Hrabia Monte Christo. 33. Bandyci rzymscy
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Jedno pragnienie ich tylko łączyło – spotykać się codziennie. Pragnienie to przyrodziło się w potrzebę i wyobrażali sobie łatwiej śmierć niż jednodniową rozłąkę. Teresa miała lat 16, Wampa zaś 17. W tym czasie ludzie zaczęli mówić coraz częściej o nowej bandzie rozbójników z gór Lepini. Rozbójnictwo nigdy nie zostało całkowicie wytępione w okolicach Rzymu. Brakowało bandom tylko czasem herszta, ale jeżeli zdarzył się jakiś herszt, nietrudno mu było zebrać sobie bandę. Słynny kukumetto ścigany w Abruzji, wypędzony z Królestwa Neapolitańskiego, gdzie prowadził niemal regularną wojnę, przeszedł jak Manfred Garigliano i schronił się między Sonnino i Iuperno nad brzegami Amaziny.
I oto właśnie Wielu młodzieży z Palestryny, Frascati i Pampinari nagle zniknęło. Z początku martwiono się o nich, póki nie dowiedziano się, że weszli do szajki Cucumetta. Wkrótce Cucumetto stanął w centrum uwagi. Przytaczano wiele przykładów niezwykłej odwagi i bestialskiego okrucieństwa tego człowieka. Pewnego razu porwał córkę geometry z Frosinony. Prawa rozbójników są jednoznaczne. Dziewczyna należy najpierw do tego, który ją porwał, potem inni ciągną o nią kolejno losy i nieszczęsna tak długo służy uciesze całej bandy, póki jej nie porzucą lub sama nie umrze. Jeżeli rodzice są na tyle majętni, by ją wykupić, wyprawia się posła, który wyznacza okup, a głowa branki jest gwarancją bezpieczeństwa posłańca.
Jeżeli rodzina nie zgodzi się na okup, porwana ponosi śmierć. Dziewczyna, którą porwano, miała kochanka. Zwał się on Carlini i należał do bandy Cucumetta. Poznawszy go, Dziewczyna wyciągnęła ku niemu ręce, sądząc, że ją ocali, a nieszczęsnemu Karliniemu zamarło na jej widok serce. Domyślał się dobrze, jaki los ją czeka, że jednak był ulubieńcem kukumetta, że dzielił z nim od trzech lat niebezpieczeństwa, a nawet raz ocalił mu życie, gdy położył strzałem z pistoletu karabiniera, Names mentioned. Names mentioned.
Upiętych wcześniej tak malowniczo, jak to potrafią robić tylko wieśniaczki rzymskie. I tam wyznał mu wszystko, że dziewczynę kocha, że przysięgli sobie wierność, że co noc widywali się w starych ruinach. Właśnie tego wieczoru Cucumetto posłał Carliniego do sąsiedniej wioski i Carlini nie mógł przyjść na schadzkę, a Cucumetto znalazł się przypadkiem, jak mówił, w pobliżu ruin i uprowadził dziewczynę. Carlini błagał wodza, aby uczynił dla niego wyjątek i uszanował elitę, mówiąc, że jej ojciec jest bogaty, że może dać dobry okup. Cucumetto wydał się ule z prośbą przyjaciela i polecił mu znaleźć jakiego wieśniaka, którego można by wysłać w tym celu jako do ojca Ritty.
Carlini uradowany pospieszył co prędzej do kochanki by oznajmić jej tę dobrą wiadomość. Towarzyszy zastał na polance, gdzie wesoło wieczerzali. Żywność otrzymywali od wieśniaków jako należny im trybut, zresztą zupełnie łagodny, ale na próżno wypatrywał wśród rozbawionych biesiadników kukumetta i rity. Zapytał, gdzie się podziali. Bandyci odpowiedzieli chóralnym wybuchem śmiechu. Zimny pot wystąpił mu na czoło i włosy powstały mu z trwogi na głowie. Zapytał ponownie. Jeden z kamratów napełnił szklankę winem orvietto i podał mu ją mówiąc, za zdrowie mężnego kukumetto i pięknej rity. W tejże chwili karniniemu wydało się, że słyszy krzyk kobiety.
Odgadł wszystko. Porwał szklankę, cisnął ją z całą siłą w twarz temu, który mu ją podał i puścił się jak strzała tam, skąd doszedł krzyk. Przebiegł się ze sto kroków. Ujrzał za krzakiem zemdloną Rite w objęciach Cucumetta. Na widok Carliniego Cucumetto zerwał się trzymając w każdej ręce pistolet. Bandyci przez chwilę patrzyli na siebie. Jeden z lubieżnym uśmiechem, drugi śmiertelnie blady. Mogłoby się wydawać, że między tymi dwoma ludźmi dojdzie do czegoś straszliwego. Ale zwolna stężałe rysy Carliniego rozluźniły się. Ręka, którą podniósł do pistoletu za pasem, opadła bezwładnie. Rita leżała pomiędzy nimi. Księżyc oświetlał scenę.
— No i co? — spytał Cucumento. — Wykonałeś zlecenie, którego się podjąłeś? — Tak, naczelniku — odpowiedział Carlini. Jutro o dziewiątej ojciec Rity będzie tu z okupem. Cudownie. A my tymczasem spędzimy wesołą noc. Ta dziewczyna jest urocza. Masz naprawdę dobry gust, pani Carlini. No, ponieważ nie jestem egoistą... Wróćmy więc do kamratów i podciągnijmy losy, który się ma teraz zabawić. – A więc postanowiłeś z nią postąpić według zwykłego prawa? – zapytał Carlini. – Dlaczegoż byśmy mieli robić dla niej wyjątek? – myślałem, że moje prośby. – A czym ty się różnisz od innych? — No tak, prawda. — Ale nie przejmuj się — dodał Cucumetto ze śmiechem.
— Prędzej czy później przyjdzie i na ciebie kolej. Carlini zacisnął tak mocno zęby, że mało ich nie połamał. — No, to co? — rzekł Cucumetto, ruszając w stronę towarzyszy. — Idziesz? Zaraz przyjdę. Cucumetto oddalił się, nie spuszczając jednak z oka Carliniego, bo lękał się, że może na niego napaść z tyłu. Ale w postawie bandyty nic nie objawiało wrogich zamiarów. Stał nieporuszony, ze skrzyżowanymi ramionami nad nadal nieprzytomną ritą. Przez chwilę Cucumetto myślał, że Carlini porwie dziewczynę na ręce i ucieknie. Ale było mu to już obojętne. Wziął od Rity to, czego chciał, a co do pieniędzy, te trzysta piastów rozdzielone na całą bandę przedstawiały tak mały zysk, że nie dbał o to wcale.
Nivolaccio wśród głębokiej ciszy podszedł do ogniska, I złożył Rite u stóp Herszta. Teraz wszyscy poznali przyczynę tej okropnej bladości ich twarzy. Pod lewą piersią Rity tkwił nóż, wbity aż po rękojeść. Wszystkie spojrzenia przeniosły się na Carliniego. Miał pustą pochwę u pasa. – Aha – rzekł Cucumetto – teraz rozumiem, czemu Carlini pozostał w tyle. Natury pierwotne zdolne są docenić śmiały czyn. Choć żaden z bandytów nie uczyniłby tego, co Carlini, wszyscy pojęli, co znaczył w postępek. — No i co? — rzekł Carlini, powstając i podchodząc do trupa z ręką wspartą na kolbie pistoletu.
— Czy któryś jeszcze będzie miał zaprzeczać mi praw do tej kobiety? — Nie — rzekł Herszt. — Jest twoja. Wówczas Carlini wziął ją na ręce i wyniósł poza krąg światła, kreślony przez ognisko. Cucumetto porozstawiał jak zwykle czaty i bandyci, pootulani w płaszcze, pokładli się przy ognisku. O północy strażnik wszczął alarm i w jednej chwili banda znalazła się na nogach. Był to ojciec Rity, przyniósł okup za córkę. — Masz tu trzysta piastrów — rzekł do Cucumetta, podając sakwę z pieniędzmi — i oddaj mi dziecko. Ale Herszt nie wziął od niego pieniędzy i skinął na starca, by szedł za nim. Stary poszedł i obaj znikli wśród drzew, przez których gałęzie przesącał się blask księżyca.
Wreszcie Cucumetto zatrzymał się, wyciągnął rękę i pokazał staremu dwie postaci u stóp drzewa. — Karliniego pytaj o córkę — rzekł. — On ci zda sprawę. I wrócił do kamratów. Stary stanął nieruchomo, wpatrując się w oboje. Przeczuwał, że jakieś nieznane, ogromne, niesłychane nieszczęście wisi nad jego głową. Postąpił wreszcie kilka kroków ku tym dwojgu tak mocno ze sobą splecionych, że nie mógł ich jeszcze rozpoznać. Na odgłos kroków Carlini podniósł głowę i wtedy kształty obu osób zaczęły nabierać w oczach starca wyraźniejszych konturów. Kobieta leżała z głową na kolanach mężczyzny, który siedział nad nią pochylony. Prostując się, mężczyzna odsłonił twarz kobiety, którą tulił do piersi.
Starzec poznał córkę, a Carlini poznał starca. – Czekałem na ciebie – rzekł doń bandyta. – Nieszczęsny – zawołał starzec. Co żeś zrobił? I ze zgrozą patrzył na litę, która blada, nieruchoma, zbroczona krwią leżała z nożem zatopionym w piersi. Gugumetto zgwałcił twoją córkę, rzekł bandyta, a ja ją kochałem. Zabiłem ją, bo po nim zabawiłaby się cała banda. Starzec nie wyrzekł ani słowa, zbladł tylko jak trup. Jeżeli źle postąpiłem, dorzucił Carlini, pomścij ją. Wyrwał sztylet z piersi dziewczyny, podniósł się i podał go staremu, rozchylając jednocześnie koszulę i obnażając piersi.
– Dziękuję ci, synu – rzekł starzec do Karliniego – a teraz zostaw mnie tu na chwilę samego. – Ale przecież – sprzeciwił się Karlini – zostaw mnie, nakazuję ci. Carlini posłusznie odszedł, wrócił do towarzyszy, owinął się w płaszcz i wkrótce zasnął snem równie twardym jak inni. W wigilię tego dnia bandyci postanowili zmienić obozowisko. Na godzinę przed wschodem słońca Cucumetto pobudził swoich i dał hasło do wymarszu. Carlini nie chciał jednak odejść, nie przekonawszy się najpierw, co się stało z ojcem Rity. Poszedł tam, gdzie był wczoraj, go zostawił. Starzec Wisiał na gałęzi dębu ocieniającego grób córki.
Wtedy Carlini poprzysiągł na trupa starca i grób kochanki, że dokona zemsty za oboje. Nie mógł jednak dotrzymać przysięgi. Dwa dni później zginął w potyczce z karabinierami rzymskimi. Dziwiono się tylko mocno, jak Carlini mógł dostać kulę w plecy, gdy stał twarzą do nieprzyjaciela. Zdziwienie ustąpiło, gdy jeden z bandytów zdradził jednemu z towarzyszy, że kiedy Carlini padł, Cucumetto stał 10 kroków za nim. Kiedy bowiem bandyci opuszczali o świcie las Frosinoniski, Cucumetto poszedł, kryjąc się w mroku za Carlinim, podsłuchał przysięgę, a jako człowiek ostrożny podjął zawczasu środki zaradcze. Sto innych, nie mniej ciekawych historii opowiadano o straszliwym herszcie bandytów,
Prawda, że szkoda, ale nie widzieliśmy go, odrzekł wampa. Karabinierzy przetrząsnęli okolice na próżno i kolejno zniknęli z oczu. Wampa podszedł do kamienia, odwalił go i Cucumetto wyszedł z groty. Przez szpary u wejścia dojrzał, jak Wampa i Teresa rozmawiali z karabinierami. Domyślał się, czego rozmowa dotyczyła, a wyczytawszy na twarzach młodych niezłomną decyzję niewydawania go, wyjął teraz z kieszeni sakiewkę pełną złota i ofiarował im. Wampa na widok złota dumnie podniósł czoło, ale oczy Teresy zabłysły, gdy pomyślała, ile mogłaby za tyle pieniędzy kupić klejnotów i pięknych sukni. Kukumetto był przebiegły jak szatan.
Jakby zamiast przybrać kształty węża, przyjął postać bandyty. Podchwycił spojrzenie Teresy, poznał, że jest nieodrodną córką Ewy i wszedł do lasu, odwracając się co chwilę pod pretekstem, że chce serdecznie podziękować swoim wybawcom. Upłynęło jednak wiele dni, a Cucumetto nie dawał o sobie znać i słuch o nim zaginął. Zbliżał się czas karnawału. Hrabia San Felis zapowiedział wielki bal maskowy, na który zaproszono najświetniejsze rzymskie towarzystwo. Teresa miała ogromną ochotę zobaczyć ten bal. Luigi zapytał swojego protektora, rządcy pałacu, czy nie mogliby wmieszać się w czasie balu w dworską czelać i w ten sposób przyglądać tańcom. Rządca zezwolił.
Luigi, przekonawszy się, że nic jej nie jest, zwrócił się ku rannemu. A tamten właśnie oddał ostatnie tchnienie. Leżał z zaciśniętymi pięściami, usta wykrzywiał mu ból, włosy zjeżyły się i zwilgotniały od śmiertelnego potu. Otwarte oczy jakby groziły zemstą. Wampa podszedł do trupa i poznał Cucumetta. W dniu, gdy młodzi ocalili bandytę, Cucumetto zakochał się w Teresie i poprzysiągł sobie, że musi ją posiąść. Od tej chwili śledził ją ciągle, a upatrzywszy chwilę, gdy Wampa zostawił ją samą, by wskazać drogę podróżnemu, porwał ją i już sądził, że jest jego własnością, gdy kula Wampy przeszyła mu serce.
— spytał zastępca. — Zabiłem waszego herszta, patrzcie, to ubiór Cucumetta, i podpaliłem pałac w San Feliz, by mojej narzeczonej oferować ślubną suknię. W godzinę później wampa został obrany hersztem na miejsce Cucumetta. — I co powiesz, kochany Albercie? — rzekł Franz, zwracając się do przyjaciela. — Co myślisz o obywatelu Luigi Wampie? — Uważam go za mit — odparł Albert. — Wampa nigdy nie istniał. — Co to jest mit? — zapytał Pastrini. — Długo by opowiadać, kochany panie Pastrini — odpowiedział Franz. Mówisz pan, że wampa wykonuje swoje rzemiosło w okolicach Rzymu? Tak, i to z taką zuchwałością jak nikt przed nim.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!