Wojciech Kowalczyk: Trochę się grało
Betis, Legia, reprezentacja Polski, korupcja, praca w roli eksperta. Wojciech Kowalczyk szeroko o swojej karierze.
Żeby spadła Sevilla. Żeby spadła Sevilla, tak. Przegraliśmy to mecz 0-1. Stadion Betisu cały prawie zapełniony. Cieszył się z bramki Czerszewa wtedy. Dimitriego Czerszewa. Tak, Dimitriego. Ojca teraz tego, no już nie młodego, no ale tak, on strzelił nam bramkę na 0-1. Cały Stadion Betisu, ja pierwszy raz to widziałem. Stadion Betisu cieszy się z gola dla rywala. To był taki mecz przełożony gdzieś tam w środku tygodnia. My już go zagrali, przegraliśmy 0-1. Nawet premię dostaliśmy za to spotkanie, że przegraliśmy po raz pierwszy w życiu. I nie od przeciwnika, tylko od prezydenta naszego. I Jacek Ziobar na łamach przyjechał do Sportowego i mówił, że to się w Hiszpanii nie mogło wydarzyć, to nie jest możliwe. Kowal coś tam. A i tak dalej, i tak dalej. Nie był w szatni Betisu, nie wie jak ten mecz wyglądał i nie wie po co ten mecz był rozgrywany.
A powiedz mi, a ty po wyjeździe do Hiszpanii byłeś w szoku, że w Hiszpanii też to trochę tak działa? Oczywiście nie do tego stopnia, ale że też zdarzają się takie mecze, przy których po prostu drapiesz się po głowie i wiele rzeczy wydaje ci się podejrzanych? To chodziło o ten... Ten mecz z Atletico, tak? Nie, ten mecz ze Sportingiem Hichono. Ten mecz zaległy, tak co Sevilla rzucaliśmy. Porażka 0-1 u siebie na Benito Villamarin, ale to była kwestia tylko i wyłącznie naszego szaleńca Manuela Ruiza de Lopera, który on po prostu nienawidził sąsiadów i była możliwość, że my ten mecz zaległy jak przegramy, to Sevilla... ma duże szanse na to, żeby spać, bo sportnik ucieknie. Wiesz, to był taki mecz, że ja też w nim nie zagrałem, no bo nie chciałem już grać. Po tym, co przeszedłem w Polsce, to ogólnie tam chyba, to stwierdziłem, że ja sobie...
Przepiękne miasto. Nie chodzi o to. Co ty byś robił w tym Eindhoven tak swoją drogą? Nie wiem, miałbym bliżej do Polski. Wiesz, no, człowiek jak wyjeżdża, w tamtych latach wyjeżdżał, w Sewili to jeden Polak, nauczyciel, z którym się widziałem na dwóch lekcjach, po czym on zrezygnował, bo zobaczył, że klub mu za mało płaci w stosunku do tego, co ja zarabiam, a ja też bym zrezygnował, bo on mnie zaczął uczyć od jakiegoś podstaw, tak jakbym dopiero był niemowlakiem, a potrzebowałem w szatni o czymś o piłce nożnej, a tam, wiesz. No troszeczkę miałbym tak. Rodzina miałaby bliżej. Słuchaj, ja przylatując do Polski, ja potrzebowałem 21 godzin na podróż, no weź daj spokój. Ja wstawałem o 5, może trochę mniej, 17, 18. Ja wstawałem o 5 rano w Seville, ja lądowałem na Okęciu dopiero około godziny 21, 22.
Nie, wiesz, nie przejmuję się. Zdaję sobie sprawę, jakim świętem jest futbol w Hiszpanii. A jeszcze południe Hiszpanii, to już jest w ogóle tam. Oni są... dla kibica klubu takiego jak Betis, czy kibica klubu takiego jak Sevilla, nie ma znaczenia, czy ty tam byłeś królem strzelców ligi, czy ty tam rozegrałeś 200, 300, 400 spotkań, czy tak jak ja 64. Nie ma znaczenia. Ty tam byłeś, dałeś frajdę. Dla mnie to... Ja jak tam jeżdżę do swojej córki na wakacje, jak spotykam się gdzieś tam po knajpach, no oczywiście dalej po knajpach, no Trudno w Sewilii, tam nie ma nic innego, nie ma sklepów, są same knajpy.
Jak spotykam się z tymi ludźmi, którzy gdzieś tam jak mnie rozpoznają albo pamiętają, to im mówią, słuchaj, twoja bramka w Derbach z Sewilią w wygranym meczu 2 do 1, mi ten jeden mecz by wystarczył, żeby mnie tam szanowali. Tam nie musiałbym rozegrać 64. Jeden. Wystarczył jeden. W derby. W meczu derbowym. Pamiętają tę moją szaleńczą akcję i bramkę w spucharze króla San Sebastian tam, co spod końcowej linii. Też strzeliłem. Też mówią, ale żeś tam wtedy zawinął. Grało się troszkę. Co najlepsze, ja tam mam więcej przyjaciół, kibiców Sevilli, niż kibiców Betisu.
Bardziej chodzi o to, że z tymi, z którymi się związałem za młodu, raczej byli kibicami Sevilli. Ta rodzina, która nami pomagała, się opiekowała troszeczkę, jak ja na mecze wyjeżdżałem z żoną i dzieckiem, dopiero co urodzonym. to oni wszyscy byli sobilistą. No to wiesz, ja mam tak więcej raczej znajomości... takich bliskich, to raczej kibiców Seville, nie? A tych z Betisów też oczywiście, ale większość jest raczej... Okej, ale czy nie żal Ci trochę właśnie, że Twój status ważnej postaci w Legii był podważany po prostu przez wielu kibiców za to, jak się wypowiadałeś? Że po prostu widać tutaj taki duży kontrast pomiędzy tym, jak odbierają Cię tam, a jak odbierają Cię tutaj, co tak jak mówię, nie wzięło się też z niczego.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Betis, Legia, reprezentacja Polski, korupcja, praca w roli eksperta. Wojciech Kowalczyk szeroko o swojej karierze.