Idę do kina z... Magdaleną Cielecką - Ekran Tomasza Raczka
Idę do kina z... Magdaleną Cielecką | Ekran Tomasza Raczka
Bywają przypadki, że jakieś relacje czy przyjaźnie, albo związki wręcz, przetrwają. To najczęściej jest tak, jeżeli się znamy, nie wiem, z kolegami aktorami czy aktorkami, Znam się wcześniej i się wcześniej z nimi. Już od jakichś wcześniejszych projektów lubię przyjaźnie i mam jakąś relację i ona po prostu trwa. Ale z tak zwaną ekipą, z którą konie się kradnie w trakcie trwania zdjęć, potem ta stajnia jest zamknięta. Mówisz, jeśli się lubię, a co jest, jak się nie lubisz z kimś i musisz z nim lub z nią grać w jednym spektaklu albo w jednym filmie, a nie daj Boże się całować? Z tym całowaniem to jest najmniejszy problem, bo to jest... to nawet czasem lepiej, jak się kogoś nie lubi, bo podchodzi się do tego wtedy trochę bardziej tak na zimno, cokolwiek to znaczy, i zadaniowo.
Ale wiesz, no udało się jakoś okiełznać profesora Annę Polony, żebyś zagrała w teatrze, ale potem zrobiłaś dużo gorszą rzecz, bo zagrałaś w filmie w trakcie studiów do władzy. Jeszcze dostałam nagrodę. Boże. Tak, w trakcie studiów. Takich rzeczy się w szkole nie wybacza. No nie wybacza się i do tego stopnia, że tutaj musiał mnie uratować pan Andrzej Wajda. Bo zagrałam w Pokuszeniu. Barbary Sas, to był czwarty rok. Dostałam nagrodę w Gdyni za główną rolę i dostałam od razu angaż do Starego Teatru. Też dzięki pani Annie Polony, bo ona mnie jakby zarekomendowała Tadeuszowi Bradeckiemu, że jest taka dziewczyna, już zagrała tu i tam i interesująca i warto i też pan Andrzej Wajda.
I to byłam karmiona właśnie w szkole teatralnej, a potem... W teatrze w Krakowie mówiło się, że Kraków to sztuka, a Warszawa to komercja. I że właśnie jak ktoś pojedzie do Warszawy i będzie, nie daj Boże się przeniesie, no to właśnie... Upadek. Po prostu kompletnie zniweczy swój potencjał, swój talent. U mnie to było, no ja rzeczywiście po tym pokuszeniu już jeździłam do tej Warszawy, jeszcze będąc w Krakowie przez wiele, wiele lat, bo ja byłam chyba 8 lat w Teatrze Starym i tak kursowałam, zresztą nie tylko ja i myślałam sobie tak, no jak to może być takie zło, jeżeli w tym pociągu, jak to był ten pociąg nazywany pociągiem robotniczym, aktorskim pociągiem robotniczym z Rana, jeździły no wszyscy najwięksi aktorzy krakowscy do filmów.
Mam piękną białą suknię, również fifkę z papierosem i gram taką dla niemieckich oficerów jedną z kobiet. To była wspaniała przygoda. To był jeden dzień, dzień zdjęciowy, gdzie ta cała machina... To było moje pierwsze zderzenie z planem filmowym, z takim planem filmowym. Byliśmy zresztą cudownie tam podjęci, potraktowani, zaopiekowani. Broń Boże, nie jak nieważne jednostki, którymi trzeba wypełnić plan. Miałam zrobioną przepiękną fryzurę, cudowny makijaż i tak bardzo nie chciałam się rozstać z tym momentem, że jak już się przebrałam w swoje ciuchy, skończyliśmy ten dzień, poprosiłam, żeby mi zostawiono tę fryzurę i makijaż, pobiegłam szybko do akademika przebrać się w jakąś taką czarną sukienkę, w jakimś sensie stylowym i poszłam do fotografa na Karmelickiej, takiego, który po prostu na krześle robił zdjęcia takie stylizowane,
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Idę do kina z... Magdaleną Cielecką | Ekran Tomasza Raczka