Sprawa z Villisca - Zagadki Historii - Mystery Cabin
Historia zbrodni w Villisca, Iowa: w 1912 roku 8 osób w jednym domu zostało zamordowanych siekierą podczas snu. Tylko detale na miejscu zbrodni mogą sugerować, o co chodziło sprawcy; jednak sama sprawa pozostała do dzisiaj niewyjaśniona.
I tam natknął się na dwa ciała położone na łóżku, przykryte zakrwawionymi kołdrami. Widział wystające z pościeli nogi i ręce i zarys sylwetek. Nawet nie próbował ustalić, kto to był. Spanikował i wybiegł z domu na werandę, mówiąc pani pekam, że stało się coś strasznego i prosząc, by szybko sprowadziła strażnika miasta, Henka Hortona. Rozsądnie Rosmur zamknął drzwi domu brata na klucz i do czasu przybycia strażnika nikogo nie zamierzał wpuszczać do środka. Pani Peckham pognała więc do domu i zadzwoniła do sklepu Joe'ego, gdzie znów odezwał się Ed Selley. Bez długich tłumaczeń, poleciłaby Ed jak najszybciej przyszedł ze strażnikiem miasta do domu państwa Moore. Ed pobiegł do biura strażnika i powiedział mu o sytuacji, więc Hank Horton ruszył od razu za nim.
Przed domem Horton zastał czekających na niego państwa Peckham i Rosamura, od którego przejął klucze, którymi mógł otworzyć drzwi do domu. Wszedł do środka wraz z Edem i skierował się od razu do sypialni na dole, gdzie Rosmur widział najprawdopodobniej dwa ciała ukryte pod pościelą. Strażnik Horton odsłonił kołdrę i zobaczył ofiary. Zakrwawione, nie do rozpoznania. Ten widok sprawił, że Ed Sellis panikował i uciekł z domu. Po pobieżnym rozejrzeniu się w pierwszym pokoju, Horton poszedł na górę. Nie przyglądał się ciałom, tylko zorientował się w ogólnej sytuacji w domu i wyszedł. Pobladły i przerażony, miał powiedzieć do czekającego przed domem Rosamura, we wszystkich łóżkach wszyscy są martwi.
Hank Horton zamknął za sobą drzwi na klucz i szybko ruszył do swojego biura zadzwonić po koronerach hrabstwa Montgomery i poszukać lekarza, który powiedziałby mu więcej o zmarłych w czasie zgonu, może pomógł ustalić jakieś pierwsze fakty. Po wykonaniu odpowiednich telefonów w biurze poszedł do gabinetu lekarza Clarka Coopera i powiedział po prostu chodź ze mną. Lekarz pytał o co chodzi, a strażnik Horton powiedział mu, widocznie przerażony, że Joe Moore i jego rodzina zostali zabici w swoich łóżkach. Po drodze do mężczyzn zmierzających na miejsce zbrodni dołączył się jeszcze drugi lekarz, dr Edgar Hugh, i nie wiadomo skąd duchowny prezbiteriańskiej kongregacji, do której należeli państwo Moore, Pastor, Wesley i Wing.
Być może strażnik chciał mieć przy sobie jak najwięcej osób, gdy przekroczy próg domu zbrodni. Hank Horton przez całe życie był stolarzem. Dopiero 6 lat przed tym strasznym, przełomowym wydarzeniem podjął się zajęcia strażnika miejskiego. Nie miał żadnego doświadczenia czy choćby przeszkolenia policyjnego. W normalnych warunkach bycie strażnikiem w Villisca to nie było zajęcie wymagające. Była nocna zmiana i dzienna zmiana. Strażnik nocny zmieniał się z dziennym i zarówno jeden jak i drugi zazwyczaj mieli spokojną służbę. Villisca była do tamtego dnia sennym i spokojnym miasteczkiem. Dodatkowo w całym hrabstwie obowiązywała prohibicja. Poza drobnymi kradzieżami czy okazjonalnymi bójkami nie było tam praktycznie żadnej przestępczości, a i takie sytuacje były raczej rzadkością.
Tym razem było inaczej i Hank Horton nie miał kompletnie żadnego przygotowania na to, czego świadkiem miał zostać za chwilę. Otworzył drzwi, po czym on, doktor Cooper, doktor Hugh i wielebny Ewing weszli razem do Domu Murów. I teraz opowiem Wam o takich ogólnych obserwacjach na miejscu zbrodni, a dopiero w dalszej części filmu przejdziemy do analizy detali i ich interpretacji, czyli tak nastawcie się na opis od ogółu do szczegółu. Grupa przeszła przez kuchnię do salonu, a następnie do sypialni na parterze. Wszystkie okna i szklane drzwi były osłonięte, część z nich czarnymi ubraniami, więc w pomieszczeniach panował półmrok. W sypialni dla gości panowie odsłonili zasłonięte okno i zobaczyli czyjeś ramię wystające spod krawędzi kołdry i masę krwi na poduszkach.
Obok niej blisko ściany leżało całkiem spore zawiniątko, jakiś ręcznik kuchenny i coś w środku, a między ścianą a łóżkiem stała lampa naftowa bez komina, który znaleziono z kolei pod komodą. Nad komodą w tym pomieszczeniu wisiało lustro, na które sprawca narzucił czarną spódnicę wyciągniętą z jednej z szuflad. W tym przypadku zasłonił lustro niedbale i niecałkowicie, a obraz tego jak to wyglądało jest prawdopodobnie jedynym przetrwałym do dzisiaj zdjęciem z miejsca zbrodni. Następnie grupa ze strażnikiem Hortonem na czele weszła po schodach na piętro. Schody w kształcie litery L prowadziły od razu do sypialni Państwa Mur, bez korytarza, przedsionka, a tym bardziej jakichkolwiek drzwi.
Sypialnia była pokojem przechodnim, z którego można było przejść na wprost do pokoju dziecięcego lub w lewo na strych. Był to naprawdę mały dom i dosłownie ze schodów wchodziło się wprost na łóżko na piętrze. Kiedy strażnik z towarzyszami dotarli na szczyt schodów, na podłodze w nogach łóżka stała zgaszona lampa naftowa. Horton usunął lampę z drogi i wszyscy weszli do sypialni. Zobaczyli sylwetki osób przykrytych zakrwawioną pościelą. Hank Horton stanął w rogu pomieszczenia, a lekarz odsunął kołdrę. Zobaczyli ciała małżonków Moore z twarzami zmasakrowanymi w stopniu uniemożliwiającym ich rozpoznanie. Joe w zasadzie nie miał już twarzy, pod łukami brywiowymi nie było już nawet oczu, a czaszka została niemal całkowicie roztrzaskana.
Nad nimi sprawca nie znęcał się aż tak długo i nie zadał aż tylu ciosów, ale tak czy inaczej zabił wszystkie. Doktor Cooper nie dotykał zwłok. Między innymi po tym, jak krew i substancja mózgowa były zaschnięte, ocenił, że murowie i dwie ofiary spokoju gościnnego nie żyli od co najmniej kilku godzin. Kiedy grupa śledczo-lekarsko-religijna Hanka Hortona wychodziła z domu po pierwszych, bardziej konkretnych oględzinach miejsca zbrodni, przed domem zgromadziło się już sporo osób z miasteczka. Oczywiście w takiej niewielkiej społeczności nie dało się utrzymać w tajemnicy zdarzenia tak strasznego i tak niecodziennego i makabryczne wieści rozeszły się lotem błyskawicy. Ludzie odrywali się od obowiązków, przerywali pracę i schodzili się tłumnie, by dowiedzieć się co się stało.
Kiedy wyszedł z domu murów, wyraźnie wstrząśnięty dr Cooper ostrzegł ludzi zgromadzonych już tłumnie na zewnątrz, mówiąc, nie wchodźcie tam, będziecie tego żałować do ostatniego dnia swojego życia. Mniej więcej w tym samym momencie pojawił się kolejny lekarz, doktor Williams, którego również przyprowadził pracownik Joe'ego, Ed Selley. Doktor Williams wszedł do domu z Hankiem Hortonem i dokonał wstępnego badania ciał. Sprawdzał sztywność kończyn, stopień zaschnięcia i obkurczenia tkanek, unosił ofiary nieco i patrzył jak ich ciała, albo jak kończyny opadały na łóżko. Na podstawie stopnia stężenia pośmiertnego ocenił, że ofiary musiały nie żyć od około 5 do 6 godzin. Po oprowadzeniu doktora Williamsa, Hank Horton musiał opuścić miejsce zbrodni i udać się do biura, by poprzez telefon i telegraf sprowadzić śledczych i wezwać wszelką możliwą pomoc.
No i wszyscy czekali na psy tropiące. Ich sprowadzenie było chyba pomysłem Rady Miejskiej, której członkowie wygospodarowali środki, żeby zapłacić za przyjazd psów z przewodnikiem. Strażnik Horton około 10.30 rano zadzwonił do Beatrice w Nebraska do tresera psów tropiących rasy Bloodhound. Dwa psy i ich przewodnik przybyli pociągiem do Villisca dopiero około godziny 21. Jakieś pół godziny później znalazły się pod domem ofiar. Psom podano siekierę jako źródło zapachu do torpienia, chociaż oczywiście posprawcy zbrodni dotykały jej prawdopodobnie ze 100 osób, oraz szmatkę, której sprawca użył do wytarcia jej trzonka. Psy wyruszyły, a za nimi ogromny tłum.
Według nich psy stały pod domem Jonesa i szczekając sygnalizowały, że tropiony przez niesprawca zatrzymał się w tym domu, ale zostało to celowo zignorowane przez strażnika Hortona, koronera i władze miejskie i kazano psom mimo to iść dalej. Czyli taka teoria spiskowa, że wpływowy pan Jones po prostu załatwił sobie, żeby go ominąć. Raczej nie da się ocenić, która z wersji była bliższa prawdy. Oficjalnie coroner uznał efekty pracy psów za niejednoznaczne i nie uważał, by stanowiły istotny dowód w śledztwie. No a tłum gapiów rozszedł się do domów, w dużej części przekonany, że Frank Jones musiał mieć coś wspólnego ze sprawą. Szerzej o podejrzeniach w jego kierunku jeszcze opowiem nieco później.
But został znaleziony na boku, jednak wewnątrz i pod nim była krew. Lindquist założył, że but był ustawiony pionowo, kiedy Josiah został uderzony po raz pierwszy i że krew spłynęła z łóżka do buta. Uważał, że sprawca później wrócił do łóżka, aby zadać dodatkowe ciosy i wówczas przewrócił but. Drugim dowodem była ocena obrażeń twarzy Sary. Uderzenia ostrą stroną siekiery nie spowodowały istotnych rozbryzgów krwi, co wskazuje, że kobieta już nie żyła, kiedy zadano te ciosy, a krew nie miała już ciśnienia. Przy prawej nodze łóżka państwa Moore stała duża lampa naftowa na stojaku. Ani ta lampa, ani druga znaleziona na dole nie były zapalone wtedy, kiedy Hank Horton pierwszy raz otworzył i obejrzał dom.
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Historia zbrodni w Villisca, Iowa: w 1912 roku 8 osób w jednym domu zostało zamordowanych siekierą podczas snu. Tylko detale na miejscu zbrodni mogą sugerować, o co chodziło sprawcy; jednak sama sprawa pozostała do dzisiaj niewyjaśniona.