Mentionsy Mentionsy
Zagadki Kryminalne
Zagadki Kryminalne

ZBRODNIA POŁANIECKA - NAJGŁOŚNIEJSZA ZMOWA MILCZENIA

04.03.2026 ·26 min 18 s

Książka „Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL” już dostępna w sprzedaży: https://bit.ly/empik-polanieckaW Wigilię 1976 roku w okolicach Połańca doszło do wydarzeń, które na zawsze zapisały się w historii polskiej kryminalistyki. Po nocnej pasterce odnaleziono ciała młodej kobiety w ciąży, jej męża i brata. Początkowo wyglądało na to, że doszło do tragicznego wypadku drogowego i sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Z czasem jednak pojawiły się poważne wątpliwości co do tej wersji wydarzeń, a śledztwo odsłoniło coś znacznie bardziej przerażającego - brutalną zbrodnię i zmowę milczenia, w którą uwikłana była cała lokalna społeczność.

Stanisław Kulpinski zagroził pasażerom autobusu, że jeśli ktokolwiek spróbuje wysiąść, to spotka go taki sam los jak ofiary. Mimo nocnych ciemności świadkowie dokładnie wiedzieli cały przebieg zdarzeń, a jeden z nich, Henryk Witek, oświetlał miejsce latarką. Po dokonaniu zbrodni ciała zostały wniesione do autobusu i przewiezione kilkaset metrów dalej, gdzie zdecydowano się upozorować wypadek samochodowy. Zwłoki umieszczono w rowie, a następnie przejechano po nich pojazdem, żeby obrażenia ofiar zgadzały się z wersją o wypadku. Dodatkowo ciało Krystyny zostało obnażone, żeby zasugerować napaść na tle seksualnym. Obok porzucono rozbity samochód, co miało uwiarygodnić inscenizację.

Jan Sojda chciał dokonać tej zbrodni na oczach świadków, żeby udowodnić wszystkim swoją bezkarność. Była to demonstracja jego siły i pozycji. Po porzuceniu ciał, sprawcy i część obecnych na miejscu osób wróciło do połańca na pasterkę i wmieszali się w tłum wiernych, budując w ten sposób alibi. Henryka Witka i jeszcze jednego świadka odwieziono Fiatem pod kościół w sąsiedniej Beszowej, aby tam mogli potwierdzić swoją obecność podczas nabożeństwa. Po zakończeniu mszy kierowca jednego z autobusów wszczął alarm, twierdząc, że pojazd został skradziony spod kościoła. Wszyscy wsiedli więc do drugiego autokaru i ruszyli w drogę powrotną, a po pewnym czasie na trasie odnaleziono rzekomo zaginiony autobus.

Stanisław Kulpinski opuścił więzienie po zaledwie jedenastu i pół roku, a Socha odsiedział trzy lata dłużej. Zbrodnia Połaniecka wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju i trwale naznaczyła zrębin. Mrok tamtej wigilijnej nocy nie opuścił tej okolicy do dziś, a rodziny skazanych konsekwentnie utrzymywały, że ich bliscy zostali skrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości. Żony twierdziły, że mężowie cały czas przebywali w domu i nie byli na pasterce. Winą obarczano śledczych, sąd i media, a Henryk Witek, jeden ze skazanych świadków, który spędził w więzieniu 5 lat, cały czas utrzymywał, że był to nieszczęśliwy wypadek, a nie morderstwo.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.