Hrabia Monte Christo. 93. Wyznanie
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
A może tak rzeczywiście jest? Nie wnikaj w to, czego nie chcą znać ci, których to powinno interesować. Jeżeli do tego domu zawitała sprawiedliwość Boża, a nie Boży gniew, odwróć głowę, Maksymilianie, i przepuść boską sprawiedliwość. Maksymilian zadrżał. W głosie hrabiego pobrzmiewało coś posępnego, uroczystego i straszliwego. A zresztą ciągnął hrabia głosem zmienionym do tego stopnia, że wydawało się, jakby przemówił nagle ktoś inny. Skąd możesz wiedzieć, że to zacznie się znowu? — Ale już się zaczyna, hrabio! — wykrzyknął Morel. — Dlatego przybiegłem do pana. — Ale co ja mam na to poradzić, kapitanie? Może przypadkiem chciałbyś, abym uprzedził prokuratora królewskiego?
To nie średniowiecze, kochany przyjacielu. Nie ma już świętej wemy i sądów kapturowych. Czego u diabła chcesz pan od tych ludzi? Sumienie, czegoż ode mnie chcesz? Mówi stern. Ejże mój drogi, zostawże ich, niech sobie śpią, jeśli sypiają. A jeśli cierpią na bezsenność, pozwól im tak zmizernieć i na litość boską sam się wysypiaj. Nie dręczą cię przecież wyrzuty sumienia. Na twarzy Morela odmalowało się okropne cierpienie. Chwycił Monte Christa za rękę. Ale to się znów zaczyna. Czy pan nie słyszy? Ejże, to niech się zaczyna! – odparł hrabia zdumiony tym uporem, który go nie pojmował i spojrzał uważnie na Maksymiliana.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!