Marek Czyż: Rymanowski jest prawicowcem
https://www.instagram.com/zurnalistapl/__Chcecie się uczyć angielskiego? Łapcie darmową lekcję tutaj:https://tutlo.pro/ZURNALISTATUTLO_____10% na wszystkie produkty, również przecenione obowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.comKOD rabatowy: ZURNALISTA10
To nie byłby zawód dla mnie z całą pewnością. Bo to wie pan, myśmy wybierali, a było nas wielu, te studia prawnicze wyposażeni w taką wiedzę opartą na serialach Horwyt Emidy. Kontradyktoryjna amerykańska sala rozpraw, kwieciste wymowy adwokatów, utarczki słowne, spory. W polskim prawie to tak nie działa. No nie działa, to jest amerykańska wizja tego. Wszyscy prawnicy, a z nami trochę są wyjątkowo mało elokwentnymi ludźmi, nie mieli mi żadnych szans na na takiej arenie, jaką jest amerykański sąd, gdzie trzeba dwunastu gniewnych ludzi przekonać do swojego argumentu, to by się nie udało. Nikt ich zresztą w tym kierunku nie szkoli, więc to całkiem inna szkoła. Amerykańskie filmy mogą zarysować piękne marzenia o czymś, co nie istnieje. O wszystkim. I rzeczywistość może wydawać się potem niestety brutalnie szara.
Moja babcia urodziła się w Cluj-Colojvary, jak kto woli, Clausewitz kiedyś nawet, tak się to nazywało. To chyba w Rumunii dzisiaj, czy na Węgrzech. Mój pradziadek był budowniczym mostów. Nie był inżynierem, ale budował mosty razem z ekipą budowniczych mostów po całej Europie. Oni sporo podróżowali, więc te takie... Ściśle polskie tradycje były słabo osadzone w naszej rodzinie. Ale stół wigilijny i jego zastawa była najmniej istotna. Ważne było to, że wigilia była bardzo ważna dla nas. To był taki moment, na który byśmy bardzo długo czekali. On nam wyznaczał rok. Nie Sylwester, nie 1 stycznia, tylko wigilia była tym, co odhacza rok. W pana domu było tak, że ktoś pana zaraził np. jakąś wiedzą, jakimiś książkami, czymś takim, co dzisiaj pan ma w głowie i np.
Wtedy się pojawiało dziennikarstwo jako takie. Wcześniej kompletnie mnie to nie interesowało. Nie. Wie pan, musimy pamiętać o tym, że ja w tych 80-tych latach mieszkałem w Goleszowie. To jest miejsce, było miejsce, do dziś pewnie też trochę jest na całe chyba szczęście. Odizolowane od tej, od tych wieści z całego świata. Jest taki film z Toma Hanksa, z Tomem Hanksem, ja sobie mówiąc, wieści ze świata. On jest kowbojem, który jeździ po, kowbojem, mieszkańcem dzikiego zachodu, który jeździ po małych miejscowościach, przywozi mieszkańcom gazety i czyta im wieści ze świata. Goleszów trochę taki był. Oczywiście tam była telewizja, było radio, ale... Żaden wielki ośrodek, który by łaknął wiedzy o świecie, dostrzegał jakieś problemy i tak hodował to swoje młode pokolenie w świadomości tego, jak świat wygląda.
że nie wiem, że się starzeje, tylko dlatego, że nie ma już miejsca na kreowanie takich karier i takich gwiazd, jak wykreowano wtedy, kiedy swoje kariery zaczynali Kamil Durczok. Tomasz Kamel, Piotr Kraśko, Tomasz List. To nie są te czasy. Wtedy kosmos był pusty. Było kilka gwiazd. Dziś jest pełen przepytywaczy, których są setki. To prawda, ale nadal myślę jednak, że dzisiaj kariery po prostu są inaczej budowane. Nie są budowane na tamten kształt, bo to prawda, na tamten kształt wydaje mi się, że już ich nie będzie, ale dzisiaj nadal da się zbudować silną pozycję medialną w tradycyjnej telewizji, tylko to po prostu... Postać tej osoby jest zupełnie inaczej budowana, no bo są duże nazwiska w mediach, które dzisiaj jesteśmy w stanie wymienić jednym tnem.
Wie pan, ja jednak się upieram przy tym, że jest pewna różnica zasadnicza i buduję solidną dywizję między czasem i czasem, ponieważ ja pamiętam chwilę, kiedy mój program pod tytułem Gość 1 oglądało 8 milionów ludzi. Dziś nic nie ma szans na taką widownię. Jakby Polska grała w finale Mistrzostw Świata. Może, może. Dziś 2 miliony, 3 miliony to jest gigantyczny sukces. Więc to jest bariera, która powoduje, że nie będzie takich karier już na pewno. W rozumieniu takiej nieprzezroczystości na ulicy również, bo to też jest miernik jakiś tego. Rozpoznawalność jest miernikiem kariery, czy chcemy, czy nie. Na to już nie ma szans. Jestem naprawdę przezroczysty. Naprawdę. Ja pamiętam czasy, kiedy chodziłem ramię w ramię z Kamilem Durczokiem po ulicy.
I tak o mnie mówiono kiedyś. więc nie miałem z tym żadnego problemu. Uznałem, że to jest samiec alfa w tym naszym niewielkim stadzie, ja mogę się czegoś uczyć, mogę być może za niego coś zrobić, ale nie będę nigdy nim, na pewno go nie wygryzę, na pewno nie spróbuję nigdy podjąć z nim rywalizacji. Był taki jeden moment, który mi coś nasunął, kiedy Kamil się wyniósł do TVN-u, a nie raz mi zaproponował chodzić ze mną. byliśmy ze sobą zawsze i wszędzie, krok w krok w tych samych miejscach. On naprawdę był tam bardzo możnym, bardzo ważnym człowiekiem. O, piekielnie. Nikt nie twierdzi, że musiałby ze mnie zrobić prowadzącego fakty, ale doskonale pamiętam ten czas, bo robiły się bardzo poważne kłopoty w telewizji publicznej.
Przed rozmową symulował odpowiedzi. stawiał pytanie i zastanawiał się, co mój rozmówca odpowie. Znajdował kilka tych możliwości i na każdą z nich znajdował kąt pytanie. I to była czasem mozolna robota, natomiast zawsze tak pracował. I była taka chwila, kiedy uznałem, że to jest trop, którym pójdę, bo on jest dobry. Tylko jak mi się wydaje, mnie to zbyt wiele kosztowało, bo to była naprawdę mozolna robota. Trzeba było się do tego przyspawać i trochę czasu poświęcić. Natomiast to jest jedna z rzeczy, których się od niego nauczyłem. Jak powiadam, nie wiem czy skutecznie, ale to był ten warsztatowy kniw, który uważam za bardzo wartościowy i wart polecenia. I chyba też dziennikarstwo wtedy wyglądało trochę inaczej, kiedy czasy świadomości Kamila Durczoka były w telewizji, to jednak świat od tego czasu niestety trochę się zmienił.
A pamięta pan telefon, nie wiem, jak przyszła do pana propozycja, żeby pójść do telewizji? To jest zbieg dość skomplikowanych okoliczności, ponieważ mój szef ówczesny Kamil Durczok w radiu TOP już wtedy był bardzo blisko ze swoją późniejszą żoną Marianną i kiedy myśmy się rozstawali z radiem TOP, a rozstawaliśmy się w atmosferze sporu, solidnego sporu, pojawiło się widmo tego, że nie ma co robić. Ale Kamil zaprosił mnie na przesłuchanie do telewizji Katowice. Tam zobaczyła mnie ówczesna chyba sekretarz redakcji, redaktor Elżbieta Piętak, pozdrawiam serdecznie. Nic z tego nie wyniknęło wtedy jeszcze, ale kilka tygodni później zaproponowano mi, żebym może nie został prezenterem aktualności, czyli tamtego lokalnego dziennika, ale spróbował jako reporter.
Tego się bałem bardzo, ponieważ nie miałem bladego pojęcia o tym, na czym polega reporterka telewizyjna, ale trafiłem tam na miejscu na bardzo dobrych ludzi, którzy się mną zaopiekowali, krótko mówiąc. Nie czuli żadnej konkurencyjnych zagrożeń. Po prostu uznali, że jest potrzebny młody na owe czas, 24-letni, 25-letni facet. I tak to się zaczęło w Telewizji Katowice. Od telefonu chyba Eli Pięta, ja dzisiaj dokładnie tego nie pamiętam. A jeżeli odwiniemy taśmę, o co było, o co chodziło w tym konflikcie z radiem? Chodziło chyba podówczas o nowego szefa, którym został człowiek będący kiedyś chyba szefem delegatury UOPu na Śląsku. Kamilowi i mnie to się nie mieściło w głowie.
żeby coś takiego mogło zajść. Ta polityka wtedy była w ogóle dużo bardziej zagmatwana niż dziś. Ona też się tworzyła w tych swoich demokratycznych zrębach. I doszło tam do jakiegoś tarcia. Kamil powiedział, że on odchodzi. Ja sobie nie wyobrażałem, że zostaję w radiu bez niego. Byliśmy naprawdę już przyjaciółmi na śmierć i życie wtedy. Poza tym zaczęliśmy snuć własne plany poszukania sobie miejsca w innym medium, w telewizji. To wydawało się być dość realnym, bo Kamil był tam dość mocno osadzony towarzysko, ale też już quasi zawodowo, bo on już pracując, będąc szefem Radia TOP nagrywał dla telewizji Katowice wywiady polityczne. Ci politycy przyjeżdżali do radia, przyjeżdżała ekipa zdjęciowa, chyba dwu czy trzy kamerowa i w studiu radiowym nagrywano takie rozmowy. Tak, i to w ogóle było jedno z pierwszych takich pomysłów.
Nagrywanych w radiu, emitowanych potem w telewizji, więc to wyglądało realnie. Tym bardziej, że Kamil zapewniał mnie, że dam sobie radę i że on zadba o to, żebyśmy mogli razem w tej firmie pracować. Udało się. A pamięta pan swoje marzenia z tego czasu? No bo to jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. No pewnie pan widzi, że z jednego radia do drugiego radia, gdzie zarabiamy pieniądze, gdzie wszystko nam się pojawia, gdzie odchodzimy, bo przychodzi szef, który nam się nie podoba, to znaczy, że mamy też jakąś, mamy jakąś pozycję. Idziemy dalej, idziemy do telewizji, że cały czas ta kariera rośnie. Jakie pan miał wtedy marzenia? Bo mógł pan po prostu mieć coraz większe i większe. Chciałem się po pierwsze w telewizji odnaleźć, bo całe moje życie dziennikarskie było do tego momentu radiowe. To jest całkiem inny warsztat, więc tego się bałem i moim marzeniem było zostać członkiem tego zespołu, usamodzielnić się i móc proponować tematy i móc je wykonywać, czyli nabrać warsztatu.
Co by pan wtedy odpowiedział? Ale jakbym pan opisał tą karierę? Dokładnie tak, w którym miejscu pan jest dzisiaj. Opisałbym wszystko po kolei i powiedział, co dokładnie będzie pan robił. Wziąłby pan to? Wziąłbym. pod warunkiem, że nie przestraszyłbym się incydentów, które były po drodze, bo mógłbym się ich przestraszyć. Których? No np. konieczności odejścia z Telewizji Polskiej i rozpoczęcia pracy w Telewizji TVS. Jak się potem okazało, to był bardzo fajny wybór, ponieważ po pierwsze dał mi spojrzenie na pracę w komercji, nauczył mnie tego, że oglądalność to jest bardzo ważna rzecz, Ale potem zdarzyły się też inne momenty w moim życiu, te mniej odległe w czasie od momentu, w którym dziś żyjemy, a więc po prostu pozbawienie mnie pracy w Telewizji Polskiej na 8 lat.
Ale dlaczego to akurat? Chyba ze zwykłego lenistwa, ponieważ przychodziło mi to z dużą łatwością, mogę to dziś powiedzieć całkiem szczerze, bez jakiejś kokieterii czy bałwochwalstwa. I można było na tym bardzo dobrze zarobić. Głównie dlatego, że w czasach, kiedy ja zacząłem to robić, to była całkowicie niezaorana ziemia. Umiejętność wejścia na żywo była niesamowicie rzadkim zjawiskiem. Dziś w dobie telewizji informacyjnych każdy dziennikarz, który tego nie potrafi, robi się z inwalidą. Oni robią to lepiej lub gorzej. z osobowością albo bez osobowości. Natomiast muszą to umieć robić. Wtedy, kiedy ja zaczynałem to robić, nie było jeszcze wozów satelitarnych, nie było plecaków do łączeń, był wóz transmisyjny z wysuwanym patykiem.
Poza tym telewizje zaczęły tego oczekiwać i żądać, więc ten rynek się szybko zapełnił, ale przez ładne 2-3 lata należałem do bardzo ekskluzywnego grona lajfiarzy, którzy potrafili wejść na żywo do programu informacyjnego. Do dziś bardzo to lubię, bo to jest bardzo fajna robota. Ona też ma swoje mielizny i wymogi, którym trzeba sprostać, takie jak np. synteza treści, ale zawsze to lubiłem najbardziej i to mi się najbardziej w tej robocie podobało. Poza oczywiście prezentowaniem wiadomości czy tam jakiegokolwiek dziennika, no bo to w ogóle jest easy money. To zahaczmy jeszcze o wywiady. Ma pan takie wywiady, które wspomina wyjątkowo w swojej głowie? Mam. Kilka mam takich wywiadów. Jedne dobrze, drugie źle. Zawsze źle wspominam wywiady z Andrzejem Leperem, śp.
ponieważ to był facet, dziś jest ich mnóstwo, takich typów, ale on już wtedy, kiedy jeszcze dziennikarstwo było trochę eleganckie, nie szanował reguł rozmowy. Mnie to oburzało zawsze, więc te wywiady mi się zdarzały dość często, bo Andrzej Leper był częstym gościem w telewizji publicznej, natomiast nie wspominam ich dobrze, bo trudno było o jakąś konkluzję w tej rozmowie, poza kłótnią, która dziś jest codziennością, wtedy jeszcze aż tak źle nie było. Tak, warto wspomnieć w tym w ogóle momencie, jak była debata prezydencka Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego i jak jeden i drugi chcieli się odciąć jak najbardziej od Andrzeja Leppera właśnie przez manierę, black manier tak dokładnie.
Dziś to już nikomu nie przeszkadza. Dokładnie, ale wtedy to pamiętam, to właśnie była debata w TVP i pamiętam, Oni jeden i drugi jak gorącego ziemniaka się po prostu przerzucali, że oni tego w ogóle, a tam on niestety, znaczy niestety, poparł Lecha Kaczyńskiego i Lech Kaczyński nie wiedział, jak ma z tym zarządzać. Tak, tak, tak. Dziś mają większe kłopoty jeszcze politycy. Więc te rozmowy pamiętam, no tak sobie, szczerze powiedziawszy. Również dlatego, że one były nieudane po prostu dziennikarsko, bo tam nie było konkluzji żadnej. Próba udowadniania sobie nawzajem, że ktoś kłamie nie ma sensu w dziennikarstwie. Tym bardziej, że dziennikarz nie powinien tego robić, nie taka jest nasza rola. Dobrze wspominam rozmowy z czasów pracy w Telewizji Katowice. Może dlatego, że one miały inny kaliber, ale też byłem wtedy znacznie młodszy niż dziś.
Rzadkie w moim zawodzie niestety, ale czasem się zdarzają. To jakie to rozmowy? Z Ewą Błaszczyk miałem przyjemność kiedyś rozmawiać, bardzo, bardzo dawno temu, jeszcze w Radiu Top właśnie i też byłem bardzo dumny z tego, że siedzę przy jednym mikrofonie z gwiazdą tego formatu. Więc to jest taka... No pani, pani Ewa, wybitna, wybitna... Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Twój Celto, bo prawdziwe piękno zaczyna się od środka. Kolagen Beauty Glow zadba o twoją skórę, zanim ty zdążysz powiedzieć wow. No ale to porozmawiajmy w ogóle o telewizji, bo lata 90. i wczesne 2000. w TVP wielu wspomina jako względnie zrównoważone wiadomości, że to była telewizja. która raczej nie ulegała wielkim naciskom politycznym.
A jak pan na to patrzy? Czy były takie animozje, żeby na coś nacisnąć, coś powiedzieć, czegoś nie powiedzieć? Wie pan, co zawsze były, ale one dość szybko minęły, kiedy się okazało, że na świecie jest konkurencja. Do decydentów telewizji publicznej bardzo szybko dotarło, że niepowiedzenie o czymś naraża nas na śmieszność, bo ktoś o tym powie. A powie na pewno, bo jest konkurencja na rynku. I my będziemy śmieszni, kiedy czegoś próbujemy uniknąć. Bo po prostu musimy o tym powiedzieć. Ale oczywiście, że były, zawsze były. Ale jak wygląda taki nacisk polityczny? Wie pan, on mnie nie dotyczy, bo ja nie jestem kimś, kto zarządza tym zakładem. Ale w jakiś sposób musi docierać do dziennikarza albo do redakcji. Zaproś tego albo tego nie zapraszaj. Okej. Tak było, tak jest i tak będzie zawsze.
Oto jestem dziwnie spokojny. Problem polega tylko zawsze na jednym, na proporcjach. Trzeba je zachować. Jakąś pierwotną uczciwość w tym wszystkim mieć. Ja nie znam w tej chwili proporcji tego, kto i gdzie jest zapraszany, natomiast jeżeli to jest uczciwie robione, to nie pokaże pan mi w całym tym spektrum medialnym w Polsce ani jednego medium, które jest całkowicie uczciwe. W ogóle nawet nie wpadłbym na taki szalony pomysł. A kiedyś jednak wydawało mi się dużo bardziej. Ale to kwestia skali wyłącznie. Znaczy też może tak bardzo nie rozumiałem tego, nie analizowałem tego, nie przyglądałem się temu. Dzisiaj ja po prostu rozumiem, że media są, jakie są i nie będzie lepiej, będzie gorzej moim zdaniem. Może być gorzej. Tutaj raczej nie będzie takiej historii i jestem ciekawy, bo jeżeli odchodzi pan z TVP, idzie pan do regionalnej telewizji,
to w takiej regionalnej telewizji są też takie naciski? Bo np. może gdzieś tam pieniądze płyną polityczne itd.? Jasne, że są, tylko tam są usprawiedliwione. Ktoś robi biznes, po prostu interes, to jest jego telewizja. On ją kreuje i musi ją utrzymać przede wszystkim. Więc pewne rzeczy wydają się być bardziej zrozumiałe. Oczywiście prędzej czy później nawet w prywatnym medium pojawi się ten zgryz między redaktorem programowym, który pielęgnuje w sobie jeszcze jakieś tam miazmaty dziennikarskiej uczciwości i właścicielem, który płaci mu pensję. Ale pan byłby dyrektorem programowym. Byłem. To też trudna praca. Trudna praca. Trzeba się zacząć właśnie z takimi zjawiskami.
Ja tak, ale jest masa ludzi, dla których wartością samą w sobie będzie to, że patrzą na Janusza Gajosa i świetnie ich rozumie, że to był Gajos. I jeszcze będzie zmęczony. Tak. No okej, no ale ja jednak chcę wierzyć w to, że ludzie to zrozumieją i na przykład dla mnie podcasty były światełkiem w tunelu, bo jeżeli ktoś jest w stanie słuchać 90-minutowej rozmowy, to wydaje mi się, że nie chce słuchać o niczym. Ale wie pan co, z tym jest jak z muzyką. Jest zła, jest dobra. Ale tylko, że problem jest taki, że powoli nie ma dobrych. dobrego dziennikarstwa? Tak, znaczy w ogóle takiego w internecie. Już rezygnujmy z telewizji, rezygnujmy z polityki. Tematy polityczne już dawno zostały pogrzebane, ale nawet jeżeli chodzi właśnie o aktorów, muzyków, influencerów, jeżeli chcemy poznać prawdę o nich samych, to oni nam dyktują, o jakiej prawdzie możemy mówić.
I poza tym istniała tam, istniał jeszcze jeden element, który ceniłem nade wszystko. O dziesiątej byłem po robocie. Wszyscy przychodzili do pracy, ja mogłem iść do domu. To prawda, ta dziesiąta to... Uwielbiałem poranki i powiem szczerze, kiedy mnie wyrzucono z Telewizji Polskiej, to byłem skłonny wybaczyć tę ekipę forum, cokolwiek innego jeszcze, czy bez retuszu, ale nie wybaczę im nigdy tego, że zabrali mi poranki. Na pewno. A jak pana wyrzucono? SMS-em. I ma pan tego SMS-a? Nie, bo nie mam tego telefonu. SMS-em, bo świadczono mi, że mają już innego prowadzącego forum. Potem powiedziano mi, że mają inną koncepcję prowadzenia poranka. Zostałem wyłącznie z programem bez retuszu na głowie, czy na głowie do dyspozycji i uznałem, że tym razem to ja im powiem do widzenia.
I wtedy pan się przeniósł na chwilę do TVP3 Katowice? Tak, na bardzo krótki moment, ponieważ miałem czelność napisać w internecie Sytuacja była tego rodzaju, że Jacek Kurski, ówczesny prezes telewizji polskiej, napisał, że telewizja polska pobiła rekord oglądalności, ponieważ transmitowała dni młodzieży, które zaszczycił z tą obecnością papież Franciszek. I nieopatrznie napisałem smsa, nie smsa, tylko post, w którym uznałem, że to bardzo ciekawa rzecz, kiedy Jacek Kurski uznaje wreszcie badania Nielsena za wiarygodne, bo jak dotąd wszystkie były niewiarygodne. W 20 minut dostałem smsa od mojego ówczesnego dyrektora telewizji Katowice, że już nie pracuję. Szybko działają. Tak. Sieć.
Kiedy pan sam powiedział, że dobra, to ja tutaj dziękuję, to była jakakolwiek próba przekonania pana, że może lepiej tak? Nie. Myślę, że wszystkim się ten wariant podobał, co mnie utwierdza w przekonaniu, że i tak byłem planowany do szybkiego odstrzału. Również z tej ostatniej rubieży. I dobrze się stało, ponieważ to by nie mogło trwać dłużej. Ja czułem mniej podskórnie, a bardziej naskórnie, że próbuje się mi tam mówić, co mam robić w programie bez retuszu. I był najwyższy czas powiedzieć, że to już nie ma sensu. A czuł pan, że Jacek Kurski pójdzie tak grubo? Bo ja mogę powiedzieć, że ja nic się nie spodziewałem. Nie, skąd, gdzie? Ja jestem lancerem teorii, która mówi o tym, że Jacek Kurski jest pierwszym politykiem w Polsce, który pokazał wszystkim, do czego może służyć Telewizja Polska, jeżeli ma się tyle bezczelności w sobie.
Nikt więcej nie miał startu do niego w tym, co zrobił z Telewizją Polską. To jest niegodziwe, ale to jest skuteczne. To jest diaboliczne, co mówię w tej chwili być może, ale w pewnym obszarze on zrobił dobrą robotę. On po prostu pokazał, że to jest narzędzie, którego można tak skutecznie użyć. Nikt nie przypuszczał nawet, że tak może być. Ale on pokazał, że kiedy się połamie pewne bariery dotąd nie do połamania, to naprawdę może oddać usługi, które są trudne do przecenienia. Jacek Kurski wygrał wszystkie wybory Prawa i Sprawiedliwości. Wszystkie po kolei. Gdyby nie on, nie mieliby żadnych szans. Przez pewien czas sądziłem, że Jacek Kurski zostanie premierem tego rządu kolejnego, bo by na to zasługiwał naprawdę.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
partnerem żurnalisty w nauce języka angielskiego jest Tutlao
Zadbaj o jej barierę hydrolipidową z kosmetykami Bielenda Ceralipidium.
Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Twój Celto, bo prawdziwe piękno zaczyna się od środka.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„partnerem żurnalisty w nauce języka angielskiego jest Tutlao"
„Zadbaj o jej barierę hydrolipidową z kosmetykami Bielenda Ceralipidium."
„Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Twój Celto, bo prawdziwe piękno zaczyna się od środka."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
https://www.instagram.com/zurnalistapl/
__
Chcecie się uczyć angielskiego? Łapcie darmową lekcję tutaj:https://tutlo.pro/ZURNALISTATUTLO
_____
10% na wszystkie produkty, również przecenione obowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.com
KOD rabatowy: ZURNALISTA10