Hrabia Monte Christo. 111. Odjazd
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!
Jak zwykł to robić nortier, gdy chciał powiedzieć tak. — Więc zgadza się — rzekł Monte Christo. — Dobrze, możemy jechać. Ledwie padły te słowa, a powóz już się toczył. Konie ruszyły galopem, krzesząc na bruku skry. Maksymilian usiadł w kącie, a nie jedno słowo nie padło z jego ust. Upłynęło pół godziny. Powóz nagle się zatrzymał. Hrabia pociągnął za jedwabny sznurek, który przywiązany był do palca Alego. Nubijczyk zsiadł z kozła i otwarł drzwiczki powozu. Noc lśniła gwiazdami. Znajdowali się na wzgórzu Villejuif. Z rozległego wzniesienia widać było cały Paryż, przypominający ponure morze z milionem drżących świateł układających się w fosforyzujące fale.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!