#34 Śnieg, trzepak i PRL-owskie kolejki
W tym odcinku lecimy prosto w zimę: świeży śnieg, trzepanie dywanów „na biało” i obowiązkowe orły w śniegu jak za dzieciaka. Potem robimy mocny skok do PRL-u: kolejki do mięsnego, kartki na żywność (i nie tylko), wspomnienia z dzieciństwa oraz to, jak się wtedy „załatwiało” codzienność. A na deser: Sofixy, Relaksy i historia poszukiwań w 2026 roku trzepaka i trzepaczki do dywanów.
I co, wytrzepałeś? Tak, wytrzepałem, wzbudzając oczywiście sensację, no bo tam dawno nikt nie trzepał pewnie dywanów, wiesz, no bo to kto trzepie dywany dzisiaj? Wszyscy dzisiaj co zamawiają? Kerhera lub firmę sprzątającą? Albo płacą pani Gieni lub pani Wioli lub pani Tatianie i pani Tatiana co tydzień przyjeżdża i... Nie no, ja sam otworzam ten dywan, ale oczywiście... Ale śpiwór to tak za okno mógłbyś wytrzepać po prostu. No nie chciałem ludziom trzepać głowę. Wiecie, że mi tutaj któregoś razu pani mieszkająca piętro wyżej, ale tu za mną, Wiecie co trzepała przez okno? Taki tradycyjny worek odkurzacza. Ja tu siedzę z kumplem i mówię, co się dzieje? Czy pożar jakiś? To takie lecie, takie dziwne. To był środek lata.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W tym odcinku lecimy prosto w zimę: świeży śnieg, trzepanie dywanów „na biało” i obowiązkowe orły w śniegu jak za dzieciaka.
Potem robimy mocny skok do PRL-u: kolejki do mięsnego, kartki na żywność (i nie tylko), wspomnienia z dzieciństwa oraz to, jak się wtedy „załatwiało” codzienność. A na deser: Sofixy, Relaksy i historia poszukiwań w 2026 roku trzepaka i trzepaczki do dywanów.