Mentionsy Mentionsy
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów
Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów

Marek Czyż: Rymanowski jest prawicowcem

21.09.2025 ·1 godz 54 min · 3 rozdziały · 3 sponsorów

https://www.instagram.com/zurnalistapl/__Chcecie się uczyć angielskiego? Łapcie darmową lekcję tutaj:https://tutlo.pro/ZURNALISTATUTLO_____10% na wszystkie produkty, również przecenione obowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.comKOD rabatowy: ZURNALISTA10

A jeszcze jeden element, który ceniłem nade wszystko. O dziesiątej byłem po robocie. Że mają świadomość tempoty propagandy, którą tam uprawiano. Rozgarnięty bardziej niż kupaliści człowiek po prostu nie podejmuje się takich działań tylko po to, żeby zbudować własną instytucję. Dziękuję, że ze mną jesteście, bo to dzięki wam mój podcast został najpopularniejszymi rozmowami w 2024 roku. Chciałbym, by ten komunikat, który usłyszycie teraz, był częścią mojego podcastu zawsze. Jedną z zasad, którymi się kieruję wybierając swoich gości do podcastu jest ta, że warto rozmawiać z każdym. Harari w jednym ze swoich wywiadów powiedział, że dzisiaj największą siłę i moc na świecie ma rozmowa. Dzisiaj rozmową możemy zacząć piękną przyjaźń i zakończyć wielki konflikt. Tylko musimy mieć chęć wysłuchania drugiego człowieka. Dlatego ja rozmawiam z każdym.

Nawilżenie, ukojenie, ochrona. Bo męska pielęgnacja też może być prosta i skuteczna. Gotowy na wyzwania? Szukaj na Bielenda.com Dzień dobry Państwu. Rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam, Adam Mergaldarski. Żurnalista. Rozmowy bez kompromisów. Dzisiaj u mnie pan Marek Krzyż, dzień dobry. Dzień dobry, miło mi to zaszczyt tu być. Nie, to zaszczyt pana gościć. Nie, bez przesady, ja jestem przezroczysty, natomiast ten podcast to jest naprawdę jakość. Nie, nie, no myślę, że pan zupełnie nie jest przezroczysty, bo jeżeli dzisiaj się skupimy tylko i wyłącznie na TVP, to może patrzę na to tak, że dla wielu osób wydaje się pod postacią kontrowersyjną, ale jednak cała pana kariera dziennikarska jest o dużo, dużo większej ilości danych niż może się wydawać komuś, kto dzisiaj tylko i wyłącznie będzie kojarzył pana, mówiąc z nawiasia, z czystej wody.

przekazywał pan swojej córce? Mój ojciec. Ponieważ on nie miał szansy zostać intelektualistą. Nie dlatego, że nie miał takiego kapitału intelektualnego. To był bardzo mądry człowiek. Bardzo czytany, bardzo elokwentny. Na tamte czasy można było mówić, że w tej małej skali był moim erudytą. to on mi pomagał w nauce. On uwielbiał książki zresztą. Tych książek zostało w tym rodzinnym domu do dziś setki. Chociaż pewnie tysiące, bo tam jeszcze piwnica jest zawalona książkami. Więc to jest taki najmocniejszy akcent osobowościowy w moim życiu. Ten pamiętam najmocniej i wiem na pewno, że on mnie bardzo silnie ukształtował. On mi opowiadał o życiu. On mi mówił o tym, co w życiu warto, czego nie warto.

Kupiliśmy sobie w Pewexie, bo wtedy jeszcze były Pewexe, za 2,40 euro centów, że nie euro centów, 2,40 centów, ale w bonach, PKOBP, a nie dolarach, koniak marki Maxim. największe obrzydlistwo, jakiego kiedykolwiek tknąłem. Kupiliśmy sobie ten koniak, do tego na zagrychę ćwiartkę arbuza. Wypiliśmy ten koniak w domu mojego kolegi Grzegorza. Myśmy się do tego stopnia urządzili piciem tego czegoś i zagryzaniem, że oczywiście wszystkim tym udekorowaliśmy mieszkanie. To wyglądało, jakby komuś tam odstrzelono głowę, ten arbuz rozrzucony po całym mieszkaniu. Jedyny taki i pierwszy moment, kiedy skosztowałem alkoholu w takim stężeniu 0,7 na 3.

Pierwszy raz to chyba pan usiadł przed mikrofonem. I na zawsze zaraził się radio. Pamięta pan swoją pierwszą audycję, pierwszą w ogóle wizytę w radiu? Audycję nie. Pamiętam, że poprowadziłem serwis informacyjny wtedy w Radiu Egida. I nie pamiętam, kto to wtedy był. Chyba Janusz Żurek, ówczesny chyba sekretarz redakcji w Radiu Egida. Albo Irek Leśnikowski, też znakomity dziennikarz, którego pamiętam z tamtych czasów. Powiedzieli mi, to był dobry serwis. Ktoś tu wreszcie przeczytał dobrze serwis radiowy. Oszalałem z radości w ogóle wtedy. Ja miałem duże możliwości i umiejętności, do dzisiaj mam naśladownicze, więc zanim pozwolono mi ten serwis przeczytać, ja dużo ćwiczyłem na sucho, słuchając tego, jak to w radiu brzmi, jak to się powinno czytać.

Więc to pamiętam jak dziś, to był pierwszy moment z radiem jako takim. Potem poznałem mojego wielkiego przyjaciela Kamila Durczoga. W ogóle poznaliście się pracując na taśmie FSM? Nie, nie, nie. To on pracował na taśmie FSM. Wie pan, był taki czas, kiedy człowiek się dostawał na studia, ale jeśli punktów zabrakło, to trzeba było odpracować swoje. Tak, studencka praktyka robotnicza. Kamil był na studenckiej praktyce robotniczej w fabryce FSM, a ja byłem na studenckiej praktyce robotniczej na osiedlu akademickim w Katowicach Ligocie. Tu nas ten los mniej więcej połączył, bo obydwaj mieliśmy bardzo podobny początek tej naszej drogi do indeksu. Natomiast potem połączyła nas Egida. Tak, tak, tak. Kamil Durczok przykręcał tylne lampy w Fiacie 126P Bis.

28:38 · Tutlo 12

I tak o mnie mówiono kiedyś. więc nie miałem z tym żadnego problemu. Uznałem, że to jest samiec alfa w tym naszym niewielkim stadzie, ja mogę się czegoś uczyć, mogę być może za niego coś zrobić, ale nie będę nigdy nim, na pewno go nie wygryzę, na pewno nie spróbuję nigdy podjąć z nim rywalizacji. Był taki jeden moment, który mi coś nasunął, kiedy Kamil się wyniósł do TVN-u, a nie raz mi zaproponował chodzić ze mną. byliśmy ze sobą zawsze i wszędzie, krok w krok w tych samych miejscach. On naprawdę był tam bardzo możnym, bardzo ważnym człowiekiem. O, piekielnie. Nikt nie twierdzi, że musiałby ze mnie zrobić prowadzącego fakty, ale doskonale pamiętam ten czas, bo robiły się bardzo poważne kłopoty w telewizji publicznej.

Przed rozmową symulował odpowiedzi. stawiał pytanie i zastanawiał się, co mój rozmówca odpowie. Znajdował kilka tych możliwości i na każdą z nich znajdował kąt pytanie. I to była czasem mozolna robota, natomiast zawsze tak pracował. I była taka chwila, kiedy uznałem, że to jest trop, którym pójdę, bo on jest dobry. Tylko jak mi się wydaje, mnie to zbyt wiele kosztowało, bo to była naprawdę mozolna robota. Trzeba było się do tego przyspawać i trochę czasu poświęcić. Natomiast to jest jedna z rzeczy, których się od niego nauczyłem. Jak powiadam, nie wiem czy skutecznie, ale to był ten warsztatowy kniw, który uważam za bardzo wartościowy i wart polecenia. I chyba też dziennikarstwo wtedy wyglądało trochę inaczej, kiedy czasy świadomości Kamila Durczoka były w telewizji, to jednak świat od tego czasu niestety trochę się zmienił.

Ja też, wie pan, myślę, że już kończąc ten wątek, że skoro ktoś zrobił taką karierę, to musiał być dobry. To prawda, tutaj nie ma przypadków. Chwilami zdawało mi się, że nie znam tego faceta. Znam ludzi, którym wyrządził krzywdę i nie będę z nimi polemizował. Czy ta przyjaźń, pełna wzlotów i upadków, ale i trudnych momentów, nauczyła pana czegoś o ludzkich słabościach i cenie sławy? Tak. To jest najbardziej kliniczny przykład ceny sławy. Bo ja wiem na pewno, wiem o Kamilu rzeczy, których nie wie jego rodzina. Jego rodzina wie rzeczy o Kamilu, których ja nie wiem, oczywiście, że tak, ale ja bym mówił o tym, że naprawdę byłem blisko tego gościa i widziałem tę historię z bardzo, bardzo bliska i wiem na pewno, co się wydarzyło. Nigdy o tym nie będę mówił, bo to nie jest ten czas i już nie wypada o tym mówić, natomiast wiem, co się wydarzyło, wiem, co do tego doprowadziło i wiem, że to jest właśnie kliniczny przykład ceny sławy.

I pan mu zadał takie pytanie, jak się spada ze wszystkich szczytów, na których był. Ale wydaje mi się, że też równie bolesnym jest to widzieć, jak ktoś spada, kto jest tak bliski dla pana. Wie pan co, ja przez cały czas, do samego końca odsuwałem od siebie tak silnie, jak to było możliwe, tę ostateczną perspektywę. Ja nie wierzyłem w to, że może stać się coś takiego. Ja wiedziałem, że widzę jakąś degrengoladę, widzę jakiś upadek, ale wierzę, że ten chłop się pozbiera, bo on ma na to i papiery, i... No i konstrukcje. No ale kiedy robił pan ten wywiad z nim, który jest piekielnie pocięty, to jeszcze pan wierzył w to, że on się pozbiera? Nie. Zawodowo nie. Nie wierzyłem w to, że to się tak skończy, ale nie wierzyłem w to, że z tego jeszcze będzie jakaś kariera, bo ja w tym wywiadzie zauważyłem, że u mojego przyjaciela nie ma pewnej refleksji.

I on jest tego też klinicznym przykładem. On nie wierzył nigdy w to, że cokolwiek go pokona, a ta choroba na pewno nie. To prawda. To prawda z tego, co oczywiście wiem. Ale już zamykając powoli ten wątek, bo tylko to mnie jeszcze ciekawiło. Ma pan fragmenty, które wyciął z tej rozmowy? Mam ją całą. Ja panu powiem więcej. Ja mam w telefonie jego SMS, ja mam w telefonie jego nagrania, mam w telefonie jego zdjęcia, mam dużo rzeczy. Nie sięgam do tego na razie, bo No bo już panu mówiłem o pewnym rysie mojego charakteru. Natomiast mam. A Latkowski zrobił rzetelny materiał, czy podkoloryzował dużo faktów? Podkoloryzował bardzo dużo faktów. Jak powiadam, byłem najbliżej tego wszystkiego, co się działo, w momentach, w których się działo.

I po prostu wiem, co się stało. I wiem, że pan Latkowski nie wie. A musiał pan wybaczyć panu Latkowskiemu? Nie. Nie mam kontaktu z tym panem. No ale z jednej strony myślę, że on, nie chcę powiedzieć, że on go zniszczył, ale w dużej mierze on zaczął ten proces. Wie pan, dziennikarska robota, no niektórzy ją tak traktują. Jak powiadam, nie lubię, kiedy dziennikarze robią kopiura dziennikarzom, zwłaszcza w taki sposób. Ale pytanie jest, czy, bo dużo ludzi jednak podważa dziennikarstwo pana Latkowskiego. No, znaczy chyba nie znam jeszcze żadnej osoby, która mi powiedziała, że szanuję jego dziennikarstwo, więc... To tak to zaparkujmy. Dobrze. To wróćmy do pana. Radio Top. Fajne wspomnienia? Piękne.

Nowoczesny sprzęt. Bardzo młody zespół, bardzo fajnych ludzi, którym się bardzo chce, którzy nocują w tym radiu, którzy biorą ten narkotyk, tak można powiedzieć, bo to była bardzo narkotyczna robota. Zresztą ona bardzo często taką ciągle jest w różnych mediach. Ja już z tego wyrosłem ze starości, natomiast to ciągle była narkotyczna robota. Przepiękna praca. Sezon grillowy wystartował. Sprawdź ofertę grilli na koler.pl. Z kodem LATO zgarnij dodatkowy rabat. Bo też ja zawsze zazdroszczę dziennikarzom z tamtych lat, bo wydaje mi się, że to była zupełnie inna pasja, bo to były lata 90., te wolne media się rodziły, było dużo takiej pasji tego robienia tego... z misji, bo później do dziennikarstwa zapukała popularność i dużo ludzi nie tyle chciało być dziennikarzami, a chciało być gwiazdami dziennikarstwa i też to mocno zmieniło bieg tego zawodu.

Gdybym się tego nie wystraszył, to bym wziął tę karierę z całą pewnością. No tylko, że tego można się wystraszyć, jak się ma 24 lata, bo nikt chyba nigdy nie przypuszczał, że szczególnie, że dużo wtedy dziennikarzy planowało całą karierę w danych stacjach. przecież te kariery były tak prowadzone, albo często zaczynało się w TVP, kończyło się w TVN-ie, bądź w Polsacie i tam się robiło bardzo długie kariery, bo jak się dzisiaj spojrzy na tych czołowych dziennikarzy, którzy są w okolicach pana wieku, no to... No to siedzą tam dekadami. Dokładnie. Tutaj w ogóle nie ma co mówić, ale przywdziewał pan różne role, robił pan różne rzeczy. Która rola najbardziej panu odpowiada? Co pan najbardziej lubi robić dzisiaj? Już tego nie robię, ale najbardziej lubiłem wejścia na żywo. Life'y, dziś tak nazywane.

Poza tym telewizje zaczęły tego oczekiwać i żądać, więc ten rynek się szybko zapełnił, ale przez ładne 2-3 lata należałem do bardzo ekskluzywnego grona lajfiarzy, którzy potrafili wejść na żywo do programu informacyjnego. Do dziś bardzo to lubię, bo to jest bardzo fajna robota. Ona też ma swoje mielizny i wymogi, którym trzeba sprostać, takie jak np. synteza treści, ale zawsze to lubiłem najbardziej i to mi się najbardziej w tej robocie podobało. Poza oczywiście prezentowaniem wiadomości czy tam jakiegokolwiek dziennika, no bo to w ogóle jest easy money. To zahaczmy jeszcze o wywiady. Ma pan takie wywiady, które wspomina wyjątkowo w swojej głowie? Mam. Kilka mam takich wywiadów. Jedne dobrze, drugie źle. Zawsze źle wspominam wywiady z Andrzejem Leperem, śp.

to w takiej regionalnej telewizji są też takie naciski? Bo np. może gdzieś tam pieniądze płyną polityczne itd.? Jasne, że są, tylko tam są usprawiedliwione. Ktoś robi biznes, po prostu interes, to jest jego telewizja. On ją kreuje i musi ją utrzymać przede wszystkim. Więc pewne rzeczy wydają się być bardziej zrozumiałe. Oczywiście prędzej czy później nawet w prywatnym medium pojawi się ten zgryz między redaktorem programowym, który pielęgnuje w sobie jeszcze jakieś tam miazmaty dziennikarskiej uczciwości i właścicielem, który płaci mu pensję. Ale pan byłby dyrektorem programowym. Byłem. To też trudna praca. Trudna praca. Trzeba się zacząć właśnie z takimi zjawiskami.

Kiedy pan sam powiedział, że dobra, to ja tutaj dziękuję, to była jakakolwiek próba przekonania pana, że może lepiej tak? Nie. Myślę, że wszystkim się ten wariant podobał, co mnie utwierdza w przekonaniu, że i tak byłem planowany do szybkiego odstrzału. Również z tej ostatniej rubieży. I dobrze się stało, ponieważ to by nie mogło trwać dłużej. Ja czułem mniej podskórnie, a bardziej naskórnie, że próbuje się mi tam mówić, co mam robić w programie bez retuszu. I był najwyższy czas powiedzieć, że to już nie ma sensu. A czuł pan, że Jacek Kurski pójdzie tak grubo? Bo ja mogę powiedzieć, że ja nic się nie spodziewałem. Nie, skąd, gdzie? Ja jestem lancerem teorii, która mówi o tym, że Jacek Kurski jest pierwszym politykiem w Polsce, który pokazał wszystkim, do czego może służyć Telewizja Polska, jeżeli ma się tyle bezczelności w sobie.

Wie pan co, TVP, TVP, TV Nowa wspominam cudownie. To przepiękne dwa lata takiego... Bezkarnego dziennikarskiego szaleństwa właściwie. Też tworzenie od nowa z ekipą, którą bardzo dobrze znam. Tak, Beata Tadla tam była. zawodowców, krótko mówiąc. Tomek Sygut wtedy stworzył, zebrał taką ekipę, która była narzędziem, które wystarczy wpiąć w kontakt i to działa. I tak rzeczywiście było. Tylko oczywiście po drodze wyposażono nas w jakieś tam narzędzia techniczne. I źle trafiliśmy z tym MUX-em ósmym, bo nie było żadnych szans na dotarcie do szerokiego widza, więc myśmy się gdzieś tam kisili na jakichś dziesiątych częściach procentu w grupie komercyjnej, więc kiepsko to wyglądało biznesowo. Ja nie wiem, czy rozpadło się biznesowo, czy politycznie, kompletnie mnie to nie interesuje dzisiaj, ale świetnie wspominam ten czas.

74:38 · Bielenda 7

I bardzo dobrze wspominam, wspominam, no ciągle prowadzę ten portal, więc to ciągle działa i jeżeli będzie trzeba, to do niego po prostu wrócę. No i jeszcze było Halo Radio. Było Halo Radio, bardzo fajna inicjatywa Kuby. Też nie chcę dociekać tego, dlaczego to się rozpadło. Się domyślam, że przez pieniądze. Ale ta pana trajektoria, superstacja, zmiany właścicielskie, tutaj też się rozpadło. Gdzie pan nie był, to był aut. Dużo pulminowych. Życie. Ale to zawsze czegoś tam uczy. Wyposaża w znajomości, wyposaża w wiedzę o ludziach, pozwala na dystans. przydatne historie. Trochę kosztowne. No właśnie, bo tutaj ja bardziej o tym myślałem, że to jest takie coś, że pewnie zna pan swoją właśnie wartość dziennikarską i widzi pan, że to jest taki spacer po polu minowym, że trochę lepiej, trochę gorzej, ale ciągle źle.

Ale z Telewizji Polskiej? Tak. Wie pan co, to ja te telefony wykonywałem. Naprawdę? Nie, żartuję. Nie, nie, nie. Nie, to ten plan był snuty od bardzo dawna. Znaczy na pewno przed wyborami. Dokładnie tak. Bo tego się nie dało zbudować po wyborach. Nikt nie stworzy takiego zespołu w ciągu 14 dni. Dokładnie. Oczywiście, że tak. Więc byliśmy przekonani, że jeżeli to pójdzie w tym kierunku, to tak, no to mniej więcej znamy kształt tej ekipy, która to będzie robiła. No to dobra. Niefinalny, ale tak. Co jak pan myśli, kiedy był pierwszy telefon? Luty? Ło, to naprawdę dużo, dużo wcześniej. Ale wie pan, to był taki telefon, kończy się druga kadencja tej ekipy. Wybory będą, wiemy kiedy.

To jest bez zmian czysta woda. Idealnie pasująca akurat do tematyki. Dlatego jest żółta. Ale ciągle czysta. Ale ciągle czysta. Ale dobrze, no ale to też tak było, że jak pan decydował się i pan mówił, że pan jest gotowy na ten hejt i tak dalej i tak dalej, to wydaje mi się, że i tak chyba nie wiedział pan, że to będzie taki kaliber. To prawda. Nie doceniłem tego, co zrobiono z ludźmi w tym kraju przez te lata. Jak głęboko wykopano te rowy i jak naładowano magazynki ludziom. Dosłownie, momentami nawet. Tego nie doceniłem, ale byłem na to gotów. Ja bardziej byłem przerażony, przerażony może nie, ale miałem większe wątpliwości dotyczące mojej rodziny. Czy ona sobie z tym poradzi, że to udźwignie, bo różnie może być, jak mówi pęseniony politolog.

Ona powiedziała, że nawet nie musiał tych książek dodawać, bo ona doskonale zna jego warsztat. Poprosił o sztuczną inteligencję, o napisanie kilku felietonów w jego stylu na ten i dany temat i powiedział, że to było świetne i jakby w ogóle super korzystać z tego narzędzia, ale powiedział, że on, kiedy pisał na przykład swoje książki, wiele razy musiał czegoś szukać, mylił się itd., itd. I powiedział, to jest nieokreślona wartość wiedzy. którą tracimy, jeżeli korzystamy z tego narzędzia. Nie musimy w ten sposób myśleć. Tracimy po prostu narzędzie, z którego używamy. To jest tak samo jak z nawigacjami. Dzisiaj wpisujemy w nawigację cel, który i tak dobrze znamy, wiemy, gdzie jest, a i tak kieruje nami nawigacja. I wydaje mi się, że to będzie problem. Ale też jak pan reaguje, bo zmieniając temat, już wracając do telewizji, jak pan reaguje na zarzuty, że pomijacie jakieś tematy?

I musi to robić. Nie pamiętam sytuacji, w której Telewizja Polska byłaby celem skutecznego ataku za to, że o czymś bardzo wyrazistym nie powiedziała. Ja nie pamiętam takiej sytuacji. Ktoś kiedyś nam zarzucał, że nie pokazaliśmy na przebitce powstającego z miejsca, nie pamiętam tej historii w ogóle, ale jeżeli to jest ten zarzut, to okej, to jesteśmy winni. To nawet nie chodzi o to, ale zastanawiam się po prostu na to, że teraz jest taka narracja, że budujemy rzetelną telewizję, a zaraz może przyjść nowa władza i z tej nowej rzetelnej telewizji zostaną znowu gruzy. No tak, ale to jest trudne na pewno. To nie jest tak, że łatwo jest panu powiedzieć, że zostaną. To jest pana robota. Mnie już jest łatwo, bo jestem starym człowiekiem. Bardzo żal mi tych trzydziestokilkulatków, bo oni mają tę karierę dopiero na starcie, a zabrali się za zawód, który może być toksyczny niedługo.

Że każda telewizja była jakby... Ja nie widziałem nigdy wcześniej na przykład, żeby ktoś też pył na TVN. Dzisiaj na pewno. Dzisiaj tak. Wie pan, dzisiaj się wodzę transmisją. nie podpala nawet, więc to był inny czas i ja o tyle usprawiedliwiam tych młodych ludzi dzisiaj, młodych, młodszych ode mnie znacznie, że oni nie muszą tak się identyfikować z tą firmą i nie muszą budować swojego życia wokół niej, bo ona nie jest dla nich tak istotna, nie jest dla nich tak nobilitująca, nie jest tak ważna. Ale powinno być. Tak, bo to nie chodzi jednak o to, czy to ogląda 8 milionów ludzi, czy milion ludzi. Trochę chodzi. Ale to nadal, znaczy ja miałem takie zawsze podejście, bo jeżeli chodzi o dziennikarzy, to zawsze imponowali mi dziennikarze i myślałem sobie o tym, że oni to robią, bo to kochają, a nie dlatego, że kochają to, bo ogląda to tyle ludzi. Ale dziś pan nim jest. Jest pan dziennikarzem par excellence.

Ale tylko i wyłącznie nie chodzi o to, ile osób zobaczy ten podcast, tylko chodzi o to, jak wykonałem tą pracę i czy po tej rozmowie będę chciał się dalej pod nią podpisać. No właśnie, bo nie ma, internet ma tę wadę, że nie ma dobrych narzędzi oceny. Zasięgi i kliki nie są oceną. No nigdy, nie? Niczego to nie mówi o tym, jaką robotę pan wykonał, jakiej jakości. Kiedyś miałem rozmowę z Jarosławem Kuźniarem i Jarosław Kuźniarz zadał mi pytanie, czego bym sobie życzył, a ja powiedziałem mu, że chciałbym być tak dobry, jak jestem popularny. Bo to nigdy nie jest... A to nie jest to samo. Dokładnie. I o tym jest ta rzecz. No wiecie pan, a ja żyłem zawodowo w czasach, w których to było to samo. Wtedy to było to samo. Jakoś się przekładała na... Chęć zatrudnienia, bo dawało się jakość, chęć zatrudnienia dawała oglądalność, oglądalność dawała rozpoznawalność.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.