Mentionsy Mentionsy
Tu mówi PISM
Tu mówi PISM

Wyścig o AI: gdzie jest Unia Europejska?

25.09.2025 ·31 min 26 s

Wyścig o rozwój sztucznej inteligencji i o uzyskanie przewag w tej dziedzinie staje się coraz intensywniejszy. W jaki sposób Unia Europejska podchodzi do tego tematu? Jak widzi rozwój AI i czy na drodze do niego nie staną regulacje, które wprowadza? I czy ma szansę w starciu ze Stanami Zjednoczonymi? Zapraszamy na rozmowę Tomasza Zająca z Aleksandrą Wójtowicz.Jak Unia Europejska podchodzi do sztucznej inteligencji?Jak wypada w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi?Jak UE reguluje AI?Jak chce zadbać o rozwój sztucznej inteligencji i jakie ma plany na wsparcie sektora?Co z centrami danych i jakie mają znaczenie?

Polski Instytut Spraw Międzynarodowych przedstawia Tu Mówi Pism. Tu Mówi Pism, a ja nazywam się Tomasz Zając i jestem analitykiem do spraw Unii Europejskiej w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Zapraszam Państwa do wysłuchania Fokusa, naszego cotygodniowego podcastu, w którym z analityczkami i analitykami naszego instytutu, w którym omawiamy wybrane przez nich tematy. Dzisiaj rozmawiać będziemy o sztucznej inteligencji i podejściu do niej Unii Europejskiej, a moją gościnią jest Aleksandra Wójtowicz, analityczka pism do spraw nowych technologii cyfryzacji. Cześć Olu. Cześć. Olu, zacznę od razu szeroko. Dam ci taką możliwość wypłynięcia na szerokie wody. Pytając o to, jak wyglądają główne założenia Unii Europejskiej w podejściu do AI. Rozmawialiśmy niedawno w depeszy o tym, jak Donald Trump i w ogóle Stany podchodzą do tych tzw.

To jest największa różnica pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Ponieważ USA, mimo że wiedzą, że jakieś ryzyko związane z AIM jest, to uważają, że mitygowanie tego ryzyka jest nieopłacalne. i że kluczowe jest takie nadinwestowanie w sztuczną inteligencję bez żadnych barier. Rozmawialiśmy o tym, ja też o tym pisałam w piśmie, że tam Donald Trump rezygnuje z regulacji, które jakkolwiek te sztuczne inteligencje mitygowały, nawet w takim bardzo podstawowym sensie. Już nawet nie chodzi o samą sztuczną inteligencję i jej możliwości, ale o infrastrukturę AI. Czyli na przykład anulowane są rozporządzenia wykonawcze, które które nie pozwalały na przykład budować centrów danych, no może nie w rezerwatach przyrody, ale powiedzmy w miejscach zalesionych, no generalnie w takich miejscach, gdzie chcemy dbać o przyrodę, o naturę, więc to jest ta duża różnica, no bo te Stany Zjednoczone chcą, żeby AI była niczym nieograniczona, podczas gdy w Unii Europejskiej właśnie dostrzega się to, że same systemy sztucznej inteligencji wiążą się z konkretnymi ryzykami i te ryzyka chce się mitygować.

Na tym też polega AI Act, czyli akt sztucznej inteligencji, który właśnie systemy sztucznej inteligencji dzieli na różne ryzyka. Na takie neutralne, z niskim ryzykiem, średnim i na systemy wysokiego ryzyka. I te systemy najwyższego ryzyka, czyli takie, które na przykład mogą robić tak zwany scoring społeczny. Czyli powiedzmy, dużo się o tym mówiło, jakieś takie wizje o Chinach, że klikniemy coś w sieci, jakiś system ocenia nas jako obywateli czy obywatelki, przyznaje nam punkty, jak stracimy te punkty, to nie będziemy mogli wziąć kredytu albo nie będziemy mogli wyjechać za granicę itd. No to tego typu systemy są raczej niedozwolone. Jeżeli chodzi o EIA, to na pewno do tego jeszcze wrócimy za chwilkę, ale reasumując, czyli widzę, że Unia Europejska stawia większy nacisk na kwestie ryzyk i stara się w jakiś sposób, tak jak ładnie powiedziałaś, je mitygować, ale chciałem cię dopytać jeszcze o taką jedną różnicę w podejściu, mianowicie przygotowując się do tej rozmowy, czytałem taki artykuł w Polityka na temat tego, jak Apple, po tym jak Donald Trump został prezydentem po raz drugi, zmieniło takie wewnętrzne swoje regulacje.

To nie jest oczywiście fajne, natomiast ja rozumiem, że za to im płacą. Tak czy siak, chodzi o to, że chciałem cię zapytać, czy widzisz różnicę w... W tym nacisku politycznym, bo myślę, że za tej drugiej kadencji Donalda Trumpa to oczekiwanie, że te firmy będą pod względem takiej trochę treści politycznej, że się dostosują do tego, kto jest w Białym Domu, że jest dużo większe niż w Unii Europejskiej, w której mamy szefów rządów i prezydentów z różnych opcji politycznych. Ale ja przynajmniej nie czytałem o tym, żeby to się przekładało na przykład na to inna sprawa, że może nie mamy też jakichś wielkich firm, które się zajmują AI-em w Europie, no ale że nie ma takiej presji politycznej. Czy to też byś właśnie się zgodziła, że to jest różnica między Stanami i Unią? Tak, tutaj właściwie jest kilka różnic tak naprawdę wychodzi z tego obrazu, który tutaj zarysowałeś. No bo po pierwsze mamy to, co mówisz, czyli te amerykańskie firmy związane ze sztuczną inteligencją poczuły wiadr w żagle.

I tutaj to nie tylko Apple zmieniło swoje podejście do wewnętrznego regulowania sztucznej inteligencji, ale też firmy takie jak Alphabet, czyli de facto Google, który na przykład krótko po zaprzysiężeniu Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych powiedział, że ich systemy sztucznej inteligencji mogą być wykorzystane właśnie w militariach. To jest taka już dosyć duża rzecz, która wcześniej była zakazana. Google nie zgadzało się na to, żeby właśnie ich AI było stosowane w takich systemach później, które mogłyby doprowadzić do tego po prostu, że tych ludzi giną. To też się zmieniło, tak? Więc to jest pierwsza rzecz. To znaczy, no te firmy czują, że mogą więcej i że po prostu mogą szerzej testować własne narzędzia. No także dlatego, że wiedzą, że nawet jeśli złamaliby prawo albo coś, co kiedyś było prawem, teraz zostało anulowane właśnie jak...

wcześniejsze rozporządzenia wykonawcze, no to w sumie nic im nie grozi i wręcz jest to jakoś od nich oczekiwane, tak, żeby oni jak najbardziej to AI trenowali, testowali, no bo założenie Białego Domu jest takie, że taka gospodarcza wartość dla Stanów bierze się właśnie z tego, żeby to AI jakby jak najbardziej się rozwinęło, tak, w bardzo różnych kierunkach. To jak najbardziej rozumiem ten nacisk na to, żeby ono się rozwijało, ale właśnie myślę o tym takim komponencie politycznym w szczególności. Pamiętam też, to jest może trochę wychodzi poza temat sztucznej inteligencji, ale jak Donald Trump wygrał, to pamiętam ten filmik Marka Zuckerberga, który mówi z moderacją, poszliśmy za daleko, no trudno, trzeba się zgodzić na to ryzyko, że będzie, prawda, nie wiem, mowa nienawiści, że ludzie będą dehumanizowani co jakieś grupy społeczne.

Możemy się na to zgodzić, co nam przeszkadza. Dla mnie to było szokujące, że zmienił się lokator Białego Domu, bo też czuję się tak trochę winny za to, co powiedziałem wcześniej, że mówię, że oni grają z regułami gry, a przecież to nie jest tak, że oni mają narzędzia, mogą się postawić i oczywiście to będzie kosztem dla nich, ale mogą spróbować, jeżeli te wartości, które tak zawsze mówią, przecież Google miał przez wiele lat to słynne motto nie bądź zły, z którego zrezygnowaliśmy. No to rozumiem, że istnieje jakaś możliwość, ale że jest to związane po prostu z jakąś potencjalną stratą. Ale ten polityczny komponent tam jest, tak? Oczywiście, że tak. No i znowu, to też jest tak, no te firmy technologiczne, tak, to nie są, prawda, niewielkie firemki, tak, mali i średni przedsiębiorcy, którzy nie mają narzędzi, żeby postawić się Trumpowi, to po pierwsze. A po drugie, to też nie jest tak, że Trump wymaga od nich wszystkiego, tak?

Znaczy, no może nie wiemy tego, no natomiast ewidentne jest to, że te firmy robią pewne ruchy wyprzedzające, tak, względem Trumpa, tak? To znaczy, no na przykład ten przykład, który właśnie tutaj nam przypomniałeś, czyli właśnie nagranie Marka Zuckerberga, właściciela Mety, no to przecież wydarzyło się przed zaprzysiężeniem Trumpa. To wydarzyło się już po jego wyborze na prezydenta, ale no jeszcze w tym newralgicznym okresie przed styczniem, tak? Przed końcem stycznia tego roku. Więc wiele tych decyzji firmy podejmują same z siebie, w jakimś sensie, żeby zadowolić Trumpa, ale w jakimś sensie, żeby zadowolić same siebie i po prostu poszerzyć swoje wpływy, nie robić tych rzeczy, które wcześniej kosztowały ich pieniądze, bo na przykład pilnowanie, żeby ich systemy nie były wykorzystywane w militariach, to jest koszt.

Musimy zatrudnić osoby, które to sprawdzają, robić jakieś testy, monitorować. Walka z mową nienawiści i moderacja treści to są ogromne koszta. Musimy zatrudnić moderatorów, sprawdzać pewne rzeczy itd. Ale wracając do jego podstawowego pytania, czyli czy jest tam wpływ polityczny? On też tam jest, ponieważ Trump bardzo otwarcie mówi, czego wymaga od firm amerykańskich i to, czego on wymaga, to są inwestycje w Stanach Zjednoczonych. Na tym pamiętnym obiedzie u Trumpa, kiedy właśnie wokół tego Trumpa siedzieli wszyscy ci CEOs, mieliśmy tam i Apple, Alphabet, Amazon, Meta, no po prostu siedzą sobie właśnie oni wszyscy, dziękują Donaldowi Trumpowi za to, że jest taki wspaniały i tak dba o rozwój amerykańskich technologii, to pytania Trumpa, które on zadawał im, to jest, a ile wy zainwestujecie w Stany Zjednoczone?

No i tam wszyscy mówili, no kilkaset miliardów, jeszcze kilkaset. Chyba Tim Cook z Apple powiedział, że kilkadziesiąt. I wyglądało to super biednie. No mimo, że wiadomo, że to znowu są duże pieniądze i tak dalej, i tak dalej. No ale wyglądało to po prostu jak jakiś średniowieczny hołd, tak? W którym oni mówią, ile będą inwestować w Amerykę. Więc no widać jakby, że Trump ma duże oczekiwania względem tych firm. One boją się, co ten Trump zrobi, jeśli one tych oczekiwań nie spełnią. Ale te oczekiwania, Wydaje mi się, że są bardziej ukierunkowane właśnie na inwestycje w Stanach Zjednoczonych niż powiedzmy na jakieś takie partykularne części właśnie działania, czy nawet ten hate speech, czy właśnie kwestie tych na przykład militariów wykorzystania AI w ten sposób.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.