#42 | Kim był Henryk Arctowski?
Kiedy w listopadzie 1899 roku do portu w Antwerpii przybija statek "Belgica", na jej pokładzie po ponad dwuletniej wyprawie wraca Henryk Arctowski. Załoga “Belgici” to pierwsi ludzie, którym udało się przezimować na Antarktydzie. Początkowo zimowania nie było w planach, ale w lutym 1898 roku statek utknął w lodach Antarktyki - na lodowym pustkowiu załoga spędziła ponad rok. Pionierska wyprawa na południowy biegun na zawsze zapisała nazwisko Arctowskiego w historii badań polarnych. Imię Henryka Arctowskiego nosi dzisiaj m.in. Polska Stacja Antarktyczna na wyspie Króla Jerzego, u wybrzeża Zatoki Admiralicji, 14 tys. kilometrów od Polski. Jest to całoroczna jednostka naukowo-badawcza zarządzana przez Instytut Biochemii i Biofizyki PAN. W cieniu pozostaje jednak jego inna działalność naukowa oraz… patriotyczna. Kim był Henryk Arctowski? Rozmówczyniami Atlasu Świata są Dagmara Bożek i Katarzyna Dąbkowska, autorski pierwszej biografii Henryka Arctowskiego (“Henryk Arctowski. W świecie myśli”, Wydawnictwo Bosz). Dagmara Bożek – autorka książek o tematyce polarnej, popularyzatorka nauki, uczestniczka wypraw polarnych. Laureatka Nagrody Magellana 2020 za biografię Ryszarda Czajkowskiego. Autorka projektu i reportażu „Polarniczki”, na podstawie których powstał w 2023 roku film dokumentalny w reżyserii Kuby Witka. Dwukrotna finalistka konkursu Popularyzator Nauki (2022, 2024). Katarzyna Dąbkowska – Reżyserka nagradzanych filmów dokumentalnych m.in. „Niebo bez gwiazd”, oraz reportaży związanych z rejonami polarnymi („Między światami”, „Gorączka polarna”). Reżyserka spektakli: „Zanikam” nagrodzonego łódzką „Złotą Maską” oraz „Godzina Kota”. Autorka słuchowisk, m.in. „Autarkia”, za który otrzymała II nagrodę w konkursie Teatru Polskiego Radia „Nasłuchiwanie: Niepodległość”. *** Zapisz się na newsletter Osobisty Atlas Świata i słuchaj najnowszych rozmów przedpremierowo: https://atlasswiata.substack.com/ Atlas Świata to podcast, który możesz wspierać polecając i udostępniając go innym w swoich mediach społecznościowych. Wszystkie odcinki Atlasu Świata oraz inne podcasty zrealizowane przeze mnie znajdziesz na stronie: https://atlas-swiata.pl/ Muzyka wykorzystana w intro i outro podcastu pochodzi z purple-planet.com
Tu Atlas Świata. Podcast, który opowiada o świecie przez pryzmat wydarzeń, zjawisk społecznych, politycznych oraz kulturalnych. Przed mikrofonem Anna Matcewicz. Cześć. I jest 5 listopada 1899 roku. Do portu w Antwerpii po ponad dwuletniej wyprawie przybija statek Belzika. Jej załoga to pierwsi ludzie, którym udało się przezimować na Antarktydzie. Na pokładzie Belziki do Europy wraca Henryk Arctowski, polski badacz i teraz już oficjalnie polarnik.
W załodze znajdziemy też kilka znanych nam dziś nazwisk, między innymi Bolesław Dobrowolski, który początkowo zatrudniony był jako zwykły marynarz, oraz Roald Amundsen, który tak bardzo chciał wziąć udział w tej wyprawie, że podjął się pracę na pokładzie bez wynagrodzenia. Początkowo zimowania nie było w planach, ale w lutym 1898 roku Belgika utknęła w lodach Antarktyki. Na lodowym pustkowiu załoga spędziła 13 miesięcy. Pionierska wyprawa na południowy biegun kuli ziemskiej na zawsze zapisało nazwisko Arctowskiego w historii badań polarnych. W cieniu pozostaje jego inna działalność naukowa oraz patriotyczna. Kim był i jaki był Henryk Arctowski?
W Atlasie Świata rozmawiam dzisiaj z Dagmarą Bożek i Katarzyną Dąbkowską, a gościem specjalnym, jeśli mogę tak powiedzieć, będzie Henryk Arctowski. Cześć i bardzo miło mi Was gościć. Cześć, witam serdecznie. Dagmarę słuchacze i słuchaczki Atlasu Świata już mogą znać. Życie na biegunach Dagmara zna z własnego doświadczenia. Ty Dagmar opracowałaś zarówno w Arktyce jak i w Antarktyce i od lat zajmujesz się popularyzacją polskich badań polarnych. Więc właściwie to, że ty się zajęłaś historią Henryka Arctowskiego wcale mnie nie zdziwiło ani nie zaskoczyło. Ale Katarzyno, jaka jest twoja historia fascynacji biegunami i polarnictwem i skąd ten Arctowski w twoim kręgu pisarskich czy reporterskich zainteresowań się znalazł?
Ja jestem osobą, która interesuje się rejonami polarnymi tak zupełnie pasjonacko, hobbystycznie. Z wykształcenia jestem reżyserem, więc w żaden sposób jako naukowiec nie miałam szansy dotrzeć do stacji, ani stacji w Antarktyce, ani stacji w Arktyce. Ale tutaj jakby z pomocą przyszedł mi film i moja branża, ponieważ chciałam robić filmy dokumentalne o tych rejonach i tak to się zaczęło. A Henryk Arctowski w naturalny sposób no oczywiście wiąże się z tą tematyką. Także kiedy pierwszy raz na studiach mogłam pojechać na Spitsbergen, no to później taką naturalną koleją rzeczy było
Znalezienie jakiejś ścieżki, żeby odwiedzić Polską Stację Antarktyczną imienia Henryka Arctowskiego, ale to się okazało o wiele, o wiele trudniejsze z wielu powodów, ale po drodze udało mi się paść na taki pomysł, aby rzeczywiście trochę więcej dowiedzieć się i może zrobić coś o samym Henryku Arctowskim. I to się właściwie w tym samym czasie zadziało, kiedy spotkałam Dagmarę. Ten pomysł, żeby napisać książkę o Henryku Arctowskim był absolutnie równolegle takim pomysłem pojawiającym się w momencie, kiedy poznałam Dagmarę. I wtedy już nasze drogi się po prostu połączyły. Henryk Arctowski w kręgach polarniczych, czy dla osób, które są związane z badaniami polarnymi, to jest właściwie człowiek-legenda.
Czy dla Was także? Ja myślę, że Kasia mi pozwoliła odkryć Henryka Arctowskiego na nowo, bo ja będę zawsze podkreślać przy tym projekcie, że ja cały czas czuję się zaproszona przez Kasię. Ponieważ Kasia była inicjatorką, pomysłodawczynią i filmu i książki, więc cieszę się, że tutaj los połączył nasze ścieżki i razem tę książkę napisałyśmy. I muszę przyznać, że dla mnie Henryk Arctowski był postacią znaną, bardzo odległą, ale z którą ja nie potrafiłam w żaden sposób się utożsamić. W takim znaczeniu, że oczywiście byłam w stacji jego imienia, więc w pewnym sensie, w maluńskim procencie czułam się pewną spadkobierczynią tej całej polarnej tradycji, ale tak naprawdę Taki zachwyt nad Henrykiem i poznanie go od strony zwykłego człowieka, to wszystko dzięki Kasi.
I teraz na przykład mogę powiedzieć, że jego wartości, jakkolwiek na pewno łatwego charakteru nie miał, co może też wybrzmi podczas naszej rozmowy, ale jego wartości, kierowanie się taką pewnego rodzaju misją, działalnością na rzecz nauki, a więc pewnej wartości nadrzędnej, To właśnie jest coś, z czym ja się ogromnie utożsamiam, co dla mnie jest pewnym odkryciem, bo od tej strony wcześniej absolutnie Henryka Arctowskiego nie znałam. Jeśli chodzi o te jego wartości, to też w opisie książki czytałam, że był pacyfistą i Dla niego właśnie odkrywanie prawdy było kluczowe. Jak to, że kierował się wartościami w swoim życiu, bo tak rozumiem to, co powiedziałaś, odzwierciedlało, odbijało się na jego życiu? To jest trudne pytanie, jednocześnie bardzo ciekawe i też łączy się z tym pierwszym, które zadałaś, ponieważ my Henryka ciągle odkrywamy i tak naprawdę
Ten punkt wyjścia, czyli taki Henryk Arctowski, postać posągowa, legendarna, ale też taka dosyć tajemnicza, to był punkt wyjścia. A z czasem zaczęłyśmy Henryka poznawać jako człowieka, bardzo pełnowymiarowego, chociaż ten portret zaczął się wyłaniać z takich drobiazgów, jak pamiętniki, listy, czyjeś wspomnienia. Jakieś relacje w gazetach, naprawdę z takich strzępków z pamięci i archiwów zaczął się tworzyć jakiś taki zupełnie nowy wizerunek tego człowieka. I też wtedy zaczęło do nas docierać to, jak bardzo te zasady i te wartości były dla niego ważne, ale też jak utrudniające życie, ponieważ Henryk
No to się wiąże chociażby już ze zmianą nazwiska z Arct na Arctowski. Był Polakiem, który urodził się jeszcze w czasach zaborów, w czasach kiedy Polska dopiero odzyskiwała niepodległość. On też brał w tym udział, biorąc udział właśnie w różnych dyplomatycznych wydarzeniach, między innymi podczas obrad W Paryżu i dla Henryka zawsze Polska była bardzo ważna, polska nauka, ale często to były wybory, które powodowały, że było mu bardzo pod górkę. Niejednokrotnie łatwiej byłoby podjąć takie decyzje, które dałyby mu i więcej pieniędzy i więcej sławy w danym momencie, a on zawsze wybierał Bardzo tak honorowo można powiedzieć i rzeczywiście nie szedł na jakieś kompromisy, więc to na pewno utrudniało mu życie, ale z drugiej strony sytuowało go w takim gronie ludzi, którzy na pewno
Osiągnęli coś, co jest ponadczasowe i bezcenne. Podam taki przykład jak właśnie po powrocie z Antarktyki, no bo właściwie Belgika to była przecież wyprawa, która jak czasami się troszeczkę mylnie mówi, Arctowski, bieguny, ale nie on przecież tutaj na statku, ta wyprawa została uwięziona w lodach Antarktyki. Po wyprawie inni uczestnicy rzucili się w kolejne ekspedycje, wyprawy, ale też w zdobywanie takiego splendoru jak na przykład Amundsen i wyścig na biegunach. Henryk dalej opracowywał wyniki badań, którym poświęcił wiele lat i dla niego to było znacznie bardziej cenne i ważne. Podążać taką ścieżką pogłębiania nauki, pogłębiania wiedzy o danym terenie niż zdobywanie go.
Więc to też wszystko miało takie swoje bardzo trudne konsekwencje, bo np. właśnie o wiele trudniej było mu zdobyć też pieniądze na pewne swoje przedsięwzięcia dlatego, bo jego pomysły nie były tak spektakularne Użyję słowa może takiego popkulturowe jak innych naukowców czy odkrywców, ale może przez to jego działalność jest bardziej też ponadczasowa, do dzisiaj ciągle odkrywana. A opowiedzcie proszę trochę o jego wyprawach polarnych. Arctowski kształcił się, uczył się, potem się kształcił na uniwersytetach za granicą. Była to Belgia, Francja, Stany Zjednoczone i dopiero właśnie po odzyskaniu niepodległości wrócił, przyjechał do Polski.
Kiedy w jego umyśle, w jego głowie pojawił się pomysł, że właściwie trzeba zebrać ekipę i udać się tam, gdzie jeszcze niewielu dotarło albo w ogóle nikt nie dotarł i jak udało mu się zorganizować taką wyprawę i czego właściwie szukał? Takie zapiski dotyczące ewentualnych przyszłych planów polarnych czy wypraw u Henryka się nie zachowały. Być może prowadził jakiś pamiętnik jako młody człowiek, jako nastolatek, jako student, natomiast nie wiemy, co się działo w jego głowie. Na pewno był człowiekiem bardzo ambitnym, żądnym czynu i chciał dokonać rzeczy niezwykłych. Także wiemy, że kiedy dowiedział się o tym, że Adrien de Guerlache, Belg, organizuje wyprawę, która ma ambicje jako pierwsza dotrzeć do Antarktydy, to myślę, że go to na tyle zachwyciło, że stwierdził, że to jest idealne ogłoszenie, które trafiło akurat na niego i on jest doskonałym kandydatem.
I skoro jeszcze pytałaś właśnie o te jego polarne wyprawy, jest jeszcze Arktyka, Spitsbergen, z tym, że to była wyprawa bardziej taka turystyczno-naukowa. To był 1910 rok. Arctowski dotarł na statku wycieczkowym właściwie jako taki też kierownik czy osoba, która była pewnego rodzaju przewodnikiem naukowym. I dotarł wtedy na Lofoty i dotarł właśnie na Wybrane punkty na Szpicbergenie. I stąd właśnie i w Antarktyce i w Arktyce właśnie na Szpicbergenie w archipelagu Svalbard są nazwy upamiętniające Henryka Arctowskiego. Także to jest ta Polarna spuścizna, jaka po nim została między innymi oczywiście. A w jaki sposób Arctowskiemu udało się zaszczepić zainteresowanie badaniami polarnymi w Polsce?
Kiedy kraj odzyskuje niepodległość, mnóstwo innych tematów jest super ważnych. Arctowski przyjeżdża do Polski, podejmuje pracę naukową bodajże na uniwersytecie we Lwowie. Ale te polarne rejony gdzieś tam w nim są, prawda? Kiedy Henryk przyjechał do Polski, kiedy, tak jak powiedziałaś, właśnie objął katedrę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, to tak naprawdę wtedy zajął się zupełnie czymś innym niż badania polarne. To jest taki mało opisywany i mało znany fragment jego życia, ale dla niego niezwykle cenny, niezwykle ważny. Który zresztą pod koniec życia w Stanach będzie wspominał jako najszczęśliwszy.
To jest takie dwudziestolecie międzywojenne, kiedy on ma między 40 a 60 lat mniej więcej, kiedy on Nawiązuje najważniejsze chyba swoje przyjaźnie, między innymi z profesorem Romerem, ale też ze studentami, z którymi potem będzie mieć kontakt także w czasie wojny, który będzie bardzo pomagał z zagranicy. Natomiast to, czym Henryk się wtedy zajmuje, to geofizyka, też meteorologia, ale to są bardzo różne badania i myślę, że tutaj Dagmara więcej o tym powie jako Osoba reprezentująca Instytut Biofizyki. Natomiast ja tylko jeszcze dodam, że Henryk się wtedy angażuje w takie wydarzenie mało bardzo znane, które też bardzo ciekawą było inicjatywą, Areo Arctic.
Kontrowersyjną, ponieważ właściwie to były loty nad Arktyką, które no niestety krótko przed objęciem władzy przez Hitlera się wydarzały, więc to było takie już bolesne wejście polityki też w badania, w naukę i tam wielu naukowców było w to zaangażowanych absolutnie w dobrych i fantastycznych naukowych intencjach, ale ten projekt szybko był zaprzepaszczony. Natomiast też Henryk był orędownikiem takich wydarzeń jak drugi międzynarodowy rok polarny. Geofizyczny, tak, polarny. Tak, więc tutaj on cały czas te tematy podnosił, cały czas mówił o tym, że powinny powstać kolejne stacje. Natomiast już był zaangażowany bardziej, jakby to można było powiedzieć, w sprawy polskie.
Ale tutaj jeszcze właśnie chyba Dagmara mogłaby to lepiej doprecyzować. Myślę, że tylko zupełnie tak króciutko, że faktycznie taki impet, jeśli chodzi o podejście teoretyczne do badań Antarktyki czy rejonów polarnych, to Henryk przejawiał przed wyjazdem z Belgii, czyli pierwsza dekada, czyli pierwsze 20 lat XX wieku, bo on faktycznie opracował taką koncepcję, był współautorem. Idei badania Antarktyki, czyli nie z podboju w imię wyczynu sportowego, tylko jednak podkreślał cały czas wartość naukową tego typu działań i też napisał między innymi taką broszurę wydaną we Lwowie, gdzie Pisał o podejściu Polaków, kiedy państwo już będzie niepodległe do badań polarnych, że Polacy bardzo powinni być w to wszystko mocno zaangażowani naukowo, ponieważ jest to gwarant bycia wśród państw cywilizowanych.
I to jest taki jeden z jego bardziej znanych cytatów. On był paraprazowany wielokrotnie, ale idea jest właśnie taka, że powinniśmy być jako naród mocno zaangażowani w badania polarne. I kiedy faktycznie nastała niepodległość i były przygotowania do Międzynarodowego Roku Geofizycznego, w ramach później którego w latach trzydziestych była pierwsza wyprawa narodowa na Wyspę Niedźwiedział. Henryk Arctowski był pytany jako ekspert początkowo i brany pod uwagę w pracach komisji. On się w pewnym momencie z tego wszystkiego wycofał. Natomiast tam po prostu Ośrodek Warszawski przede wszystkim miał rolę decydującą, a Henryk jako osoba związana bardziej ze Lwowem skupiał się, tak jak Kasia wcześniej zauważyła, na badaniach geofizycznych. Na rozwijaniu tej drugiej nogi geofizyki polskiej właśnie oprócz Warszawy we Lwowie.
A cały czas krążymy wokół Arctowskiego jako naukowca i badacza. A powiedzcie proszę, jaki był Henryk w relacjach ludzkich, przyjacielskich poza uniwersytetem? Bardzo byśmy chciały to wiedzieć, bo nagle w tym swoim pytaniu usłyszałam takie coś, jakbyśmy rzeczywiście mogły być traktowane jako takie osoby, które mają w ogóle taką wiedzę, wgląd albo wręcz jakbyśmy go poznały. I jeżeli takie wrażenie też jest po lekturze naszej książki, to jest to bardzo miłe, bo rzeczywiście my mamy takie wrażenie, że gdzieś taka relacja między nami się nawiązała, jakkolwiek może to brzmi. Natomiast Jaki był Henryk? Tak jak już wspomniała Dagmara, był na pewno naukowcem skupionym przede wszystkim na swojej pracy, był bardzo ambitny, bardzo myślę, że też nerwowy, perfekcjonistą był, na pewno był uparty.
W momencie kiedy ma około 30 lat, co wiem z jego pamiętników, dargały nim ogromne emocje, bardzo skrajne, między miłością a nienawiścią, między autodestrukcją a ogromną nadzieją i ekscytacją na kolejne jego projekty. Między zwątpieniem a właśnie euforią. Natomiast w obyciu myślę, że to był człowiek dosyć trudny i to na pewno by potwierdziła jego żona przynajmniej z początkowych lat małżeństwa, bo to też zapiski z pabietników pokazują. Dzięki temu, że udało nam się dotrzeć do rodziny, Siostry Henryka. Wiemy też, że rzeczywiście Henryk nie jest wspominany jako ciepły, miły, serdeczny wujcio, ale raczej jako osoba dosyć taka, jak to powiedzieć dyplomatycznie, surowa.
Tak, surowa w obyciu i Możliwe, że on miał dużo więcej też takiego serca do na przykład swoich studentów niż do na przykład najbliższych osób z rodziny, ale też to są już nasze domniemania, bo na przykład z listów, które możemy przeczytać od jego studentów, którzy pisali listy po latach, kiedy właśnie Henryk był w Ameryce i to był okres II wojny światowej i po wojnie, no tam jest wspominane razem z żoną jako cudowne, serdeczne małżeństwo, Prawie rodzice, opiekunowie. Z drugiej strony studenci się go bali, był nazywany lodowym dziadem, ale to też są inne lata. Musimy pamiętać, że to jest epoka, w której na nauczycieli, na profesorów patrzy się przede wszystkim, może troszeczkę przez lęk, ale przez szacunek, przez takie uznanie do ich działalności.
Na pewno się z nim nikt nie spoufalał, bo on budził przede wszystkim, był ogromnym autorytetem. To są takie moje pierwsze tutaj takie myśli, jeżeli chodzi o pytanie, jaki był Henryk. Nie wiem, Dagmara, jak ty odbierasz Henryka? Ja się absolutnie z Kasią zgadzam, bo my wielokrotnie rozmawiałyśmy o tym, jaki Henryk był na podstawie zachowanych materiałów i na podstawie naszych domysłów czy interpretacji. A tylko dodam, że w książce to dzięki Kasi Pomysłowi zastosowany został bardzo ciekawy kwyt, który kilka osób już doceniło, a mianowicie analizy grafologiczne pisma Henryka. Dwóch różnych okresów jego życia, które też rzucają nieco światła na jego osobowość. Oczywiście myślę, że należy to traktować jako nie stuprocentową prawdę o człowieku, ale myślę, że ciekawy rys psychologiczny również nadaje to pewnej interpretacji Henryka Arctowskiego jako człowieka.
Dla nas jeszcze tak tylko dodam bardzo ciekawym zagadnieniem, na które ciągle szukamy odpowiedzi jest to, jest pytanie czy Henryk miał poczucie humoru, bo to by nam bardzo ułatwiło tę relację i poznanie się z nim i pisanie o nim, bo wiemy, że na Belgice były rysunki, które też w książce można obejrzeć, takie karykatury, komiksy, taka gazetka pokładowa robiona przez biologa Emila Rakowicę i tam Henryk jest w sumie główną postacią Występuje pod pseudonimem Artocho, więc na pewno był spostrzegany przez członków załogi jako postać bardzo barwna, kontrowersyjna, z której się śmiano, ale prawdopodobnie jest duża szansa, że on też się z siebie śmiał, bo to się nie działo też za jego plecami.
Natomiast to jaki był Henryk jest dla nas ciągle taką tajemnicą, która ciągle nas mimo wszystko do niego bardziej zbliża niż odpycha. To jest bardzo trafne co powiedziałaś. Myślę, że przeżycie tak długiego czasu w lodach Antarktyki, myślę, że wymagałoby jakiegoś poczucia humoru albo przynajmniej umiejętności zdobycia się na jakiś dystans do siebie i do tego co się dzieje poza pokładem. Czy tak było w rzeczywistości? Do końca nie wiemy. Na pewno z takich bardziej osobistych fragmentów, oficjalnych tekstach Henryka związanych z wyprawą było przyznanie się, że cierpiał na pewne dolegliwości zdrowotne w czasie nocy polarnej, co na pewno nie było łatwe w jego przypadku, no bo było to przyznanie się do słabości, ale to nie dotyczyło tylko jego.
Dużo osób chorowało w tym czasie na chociażby szkorbut czy na takie stany depresyjne, lękowe w związku z ciemnością czy izolacją. A druga rzecz to przyznaje się, że bardzo lubi samotność, że praca w zaciszu laboratorium na statku to jest dla niego najważniejsza rzecz, kiedy nikt na niego nie patrzy, nikt z nim nie rozmawia i on właśnie jest sam ze sobą, ze swoimi myślami. O dystansie do żartów niestety niczego innego nie znalazłyśmy. Trudna sprawa w tym przypadku. A czy jeszcze spotkałyście się z jakimiś trudnościami, jeśli chodzi o badanie spuścizny, ale też tych wszystkich materiałów, które Arctowski po sobie zostawił?
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Anna Motsewicz przedstawia gościa i przedstawia temat rozmowy o Henryku Arctowskim, polskim badaczu zimy. Goście: Dagmara Bożek i Katarzyna Dąbkowska.
Dagmara opowiada o swoim doświadczeniu w badaniach polarnych i zainteresowaniu tematem Henryka Arctowskiego.
Katarzyna Dąbkowska opowiada o Henryku Arctowskim i jego znaczeniu dla polskiej nauki.
Dagmara i Katarzyna omawiają wartości i zasady, które kierowały życiem i pracą Henryka Arctowskiego.
Dagmara i Katarzyna opisują wyprawy polarnie Henryka Arctowskiego, w tym jego role w wyprawie antarktycznej i wyprawie do Spitsbergena.
Dagmara i Katarzyna omawiają, jak Henryk Arctowski zaszczepił zainteresowanie badaniami polarnymi w Polsce.
Katarzyna Dąbkowska opowiada o Henryku Arctowskim jako naukowcu i badaczu, podkreślając jego wkład w badania geofizyczne.
Dagmara i Katarzyna opowiadają o Henryku Arctowskim jako człowieku, podkreślając jego osobowość i relacje z innymi.
Dagmara i Katarzyna opowiadają o odkryciach i materiałach, które pomogły im w napisaniu książki o Henryku Arctowskim.
Dagmara i Katarzyna opowiadają o Henryku Arctowskim jako patriotze i jego działaniach w celu wolności Polski.
Katarzyna Dąbkowska opowiada o wpływie Henryka Arctowskiego na dzisiejsze badania polarnych.
Katarzyna Dąbkowska podsumowuje rozmowę i podziękowuje gościom za udział w rozmowie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Kiedy w listopadzie 1899 roku do portu w Antwerpii przybija statek "Belgica", na jej pokładzie po ponad dwuletniej wyprawie wraca Henryk Arctowski. Załoga “Belgici” to pierwsi ludzie, którym udało się przezimować na Antarktydzie. Początkowo zimowania nie było w planach, ale w lutym 1898 roku statek utknął w lodach Antarktyki - na lodowym pustkowiu załoga spędziła ponad rok.
Pionierska wyprawa na południowy biegun na zawsze zapisała nazwisko Arctowskiego w historii badań polarnych. Imię Henryka Arctowskiego nosi dzisiaj m.in. Polska Stacja Antarktyczna na wyspie Króla Jerzego, u wybrzeża Zatoki Admiralicji, 14 tys. kilometrów od Polski. Jest to całoroczna jednostka naukowo-badawcza zarządzana przez Instytut Biochemii i Biofizyki PAN.
W cieniu pozostaje jednak jego inna działalność naukowa oraz… patriotyczna. Kim był Henryk Arctowski?
Rozmówczyniami Atlasu Świata są Dagmara Bożek i Katarzyna Dąbkowska, autorski pierwszej biografii Henryka Arctowskiego (“Henryk Arctowski. W świecie myśli”, Wydawnictwo Bosz).
Dagmara Bożek – autorka książek o tematyce polarnej, popularyzatorka nauki, uczestniczka wypraw polarnych. Laureatka Nagrody Magellana 2020 za biografię Ryszarda Czajkowskiego. Autorka projektu i reportażu „Polarniczki”, na podstawie których powstał w 2023 roku film dokumentalny w reżyserii Kuby Witka. Dwukrotna finalistka konkursu Popularyzator Nauki (2022, 2024).
Katarzyna Dąbkowska – Reżyserka nagradzanych filmów dokumentalnych m.in. „Niebo bez gwiazd”, oraz reportaży związanych z rejonami polarnymi („Między światami”, „Gorączka polarna”). Reżyserka spektakli: „Zanikam” nagrodzonego łódzką „Złotą Maską” oraz „Godzina Kota”. Autorka słuchowisk, m.in. „Autarkia”, za który otrzymała II nagrodę w konkursie Teatru Polskiego Radia „Nasłuchiwanie: Niepodległość”.
***
Zapisz się na newsletter Osobisty Atlas Świata i słuchaj najnowszych rozmów przedpremierowo: https://atlasswiata.substack.com/
Atlas Świata to podcast, który możesz wspierać polecając i udostępniając go innym w swoich mediach społecznościowych.
Wszystkie odcinki Atlasu Świata oraz inne podcasty zrealizowane przeze mnie znajdziesz na stronie: https://atlas-swiata.pl/
Muzyka wykorzystana w intro i outro podcastu pochodzi z purple-planet.com