Mentionsy Mentionsy
Z bliska
Z bliska

Leszek Miller: Trzeba się przez tę dżunglę przepychać

25.01.2026 ·1 godz 8 min

Jak Leszek Miller wspomina swoje dzieciństwo? Jaką cenę zapłacił za wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej? Czy dziś - z perspektywy lat - podjąłby te same decyzje życiowe i polityczne? Daczego dziadkowie tak bardzo kochają swoje wnuki? I co sądzi o obecnym stanie edukacji w Polsce? O tym wszystkim w najnowszym odcinku “Z bliska”.

Nie zanosi się, a były takie momenty, że powinno się to zrobić. To był 2008-2009 rok, gdzie byliśmy bardzo blisko i pewnie to będzie zaskoczeniem, ale wtedy najbardziej zdecydowaną osobą, która nawet powiedziała, że to będzie 2009 rok, to była pani minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Czyli pani Zeta Gilowska. Tak, niestety nie żyje. Niestety nie żyje, wspaniała osoba. Tak, a potem no to już tak wie pani, raz tak, raz tak. Ja mam takie wrażenie, że nikt z tych, ani z Platformy, ani z PiSu nie miał serca, żeby to przeprowadzić. Wszyscy się tego bali. Ale boję się dlatego, że coraz głośniejsze antyunijne głosy, chociażby przez rosnącą siłę Konfederację, co do której kierował Pan ostatnio trochę ciepłych słów do ich kadry.

A już kończąc tą politykę bieżącą, rok 2027, wybory. Jak będzie wyglądała scena polityczna, Pana zdaniem? Myślę, że Duopol jeszcze raz potwierdzi swoją moc, chociaż wiele polityków próbuje zwalczyć ten Duopol, ale to raczej oni przegrywają. Chociażby partia Hołowni jest tego dobrym przykładem. Więc Duopol znowu wygra, natomiast jedni i drudzy mają szansę. A czy wierzy Pan w mariaż Konfederacji i PiSu, który pokazuje, że mieliby większość do rządzenia, nawet większość konstytucyjną? Wierzę, dlatego wie Panie, że jak fanfary przestają być głośne i następuje obliczanie głosów po wyborach, no to wtedy szuka się większości, bo królową w Sejmie jest arytmetyka.

I jak wyjdzie PiSowi, że potrzeba, potrzebuje trochę głosów i te głosy mogą być dosypane przez Konfederację, to nie będzie ceny, której oni nie są w stanie zapłacić. I niech nas nie zmylą obecne konflikty, bo widzę już otrzyma duszy mojej, że obydwie strony otwarzą szeroko ramiona i powiedzą witamy. To jest nasze marzenie. Naprawdę? Czyli te konflikty teraz są trochę pozorowane, bo obydwie strony próbują grać niezależnych albo trudno dostępne? Są pozorowane w tym sensie, że to jest cały czas bitwa o głosy, o przekonania. Ale po wyborach to już nikt nie będzie bił się o głosy, bo już zostały głosy oddane.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.