Hrabia Monte Christo. 93. Wyznanie
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
To rodzina atrydów. Bóg ich potępił, a jego wyrok zostanie wykonany. Choćby ich było dwustu, rozsypią się jak zabaweczki z papieru pod tchnieniem pana. Trzy miesiące temu pan de Saint-Méron, dwa miesiące temu Markiza, ostatnio Barois, a dziś stary Nortriere albo panna Valentin. – Wiedział pan o tym! – zakrzyknął Morel z taką zgrozą, że Monte Christo zadrżał on, który zachowałby spokój, nawet gdyby niebo runęło na ziemię. – Wiedział pan o tym i nic pan nie mówił! – A co mnie to obchodzi? – odparł Monte Christo, wzruszając ramionami. – Czy ja znam tych ludzi? Czy miałem ocalić jedno z nich, aby pogrążyć drugie?
— Proszę mi wybaczyć to, co powiem, ale nie możemy pominąć żadnego śladu w takich straszliwych okolicznościach, że tak pana zapytam. — Czy widziałeś, pan, jak umierał biedny Barois? Nortrier wzniósł oczy ku niebu. — Czy wiesz, pan, dlaczego umarł? — spytał D'Avrigny, kładąc rękę na ramieniu Nortriera. Tak. Sądzisz pan, że to była śmierć naturalna? Cóż na kształt uśmiechu zarysowało się na nieruchomych ustach Nortriera. Wpadł pan na pomysł, że Barua zostało truty? Tak. Czy sądzisz pan, że trucizna była przeznaczona dla niego? Nie. A teraz, czy sądzisz pan, że ta sama ręka dziś podsunęła truciznę pannie Valentin?
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!