Leszek Miller: Trzeba się przez tę dżunglę przepychać
Jak Leszek Miller wspomina swoje dzieciństwo? Jaką cenę zapłacił za wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej? Czy dziś - z perspektywy lat - podjąłby te same decyzje życiowe i polityczne? Daczego dziadkowie tak bardzo kochają swoje wnuki? I co sądzi o obecnym stanie edukacji w Polsce? O tym wszystkim w najnowszym odcinku “Z bliska”.
Jest tak? Jest tak. A prawdę? Jak śledzę Pana aktywność społeczną, polityczną, publicystyczną, to wygląda na to, że jest Pan ciągle bardzo zajętym, aktywnym. No tak, ale wie Panie, zawsze na czas na kielisze gmina i spotkanie z przyjaciółmi i posiedzenie pod drzewem, mam takie ulubione drzewo tam w naszym ogródku, to zawsze można znaleźć czas. Tylko, że nie ma za dużo tych słonecznych dni niestety. Szczególnie w tym lecie. Nie było w ogóle. Nie było. Na pewno, jak rozmawiamy o parach, o parach, które razem przeszły przez życie i znaczyły bardzo wiele w polskiej polityce, to oprócz państwa małżeństwa pojawia się w naturalny sposób małżeństwo prezydenta Kwaśniewskiego i Jolanty Kwaśniewskiej.
Miałam ogromny zaszczyt gościć ją się w podcastie, otwierała ten cykl. Rozmawiałyśmy dużo o roli kobiety, ale Wy mieliście ogromny wpływ na siebie nawzajem, Pan, razem z prezydentem Kwaśniewskim, jeszcze wtedy nie prezydentem, ale również wpływ nie tylko na siebie, ale też i na Polskę. Ta męska-szorska przyjaźń, o której Pan wspominał, trwa do dziś? Proszę pani, my mieszkaliśmy w pewnym momencie. Blisko siebie, na Wilanowie. W tej samej klatce schodowej. Tak, pan po prawej, oni po lewej. My na pierwszym piętrze i na drugim. I z tego, no to siłą rzeczy było bardzo bliskie sąsiedztwo.
Pamiętam małą Olę Kwaśniewską, jak tam mój syn się nią opiekował. Bo ona nie znosiła, że kiedy rodzice wychodzili, płakała, więc tam trzeba było ją uspokajać i tak dalej. Pamiętam psa, Sabę, którą się opiekowaliśmy. Który ciągnął i wełnia grzeczkę. Takie typowo dobrosąsiedzkie kontakty. Nie, my dzisiaj nie mamy kontaktów. I ja podzielam zdanie, które kiedyś usłyszałem od Kwaśniewskiego, który to powiedział publicznie, że powiedział, że nie, ja się z Leszkiem nie spotykam, bo musielibyśmy rozmawiać o przeszłości. A to zawsze nas będzie dzielić, różna ocena tej przeszłości. Więc lepiej jest tak, jak jest.
Ale macie takie poczucie, że odegraliście w tej polityce tak ogromną rolę, że już zawsze będziecie łączeni? Tak, oczywiście, no bo Aleksander był 10 lat prezydentem, to przecież za jego czasów Polska wstąpiła do NATO, wstąpiła do Unii Europejskiej. Zostały dokonane bardzo poważne reformy. Do tej pory Jolanta Kwaśniewska jest uważana przez większość społeczeństwa za wzór pierwszej domy. Także oczywiście, że mamy takie poczucie. No i ja jestem głęboko usatysfakcjonowany, że mogliśmy to w dużej części razem zrobić i że to takie będzie już wspomnienie, z którymi odejdziemy razem kiedyś.
A zabolało pana premiera to, że państwo Kwaśniewskie nie pojawili się na ostatnim pożegnaniu pana syna? Bardzo. Bardzo dlatego, że mój syn starał się bardzo im pomagać i to było takie... Oczywiście wiem, że pani Kwaśniewska odbyła ze mną rozmowę, tłumaczyła, ale to nic nie usprawiedliwia. A dlaczego tak się wydarzyło, jak pan myśli? Nie wiem. A pani pytała, panią Kwaśniewską? Nie, ale przygotowując się do tej rozmowy, to jest coś, co zdziwiło mnie bardzo. Bo jesteśmy wychowani w kulturze, w której tak jak na Wigilię siadamy do jednego stołu, niezależnie od różnic, szczególnie politycznych, tak są pewne momenty w życiu, a na pewno pogrzeb dziecka przyjaciół jest momentem, w którym wszystkie właśnie powinny odchodzić na bok.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak Leszek Miller wspomina swoje dzieciństwo? Jaką cenę zapłacił za wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej? Czy dziś - z perspektywy lat - podjąłby te same decyzje życiowe i polityczne? Daczego dziadkowie tak bardzo kochają swoje wnuki? I co sądzi o obecnym stanie edukacji w Polsce? O tym wszystkim w najnowszym odcinku “Z bliska”.