#34 Śnieg, trzepak i PRL-owskie kolejki
W tym odcinku lecimy prosto w zimę: świeży śnieg, trzepanie dywanów „na biało” i obowiązkowe orły w śniegu jak za dzieciaka. Potem robimy mocny skok do PRL-u: kolejki do mięsnego, kartki na żywność (i nie tylko), wspomnienia z dzieciństwa oraz to, jak się wtedy „załatwiało” codzienność. A na deser: Sofixy, Relaksy i historia poszukiwań w 2026 roku trzepaka i trzepaczki do dywanów.
Jak w mojej okolicy wszystkie matki i ojcowie wyciągnęli sanki, ale to nie o to chodzi. Tylko te dzieci nie wiedziały, co to jest. Niektóre, rozumiesz, bo miały po 5-6 lat, nie wiedziały śniegu. Jedno dziecko, ja już nie chcę. Matka, wiesz, tam posadziła przymusem na sanki, ciągnie przez te łazienki. Ono, ja już nie chcę, ja już nie chcę. A zrobiliście sobie orła w śniegu? Nie. Ja zrobiłem. Aaa, Tomeczek, dlaczego? Lubisz? Chciał się wytrzepać. Chciałem właśnie to zrobić. Czyli wyprać kurtkę. Bo słuchajcie, ja nie jeżdżę na łyżwach, nie jeżdżę na nartach. Ja też nie jeżdżę na łyżwach, przyznaj się. Dla mnie jako dla dzieciaka śnieg, zima to były co najwyżej sanki albo zabawa na śnieżynki i takie tam... No bitwy śnieżne tak zwane.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku lecimy prosto w zimę: świeży śnieg, trzepanie dywanów „na biało” i obowiązkowe orły w śniegu jak za dzieciaka.
Potem robimy mocny skok do PRL-u: kolejki do mięsnego, kartki na żywność (i nie tylko), wspomnienia z dzieciństwa oraz to, jak się wtedy „załatwiało” codzienność. A na deser: Sofixy, Relaksy i historia poszukiwań w 2026 roku trzepaka i trzepaczki do dywanów.