Leszek Miller: Trzeba się przez tę dżunglę przepychać
Jak Leszek Miller wspomina swoje dzieciństwo? Jaką cenę zapłacił za wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej? Czy dziś - z perspektywy lat - podjąłby te same decyzje życiowe i polityczne? Daczego dziadkowie tak bardzo kochają swoje wnuki? I co sądzi o obecnym stanie edukacji w Polsce? O tym wszystkim w najnowszym odcinku “Z bliska”.
Nie zanosi się, a były takie momenty, że powinno się to zrobić. To był 2008-2009 rok, gdzie byliśmy bardzo blisko i pewnie to będzie zaskoczeniem, ale wtedy najbardziej zdecydowaną osobą, która nawet powiedziała, że to będzie 2009 rok, to była pani minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Czyli pani Zeta Gilowska. Tak, niestety nie żyje. Niestety nie żyje, wspaniała osoba. Tak, a potem no to już tak wie pani, raz tak, raz tak. Ja mam takie wrażenie, że nikt z tych, ani z Platformy, ani z PiSu nie miał serca, żeby to przeprowadzić. Wszyscy się tego bali. Ale boję się dlatego, że coraz głośniejsze antyunijne głosy, chociażby przez rosnącą siłę Konfederację, co do której kierował Pan ostatnio trochę ciepłych słów do ich kadry.
No i nie przejmować się, że tam gdzieś... jakaś rana przybędzie i tak dalej, tylko sobie stawiać cele i realizować te cele. Ważne, żeby wiedzieć, dokąd się tak naprawdę idzie, bo jak się nie wie, dokąd się idzie, to się na pewno zajdzie gdzie indziej. Jak o tym myślę, to zgadzam się z panem premierem bardzo i ja zawsze ta odporność to jest coś, co jest na pewno bardzo przydatne. Ja uważam, że tą odporność uzyskałam będąc w szkole baletowej i poprzez miłość moich rodziców. Dlaczego wspominam o szkole baletowej? Dlatego, że córka prezydenta Wałęsy, Magda, skończyła gdańską szkołę baletową. Marta Kaczyńska również była w szkole baletowej.
Zastanawiam się, jakiego użyć przymiotnika. Może najbardziej odpowiedzialnym, najlepszym. Proszę pani, jest dwóch polityków w Polsce, którzy odgrywają ogromną rolę i odciskują się na naszej teraźniejszości i przyszłości w sposób bardzo wyraźny. To jest oczywiście Donald Tusk i Kaczyński. A czy to nie jest zmierzch bogów? Ja nie zgadzam się z Kaczyńskim fundamentalnie, ale ja nie mogę powiedzieć, że to jest polityk bez znaczenia. Poza tym podziwiam jego zdolności takie profetyczne, no bo wysunął Andrzeja Dudę, został prezydentem.
Wysunął teraz Karola Nawrockiego, został prezydentem. I gdyby ktoś to komuś opowiedział, to się nie miało prawa udać. Brutalna kampania. Ale czy to jest siła Jarosława Kaczyńskiego i co za tym idzie Karola Nawrockiego, czy to jest słabość obozu Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego? Oni chyba zbyt łatwo uwierzyli w to, że Trzaskowski ma wygrać. To tak samo jest z panem Komorowskim, bo pani pamięta przecież. A tutaj nic nie jest dane. Trzeba zębami i pazurami walczyć, żeby sobie to jakoś wyszarpać. Więc myślę, proszę pani, że jednego to by mi było trudno wymienić, ale jeżeli chodzi o odpowiedzialność i taką prozachodnią orientację, która jest mi bliska, to oczywiście Donald Tusk, to bez porównania, bo pan Kaczyński jakby pielęgnuje takie stereotypy, które może kiedyś miały prawo bytu, ale we współczesnej Polsce nie powinny mieć.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Jak Leszek Miller wspomina swoje dzieciństwo? Jaką cenę zapłacił za wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej? Czy dziś - z perspektywy lat - podjąłby te same decyzje życiowe i polityczne? Daczego dziadkowie tak bardzo kochają swoje wnuki? I co sądzi o obecnym stanie edukacji w Polsce? O tym wszystkim w najnowszym odcinku “Z bliska”.