The good place
A co jeśli powiemy Wam, że istnieje miejsce, w którym porzuca się złe nawyki? My takie znalazłyśmy i to blisko domu 🙈 Teraz aktywność fizyczna towarzyszy nam na co dzień, na treningi zbieramy się z uśmiechem, a nie ze starą dobrą znajomą- niechęcią. Wpadajcie posłuchać, o tym co zrobił dla nas pole dance, a co my z jego pomocą zrobiłyśmy dla naszych głów! Może i Wy macie swoje „good place”? Koniecznie się z nami podzielcie!
I oczywiście wiadomo, że chodziłam też wcześniej na siłownię i wciąż chodzę i tak dalej, gdzie też mogłam zobaczyć w realnym życiu jak wyglądają inne kobiety. No, ale jednak tam zawsze jesteśmy ubrani, nie wiem, mamy leginsy, one zawsze coś nam, nie wiem, tam podciągną, przytrzymają trochę ten brzuszek, coś takiego. Na rurce, no, nie chodzisz w leginsach, no, byś się nijak trzymała. Chociaż widziałam ostatnio, są takie leginsy, które są oklejone, jak mówię, taką taśmą i to jest jak taka antypoślizgowa, jak jest na skarpetkach. Jezu, ale czas. I to ponoć ma pomóc Ci w przytrzymywaniu się na rurce. Także są już takie rzeczy. O Jezu, ale już tak czuję, że ja bym się w tym tak strasznie spłaciła. No, dokładnie, na maksa. No, ale jednak my nie korzystamy z opcji tych leggingsów z tą taśmą, czy co to tam jest. No i właśnie dzięki temu też ja sama w stanie byłam dostrzec to swoje ciało, ale też zobaczyć u innych kobiet, że nie wiem, właśnie normalne jest posiadanie celulitu, normalne jest posiadanie, nie wiem, jakiś blizn, albo normalne jest to, że mamy jakieś fałdki i tak dalej.
Wciąż jemu rosołek w buziu. Nie no, żartuję, teraz już jem rosołek w takich dużych miskach, więc bym wylała to wszystko. Siedzę grzecznie przy stole. To ja pamiętam, że... Kurczę, zgubiłam wątek. Rosołek. Tak, tak, okej, rosołek. Rozespania wiecznego bycia zmęczonym. Wiecznego niedospania, wiecznego jakiegoś takiego braku motywacji do robienia czegokolwiek. A ja mam wrażenie, że właśnie odkąd weszła ta rurka i zaczęło mi zależeć w ogóle na moim zdrowiu fizycznym, nie tylko na, tak jak powiedziałaś, wyglądzie, to nagle mi się chce. Ja robię miliony rzeczy, ja nie mam czasu, bo ja idę tu, idę tam, ja jeszcze znajdę czas, żeby pójść na siłownię i mam wrażenie, że ta doba mi się trochę wydłużyła, w sensie dalej ten czas mi leci bardzo szybko, natomiast mam takie poczucie sprawczości i to jest ekstra.
Ja też tak miałam. Pamiętam, że kiedyś mieszkałam za miastem i musiałam dojeżdżać autem albo kolejką pod miejską i zasypało drogi. Pamiętam ten dzień. Ja chyba przez tydzień nie wychodziłam w ogóle. Już pamiętam, że do pracy to jeszcze na rurkę. Straszna sprawa. I pamiętam, że po prostu w pewnym momencie się już popłakałam. Bo ja już byłam taka, że Jezu, o minę tyle zajęć, oni zrobią tyle fajnych figurek, ja nie będę umiała ich zrobić. O Jezu, tak. Mega mnie zadowala ta systematyczność, bo jednak ja miałam tendencję do bardzo sumianego zapału w stosunku do wszystkiego. Ja mam w domu zestaw do robienia paznokci hybrydowych, ja mam ukulele, miałam już kupować jeszcze klawisze, mam zestaw do szydełkowania, ogólnie, wiecie, typowo Człowiek z ADHD, mam wszystko, użyłam tego tak mniej więcej raz na pół roku, natomiast rurki nie odkładam.
Tak i to uczucie, kiedy w końcu uda Ci się zrobić na przykład po trzech miesiącach coś, nad czym po prostu wiedziałaś, że Ci nie idzie, nie idzie i nagle to robisz. Jezu, ja nie wiem, co jest fajniejszego. Serio, ja po prostu potrafiłam, ja pamiętam jak pierwszy raz zrobiłam fałkę, dalej robiłam trochę z wyskoku, nie słuchajcie trenerki, ale zrobiłam, podniosłam tą dupkę do tej rurki, Jezus Maria, aż krzyknęłam na całą salę, kurwa widzicie? Ja byłam w takim szoku, że mi się udało, ale w ogóle najfajniejsze było to, że wszyscy mówili, że wow, super, niech się nie oburzył na to, że przeglądało, tylko było takie yeah! Piękna sprawa, naprawdę, cudowne uczucie. Zgadzam się. Ja bym jeszcze w ogóle chciała wrócić trochę do tego jedzenia, bo też to jedzenie pojawiło się na mojej liście, a mianowicie to, żeby być silnym, trzeba jeść tak duże porcje, jakie potrzebuje twój organizm.
Ja ogólnie mam problem z jelitami, więc jak tam dostałam zaostrzenia choroby, no to wiadomo, że większą wagę zaczęłam przykładać do diety, czyli wiadomo jadam tam więcej warzyw, owoców, mniej jakichś smażonych rzeczy, minimalizowałam produkty jakieś przetworzone i tak dalej, ale tak na dobrą sprawę ja nigdy nie skupiałam się na porcji jaką ja jem. I zawsze jak nakładałam sobie obiad i swojemu chłopakowi, to jakby naturalne było dla mnie to, że jemu nakładam większą porcję. No tak, bo to hop. Bo to hop, dokładnie. Więc oczywiste było dla mnie, że on przecież potrzebuje więcej tej energii, co nie? On potrzebuje więcej zjeść sobie jedzonka, a ja to w sumie tak niekoniecznie. No i właśnie w momencie, gdy zaczęłam trenować pole dance, czyli zaczęłam po prostu trenować też
To w żart teraz naprawdę w to wierzę, że sorry, ja robię masę. Znaczy nie robię masy, ale robię rzeźbę. Więc pozwalam sobie na to, żeby jeść tyle, ile potrzebuję, a nie na przykład Tak jak zaczynałam rurkę, to też nie dojadałam. Potem potrafiłam przecież być taka słaba, że mi się w głowie kręciło, no to jaki to ma sens w ogóle? Tak, tak, tak, tak, dokładnie. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, żeby się człowiek zagłodził. Dokładnie, jakby sport nie jest po to, żeby jeść, to jedzenie jest dla sportu. Tak, tak, totalnie. I Jezu, jak ja się cieszę, że doszłyśmy do takich wniosków, bo uważam, że bardzo długo Chociaż i tak jesteśmy, myślę, w bardzo fajnej sytuacji, bo jesteśmy jeszcze młode, ale bardzo długo żyłyśmy w takim przeświadczeniu... Złym przeświadczeniu.
A potem sobie tak z drugiej strony myślę, Kurwa, ale dlaczego ja się przejmuję tylko wakacjami? Przecież ja mam cały rok, cały rok, żeby dobrze wyglądać, ale nawet nie tyle, co dobrze wyglądać, ale sprawna, być sprawna. Bo co mi z tego, że ja teraz będę mieć zajebiście fajne skinny nogi, jak ja, nie wiem, dostanę zadychy wychodząc na czwarte piętro, bo się będę tak dojeżdżać, żeby być taka szczupła. Bo nie będę, nie wiem, jeść i będę robić jakieś chore cardio czy coś takiego. Jezu, ja pamiętam, jak była faza na owijanie się folią. Nie wiem, czy ty to robiłaś? Kurwa nie, co to jest? No to już słuchaj kochana, nie wiem, nie pamiętam skąd ja to wzięłam, ale ja myślę, że do tematu dziwnych sposobów na chudnięcie możemy jeszcze wrócić, w sensie dziwnych, złych, po prostu złych sposobów na chudnięcie. Obwijałyśmy się z koleżankami folią spożywczą, zakładałyśmy na to dresy, najlepiej jeszcze pozmarować się takim kremem rozgrzewającym, maścią końską, żebyś się wypociła.
I biegałaś tak, ćwiczyłaś, skakałaś i tak dalej, i tak dalej. Jak już byłyśmy trochę starsze, no to już chodziłyśmy na siłownię, to wtedy na siłownię. No i tak się chudło, że się... Że się traciło wodę w taki słownie kontrolowany sposób. Dokładnie. Ja wiem, że tak chyba robią ci bokserzy przed ważeniem, ale ja nie byłam nigdy bokserem, nigdy mnie nikt nie ważył. Ja w ogóle, ja chyba jestem dzieckiem pod kamieniem, ale to się cieszę w takim razie, bo ja o tym nie słyszałam. Cieszę się, że o tym nie słyszałaś. Ej, to brzmi strasznie. Przykro mi Asia, że się obijęłaś folią. Jezus Maria. Mam nadzieję, że nie, ale to na głowie już nie, już nie śnię. No nie, już nie. Teraz tylko przy farbowaniu włosków sobie aluminium kładę na głowę. Ale jak ja sobie tak pomyślę, jaką drogę przeszłam właśnie od tego takiego zafłukanego dziecka, takiej niepewnej siebie dziewczynki, która
No kurwa! W ogóle to jest takie cudowne, bo nawet jak, nie wiem, poszłaś na ten stretching pierwszy raz, ja pamiętam jak poszłam pierwszy raz, to ja byłam w szoku, że ja jestem po prostu zaakceptowana, bo jestem z nimi na tych zajęciach i też się mogę odezwać, halo. I wszyscy Cię przetakną, i każdy Cię posłucha. To jest super. To jest ekstra. Uwielbiam to miejsce. Jest mi tak przykro, bo ja teraz byłam na urlopie, to mi nie było tydzień. I właśnie już tęsknię, tęsknię bardzo. Nie mogę się doczekać, aż wrócę. Bo właśnie to jest, ja mam wrażenie, jakieś takie magiczne miejsce na mapce Krakowa. Masz złych humor? Idź do chodzia, idź do chodzia, totalnie. W ogóle jeszcze a propos tego, jak tam jest super, to też mi się bardzo podoba, jeśli chodzi o trenerki, to, że właśnie jeśli powiesz którejś z nich, że czegoś się boisz, to nikt ci nie będzie naciskał, nikt ci nie każe nic zrobić na siłę, a jak uda ci się, to też ci przyklasną, a jak zrobisz coś do połowy, ja pamiętam, że ostatnio wylądowałam głową tak mniej więcej, no tak w połowie tego, co miałam zrobić, powiedziałam, Jezu, tak się boję, a właśnie trenerka powiedziała mi, no, ale patrz, już jesteś coraz bliżej.
I ktoś zobaczył i powiedział mi, matko moja, co jej się stało? A ja mam na łóżce. Ale to samo, ja kiedyś byłam na takich zajęciach właśnie takich otwartych na siłowni i podeszła do mnie instruktorka, bo chciałam poprawić tam bodajże chyba moje plecy, po prostu coś nie wykonywałam w 100% poprawnie i ona tak patrzy się na moje nogi i mówi, Jezus Maria, dziecko, co ci się stało? A ja tak na nią patrzę i mówię, że chodzę na pole dance. Ona, co? Ja mówię, trenuje pole dance ona. A, rura. I machnęła ręką i poszła dalej. Już zero spoczucia. Ja myślę, że samo chodzenie na rurkę jest super tylko po to, żeby mówić, że się chodzi na rurkę. Bo czasami faktycznie w mega śmiesznych sytuacjach się to mówi. No ja ostatnio u fizjoterapeuty, ale to też było zabawne.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.