioną koszulą nocną i usuniętą bielizną, a więc naga od pasa w dół. Z początku nie było wiadomo, kim mogły być osoby leżące w sypialni na parterze i tutaj akurat przydała się obecność pastora, który wiedział, że siostry Stillinger miały zostać u państwa mur po wieczornej uroczystości w kościele. W tym pokoju stała oparta o ścianę siekiera z wytartym trzonkiem, ale nadal pokryta krwią i włosami. Siekiera była najprawdopodobniej jedynym narzędziem zbrodni.
Pogrzeb był wielkim wydarzeniem, na które przybyły tłumy nie tylko z Villiski, ale i całej okolicy. Porządku wśród tłumu pilnowali żołnierze Gwardii Narodowej Stanu Ayoła. Nie jest znana dokładna liczba osób, które obserwowały ceremonię, ale przyjmuje się, że było to od 5 do 7 tysięcy żałobników, czyli łącznie na rynku stawiło się przynajmniej dwa razy tyle osób, ile wynosiła cała populacja miasteczka. Kondukt żałobny składał się z imponującej liczby 50 pojazdów, w tym karawanów, powozów, bryczek i platform. Grób rodziny Moore oznaczony został masywnym kamieniem nagrobnym z nazwiskiem i kamienną belką, na której kolejno wyryte są imiona pochowanych poniżej osób. Siostry Stillinger spoczęły w pobliżu, pochowane obok siebie.
Niedługo później powstał kolejny grób, na którym wyryto nazwisko Stillinger. Matka sióstr, Sara Stillinger, była w zaawansowanej ciąży, kiedy nieznany sprawca brutalnie odebrał jej dwie córki. Pod wpływem głębokiej traumy i stresu matki dziecko przyszło na świat za wcześnie i po dniu cierpień zmarło. Na tym zakończę opis wydarzeń tuż przed, jak i tuż po zbrodni. Zanim przejdziemy do omówienia dalszego rozwoju sprawy i później sylwetek osób podejrzanych, zobaczymy czy jest możliwość, by jakoś odtworzyć przebieg samej zbrodni. Teraz przejdźmy do najbardziej angażującej części opracowania, czyli analizy tego, co i jak zostało pozostawione na miejscu zbrodni. No i czy w oparciu o te detale możemy wysnuć wnioski o przebiegu zbrodni i o samym sprawcy.
Wobec tego, jeśli przyjmiemy, że sprawca wszedł do domu podczas gdy rodzina Moore była w kościele na uroczystej mszy, najprawdopodobniej rzeczywiście ukrył się na strychu. Wejście na strych w domu rodziny Moore mieści się na poziomie piętra. Jest też prawdopodobne, że po późnym powrocie z kościoła nikt z rodziny nie zaglądałby na strych, tylko wszyscy poszli od razu spać. Więc możliwe jest, że sprawca ukrywał się na strychu i czekał aż wszyscy w domu zasną, ale równie niewykluczone jest to, że wszedł do domu później, np. około północy i od razu zaczął zabijać. Teraz ustalmy, co wiadomo o narzędziu zbrodni. Siekiera, którą posłużył się sprawca, została znaleziona w pokoju dziewczyn Stillinger. Była postawiona tam pod ścianą.
Napastnik ani żadna z ofiar nie narobili też wystarczającego hałasu, aby mógł coś usłyszeć ktoś w okolicy, ktoś z najbliższych sąsiadów, a najprawdopodobniej nawet nie usłyszały nic śpiące na dole siostry Stillinger. Sprawca zszedł na dół do sypialni dla gości i tam zaatakował siostry. Możliwe, że starsza mogła się obudzić na chwilę przed tym, jak otrzymała śmiertelny cios. Przypuszczenie takie wynikało z jej nienaturalnego ułożenia w poprzek łóżka, które można zinterpretować tak, że podniosła się, by walczyć z napastnikiem i uderzona opadła na łóżko. Po pierwszej serii ataków na wszystkich w domu, człowiek z siekierą wracał do łóżek ofiar kolejno, zadając kolejne ciosy i zapewne upewniając się, że nikt nie przeżył.
Sprawca zszedł na dół i umył ręce z krwi w misie z wodą, którą zostawił na blacie w kuchni. Przypominam, że w domu nie było przyłącza wody, więc najprawdopodobniej musiał zaczerpnąć ją z pompy na podwórku. Przemył też siekierę i wytarł jej trzonek, choć zostały na niej wyraźne ślady krwi i przyklejone włosy. W takim razie po co to zrobił? Być może zdawał sobie sprawę z możliwości zebrania odcisków palców jako dowodu, co w 1912 roku wcale nie było taką powszechną wiedzą. Zapewne wtedy udał się do sypialni dla gości, gdzie znajdowały się siostry Stillinger. Siekierę postawił na podłodze, opierając trzonę go ścianę. Pozostawił w tym pomieszczeniu szereg dziwnych śladów, które dla wielu osób stały się dowodem na to, że to w tym pokoju właśnie leżała tajemnica motywu sprawcy.
Sprawca chciał po prostu na nią patrzeć. Tym bardziej potwierdza to fakt, że w pobliżu dziewczyny została znaleziona druga lampa naftowa. Również była bez komina, ten znajdował się pod komodą w tym samym pokoju. A postawiona w tamtym miejscu lampa oświetlała właśnie linę. Swoją drogą ten zdjęty z lampy komin i schowany pod komodą też jest nieco zastanawiający, bo tak samo schowany był komin tej drugiej lampy w pokoju rodziców. Ani jeden, ani drugi nie był zostawiony na szafce czy komodzie, tylko gdzieś tam schowany, tak jakby sprawca tak bardzo bał się tych szklanych powierzchni, że musiał schować nawet kominy lampek naftowych. Oparta o południową ścianę w sypialni sióstr Stillinger była siekiera, jak już wspomniałam, z umytym i wytartym trzonkiem, a obok niej, no właśnie, kolejna bardzo zagadkowa rzecz.
To było chyba jedyne wyjaśnienie bardziej złożone niż takie wziął ze spiżarni i zapomniał, chociaż można postarać się też oczywiście o bardziej neutralne teorie. No bo na przykład jeśli pakunek z mięsem wyglądał tak jak na zdjęciu z rekonstrukcji, to mógł być po prostu prezentem dla rodziców Liny i Ajny, które miały zabrać do domu następnego ranka. W czasach, gdy sklepy nie były tak pełne wszystkiego, nawet jedzenie różnego rodzaju mogło być prezentem. Być może przygotowanym już wieczorem, jeśli było wiadomo, że siostry Stillinger będą wychodziły, zanim inni wstaną. Dziewczyny miały wrócić do domu przed porannym przyjściem nauczycielki, a więc rzeczywiście musiały wstać wcześnie, przejść te 2,5 km drogi. Dziecięcym tempem to mogło potrwać pewnie z 30-40 minut.
Czy jedzenie było nienaruszone? Bo znowu, mogło nie być związane ze sprawcą, a na przykład przygotowane na rano jako szybkie śniadanie dla gości, sióstr Stillinger, które musiały wcześniej wyjść. Także trudno powiedzieć, czy posiłek dowodził tego, że sprawca wyszedł szybko, ale niektórzy zakładają, że to dość istotna wskazówka. Być może chciał coś zjeść, ale uciekł z miejsca zbrodni, na przykład kiedy usłyszał, jak sąsiadka Mary Peckham dobijała się do domu. Ostatecznie sprawca wyszedł równie cicho jak przyszedł, zamykając za sobą drzwi i zabierając klucze do domu państwa Moore, a detale jego ucieczki pozostają niejasne. Kolejną rzeczą, która w tej sprawie zawsze była szeroko dyskutowana, to jak to możliwe, że sprawca przeszedł się po domu, zdołał zabić osiem osób i żadna z tych osób nie obudziła się, nie wstała, nie próbowała uciekać.
Już pierwsze osoby oglądające scenę zbrodni zastanawiały się nad tym samym. Było podejrzenie, że może ofiary zostały na przykład znieczulone chloroformem, co tłumaczyłoby brak reakcji na odgłosy w domu. Jednak wszystkie osoby, które jako pierwsze zjawiły się na miejscu zbrodni podkreślały, że w domu nie można było wyczuć żadnych podejrzanych chemicznych zapachów. Również nie było możliwości, że sprawca pozabijał choćby niektórych członków rodzin Moore i Stillinger w innych miejscach, a później ułożył w łóżkach. Poza miejscami śmierci ofiar i poza misą w kuchni, w domu nie było istotnych śladów rozmazanej krwi. Jak bardzo nieprawdopodobne by się to nie wydawało, tak właśnie się stało, żadna z ofiar nie opuściła łóżka przed śmiercią. W tym temacie każda teoria może być dobra.
Wiadomo, że dzieci potrafią mocno spać, tym bardziej po dniu pełnym wyjątkowych wrażeń, a taka z pewnością była dla nich niedziela 9 czerwca. A może któreś z nich się przebudziło, ale zastygło w strachu i po prostu nie wiedziało co robić. Rodzice może nawet słyszeli w późnie kroki kogoś wchodzącego po drewnianych schodach do ich sypialni, ale nie rozbudziły ich na tyle, by podnieśli się z łóżka, bo może kojarząc, że mieli gości, założyli, że to któraś z sióstr Stillinger wchodziła do kaffrin, a później stanął nad nimi sprawca i zabił w ciągu kilku sekund. To już zawsze będzie jedynie gdybanie. W pewnym stopniu gdybaniem będzie też ustalenie motywu zbrodni. Nie był to z pewnością motyw rabunkowy, bo nic cennego nie zniknęło z domu rodziny. Czy motywem mogła być zemsta?
Bóg dalej nakazywał mu kontynuować dzieło, więc zabił wszystkich w domu i odszedł, po czym udał się na poranny pociąg do domu. Kilka dni później rozpoczął się proces, a Kelly został oskarżony konkretnie o śmierć Liny Stillinger. Zapewne było tak dlatego, że do tej konkretnej zbrodni można było jeszcze przypisać motyw. Oskarżenie Kelly'ego zawierało cztery zasadnicze elementy, czyli zaburzony stan psychiczny Kelly'ego, w tym historia jego dziwnych zachowań w sferze seksualnej, fakt, że w tygodniu po zbrodni wysłał do pralni swoją zakrwawioną koszulę, dalej fakt, że mówił o morderstwie zanim zostało ono odkryte oraz oczywiście jego przyznanie się do winy. Pomimo obciążających dowodów, proces George'a Kelly'ego nie był ani szybki, ani łatwy i nie był zakończony zgodnym jego skazaniem.
W ciągu ośmiu dekad zmieniał właścicieli siedmiokrotnie, aż został kupiony przez Martę i Dorwina Lynnów w 1994 roku. Małżonkowie Lynn przywrócili nieruchomość do stanu z 1912 roku, na tyle na ile to było możliwe. Odświeżyli fasadę, odtworzyli ustawienie mebli i wyposażenia tak, by jak najwierniej oddawało wygląd domu z dnia, w którym znaleziono martwą rodzinę Moore i siostry Stillinger. Jednak albo nic, albo tylko jakieś pojedyncze elementy wyposażenia są oryginalne. Zasadniczo meble i akcesoria są możliwie podobne, ale nie są tymi samymi, które stały w domu rodziny Moore. Jest w tym domu oczywiście teraz elektryczność, a nawet widoczna na zdjęciach klimatyzacja, która psuje nastrój, ale jednocześnie są zabytkowe przyrządy kuchenne, nie ma łazienki, a zamiast tego jest na przykład pompa w ogrodzie.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia zbrodni w Villisca, Iowa: w 1912 roku 8 osób w jednym domu zostało zamordowanych siekierą podczas snu. Tylko detale na miejscu zbrodni mogą sugerować, o co chodziło sprawcy; jednak sama sprawa pozostała do dzisiaj niewyjaśniona.