Marek Czyż: Rymanowski jest prawicowcem
https://www.instagram.com/zurnalistapl/__Chcecie się uczyć angielskiego? Łapcie darmową lekcję tutaj:https://tutlo.pro/ZURNALISTATUTLO_____10% na wszystkie produkty, również przecenione obowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.comKOD rabatowy: ZURNALISTA10
z koniecznością bycia w takiej zamkniętej przestrzeni z grupą ludzi, którzy są skazani na siebie, mają bardzo endemiczną wiedzę, wykonują dość endemiczny zawód. muszą i potrafią tęsknić prawdziwie, bo to są miesiące spędzone w odosobnieniu. To była taka silnie romantyczna wizja tego zawodu, dość szybko spacyfikowana przez rzeczywistość. A planem B od razu było dziennikarstwo, czy były jeszcze inne plany? Planem B było prawo, bo studiowałem prawo na Śląskim Uniwersytecie. Zakończyłem moją karierę... pisząc pracę magisterską w Katedrze Historii Prawa u pana profesora Lityńskiego, ale potem pojawił się, nie w moim życiu, bo był od dawna, ale pojawił się pomysł mojego przyjaciela Kamila Durczoka, zróbmy radio, takie prawdziwe, profesjonalne, zawodowe radio, prywatne.
Więc to pamiętam jak dziś, to był pierwszy moment z radiem jako takim. Potem poznałem mojego wielkiego przyjaciela Kamila Durczoga. W ogóle poznaliście się pracując na taśmie FSM? Nie, nie, nie. To on pracował na taśmie FSM. Wie pan, był taki czas, kiedy człowiek się dostawał na studia, ale jeśli punktów zabrakło, to trzeba było odpracować swoje. Tak, studencka praktyka robotnicza. Kamil był na studenckiej praktyce robotniczej w fabryce FSM, a ja byłem na studenckiej praktyce robotniczej na osiedlu akademickim w Katowicach Ligocie. Tu nas ten los mniej więcej połączył, bo obydwaj mieliśmy bardzo podobny początek tej naszej drogi do indeksu. Natomiast potem połączyła nas Egida. Tak, tak, tak. Kamil Durczok przykręcał tylne lampy w Fiacie 126P Bis.
To jest dokładnie to, co znalazłem. Nawet nim jeździł potem. No, ale wy szybko bardzo chyba staliście się przyjaciółmi, takimi najbliższymi chyba ludźmi dla siebie w tamtym okresie. Wie pan co, nawet do trzech lat wstecz jeszcze tak było. Tak, to prawda. Ja nie wiem, skąd się to bierze. Być może podobne poczucie humoru, być może podobne zainteresowania, być może podobne ambicje, może podobna ochota na świat. On pochodził z całkiem innego środowiska niż ja. Kamil pochodził z bardzo zamożnej rodziny. I na tamte czasy, i na znacznie późniejsze czasy. I nie wiem, dlaczego we mnie znalazł sobie takiego Ktośa, z kim chcę spędzać czas. Ponure refleksje dotarły do mnie, kiedy Kamila już zabrakło, dlaczego tak blisko byliśmy ze sobą.
Bo jak mi się czasem wydawało, dlatego, że byłem dla niego tłem. Słabszym tłem. Na słabszym tle się dobrze wygląda. I trochę tak to czasem wyglądało, ale nie chcę tego analizować. Ale czy to nie jest właśnie tak, że nie do końca, znaczy ja nie spostrzegałem w panu żadnego słabszego tła, tylko raczej taką osobę, że nie chcę nazywać tego, że dużo bardziej taką mniej kontrastową, zdecydowanie delikatniejszą w odbiorze. i nie z mniejszymi umiejętnościami, bo powiedziałbym, że umiejętności i tak dalej to jest ta sama liga, tylko po prostu co robi kontrast, co robi odwaga, że Kamil Durczok podejmował bardzo dużo bardzo odważnych decyzji, a jak ja sobie prześledziłem pana karierę, to raczej zawsze to były krok po kroku, delikatnie, bez większego wychylania się, a Kamil Durczok lubił się wychylić, lubił przełamywać dużo barier.
To prawda, bo w Kamilu była ta bezczelność, która jest potrzebna w tym zawodzie. Bezczelność, a po drugie próżność. Ja utrzymuję od dawna, że bez próżności w tym zawodzie to nie ma sensu po prostu. Musisz chcieć się światu zaproponować. I on był z uchwały. I on był z uchwały. I był z uchwały. Był przekonany o swojej wartości. To jakoś działało. Dokładnie. Partnerem żurnalisty w nauce języka angielskiego jest Tutlao. I wydaje mi się, że pan też przełamał już tę barierę, że widzi pan na przykład to, że pomimo kompleksów, o których pan mówi jako dziecko, to dzisiaj widzi pan i zna pan swoją wartość. Tak, tylko ja jestem przed sześćdziesiątką, a Kamil to zobaczył przed trzydziestką. To jest słuszna uwaga. Więc wie pan, ja mam pełną świadomość tego, że w moim życiu zawodowym się już nic wielkiego nie wydarzy. Nie dlatego, że...
że nie wiem, że się starzeje, tylko dlatego, że nie ma już miejsca na kreowanie takich karier i takich gwiazd, jak wykreowano wtedy, kiedy swoje kariery zaczynali Kamil Durczok. Tomasz Kamel, Piotr Kraśko, Tomasz List. To nie są te czasy. Wtedy kosmos był pusty. Było kilka gwiazd. Dziś jest pełen przepytywaczy, których są setki. To prawda, ale nadal myślę jednak, że dzisiaj kariery po prostu są inaczej budowane. Nie są budowane na tamten kształt, bo to prawda, na tamten kształt wydaje mi się, że już ich nie będzie, ale dzisiaj nadal da się zbudować silną pozycję medialną w tradycyjnej telewizji, tylko to po prostu... Postać tej osoby jest zupełnie inaczej budowana, no bo są duże nazwiska w mediach, które dzisiaj jesteśmy w stanie wymienić jednym tnem.
Wie pan, ja jednak się upieram przy tym, że jest pewna różnica zasadnicza i buduję solidną dywizję między czasem i czasem, ponieważ ja pamiętam chwilę, kiedy mój program pod tytułem Gość 1 oglądało 8 milionów ludzi. Dziś nic nie ma szans na taką widownię. Jakby Polska grała w finale Mistrzostw Świata. Może, może. Dziś 2 miliony, 3 miliony to jest gigantyczny sukces. Więc to jest bariera, która powoduje, że nie będzie takich karier już na pewno. W rozumieniu takiej nieprzezroczystości na ulicy również, bo to też jest miernik jakiś tego. Rozpoznawalność jest miernikiem kariery, czy chcemy, czy nie. Na to już nie ma szans. Jestem naprawdę przezroczysty. Naprawdę. Ja pamiętam czasy, kiedy chodziłem ramię w ramię z Kamilem Durczokiem po ulicy.
I tak o mnie mówiono kiedyś. więc nie miałem z tym żadnego problemu. Uznałem, że to jest samiec alfa w tym naszym niewielkim stadzie, ja mogę się czegoś uczyć, mogę być może za niego coś zrobić, ale nie będę nigdy nim, na pewno go nie wygryzę, na pewno nie spróbuję nigdy podjąć z nim rywalizacji. Był taki jeden moment, który mi coś nasunął, kiedy Kamil się wyniósł do TVN-u, a nie raz mi zaproponował chodzić ze mną. byliśmy ze sobą zawsze i wszędzie, krok w krok w tych samych miejscach. On naprawdę był tam bardzo możnym, bardzo ważnym człowiekiem. O, piekielnie. Nikt nie twierdzi, że musiałby ze mnie zrobić prowadzącego fakty, ale doskonale pamiętam ten czas, bo robiły się bardzo poważne kłopoty w telewizji publicznej.
I musiałem zacząć szukać pracy. Nigdy mi tego nie zaproponował. Przez chwilę nawet nie mnie, ale moim znajomym wpadło do głowy coś takiego i podsunęli mi taką myśl. On cię tam nie chce, bo się boi konkurencji. Odsuwałem tą myśl od siebie i odsuwam do dziś z całą pewnością. Mówię tylko o tym dlatego, że była taka chwila, kiedy przez momencik przeszło mi coś takiego przez myśl, ale generalnie... Ta cała lawina naszego wspólnego czasu to jest takie głębokie przekonanie o tym, że to by nie miało żadnego sensu, bo nie dam rady. A ja myślałem o tym zupełnie inaczej, bo znałem tę historię, że on nie chciał, nie zaproponował panu tego ze względu na to, że myślę, że pan nie chciałby poczuć tego, że on pana ciągnie za uszy. Nie sądzę. Myślę, że Kamil doskonale wiedział, że nikt by tego wrażenia nie odniósł, bo nawet moi znajomi zastanawiali się, co jeszcze robię w publicznej i dlaczego nie idę z nimi.
Był oczywistym, że Durczog i Czyż to jest zespawany duet i tak będzie zawsze i wszędzie. I Kamil miał świadomość tego, że ja wiem, że on mi pomaga. Nie miałby kłopotu z tym, że ja mam problem z wiedzą świata o tym, że Durczog mnie ciągnie za uszy. To by na pewno nie był kłopot. No dobra, czyli ta wersja od pana jest dużo bardziej wiarygodna w takim wypadku. Obaj się możemy mylić, bo już tego nie zweryfikujemy, ale tak mi się wydaje. Napisał pan, odszedł ktoś, kto zawsze był pół kroku przede mną. Facet, od którego wiele się uczyłem. Czego się pan nauczył od Kamila Durczoka? Nie wiem, czy skutecznie, ale ja mu się przyglądałem, jak pracuje. On miał taką bardzo dobrą metodę, nic nowego prawdopodobnie i myślę, że pan też ją stosuje. On przed rozmową, a to był jeszcze taki czas, kiedy uznawałem, że publicystyka to jest moje powołanie i rozmowa dobra to jest szczyt szczytów.
Przed rozmową symulował odpowiedzi. stawiał pytanie i zastanawiał się, co mój rozmówca odpowie. Znajdował kilka tych możliwości i na każdą z nich znajdował kąt pytanie. I to była czasem mozolna robota, natomiast zawsze tak pracował. I była taka chwila, kiedy uznałem, że to jest trop, którym pójdę, bo on jest dobry. Tylko jak mi się wydaje, mnie to zbyt wiele kosztowało, bo to była naprawdę mozolna robota. Trzeba było się do tego przyspawać i trochę czasu poświęcić. Natomiast to jest jedna z rzeczy, których się od niego nauczyłem. Jak powiadam, nie wiem czy skutecznie, ale to był ten warsztatowy kniw, który uważam za bardzo wartościowy i wart polecenia. I chyba też dziennikarstwo wtedy wyglądało trochę inaczej, kiedy czasy świadomości Kamila Durczoka były w telewizji, to jednak świat od tego czasu niestety trochę się zmienił.
I dla mnie to są tego rodzaju problemy, a Kamil Durczok był świetny. Był na pewno ikoną dziennikarstwa i tutaj nie ma o czym gadać. I dzisiaj też wydaje mi się, że pomimo tego wszystkiego, co się później działo, tych wszystkich burz, to nadal jeżeli chodzi o sam warsztat, to nikt nigdy nie powiedział, że to był słaby dziennikarz. No i nikt nigdy tego nie powie. Znaczy ja znam takich ludzi, którzy uważają, że to dyzma dziennikarstwa. Naprawdę? Oczywiście, że tak. Nawiasem mówiąc dziennikarzy i to jest powód, dla którego nie traktuję tego poważnie, bo dziennikarz nie powinien dziennikarza oceniać. A słabszy od ocenianego na pewno. No nie, no jest też, to jest akurat... A to bardzo często. Tak, tak, no ale bo to jest, akurat też rozmawiałem o tym, że dzisiaj z pozycji nie, czyli że jeżeli chcemy coś skrytykować, kogoś podważyć i tak dalej, to nie musimy mieć żadnego autorytetu, bo tutaj po prostu zawsze to się kliknie, jeżeli będziemy celowali w kogoś dużego, a żeby zbudować sobie pozycję do tego, żeby kogoś pochwalić, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie, to jest bardzo duża droga.
Ja też, wie pan, myślę, że już kończąc ten wątek, że skoro ktoś zrobił taką karierę, to musiał być dobry. To prawda, tutaj nie ma przypadków. Chwilami zdawało mi się, że nie znam tego faceta. Znam ludzi, którym wyrządził krzywdę i nie będę z nimi polemizował. Czy ta przyjaźń, pełna wzlotów i upadków, ale i trudnych momentów, nauczyła pana czegoś o ludzkich słabościach i cenie sławy? Tak. To jest najbardziej kliniczny przykład ceny sławy. Bo ja wiem na pewno, wiem o Kamilu rzeczy, których nie wie jego rodzina. Jego rodzina wie rzeczy o Kamilu, których ja nie wiem, oczywiście, że tak, ale ja bym mówił o tym, że naprawdę byłem blisko tego gościa i widziałem tę historię z bardzo, bardzo bliska i wiem na pewno, co się wydarzyło. Nigdy o tym nie będę mówił, bo to nie jest ten czas i już nie wypada o tym mówić, natomiast wiem, co się wydarzyło, wiem, co do tego doprowadziło i wiem, że to jest właśnie kliniczny przykład ceny sławy.
Kamil był człowiekiem o niesamowicie silnej osobowości, ale o bardzo słabym charakterze. Rzadkie połączenie, ale tak było. On miał bardzo silną osobowość, potrafił wymuszać, potrafił tworzyć, potrafił kreować, natomiast był podatny na różne czynniki zewnętrzne i miał wiele słabości, którymi nie potrafił zarządzać. Też wydaje mi się, że oglądałem wystąpienia Kamila Durczoka na wszystkich wykładach, na uczelniach i co prawda dzisiaj to oczywiście wydaje się proste powiedzieć, że było widać już jego problemy wtedy, bo kiedy znam całą diagnozę i wiem, co się działo i tak dalej. To łatwo znaleźć. Tak, ale wydaje mi się, że dużo ludzi dużo wcześniej już widziało, że coś się tam dzieje niepokojącego jeszcze przed publikacją wprostu.
W tym zawodzie to jest świetne. To jest element pewnej próżności, o której zawsze mówię ciepło w kontekście tego zawodu, bo ona jest tam bardzo potrzebna. Natomiast, jak mi się wydaje, trzeba trzymać pewne proporcje. Jak się trzyma, to wszystko jest okej. Jak się przestaje, no to jest nie okej. Ale też, żeby usprawiedliwić trochę to, co się działo, powiem, że świat rozpieścił tego kolesia. On był do tego stopnia kochany i ubóstwiany, że w istocie jemu nadano rangę Boga w paru miejscach, w paru momentach. On w to tylko uwierzył. Mamy jednego wspólnego znajomego, który opowiadał mi o końcówce Kamila Durczoka i też właśnie o tym, jak on wygrał z nowotworem chwilę po trzydziestce i że to był też taki moment, który po prostu potwierdził mu, że on jest niezniszczalny. Ale to też jest dowód na to, o czym mówią kolodzy bardzo często, że nastawienie do tej choroby jest najmocniejszą bronią.
A pamięta pan telefon, nie wiem, jak przyszła do pana propozycja, żeby pójść do telewizji? To jest zbieg dość skomplikowanych okoliczności, ponieważ mój szef ówczesny Kamil Durczok w radiu TOP już wtedy był bardzo blisko ze swoją późniejszą żoną Marianną i kiedy myśmy się rozstawali z radiem TOP, a rozstawaliśmy się w atmosferze sporu, solidnego sporu, pojawiło się widmo tego, że nie ma co robić. Ale Kamil zaprosił mnie na przesłuchanie do telewizji Katowice. Tam zobaczyła mnie ówczesna chyba sekretarz redakcji, redaktor Elżbieta Piętak, pozdrawiam serdecznie. Nic z tego nie wyniknęło wtedy jeszcze, ale kilka tygodni później zaproponowano mi, żebym może nie został prezenterem aktualności, czyli tamtego lokalnego dziennika, ale spróbował jako reporter.
Tego się bałem bardzo, ponieważ nie miałem bladego pojęcia o tym, na czym polega reporterka telewizyjna, ale trafiłem tam na miejscu na bardzo dobrych ludzi, którzy się mną zaopiekowali, krótko mówiąc. Nie czuli żadnej konkurencyjnych zagrożeń. Po prostu uznali, że jest potrzebny młody na owe czas, 24-letni, 25-letni facet. I tak to się zaczęło w Telewizji Katowice. Od telefonu chyba Eli Pięta, ja dzisiaj dokładnie tego nie pamiętam. A jeżeli odwiniemy taśmę, o co było, o co chodziło w tym konflikcie z radiem? Chodziło chyba podówczas o nowego szefa, którym został człowiek będący kiedyś chyba szefem delegatury UOPu na Śląsku. Kamilowi i mnie to się nie mieściło w głowie.
żeby coś takiego mogło zajść. Ta polityka wtedy była w ogóle dużo bardziej zagmatwana niż dziś. Ona też się tworzyła w tych swoich demokratycznych zrębach. I doszło tam do jakiegoś tarcia. Kamil powiedział, że on odchodzi. Ja sobie nie wyobrażałem, że zostaję w radiu bez niego. Byliśmy naprawdę już przyjaciółmi na śmierć i życie wtedy. Poza tym zaczęliśmy snuć własne plany poszukania sobie miejsca w innym medium, w telewizji. To wydawało się być dość realnym, bo Kamil był tam dość mocno osadzony towarzysko, ale też już quasi zawodowo, bo on już pracując, będąc szefem Radia TOP nagrywał dla telewizji Katowice wywiady polityczne. Ci politycy przyjeżdżali do radia, przyjeżdżała ekipa zdjęciowa, chyba dwu czy trzy kamerowa i w studiu radiowym nagrywano takie rozmowy. Tak, i to w ogóle było jedno z pierwszych takich pomysłów.
Nagrywanych w radiu, emitowanych potem w telewizji, więc to wyglądało realnie. Tym bardziej, że Kamil zapewniał mnie, że dam sobie radę i że on zadba o to, żebyśmy mogli razem w tej firmie pracować. Udało się. A pamięta pan swoje marzenia z tego czasu? No bo to jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. No pewnie pan widzi, że z jednego radia do drugiego radia, gdzie zarabiamy pieniądze, gdzie wszystko nam się pojawia, gdzie odchodzimy, bo przychodzi szef, który nam się nie podoba, to znaczy, że mamy też jakąś, mamy jakąś pozycję. Idziemy dalej, idziemy do telewizji, że cały czas ta kariera rośnie. Jakie pan miał wtedy marzenia? Bo mógł pan po prostu mieć coraz większe i większe. Chciałem się po pierwsze w telewizji odnaleźć, bo całe moje życie dziennikarskie było do tego momentu radiowe. To jest całkiem inny warsztat, więc tego się bałem i moim marzeniem było zostać członkiem tego zespołu, usamodzielnić się i móc proponować tematy i móc je wykonywać, czyli nabrać warsztatu.
A on już chyba jest toksyczny. Ta walka o karierę. Przecież widzi pan dzisiaj pewnie tych młodych ludzi. Jeżeli ja panu mówiłem, że zazdroszczę panu tych lat dziewięćdziesiątych budowania wolnych mediów, to widzi pan dzisiaj w tych młodych ludziach to, co widział pan w sobie, czy w Kamilu Dudy? A skąd? Nie. Ja widzę po redakcji, w której pracuję w tej chwili, że oni różnią się ode mnie, od mojego pokolenia tym, że myśmy nie wychodzili z telewizji. Dokładnie. Oni bardzo wysoko cenią sobie swój wolny czas. Oni mają świat pozatelewizyjny, myśmy go nie mieli. Oni mają gdzie indziej znajomych, gdzie indziej ośrodki zainteresowania. Oni oddzielili telewizję od swojego normalnego życia. Ja jestem z pokolenia ludzi, którzy nie mieli innych tematów do rozmowy poza dyskusją o telewizji.
Oni mają pełne prawo tacy być. Po prostu. Natomiast jeżeli nie mają prawa mnie oszukiwać co sezon, mówiąc, że wczoraj byłem wyznawcą PSL-u, a dziś jestem głęboko zakorzenionym w polskiej tradycji konserwatystą, bo to po prostu nieprawda. To prawda. No to poglądy pana Arachonia pan zna. Tomasz Lis? Też znam. Tomasz Sekielski? Myślę, że znam. Kamil Dziubka? Chyba najmniej. Może dlatego, że to najmłodszy z tego środowiska. Ja Kamila pamiętam jeszcze jako researchera w wiadomościach. Zresztą to jest kariera nieprawdopodobna. To jest tak zdolny chłopak, że zazdroszczę mu tego, co w życiu zrobił. Chyba najmniej w moich poglądach i to chyba dobrze, nawiasem mówiąc. Dobry, duży talent analityczny. Świetny, jak mi się wydaje, mogę się mylić, uczeń Andrzeja Stankiewicza, który jest dla mnie absolutnym guru, jeżeli chodzi o analizę polityczną, wiedzę, pamięć, refleks i takie inne historie.
Pokazano wszystkie 21 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
partnerem żurnalisty w nauce języka angielskiego jest Tutlao
Zadbaj o jej barierę hydrolipidową z kosmetykami Bielenda Ceralipidium.
Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Twój Celto, bo prawdziwe piękno zaczyna się od środka.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„partnerem żurnalisty w nauce języka angielskiego jest Tutlao"
„Zadbaj o jej barierę hydrolipidową z kosmetykami Bielenda Ceralipidium."
„Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Twój Celto, bo prawdziwe piękno zaczyna się od środka."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
https://www.instagram.com/zurnalistapl/
__
Chcecie się uczyć angielskiego? Łapcie darmową lekcję tutaj:https://tutlo.pro/ZURNALISTATUTLO
_____
10% na wszystkie produkty, również przecenione obowiązuje na www.bielenda.com i www.skinarte.com
KOD rabatowy: ZURNALISTA10