Wojciech Kowalczyk: Trochę się grało
Betis, Legia, reprezentacja Polski, korupcja, praca w roli eksperta. Wojciech Kowalczyk szeroko o swojej karierze.
I jak wyglądały reakcje tuż po publikacji właśnie tych kolejnych odcinków? Tak, no bo to akurat postanowił Przegląd Sportowy w sezonie ogórkowym. Pamiętajmy, że tam była troszeczkę dłuższa taka przerwa zimowa. Nie zaczynaliśmy na początku lutego rozgrywek, tylko prawie pod koniec lutego. No i Przegląd Sportowy postanowił wrzucać takie odcinki, żeby w sezonie ogórkowym była sprzedaż. No i te odcinki były i oczywiście zawsze gdzieś tam był komentarz osoby, która związana była akurat z tematem, czy ktoś. No oczywiście, no Niektórzy byli na nie, albo załamani, tylko też mi to nie przeszkadzało. Pamiętam Jacek Ziober, raz napisałem taki, bo tam jest temat tego meczu ustawionego, tego sprzedanego meczu przez Betis, za Lopery ze Sportingiem Chichon, gdzie prezydent Lopera nam kazał przegrać spotkanie.
Żeby spadła Sevilla. Żeby spadła Sevilla, tak. Przegraliśmy to mecz 0-1. Stadion Betisu cały prawie zapełniony. Cieszył się z bramki Czerszewa wtedy. Dimitriego Czerszewa. Tak, Dimitriego. Ojca teraz tego, no już nie młodego, no ale tak, on strzelił nam bramkę na 0-1. Cały Stadion Betisu, ja pierwszy raz to widziałem. Stadion Betisu cieszy się z gola dla rywala. To był taki mecz przełożony gdzieś tam w środku tygodnia. My już go zagrali, przegraliśmy 0-1. Nawet premię dostaliśmy za to spotkanie, że przegraliśmy po raz pierwszy w życiu. I nie od przeciwnika, tylko od prezydenta naszego. I Jacek Ziobar na łamach przyjechał do Sportowego i mówił, że to się w Hiszpanii nie mogło wydarzyć, to nie jest możliwe. Kowal coś tam. A i tak dalej, i tak dalej. Nie był w szatni Betisu, nie wie jak ten mecz wyglądał i nie wie po co ten mecz był rozgrywany.
Gdzie tam dresy klubowe? Kto miał tam dres klubowy? To jakiś żart. Dzisiaj to mają wszystko dobrze, ale to były takie czasy, które były, przynajmniej jeżeli chodzi z mojej perspektywy, dobre. A ty faktycznie po tym meczu z Sampdorią normalnie grałeś sobie z kumplami w koszulce Manciniego czy Wieliego? Wychodziłeś pod blok i w koszulce z tego meczu grałeś? Tak, tak. Nie chciałem się chwalić tą koszulką na zasadzie wyciągnąć z torby czy coś, tylko jak ją przywiozę do domu, to później sobie wyszedłem. Myślisz, że jak ja już grałem w Legii, to nie wychodziłem z chłopakami grać w piłkę? Nie było zakazów tam klubowych. Jakaś była chyba nawet akcja, kiedy już byłeś piłkarzem Betisu, że dotknęła cię jakaś bójka na osiedlu, że musiałeś uciekać przed bójką na osiedlu. Coś było takiego, prawda? Tak, no. Była kłótnia trochę tam.
To znaczy tak... Fantastyczny, bo wyciągnął ten Betis z totalnego tak zwanego kryzysu. Awansował z nim wtedy akurat jak przychodził Lorenzo Serra-Ferrer i ja do Primera División. Rok później trzecie miejsce żeśmy zajęli. Przecież to po powrocie trzecie miejsce w Lidze Hiszpańskiej to jest jakiś... Niesamowity. Tak, sukces. Tak, później była ta Alfonso z Real Madrid. Później były przecież Jarni, Finidi z Ajaxu. Mega kasa za Denilsona. Denilson rekordowy transfer, tak. No to wszystko było, to było wszystko fajnie, tylko do pewnego momentu, bo później z tymi zawodnikami on spał z ligi, no przecież to... I oni chcieli spać z ligi nawet po to, żeby rozwiązać automatycznie kontrakty, prawda? Tak, bo tam, bo poszło do tego, ten był taki, że zaczął podpisywać kontrakty później, znaczy podpisane kontrakty zmieniać, znaczy żeby podpisać dłuższy, ale tak zwany jeden kontrakt od Reibachen, a drugi Federativo, nie?
Czyli za wizerunek i ten, który zgłasza do federacji. No tak, ale wiesz, zrobił taki na przykład najazd za czasów już Hawakina i właśnie Denilsona. Zrobił z trenerem najazd na imprezę w jednym z mieszkań. Znaczy w jednym z domów piłkarzy. No i miał już gwarancję, że... kontraktem wizerunkowy. Już się nie należy wypłacać, nie? No bo co ty mi tutaj wizerunek? Przyjechał prezydent z trenerem i jeszcze dziennikarze, bo robili zdjęcia, tu afera. No to Joaquin opowiadał chyba. Tak, bo to jedno z tym, dlatego wiesz, no Joaquin też jak żegnał Lopere, ostatnio no to też mówił o tym właśnie, że no czasami były jakieś te, no ale pamiętam, sukcesy Betisu...
To była pierwsza jego dekada, czy 15 lat, a później się wszystko rozsypało, jak zaczęły wychodzić te jego machlojki, o których wcześniej się nie mówiło. Jak on wykupił część akcji, za które nie zapłacił Betisu. Znaczy większość akcji, ale nie zapłacono. Wiesz co, w ogóle to były chore czasy pod względem biznesu. Dla mnie to jest nie do pomyślenia, że na przykład klub nie płaci ci przez kilkanaście miesięcy. Jak to jest w ogóle możliwe? Dzisiaj piłkarze są dużo bardziej chronieni, a ty w ogóle tę kasę z Betisu odzyskałeś, czy nie? No nie, ale tylko dlatego, że postanowiłem, że wtedy jak jeszcze nie wróciłem do klubu, no ja praktycznie nie dostałem. Zbuntowałeś się i przez... Znaczy dostawałem kontrakt tylko ten federacyjny, a nie dostawałem tego. A jak się te proporcje układały? No raczej było... Więcej z wizerunku. Więcej z wizerunku, tak. No i ten on ogólnie tam było kilku, bo ten Widakowicz jak grał, to też świetny środkowy obrońca i mnóstwo takich umów było.
I... Po jednym wejściu od tyłu. Władował mi się tak, że ja słyszałem tylko chrup. Mówię, oho, fajnie. Od razu ból. I to było... To mogło być taki punkt zwrotny tam. No bo jeżeli już zacząłeś ten drugi sezon i w okresie przygotowawczych wyglądasz na jednego z najlepszych piłkarzy Betisu. Trener cię... Nie mówię, że błaga, ale chciałby, żebyś ty został tutaj na mecz, te pierwsze otwarcia z Meridą. No to dlaczego... Tym się wywalcza też, dajmy na to, pokazuje się, wiesz, mi niepotrzebne jest zgrupowanie. Jak się czuję dobrze tutaj, mogę tam zagrać, a za kilka dni mecz reprezentacyjny. No, ale widzisz, czasami są, można powiedzieć, wybrałeś zły klub, a może wybrałeś zły mecz.
Może całe szczęście, że byłem z nim krótko, bo mogły mnie wytrzymać. A który z piłkarzy Betisu robił na tobie takie największe wrażenie, że to wywołał u ciebie po prostu efekt wow? To była drużyna taka... skomponowana raczej, bym powiedział, z dobrych piłkarzy, tworzących jeden świetny kolektyw. Oczywiście nie mówię o pierwszym sezonie. Jeżeli chodzi o pierwszy sezon, znaczy ogólnie o tym, to Risto Vidakowicz, środkowy obrońca. To był jeden z tych zawodników, który, tak, totalny spokój, głowa zawsze uniesiona do góry. Jak on podchodził do karnego, to wtedy dopiero zobaczyłem, jak można rzuty karne strzelać na ten niewypoczynkowy. To w ogóle piłki, nie spoglądał na piłkę.
Kolacja. No i tam oczywiście zbiórka. Przebieramy się, za pół godziny wychodzimy. No i jedziemy, nie? Wchodzimy do lokalu i można byłoby drugi mecz zagrać Atletico Madrybetis. A tam Kiko Lopes. I to jeszcze wiesz, Lopes, który na wygrzyskach olimpijskich przy mojej bramce kopów mi nas sprzedawał, nie? Można było ten sam mecz rozegrać. Słuchaj, tak, trzy czwarte Betisu na dyskotece i plus trzy czwarte Atlético Madryt. No i wszyscy... A ty w tej szatni Betisu na przykład byłeś duszą towarzystwa? Błyskawicznie się odnalazłeś? Tak, ja się szybko odnalazłem. Może dlatego też, że ja jednak poszedłem w kierunku troszeczkę takim... Ja poszedłem w stronę Hiszpanów.
Jednak miałem jeszcze Stosica, troszeczkę miałem tych Bałkańców. Oni raczej jednak trzymali się razem. Jak przychodziłem, to miałem dwóch Rosjan. No to oni też swoje. No a ja jako ten singiel do Hiszpanów. Ale wiesz, powiem ci tak, przychodził, wracał na zakończenie kariery do nas Rafael Gordillo. Legenda. Gra jak legenda. No i zagrał nam ostatnio jeszcze ten swój sezon tam i później mecz pożegnalny. No ale ten jak rozprowadzał ekipę, to już... Ten to przyszedł chyba nie tylko, żeby zrobić wynik z Betisem, ale... Ale Betis chyba lubi takie postaci, bo Joaquin też jest tego idealnym przykładem. Tak, tak, tak. Ja ci powiem, ja naprawdę nie żałuję tych lat, bo wiem o tym doskonale.
Dawaj ojciec. Ja od razu wstałem i idę, bo ja byłem przekonany, że to on. Z wąsami dużo Hiszpanów chodzą, ale nie ten wzrost, nie to widzę, jak wygląda człowiek. Nie jakiś podstarzały, tylko wysportowany. No i tam poszedłem. No i Karolina zaczęła. A on mnie jak zobaczył? To mnie od razu poznał. Poznał cię od razu? Tak, tak. On mnie poznał, bo wiesz, ja mu pokazywali te zdjęcia i tak dalej. A to było chwilę po, to ile on mógł mówić, miesiąc po finale Pucharu Królana i akurat tak. Jedziemy tam, nie pamiętam, fotki, ale porozmawialiśmy, tak się pytają, czy to pozostanie jego w Betisie. On tam cały czas mówił, że chciałby zostać, ale nie od niego zależy. ale to taki fajny epizod, no tam była właśnie ta sytuacja odnosząca się do takich zawodników, a że akurat jemu też i Rafael Gordillo później, z którym się spotkałem przy okazji tam na meczu Betis Barcelona, jak byłem właśnie po pięćdziesiątce swoich urodzinach dwa lata temu, no to też mówił, że jakiś pomysł tam by mieli jeszcze, ale później jak jeszcze się myślałem, to mówię, że chodziło o to, że
Bejering przypominał Kowalczyka, nie? A wiesz, a on tam, Rafael Gordillo, no to jest tam szycha w Betisie, tak? Nie jest prezydentem, no bo prezydentem jest... Ja nie wiem, czy to nie jest postać numer dwa w ogóle w historii po Joaquinie. Ja bym powiedział, że jeden. Pamiętaj, że teraz otworzono fantastyczny nowy ośrodek Betisu. Był treningowy i się nazywa imienia Rafaela Gordillo. No to jest, wiesz... Nie, tak naprawdę, jeżeli chodzi... Oczywiście Joaquin, tak, Ale jakbyś miał dzisiaj, kibice mieli wybierać, co chyba największa ikona tego klubu. No poprzez mecze w reprezentacji, fantastyczna kariera w Realu Madryt, mi się wydaje, i tu Betis, to raczej Rafael Gordillo, mi się wydaje, że Joaquin będzie na drugim miejscu.
Nie jest ci trochę szkoda, tak po latach, że... Betis do ciebie podchodzi jak do legendy niemal, że masz zaproszenia na mecze, że Lorenzo Serra Ferrer cię przyjmował, że generalnie widać taki sentyment, mimo że nie należysz do galerii sław największych real Betis, to przyjmują cię w taki sposób, a że Legia, czyli klub, z którym ty zawsze się utożsamiałeś i nawet w twojej książce w kontekście Betisu napisałeś takie zdanie, nie zmieniajcie mi religii, bo religią jest Legia i ja nie będę Betiko, tylko po prostu piłkarzem, który gra dla tego klubu, że... W Legii nie masz takiego odbioru, nie ma co ukrywać, że kibice mają do ciebie pretensje o mnóstwo niesamowicie ostrych wypowiedzi, że jakieś transparenty ci nawet wieszali na brudnie, pisałeś, że chyba przed oknem twojej mamy. Nie masz takiego żalu trochę związanego z tym? Czy z drugiej strony myślisz sobie, że to jest naturalna konsekwencja twoich wypowiedzi, które często w kontekście Legii były ekstremalnie ostre?
Nie, wiesz, nie przejmuję się. Zdaję sobie sprawę, jakim świętem jest futbol w Hiszpanii. A jeszcze południe Hiszpanii, to już jest w ogóle tam. Oni są... dla kibica klubu takiego jak Betis, czy kibica klubu takiego jak Sevilla, nie ma znaczenia, czy ty tam byłeś królem strzelców ligi, czy ty tam rozegrałeś 200, 300, 400 spotkań, czy tak jak ja 64. Nie ma znaczenia. Ty tam byłeś, dałeś frajdę. Dla mnie to... Ja jak tam jeżdżę do swojej córki na wakacje, jak spotykam się gdzieś tam po knajpach, no oczywiście dalej po knajpach, no Trudno w Sewilii, tam nie ma nic innego, nie ma sklepów, są same knajpy.
Jak spotykam się z tymi ludźmi, którzy gdzieś tam jak mnie rozpoznają albo pamiętają, to im mówią, słuchaj, twoja bramka w Derbach z Sewilią w wygranym meczu 2 do 1, mi ten jeden mecz by wystarczył, żeby mnie tam szanowali. Tam nie musiałbym rozegrać 64. Jeden. Wystarczył jeden. W derby. W meczu derbowym. Pamiętają tę moją szaleńczą akcję i bramkę w spucharze króla San Sebastian tam, co spod końcowej linii. Też strzeliłem. Też mówią, ale żeś tam wtedy zawinął. Grało się troszkę. Co najlepsze, ja tam mam więcej przyjaciół, kibiców Sevilli, niż kibiców Betisu.
Bardziej chodzi o to, że z tymi, z którymi się związałem za młodu, raczej byli kibicami Sevilli. Ta rodzina, która nami pomagała, się opiekowała troszeczkę, jak ja na mecze wyjeżdżałem z żoną i dzieckiem, dopiero co urodzonym. to oni wszyscy byli sobilistą. No to wiesz, ja mam tak więcej raczej znajomości... takich bliskich, to raczej kibiców Seville, nie? A tych z Betisów też oczywiście, ale większość jest raczej... Okej, ale czy nie żal Ci trochę właśnie, że Twój status ważnej postaci w Legii był podważany po prostu przez wielu kibiców za to, jak się wypowiadałeś? Że po prostu widać tutaj taki duży kontrast pomiędzy tym, jak odbierają Cię tam, a jak odbierają Cię tutaj, co tak jak mówię, nie wzięło się też z niczego.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Betis, Legia, reprezentacja Polski, korupcja, praca w roli eksperta. Wojciech Kowalczyk szeroko o swojej karierze.